Cały tydzień: 19.VIII – 25.VIII

 

19 SIERPIEŃ 2018

Niedziela

Niedziela XX tygodnia okresu zwykłego

Dzisiejsze czytania

(Prz 9, 1-6)
Mądrość zbudowała sobie dom, wyciosała siedem kolumn, nabiła swych zwierząt, namieszała wina i zastawiła stół. Służące odesłała i woła na wyżynnych miejscach miasta: "Prostaczek niech tutaj przyjdzie!" Do tego, komu brak rozumu, mówiła: "Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam. Odrzućcie naiwność, a żyć będziecie, chodźcie prosto drogą rozsądku".

(Ps 34 (33), 2-3. 10-11. 12-13. 14-15)
REFREN: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Bójcie się Pana, wszyscy Jego święci,
gdyż bogobojni nie zaznają biedy.
Bogacze zubożeli i zaznali głodu,
szukającym Pana niczego nie zabraknie.

Zbliżcie się, synowie, posłuchajcie, co mówię,
będę was uczył bojaźni Pańskiej.
Kim jest ten człowiek, który życia pożąda
i długich dni pragnie, by się nimi cieszyć?

Powściągnij swój język od złego,
a wargi swoje od kłamstwa.
Od zła się odwróć, czyń, co dobre,
szukaj pokoju i dąż do niego.

(Ef 5, 15-20)
Baczcie pilnie, jak postępujecie: nie jak niemądrzy, ale jak mądrzy. Wyzyskujcie chwilę sposobną, bo dni są złe. Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana. I nie upijajcie się winem, bo to jest przyczyną rozwiązłości, ale napełniajcie się Duchem, przemawiając do siebie wzajemnie psalmami i hymnami, i pieśniami pełnymi ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach. Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego, Jezusa Chrystusa.

(J 6, 56)
Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim jestem.

(J 6, 51-58)
Jezus powiedział do Żydów: "Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata". Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: "Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?". Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Prawdziwa mądrość nie jest zależna od wykształcenia, ukończonych szkół, uzyskanych dyplomów. Prawdziwa mądrość jest darem, którego Bóg nie skąpi nikomu. Trzeba stać się naprawdę prostym człowiekiem, żeby ten Boży dar przyjąć. Takiej mądrości bliżej jest do życia niż do wiedzy. Do prawdziwego życia, które polega na tym, że znajduje się i miłuje Boga we wszystkim i ponad wszystko.

o. Wojciech Czwichocki OP, "Oremus" sierpień 2006, s. 93

 

„Kto pije moją Krew”

Księga Kapłańska kategorycznie zabraniała Żydom spożywania krwi. Uzasadnienie zakazu było proste. Krew jest nie tylko symbolem, lecz jest samym życiem. Z kogo wypływa krew, wypływa życie. Do życia zaś ma prawo wyłącznie Bóg. Krew zwierząt ofiarnych kapłan wylewał przed ołtarzem Pana. Długie wieki Bóg wychowywał Izraelitów do religijnego szacunku dla krwi, by na zasadzie kontrastu podać im wreszcie własną Krew — Boską.

Dla słuchaczy Jezusa Jego oświadczenie: „Kto Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim” musiało być szokiem. Od wieków nie wolno im było spożywać nawet krwi zwierząt, a tu Prorok z Nazaretu wzywa ich do spożywania Jego własnej Krwi. Potraktowali to jako zachętę do picia krwi człowieka, nie dostrzegali bowiem w Chrystusie Syna Bożego. Uznali tę mowę za pozbawioną sensu i zrazili się do Jezusa. Tym kazaniem sławny Prorok z Nazaretu utracił swoich zwolenników.

Sposób realizacji zdumiewającej zapowiedzi Jezusa został wyjaśniony w Wieczerniku. Tam bowiem Syn Boży podał do spożycia swoją Krew pod postacią wina. Gdy jednak uwzględnimy fakt, że w myśleniu żydowskim krew jest synonimem życia, musimy konsekwentnie przyjąć, iż Chrystus wzywa nas do uczestniczenia w życiu samego Boga. „Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa będzie żył przeze Mnie”. Żyć wiecznie można tylko kosztem kogoś, kto jest wieczny. Kto mimo że jest spożywany, nie może być jednak nigdy zjedzony, bo jako wieczny jest trwalszy od tego, kto go spożywa.

Eucharystia to zostawiona przez Chrystusa ciągle otwarta możliwość przenoszenia doczesności w wieczność, a mówiąc dokładniej zamieniania krótkiego czasu ludzkiego życia na ziemi w wieczną i Bożą egzystencję. My ciągle mamy tendencje do ściągania Boga na ziemię, przykrawania Go do wymiarów naszej małej doczesności. Tymczasem Pan Bóg ma inne zamiary. Pragnie pomóc nam w dorastaniu do wymiarów Jego nieograniczonej wieczności. Każde przyjęcie Komunii świętej winno pomagać w tym dorastaniu do wymiarów Bożego życia.

Gdyby Eucharystia zawierała energię użyteczną dla doczesności, ludzie korzystaliby z niej masowo. Skoro jednak jest nastawiona na ubogacenie człowieka w wymiarze wieczności, zainteresowanie nią jest stosunkowo niewielkie. Najlepiej o tym świadczy zewnętrzna oprawa pierwszej Komuni świętej. Ma ona przede wszystkim wymiar doczesny — piękny wystrój kościoła, odświętne stroje, fotograf, suto zastawiony stół, upominki. W tym jednym wypadku „udało się” przykroić Chrystusa obecnego w Eucharystii do wymiarów doczesnych i dlatego tylko pierwsza Komunia budzi większe zainteresowanie współczesnych katolików. Niewiele to jednak ma wspólnego z pragnieniem Boga, który ma na uwadze podłączenie ludzkiego serca w obieg własnej krwi, a więc w swoje wieczne życie.

Chrystus jest obecny cały zarówno pod sakramentalną postacią chleba, jak i wina. Tylko względy praktyczne zadecydowały o przyjmowaniu Komunii pod jedną postacią. Choć trzeba przyznać, że podejście do kielicha z Krwią Chrystusa ma swoją wymowę. I jakkolwiek komunikujący jedynie pod postacią chleba otrzymują już pełnię łaski, to podejście do kielicha Pańskiego pomaga w przeżyciu tajemnicy Bożej miłości. Błogosławione oczy wiary, które potrafią dostrzec bogactwo kielicha stojącego na ołtarzu. Jest to największy skarb, jaki posiada ziemia.

Ks. Edward Staniek

 

Zmobilizować siły

Człowiek potrzebuje motywacji do mobilizacji swoich sił. Tytuł mistrza świata stanowi dla tysięcy sportowców motyw mobilizujący do olbrzymiego wysiłku. Konto w banku, wystarczające do życia z odsetek, stanowi motyw działania innej grupy ludzi. Sława uczonego, aktora, polityka mobilizuje siły wielu i decyduje o ich dużych sukcesach. Zastanawia jedynie, dlaczego na tej ziemi nie jest nagradzana mądrość, dlaczego ona tak rzadko jest motywem mobilizującym ludzi do wysiłku? Przecież posiadanie mądrości to skarb miliony razy cenniejszy niż pieniądze, sława czy złote medale.

Spotkanie z młodymi ludźmi budzi niepokój głównie z tego powodu, że tylko niewielu z nich chce się uczyć dla siebie, niewielu jest przekonanych o tym, że zdobywanie wiedzy to część doskonalenia mądrości. Nawet studenci znacznie częściej zabiegają o wypełnienie ocenami indeksu, aniżeli o wypełnienie głowy wiadomościami i o opanowanie umiejętności potrzebnych w wykonywaniu prac, do których przez studia się przygotowują.

Mały procent zabiega o mądrość. Jest to tym bardziej niepokojące, że w rywalizacjach o oceny ambicje odgrywają wielką rolę. W szkole średniej może dojść do ostrych starć o pół punkta w ocenie z jednego przedmiotu, a sprawa potrafi oprzeć się aż o Kuratorium. Siła więc napędowa istnieje, i to o wielkiej mocy, cóż z tego, skoro nie jest ustawiona właściwie.

Sprawiedliwość jest ważnym elementem wychowania, ale jeszcze nikt nie ustanowił idealnej metody na sprawiedliwą ocenę wiadomości ucznia, tym bardziej że każdy z nich dysponuje inną ilością talentów i dla każdego winna być inna skala sprawiedliwej oceny.

Jeśli szkoła jest nastawiona na doskonalenie mądrości, nawet pomyłki zarówno ze strony ucznia, jak i nauczyciela mogą tę mądrość doskonalić. Uczą bowiem twórczej postawy wobec pomyłek, których w życiu niepodobna uniknąć.

Pismo Święte to podręcznik mądrości. Szczęśliwy, kto szukając tej wartości dotarł do tej Księgi i w niej znalazł wskazanie co do drogi i metod doskonalenia najważniejszej z cnót.

Ten, komu mądrość zasmakuje, już z tego pokarmu nie zrezygnuje. Każdy dzień będzie dla niego kolejnym odcinkiem drogi doskonalenia mądrości. On żyje jej chlebem, karmi się jej winem. Ona staje się jego pokarmem. Biblia podaje kilka ważnych zasad obowiązujących w dorastaniu do mądrości. Pierwsza z nich dotyczy doboru towarzystwa. Człowiek mądry szuka mądrzejszych od siebie, by przestając z nimi doskonalić swoje serce. Dotyczy to zarówno przyjaciół jak, i dobrych książek i filmu. Druga zasada to umiejętność uczenia się na popełnionych błędach, zarówno swoich jak i cudzych. Młoda dziewczyna spotyka na dworcu leżącą na ławce pijaną i na wpół rozebraną kobietę. Widok jest straszny. Przeżywa wstrząs. W ułamku sekundy postanawia nigdy się w życiu nie upić. Oto mądrość, widok kobiety popełniającej błąd pomaga we właściwym ustawieniu swego życia. Trzecia zasada to wezwanie do podjęcia ryzyka. Mądrość to nie tylko wiedza, to synteza wiedzy z życiem, a tej nie można zdobyć bez mądrego ryzyka.

Dla człowieka wierzącego najważniejsze jest zawierzenie Bogu i wejście w bliski kontakt z Jego odwieczną mądrością. Dokonuje się to głównie przez modlitwę, czyli odkrywanie woli Boga, albo z Pismem Świętym w ręku, albo w bliskim kontakcie z Eucharystią. Zarówno Biblia jak i konsekrowany Chleb to prawdziwy Boski pokarm, który trzeba spożywać, jeśli się chce wzmacniać mądrość zarówno ciała jak i ducha.

Dla ludzi wierzących wykładnikiem mądrości jest mobilizacja sił do czytania Pisma Świętego i pełnego udziału w Eucharystii.

Ks. Edward Staniek

 

Spraw, o Panie, abym spożywając Ciebie, żył przez Ciebie (J 6, 57)

W nawiązaniu do poprzednich niedziel, mamy dziś dalszy ciąg przemówienia o „chlebie życia” (J 6, 51-59), ukazanym wyraźnie w słowach sakramentalnych jako Ciało i Krew Chrystusa ofiarowane ludziom na pokarm. Pierwsze czytanie (Prz 9, 1-6) ukazuje figurę Eucharystii w wystawnej uczcie, którą wydała mądrość, jako bogata matrona, zapraszająca do stołu wszystkich, a szczególnie najbardziej potrzebujących, zarówno młodzież niedoświadczoną, jak i prostaczków. „Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam” (tamże 5). W tym wezwaniu chleb i wino są bliskoznacznikami mądrych i roztropnych rad, jakich hojnie udziela mądrość. Lecz to nie przeszkadza, aby czytelnik chrześcijanin widział w nich — jak podaje dzisiejsza liturgia — zapowiedź chleba i wina eucharystycznego, które Chrystus dał wszystkim wierzącym.

Jezus mówiąc: „Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (J 6, 51), ujawnia swoje zamiary dania ludziom w darze siebie samego, pozostawiając im jako pokarm swoje ciało i swoją krew. Eucharystia ukazuje się w ten sposób nie tylko ściśle złączona ze śmiercią Pana, lecz także z Jego wcieleniem, jako mistyczne jego przedłużenie. Ciało, jakie przybrało Słowo, by złożyć je Ojcu w ofierze na krzyżu, będzie dalej mistycznie ofiarowywane w Sakramencie Eucharystii i dane na pokarm wierzącym. Wobec takiego niesłychanego pomysłu, Żydzi buntują się gwałtownie: „Jak On może nam dać swoje ciało do spożycia?” (tamże 52). Sprzeciw jest uzasadniony; czy może człowiek normalny nie wzdragać się wobec myśli, że musi spożywać ciało podobne swojemu? A jednak Jezus nie wycofuje ani nie prostuje tego, co powiedział, owszem, potwierdza to z siłą, podkreślając jeszcze jaśniej konieczność tego „pożywania”: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie pożywali ciała Syna człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne... Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem” (tamże 53-55). Pan nie daje wyjaśnień, które uczyniłyby tajemnicę bardziej zrozumiałą; kto nie wierzy w Niego, i tak nie przyjąłby ich. On żąda wiary. Lecz wierzący, którzy otrzymali dar wiary, w jakim stopniu i w jaki sposób uwierzą w tę cudowną tajemnicę? Może świat współczesny tak powątpiewa wobec Eucharystii dlatego właśnie, że zbyt często odnosi się do tego Sakramentu z zastraszającą powierzchownością i lekkomyślnością. Należy upaść na kolana, błagać o przebaczenie, prosić o żywą wiarę, zgłębiać na modlitwie słowa Pana, uwielbiać Jego Sakrament, karmić się Nim z bojaźnią i miłością. Wówczas będzie można zrozumieć również inne wzniosłe twierdzenia Jezusa: „Kto spożywa moje ciało i krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie” (tamże 56-57). Eucharystia ma za cel karmić chrześcijanina, aby zawsze był żywą latoroślą Chrystusa, stworzeniem podobnym do swojego Pana, zanurzonym w Nim i w Nim trwającym do tego stopnia, aby jego istnienie i działanie ukazywało obecność Pana, który karmiąc go swoim ciałem i swoją Krwią upodabnia go do siebie. Postępowanie chrześcijanina powinno ukazywać, że nie żyje on już dla siebie samego, zamknięty w ciasnym kręgu doczesności, lecz dla Chrystusa, otwarty na niezmierzoną wieczność, i że jego czyny noszą już na sobie znamię życia wiecznego, którym go karmi Eucharystia. Tylko w ten sposób wierzący może być na świecie żywym świadectwem niewysłowionej rzeczywistości tajemnicy Eucharystii.

  • Boże wieczny, najwyższa i wiekuista czystości, Ty złączyłeś się z błotem naszego człowieczeństwa, przynaglany ogniem swej miłości, dzięki której dałeś się nam na pokarm... Pokarmie anielski, najwyższa i wiekuista czystości, dlatego żądasz i chcesz tak wielkiej czystości duszy, która Cię przyjmuje w tym najsłodszym Sakramencie... Jak się oczyszcza dusza? W ogniu Twojej miłości, obmywając swoje oblicze we krwi Jednorodzonego Syna Twojego...
       Zrzucę z siebie cuchnące szaty i przy świetle najświętszej wiary... poznam, że Ty, Trójco wieczna, jesteś naszym pokarmem, stołem i sługą. Ty, Ojcze wieczny, jesteś tym stołem i dajesz nam jako pokarm baranka Jednorodzonego Twojego Syna. On jest dla nas najsłodszym pokarmem, bądź to przez swoją naukę, którą nas karmi z Twojej woli, bądź też przez sakrament, który przyjmujemy w Komunii świętej. On nas posila, umacnia, dopóki jesteśmy pielgrzymami i podróżnikami na tej ziemi. Duch Święty jest naszym sługą, bo służy nam swą nauką oświecając oko rozumu naszego i udzielając natchnienia, aby iść za Nim. Daje nam również miłość bliźniego i budzi głód pokarmu dusz i zbawienia całego świata, na chwałę Twoją, Ojcze (św. Katarzyna ze Sieny).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 71

Do góry

Książka na dziś

Jak świętować Niedzielę

Jak świętować Niedzielę

s. Bożena Maria Hanusiak

Jak dobrze przeżyć dzień święty? Jak wejść w radość komunii z Bogiem? Jak owocnie uczestniczyć we Mszy Świętej? Na powyższe i inne pytania znajdziesz odpowiedź w tej krótkiej, ale dotykającej najważniejszych treści lekturze. Pomoże ci ona odnowić twoje przeżywanie dnia Pańskiego, abyś sercem odkrył radość, którą daje nam Zmartwychwstały Chrystus – w twojej rodzinie, wspólnocie, wszędzie tam, gdzie żyjesz.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

20 SIERPIEŃ 2018

Poniedziałek XX tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe świętego Bernarda, opata i doktora Kościoła

Dzisiejsze czytania

(Ez 24, 15-24)
Pan skierował do mnie te słowa: "Synu człowieczy, oto zabieram ci nagle radość twych oczu, ale nie lamentuj ani nie płacz, ani nie pozwól, by płynęły ci łzy. Wzdychaj w milczeniu, nie przywdziewaj żałoby jak po umarłym, zawiąż sobie zawój dokoła głowy, sandały włóż na nogi, nie przysłaniaj brody, nie spożywaj chleba żałoby!" Mówiłem do ludu mego rano, a wieczorem umarła mi żona, i uczyniłem rano tak, jak mi rozkazano. A lud mówił do mnie: "Czy nie wyjaśnisz nam, co oznacza dla nas to, co czynisz?" Wówczas powiedziałem im: Pan skierował do mnie te słowa: "Powiedz domowi Izraela: Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja pozwalam bezcześcić świątynię moją, dumę waszej potęgi, radość waszych oczu, tęsknotę waszych serc. Synowie wasi i córki wasze, których opuściliście, od miecza poginą. Wy zaś tak uczynicie, jak Ja uczyniłem: brody nie będziecie przesłaniać ani spożywać chleba żałoby, ale mając zawoje na głowach i sandały na nogach, nie będziecie lamentować ani płakać. Będziecie schnąć z powodu nieprawości waszych i będziecie wzdychać jeden przed drugim. Ezechiel będzie dla was znakiem. To, co on uczynił, będziecie i wy czynili, gdy to nastąpi. I poznacie, że Ja jestem Pan".

(Pwt 32, 18-19. 20. 21)
REFREN: Wspomnij na Boga, który stworzył ciebie

Gardzisz Skałą, co ciebie zrodziła,
zapominasz o Bogu, który dał ci życie.
Zobaczył to Pan i wzgardził,
oburzony na własnych synów i córki.

I rzekł: "Odwrócę od nich oblicze,
zobaczę ich koniec.
Gdyż są narodem niestałym,
dziećmi, w których nie ma wierności.

Mnie do zazdrości pobudzili tym, co wcale nie jest bogiem,
rozjątrzyli Mnie swymi czczymi bożkami;
i Ja ich do zazdrości pobudzę nie-ludem,
rozjątrzę ich narodem pozbawionym rozsądku".

(Mt 5, 3)
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

(Mt 19, 16-22)
Pewien człowiek podszedł do Jezusa i zapytał: "Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?" Odpowiedział mu: "Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania". Zapytał Go: "Które?" Jezus odpowiedział: "Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego". Odrzekł Mu młodzieniec: "Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?" Jezus mu odpowiedział: "Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!" Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Spośród wszystkich poruszeń duszy, spośród wszystkich uczuć i przeżyć jedynie miłość pozwala stworzeniu odpowiedzieć swemu Stwórcy wzajemnością, wprawdzie nie równą, ale podobną. Albowiem gdy Bóg miłuje, niczego innego nie pragnie, jak tego, by być miłowanym. Tak pisał wspominany św. Bernard, opat cysterski z Clairveaux (1090-1153). Pilny stróż prawowierności, czciciel Matki Bożej, wybitny kaznodzieja i pisarz, który wywarł olbrzymi wpływ na duchowość średniowiecznej Europy. Za jego wstawiennictwem módlmy się o to, byśmy kochali Boga tak, jak On pragnie być przez nas kochany.

ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" sierpień 2010, s. 94

Do góry

 

MIŁOŚĆ I SPRAWIEDLIWOŚĆ

Jesteś sprawiedliwy, o Panie, i kochasz sprawiedliwość; ludzie, prawi będą oglądać Twoje oblicze (Ps 11, 7)

Do faryzeuszy, którzy sprowadzili religię do przepisów zewnętrznych, jak obmywanie naczyń, Jezus mówił: „Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste” (Łk 11, 41), Mało lub nic nie znaczą akty kultu, jeśli nie łączą się z miłością i sprawiedliwością, bo tylko te cnoty oczyszczają serce człowieka z egoizmu i chciwości i nakłaniają go do szczerej czci względem Boga oraz miłowania bliźniego nie słowem, lecz czynem. „Jeśli brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» — a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała — to na co się to przyda?” (Jk 2, 15-16). Religia i miłość bez uczynków są próżne.

Pomoc biednym nie powinna być uważana za akt miłości mniej lub więcej dowolny, lecz za ścisły obowiązek sprawiedliwości. „Bóg — mówi Sobór Watykański II — przeznaczył ziemię ze wszystkim, co ona zawiera, na użytek wszystkich ludzi i narodów... Dlatego człowiek używając tych dóbr powinien uważać rzeczy zewnętrzne, które posiada, nie tylko za własne, ale za wspólne, w tym znaczeniu, by nie tylko jemu, ale i innym przynosiły pożytek” (KDK 69). Tę właśnie zasadę św. Paweł stawiał Kościołowi w Koryncie, zachęcając do niesienia pomocy Kościołowi w Jerozolimie: „Nie o to idzie, żeby innym sprawiać ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość. Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom” (2 Kor 8, 13-14). Jeśli wszyscy ludzie są braćmi, skoro wszyscy są dziećmi Boga, to samo ich braterstwo wymaga, aby gdy jedni obfitują we wszystko, drudzy nie ginęli z nędzy. Dlatego Kościół naucza, „że ludzie mają obowiązek wspomagania ubogich i to nie tylko z tego, co im zbywa... Jest rzeczą całego Ludu Bożego — a biskupi słowem i przykładem mają im w tym przewodzić — wedle sił przynosić ulgę cierpiącym w naszych czasach nędzę, i to zgodnie ze starym obyczajem w Kościele, nie tylko z tego, co zbywa, ale nawet z rzeczy potrzebnych” (KDK 69. 88). Dary złożone ubogim „są ofiarą przyjemną, miłą Bogu” (Flp 4, 18).

  • O miłości, ty rozszerzasz serce miłością Boga i bliźniego swego... Jesteś życzliwa, cicha i nie unosisz się gniewem; troszczysz się o to, co sprawiedliwe i święte, a nie o to, co niesprawiedliwe; jak troszczysz się o nie, tak też zachowujesz je w sobie, dlatego jaśnieje w tobie perła sprawiedliwości.
    O miłości, ty kochasz wszystkich czule jak dzieci... Jak matka poczynasz w duszy dzieci-cnoty i rodzisz je na chwałę Boga w bliźnim swoim...
    Dzięki światłu rozeznania, umiesz dać każdemu tyle, ile jest zdolny przyjąć; z wyrozumiałością poprawiasz, stając się słabą ze słabymi, równocześnie karcąc i pocieszając, jak tego wymaga sprawiedliwość i miłosierdzie (św. Katarzyna ze Sieny).
  • „Byłem głodny, a daliście Mi jeść”. O Panie, Ty dajesz nam w tych słowach prawdziwy powód jałmużny, najmocniejszy ze wszystkich. Są i inne: trzeba dawać jałmużnę, aby być posłusznym Twojemu nakazowi tyle razy powtarzanemu; trzeba być posłusznym, by naśladować Ciebie, bo Ty dajesz tak hojnie; trzeba dawać, albowiem Twoja miłość zobowiązuje nas rozlewać miłość, jaką mamy względem Ciebie, na ludzi, Twoje najmilsze dzieci; należy dawać z dobroci, jedynie w tym celu, by praktykować, pielęgnować tę cnotę, którą trzeba kochać dla niej samej, ponieważ jest jednym z Twoich przymiotów, jedną z Twoich boskich piękności i doskonałości, a w końcu Tobą samym, o mój Boże.
    Lecz ze wszystkich powodów, jakie możemy podać, tym który najwięcej nas pobudza... i ponad wszystko rozpala, jest ten, że wszystko, co uczynimy bliźniemu, Tobie uczynimy, o Jezu. To wystarczy, aby zmienić, odnowić całe nasze życie, nadać kierunek naszej działalności, naszym słowom i myślom. To wszystko, co uczynimy bliźniemu, uczynimy Tobie, o Jezu! (Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 78

Do góry

Książka na dziś

Maryja. Ta, która uwierzyła

Maryja. Ta, która uwierzyła

kard. Angelo Comastri

Zawierzyć Maryi to złożyć swoje życie w najlepszych rękach, rękach Matki, która sama oddała się bez zastrzeżeń, bezwarunkowo, z ufnością i wiarą. Jej opieka daje siłę, nadzieję i poczucie bezpieczeństwa. Przykłady zebrane w tej książce zachęcają do refleksji, dodają otuchy, czynią silniejszym.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

21 SIERPIEŃ 2018

Wtorek XX tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe świętego Piusa X, papieża

(Ez 28, 1-10)
Pan skierował do mnie te słowa: "Synu człowieczy, powiedz władcy Tyru: Tak mówi Pan Bóg: Ponieważ serce twoje stało się wyniosłe, powiedziałeś: Ja jestem Bogiem, ja zasiadam na Boskiej stolicy, w sercu mórz – a przecież ty jesteś tylko człowiekiem, a nie Bogiem, i rozum chciałeś mieć równy rozumowi Bożemu. Oto jesteś mądrzejszy od Daniela, żadna tajemnica nie jest ukryta przed tobą. Dzięki swej przezorności i sprytowi zdobyłeś sobie majątek i nagromadziłeś złota i srebra w swoich skarbcach. Dzięki swojej wielkiej przezorności, dzięki swoim zdolnościom kupieckim pomnożyłeś swoje majętności, a serce twoje stało się wyniosłe z powodu twego majątku. Dlatego tak mówi Pan Bóg: Ponieważ rozum chciałeś mieć równy rozumowi Bożemu, oto dlatego sprowadzam na ciebie cudzoziemców – najsroższych spośród narodów. Oni dobędą mieczy przeciwko urokowi twojej mądrości i zbezczeszczą twój blask. Zepchną cię do dołu, i umrzesz śmiercią nagłą w sercu mórz. Czy będziesz jeszcze mówił: Ja jestem Bogiem – w obliczu swoich oprawców? Przecież będziesz tylko człowiekiem, a nie Bogiem w ręku tego, który cię będzie zabijał. Umrzesz śmiercią nieobrzezanych z ręki cudzoziemców, ponieważ Ja to postanowiłem" – mówi Pan Bóg.

(Pwt 32, 26-27b. 27c-28. 30. 35c-36b)
REFREN: Ja, Pan, zabijam i Ja sam ożywiam

Rzekłem: "Ja ich wytracę,
wygubię ich pamięć u ludzi".
Ale się bałem drwiny wroga,
że przeciwnicy ich będą się łudzić.

Będą się łudzić, mówiąc: "Nasza ręka przemożna,
a nie Pan uczynił to wszystko".
Gdyż jest to plemię niemądre
i niemające rozwagi.

Jak może jeden odpędzać tysiące,
a dwóch odpierać dziesięć tysięcy?
Dlatego że ich sprzedała ich Skała,
że Pan na łup ich wydał.

Nadchodzi bowiem dzień klęski,
los ich gotowy, już blisko.
Bo Pan swój naród obroni,
litość okaże swym sługom.

(2 Kor 8, 9)
Jezus Chrystus, będąc bogatym, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić.

(Mt 19, 23-30)
Jezus powiedział do swoich uczniów:" Zaprawdę, powiadam wam: Bogatemu trudno będzie wejść do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego". Gdy uczniowie to usłyszeli, bardzo się przerazili i pytali: "Któż więc może być zbawiony?" Jezus spojrzał na nich i rzekł: "U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe". Wtedy Piotr rzekł do Niego: "Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy? Jezus zaś rzekł do nich: "Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście szczepów Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność. Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Giuseppe Sartro (1835-1914), znany jako Pius X, został wybrany papieżem w 1903 roku. Sprawował swój pontyfikat w niełatwych czasach duchowego niepokoju i napięć. Zasłynął jako obrońca Kościoła przed błędami modernizmu. Ożywił w Kościele życie eucharystyczne i przeprowadził reformę liturgii. Dzięki jego staraniom opracowano kodeks prawa kanonicznego i katechizm. Ostatnim jego dokumentem, z 1914 roku, był dramatyczny apel wszystkich wiernych o modlitwy w intencji pokoju.

ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" sierpień 2010, s. 98

Do góry

 

MIŁOŚĆ I PRAWDA

Daj mi, o Panie, nieobłudną miłość bratnią, abym gorąco miłował moich braci (1 P 1, 22)

„Dlatego odrzuciwszy kłamstwo, niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami” (Ef 4, 25). Kłamstwo jest grzechem nie tylko przeciw sprawiedliwości, lecz także przeciw miłości, będąc bowiem członkami jednego ciała i braćmi, chrześcijanie są zobowiązani do prawdy wobec siebie. Kłamstwo nie sprzyja jedności braterskiej, lecz rani ją i niszczy; kto się czuje oszukany, nie może sądzić, że jest kochany. Św. Piotr zaleca również wiernym, aby odrzucili „wszelkie zło, wszelki podstęp i udawanie” (1 P 2, 1). Znamienne, że tak on, jak i św. Paweł uważają odrzucenie wszelkiego rodzaju fałszu za szczególną cechę chrześcijanina odrodzonego w Chrystusie do nowego życia. Ma on być taki, jak niedawno narodzone niemowlę (tamże 2), i powinien „przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości” (Ef 4, 24). Wszystko, co pochodzi z rąk Bożych, jest naznaczone jasnością prawdy i żarem miłości. Kłamstwo i życie chrześcijańskie to przeciwieństwa, podobnie jak kłamstwo i miłość.

„Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem” (Rz 12, 9). Miłość nie może chodzić krętymi drogami, pozornie zdążającymi do dobra, lecz w skrytości skłaniającymi się do zła. Szafować grzecznościami, pochlebstwami, uprzejmościami-, by osiągnąć ambitny cel lub korzyść, mówić słowa, które pozornie świadczą o miłości i uszanowaniu, a ukrywają inny cel i szybko przemieniają się w szemranie lub oszczerstwa, to wszystko jest niegodne chrześcijanina. Jego postępowanie bowiem powinno być jasne i szczere.

Miłość powinna tak kochać prawdę, aby zależnie od okoliczności umiała również wykrywać i ujawniać zło, by bronić przed oszukaństwem słabych i prostych, którzy mogliby się stać jego ofiarami. Św. Paweł uważa wyznawanie prawdy w miłości za ważny sposób wzrastania „w Chrystusie, który jest głową” (Ef 4, 15). Chrześcijanin istotnie może żyć i wzrastać w Nim, uczestnicząc w Jego życiu, które jest życiem prawdy i miłości, świadcząc i czyniąc prawdę poprzez uczynki miłości.

  • O Panie, kiedy będę widziała bliźniego grzeszącego, będę usprawiedliwiała jego intencję, która jest ukryta i nie można jej zobaczyć, a nawet gdybym widziała jasno tę intencję jako fałszywą i złą, spraw, abym umiała tłumaczyć pokusę, od której żaden śmiertelnik nie jest wolny.
    Jeśli zaś ktoś będzie mi mówił o błędach bliźniego, ja, Panie mój, nie będę go słuchała i powiem mu, aby się modlił za niego i błagał Boga, abym ja sama pierwsza się poprawiła. Wytknę raczej bliźniemu błąd, jaki popełnia, niż gdybym miała mówić o nim z innymi, zamiast bowiem poprawić go, popełnia się wiele innych i cięższych niż te, o których się mówi (św. M. Magdalena de Pazzi).
  • O Panie, spraw, abym kochał grzesznika i współczuł mu, ale nie kochał jego grzechu, lecz karcił grzech z miłości ku niemu. Kiedy kocham chorego, zwalczam jego gorączkę, bo broniąc gorączki nie kochałbym chorego. Będę więc mówił mojemu bratu prawdę bez niedomówień. Tak, śmiało i jasno powiem mu to, co jest prawdą, lecz aż do chwili skarcenia będę trwał w cierpliwości wobec niego. Sprawiedliwy, gdy karci grzesznika, znosi z miłością jego grzechy, ponieważ miłość wszystko znosi. Będę karcił, o Panie, tak, będę karcił, lecz gdy z miłości będę stosował surowość, niech nie oddala się z mojego serca łagodność. Któż bardziej litościwy od lekarza, który używa noża? Lituje się, kiedy musi ciąć i rozcina, lituje się, gdy musi przypalać i przypala. Nie jest to jednak okrucieństwo. Nie ma litości względem rany, byle tylko wyzdrowiała osoba, ponieważ oszczędzając ranę zgubiłby osobę. Udziel mi również łaski, o Panie, abym kochał na wszelki sposób brata, który zgrzeszył, i nie wyrzucał z mojego serca miłości ku niemu, a równocześnie, jeśli zachodzi potrzeba, umiał go karcić (zob. św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 81

Do góry

Książka na dziś

Widziałam cuda

Widziałam cuda

Elżbieta Ruman

Widziałam cuda! Dotykałam osób, które zostały uzdrowione w niewytłumaczalny sposób – całkowicie, natychmiastowo i bez nawrotów choroby. O tym jest ta książka.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

22 SIERPIEŃ 2018

Środa XX tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe Najświętszej Maryi Panny Królowej

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, , O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Św. Monika i moc wytrwałej modlitwy

Dzisiejsze czytania

(Iz 9,1-3.5-6)
Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują we żniwa, jak się weselą przy podziale łupu. Bo złamałeś jego ciężkie jarzmo i drążek na jego ramieniu, pręt jego ciemiężcy jak w dniu porażki Madianitów. Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: „Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju”. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem, które On utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki. Zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona.

(Ps 113,1-8)
REFREN: Niech imię Pana będzie pochwalone

Chwalcie słudzy Pańscy,
chwalcie imię Pana.
Niech imię Pana będzie błogosławione
teraz i na wieki.

Od wschodu aż do zachodu słońca
niech będzie pochwalone imię Pana.
Pan jest wywyższony nad wszystkie ludy,
ponad niebiosa sięga Jego chwała.

Kto jest jak nasz Pan Bóg,
co ma siedzibę w górze,
co w dół spogląda
na niebo i ziemię?

Podnosi z prochu nędzarza
i dźwiga z gnoju ubogiego,
by go posadzić wśród książąt,
wśród książąt swojego ludu.

Aklamacja
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami.

(Łk 1,26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Cała chwała, całe piękno Maryi bierze się stąd, że stoi po prawicy Chrystusa. Jest Królową, Jej życie jest ukoronowane, pełne, a całym jego sensem jest związek z Bożym Słowem, którego słucha, które przyjmuje i jest z Nim najgłębiej zjednoczona. Dla nas Maryja jest Matką i mistrzynią, nauczycielką takiego sposobu życia, w którym człowiek odkrywa, że bez Boga jest nikim. Natomiast kiedy mówi: "Niech mi się stanie według twego słowa", wtedy króluje.

o. Wojciech Czwichocki OP, "Oremus" sierpień 2006, s. 100

Do góry

 

MIŁOŚĆ WSZYSTKO WYBACZA

Panie, spraw, abym nie ustawał czynić dobrze wszystkim (Ga 6, 9-10)

„Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy, jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata” (Mt 18, 15). Miłość nie jest kompromisem ze złem; tłumaczyć błędy drugich to nie znaczy w milczeniu uznawać je, zgadzać się na nie dla świętego spokoju lub z małoduszności. Zdarzają się winy, które mogą wpływać ujemnie na dobro wspólne i prowadzić do zła — wówczas miłość nakłada obowiązek braterskiego upomnienia. Należy wtedy, jak mówi Ewangelia, pozyskać brata, dlatego trzeba działać w taki sposób, aby on zamiast upokorzenia i nagany odczuł miłość na sobie i widział, że jest upominany dla swojego dobra. Upomnienie braterskie jest i powinno okazywać się prawdziwym aktem miłości. „Bracia — ostrzega św. Paweł — gdyby komu przydarzył się jaki upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę” (Ga 6, 1). Jak bardzo są winni nagany ci, którzy przez tchórzostwo i gnuśność zaniedbują obowiązek upomnienia braterskiego, a także ci, którzy pozwalają się unieść niewczesnej, przykrej, dotkliwej gorliwości. „Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie” (tamże 2). Kto upomina, nie powinien czynić tego z pozycji wyższości, lecz stając na jednym poziomie z winnym, pokornie uznając własną słabość; mogłaby go bowiem w jednej chwili zaskoczyć pokusa, a bez pomocy łaski mógłby upaść niżej niż brat. „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor 10, 12),

Miłość „wszystko przebacza, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję” (tamże 13, 7). Oznacza to, że upominając winnego trzeba okazać mu zaufanie, wierzyć w jego wolę poprawy, nie stawać się przykrym wskutek jego ponownych upadków, wytrwale z braterską dobrocią podawać mu rękę. A jeśli wskutek uporu w złem brat, jak wspomina Ewangelia, powinien by zostać oddalony, miłość nie przestaje iść za nim, sercem życzliwym zawsze wspomagając go i oczekując znaku opamiętania się; „między sobą zachowujcie pokój”, mówi św. Paweł. I natychmiast dodaje; „Prosimy was, bracia, upominajcie niekarnych, pocieszajcie małodusznych, przygarniajcie słabych, a dla wszystkich bądźcie cierpliwi” (1 Tes 5, 13-14). Pokój między braćmi nie sprzeciwia się obowiązkowi braterskiego upomnienia, lecz jedno i drugie jest owocem miłości ewangelicznej.

  • „Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali”... To Twoje przykazanie, o Chryste, nazywa się miłością, a moc tej miłości gładzi grzechy...
    O Panie, napełnij mnie tak wielką miłością, abym nie tylko był gotów nie nienawidzić brata, lecz umrzeć za niego... Ty dałeś przykład takiej miłości umierając za wszystkich i modląc się za tych, którzy Cię krzyżowali, mówiąc: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”... To jest miłość doskonała,.. Ta miłość może już jest doskonała w chwili, gdy się rodzi? Zaczyna istnieć, lecz wymaga udoskonalenia; dlatego, o Panie, pomnażaj ją we mnie, wzmacniaj, aby osiągnęła doskonałość.
    O Panie, spraw, abym miłował, wówczas tylko będę mógł czynić dobrze. Jeśli mam kogoś skarcić? Miłość będzie działała we mnie, a nie zawziętość. Mam mu wymierzyć karę cielesną? To na to, aby go wychować. Miłość nie pozwoli mi źle obchodzić się z tym, kto jest niekarny... Naucz mnie, o Panie, nie zważać na słowa tego, kto schlebia i na pozorną surowość tego, kto karci; spraw, abym umiał patrzeć na źródło i szukał korzenia, z którego wynika taka postawa. Tamten schlebia, aby oszukać, ten zaś karci, aby poprawić...
    O miłości, twoja zasada, twoja siła, twoje kwiaty, twoje owoce, twoja piękność i urok, twój pokarm i napój, twoje pożywienie, twój uścisk nigdy nie znają sytości. Jeśli napełniasz nas rozkoszą, gdy jeszcze jesteśmy pielgrzymami na ziemi, jaką będzie nasza radość w ojczyźnie? (Św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 84

Do góry

Książka na dziś

Św. Monika i moc wytrwałej modlitwy

Św. Monika i moc wytrwałej modlitwy

Mike Aquilina, Mark W. Sullivan

Wytrwała modlitwa może zmienić wszystko! Monika, matka świętego Augustyna, modliła się za swego zbłąkanego syna przez prawie dwa dziesięciolecia. Wiele lat pozornie niewysłuchanej modlitwy. Morze wylanych łez. A jednak się nie poddała.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

23 SIERPIEŃ 2018

Czwartek XX tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne świętej Róży z Limy, dziewicy

Dzisiejsze czytania

(Ez 36, 23-28)
Tak mówi Pan: "Chcę uświęcić wielkie imię moje, które zbezczeszczone jest pośród ludów, zbezczeszczone przez was pośród nich, i poznają ludy, że Ja jestem Pan, gdy okażę się Świętym względem was przed ich oczami. Zabiorę was spośród ludów, zbiorę was ze wszystkich krajów i przyprowadzę was z powrotem do waszego kraju, pokropię was czystą wodą, abyście się stali czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych bożków. I dam wam serca nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, zabiorę wam serca kamienne, a dam wam serca z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali. Wtedy będziecie mieszkać w kraju, który dałem waszym przodkom, i będziecie moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem".

(Ps 51 (50), 12-13. 14-15. 18-19)
REFREN: Gdy was pokropię, staniecie się czyści

Stwórz, Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Przywróć mi radość Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Będę nieprawych nauczał dróg Twoich
i wrócą do Ciebie grzesznicy.

Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

(Ps 95 (94), 8a. 7d)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

(Mt 22, 1-14)
Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: "Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych".

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Stając dzisiaj przed Panem, najpierw wyrażamy Mu naszą wdzięczność; Jego zaproszenie jest przecież wielką i niezasłużoną łaską. Z pokorą uświadamiamy sobie własną opieszałość i małoduszność wobec Boga, który daje nam samego siebie. Jedyne, na co możemy się zdobyć, to pozwolić Mu nas zmieniać. Módlmy się dziś zatem o nowe serce i nowego ducha.

ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" sierpień 2010, s. 89

Święta Róża z Limy, dziewica - Izabela Flores urodziła się w Limie, stolicy Peru, 20 kwietnia 1586 r.Od młodości odznaczała się głęboką wiarą i pobożnością. Róża była dumą i radością rodziców, pełna miłości i posłuszeństwa. Jako dziecko złożyła Bogu ślub dozgonnej czystości. Rodzice za wszelką cenę chcieli ją wydać za bogatego człowieka. Ona jednak stanowczo odmówiła. W dwudziestym roku życia wstąpiła do Trzeciego Zakonu św. Dominika. Jako tercjarka nadal pozostawała w domu rodzinnym, zajmując osobny domek z ogródkiem. Zwiększyła swoje posty i umartwienia, modlitwy, czuwania, surowe pokuty i wyrzeczenia. Róża żyła niezwykle surowo. Praktykowała najrozmaitsze pokuty i umartwienia. W nagrodę za takie życie cieszyła się poufnym przestawaniem ze swoim Aniołem Stróżem i Matką Bożą. Przez piętnaście lat doświadczała zupełnego opuszczenia. Nie odczuwała żadnego pociągu do modlitwy, żadnej pociechy ani poczucia bliskości Boga. Ostatnie trzy lata życia spędziła u małżonków Gonzaleza della Maza i Marii Uzategui, którzy darzyli ją pełną miłością. W ich domu zmarła w wieku 31 lat, 24 sierpnia 1617 r., w dniu, który przepowiedziała.

Do góry

 

MIŁOŚĆ WSZYSTKO ZNOSI

Naucz mnie, Panie, znosić wszystko przez wzgląd na Twoich wybranych (2 Tm 2, 10)

Miłość „wszystko znosi” (1 Kor 13, 7). Błędy, słabości, braki, temperament, mniej lub więcej posłuszny czy miły, mogą być, przede wszystkim w życiu wspólnym, prawdziwym ciężarem wzajemnym. Trzeba dołożyć starań, aby go znosić z miłością. Biorąc pod uwagę ograniczenie każdego człowieka, niepodobna blisko siebie żyć, a nie być dla siebie wzajemnie ciężarem, choćby w sposób całkiem niedobrowolny. To jest sytuacja, jakiej nikt uniknąć nie może, a rozwiąże się ją jedynie znosząc siebie „nawzajem w miłości” (Ef 4, 2), z pokorną świadomością, że każdy sam musi cierpieć i jest równocześnie przyczyną cierpienia dla innych. Kto jest silny, przyczyni kłopotu słabemu, rzutki nieudolnemu, odważny bojaźliwemu i odwrotnie. Z drugiej strony kto ma większe uzdolnienia, jest bardziej obowiązany opanowywać się, współczuć, dostosowywać. „My, którzy jesteśmy mocni — mówi św. Paweł — powinniśmy znosić słabości tych, którzy są słabi, a nie szukać tylko tego, co dla nas dogodne. Niech każdy z nas stara się o to, co dla bliźniego dogodne — dla jego dobra, dla zbudowania. Przecież i Chrystus nie szukał tego, co było dogodne dla Niego” (Rz 15, 1-3). Jak Chrystus przystosował się do człowieka — do tego stopnia, że stał się człowiekiem, tak też chrześcijanin stara się dostosować do innych, zapierając się samego siebie.

W ostatnich miesiącach życia św. Teresa od Dzieciątka Jezus pisała: „Rozumiem teraz, że miłość doskonała polega na tym, aby znosić błędy innych, nie dziwić się ich słabościom” (Dz. 10; Rps C, f°12’)- Jeśli na początku będzie się znosiło bliźnich nawet zgrzytając zębami, z wolna miłość nauczy znosić ich z życzliwością i ze zrozumieniem, jak matka znosi z miłością wybryki dziecka. Miłość uczy pochylać chętnie barki, by wziąć na siebie ciężar błędów innych, nie unikając nawet osób dokuczliwych. „Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie” (Mt 5, 41-42). Ewangelia wzywa usilnie do wielkodusznego wyrzeczenia się własnych wymagań, a nawet własnych praw, by służyć bliźniemu z pełną oddania miłością.

  • O Panie, jak mi jeszcze daleko do prawdziwej miłości i pokory!... Ty mnie pouczasz, że niewielka to sztuka obcować z dobrymi i łagodnymi ludźmi, to bowiem wszystkim z natury się podoba i każdy chętnie pokój miłuje i więcej kocha tych, co z nim się zgadzają. Ale umieć żyć spokojnie z szorstkimi i przewrotnymi albo niekarnymi lub nam przeciwnymi, wielka to jest łaska, rzecz nader chwalebna, czyn godny męża.
    Gdyby wszyscy byli doskonali, cóż wówczas mielibyśmy do zniesienia od innych dla miłości Twojej, o Boże mój? Lecz Ty taki porządek ustanowiłeś, żebyśmy się nauczyli „jeden drugiego ciężary nosić”; bo nie ma nikogo bez brzemienia, bez błędu, nikt sam sobie nie wystarczy, nikt dla siebie nie będzie dość mądry. A więc trzeba się wzajemnie znosić, wzajem pocieszać, zobopólnie wspomagać, nauczać i napominać (O naśladowaniu Chrystusa II, 3, 2; I, 16, 3-4).
  • O Panie, jeśli będę chętnie dzielił dary, jakie otrzymałem od Ciebie, z moimi braćmi, jeśli okażę się względem wszystkich usłużnym, łaskawym, wdzięcznym, miłym i pokornym, będę roztaczał wszędzie wonność miłosierdzia. Spraw więc, abym umiał nie tylko znosić cierpliwie słabości fizyczne i moralne moich braci, lecz ponadto, bym w granicach możliwych przynosił im ulgę przez moje usługi, pociechę przez słowo i dobre rady.
    Stwórz we mnie serce miłosierne, abym był hojny i wielkoduszny nie tylko względem moich krewnych i przyjaciół, tych, co czynią mi dobrze i od których oczekuję jakiegoś dobra, lecz względem wszystkich, bym nie odmawiał nigdy, z miłości ku Tobie, nawet nieprzyjacielowi miłosierdzia w postaci pomocy materialnej lub duchowej. Wówczas będę obfitował w ten najlepszy zapach i wylewał go nie tylko na Twoją głowę i stopy, lecz na całe Twoje ciało, którym jest Kościół (zob. św. Bernard).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 88

Do góry

Książka na dziś

Cuda i znaki podczas uwielbienia

Cuda i znaki podczas uwielbienia

Maria Vadia

Czy zdajesz sobie sprawę, że Pan chce, żebyś TY uwalniał moc i chwałę Jego Królestwa w każdych okolicznościach życiowych? Zostałeś stworzony na taki czas, jak ten i masz konkretną rolę do odegrania! Wnieś ku Niemu oczy, zacznij dziękować i uwielbiać Go, a wówczas doświadczysz mocy Ducha Świętego.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

24 SIERPIEŃ 2018

Piątek XX tygodnia okresu zwykłego

Święto świętego Bartłomieja, apostoła

Dzisiejsze czytania

(Ap 21, 9b-14)
Anioł tak się do mnie odezwał: "Chodź, ukażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka". I uniósł mnie w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miasto Święte, Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Boga. Źródło jego światła podobne do kamienia drogocennego, jakby do jaspisu o przejrzystości kryształu. Miało ono mur wielki a wysoki, miało dwanaście bram, a na bramach dwunastu aniołów i wypisane imiona, które są imionami dwunastu pokoleń synów Izraela. Od wschodu trzy bramy i od północy trzy bramy, i od południa trzy bramy, i od zachodu trzy bramy. A mur Miasta ma dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu apostołów Baranka.

(Ps 145, 10-11. 12-13ab. 17-18)
REFREN: Niech wierni Twoi sławią Twe królestwo

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Aby synom ludzkim oznajmić Twoją potęgę
i wspaniałość chwały Twojego królestwa.
Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków,
przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,
wszystkich wzywających Go szczerze.

(J 1, 49b)
Nauczycielu, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela.

(J 1, 45-51)
Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: " Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu". Rzekł do niego Natanael: "Czyż może być co dobrego z Nazaretu?" Odpowiedział mu Filip: "Chodź i zobacz". Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: " Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu". Powiedział do Niego Natanael: "Skąd mnie znasz?" Odrzekł mu Jezus: "Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym". Odpowiedział Mu Natanael: "Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!" Odparł mu Jezus: "Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: „Widziałem cię pod drzewem figowym?” Zobaczysz jeszcze więcej niż to". Potem powiedział do niego: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego".

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Chodź i zobacz; tak zaczyna się chrześcijaństwo. Najpierw jest zaproszenie, które usłyszał św. Bartłomiej Apostoł i które każdy z nas może usłyszeć. Nie można wiary wytłumaczyć czy udowodnić, można do niej zaprosić. Chodź i zobacz, spotkaj się z Jezusem sam na sam i usłysz słowa, które tylko ty zrozumiesz, bo tylko do ciebie Jezus je wypowiada. I uwierz Mu, tak jak uwierzył św. Bartłomiej, jak inni Apostołowie, aż do śmierci, aż do życia.

o. Wojciech Czwichocki OP, "Oremus" sierpień 2006, s. 109

Do góry

 

ABY BYLI JEDNO

Panie, dopomóż mi, „abym oddawał się temu, co służy sprawie pokoju i wzajemnemu zbudowaniu” (Rz 14, 19)

„Jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał... Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał” (J 17, 21. 23). Widok doskonałej jedności między ludźmi jest rzeczą tak niezwykłą i trudną, że stanowi najsilniejszy dowód wiary w Bóstwo Chrystusa i prawdziwość Jego nauki. Właśnie dlatego Jezus prosił o doskonałą jedność między swoimi. Świat podzielony i rozdarty przez egoizm bardziej przekona się o prawdzie Chrystusowej przez cud miłości zdolnej pokonać wszystkie różnice charakteru, mentalności, cywilizacji, rasy i interesów, niż przez wykład posłannictwa ewangelicznego. Przedsięwzięcie byłoby niemożliwe dla ograniczonego człowieka, gdyby Chrystus wraz ze swoim przykazaniem nie zostawił wierzącym swego Ciała i swojej Krwi, jako zadatku miłości i zgody. „My, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba” (1 Kor 10, 17). Eucharystia jest chlebem jednoczącym wszystkich wiernych w Chrystusie i w Nim pozwala znaleźć początek wzajemnej jedności i siłę, potrzebną, by wznieść się ponad wszelki indywidualizm.

„Zachęcam was — pisze św. Paweł — abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani... Usiłuj cię zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch... jedna nadzieja... Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich” (Ef 4, 1-6). Apostoł odwołuje się do wszystkich powodów jedności, by pobudzić chrześcijan do zachowywania jedności „dzięki więzi, jaką jest pokój”. Dlatego każdy ochrzczony odpowiada nie tylko za własne uświęcenie i za dobro Kościoła, lecz także za świadectwo, jakie winien dawać całemu światu. Wierni podzieleni między sobą dają zgorszenie i stanowią przeszkodę w szerzeniu Ewangelii. Skoro coraz bardziej wzrasta zmysł solidarności między ludźmi, trzeba bez zwłoki dawać przykład stałej solidarności opartej na miłości ewangelicznej. Oto obowiązek każdego wierzącego, bo każdy otrzymawszy na chrzcie charyzmat miłości, powinien stać się na świecie zaczynem zgody, jedności, pokoju.

  • Upadamy do Twoich nóg, o Panie, błagamy Cię... byś się okazał miłosiernym i wybaczył nam, i przywiódł nas z powrotem do świętego i czystego życia miłości braterskiej. Oto brama otwarta ku życiu... Spośród wielu bram otwartych ta jest bramą świętą, która jest bramą Twoją, o Chryste. Błogosławieni wszyscy, który przez nią wchodzą i idą prosto drogą swoją w świętości i sprawiedliwości...
    Więzy miłości Twojej, o mój Boże, któż zdoła wypowiedzieć? Wspaniałość jej piękności któż mocen opiewać? Wyżyna, na którą prowadzi miłość, jest niewysłowiona, miłość łączy nas z Tobą. Miłość pokrywa mnóstwo grzechów. Miłość wszystko wytrzymuje, wszystko cierpliwie znosi. Nic pospolitego w miłości, nic w niej wyniosłego. Miłość nie zna rozdwojenia, miłość nie podnosi buntu, miłość wszystko w jednej czyni myśli; w miłości doskonałymi stali się wszyscy Twoi wybrańcy, bez miłości bowiem nic nie jest Tobie przyjemne (św. Klemens Rzymski).
  • O Boże, Ojcze, Synu i Duchu Święty! Uznaję, że we wszystkim i przez wszystko zostałem stworzony na Twój obraz... bo nawet jedność, jaką chcesz ustanowić między nami, ludźmi, jest niedoskonałym obrazem Twojej doskonałej jedności. O miłości! wzrastaj i pomnażaj się do nieskończoności w nas, ponieważ wzorem jedności i łączności, jaka została ci ukazana, jest wzór, którego doskonałości nie osiągniesz nigdy.
    O Jezu, ponieważ nieustannie nam zalecasz tę jedność, spraw, abyśmy zwracali wszystkie nasze myśli, pragnienia i wysiłki ku utrwaleniu jej w naszym sercu... Spraw, abyśmy ze swej strony starali się stanowić jedno nawet z tymi, którzy nie chcą być jedno z nami... Niech napełnia nas smutkiem świadomość, że nie możemy dzielić w pełni z innymi tego, co posiadamy i czym jesteśmy...
    O miłości! ukochanie, współczucie, łaskawości, cierpliwości! Szczodrobliwości, jałmużno, pociecho, wnętrzności miłosierdzia, pokoju braterski w Bogu Ojcu naszym i w Jezusie Chrystusie, pragnę was z całego serca i nie pragnę niczego innego. Amen (J. B. Bossuet).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 91

Do góry

Książka na dziś

Ewangelia 2019. Droga, Prawda i Życie. Mały format, oprawa miękka

Ewangelia 2019. Droga, Prawda i Życie. Mały format, oprawa miękka

Ewangelia 2019 to propozycja dla tych, którzy z chcą zaprosić Boga i Jego słowo do swojej codzienności. I pragną robić to świadomie, systematycznie oraz zgodnie z rytmem danego roku liturgicznego. Publikacja, ułożona według czytelnego schematu, zawiera pełny tekst Ewangelii na każdy dzień 2019 roku

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

25 SIERPIEŃ 2018

Sobota XX tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne Św. Mari od Jezusa Ukrzyżowanego(Małej Arabki), dziewicy

Dzisiejsze czytania

(Ez 43, 1-7a)
Anioł poprowadził mnie ku bramie, która skierowana jest na wschód. I oto chwała Boga Izraela przyszła od wschodu, a głos Jego był jak szum wielu wód, a ziemia jaśniała od Jego chwały. Było to widzenie jak to, które miałem wtedy, gdy przyszedł, by zniszczyć miasto, widzenie jak tamto, które oglądałem nad rzeką Kebar. I upadłem na twarz. A chwała Pańska weszła do świątyni przez bramę, która wychodziła na wschód. Wtedy uniósł mnie duch i zaniósł mnie na wewnętrzny dziedziniec. – A oto świątynia pełna była chwały Pańskiej. I usłyszałem, jak ktoś mówił do mnie od strony świątyni, podczas gdy ów mąż stał jeszcze przy mnie. Rzekł do mnie: "Synu człowieczy, to jest miejsce tronu mojego, miejsce podstawy mych stóp, gdzie chcę na wieki mieszkać pośród Izraelitów".

(Ps 85 (84), 9ab i 10. 11-12. 13-14)
REFREN: Na ziemi naszej Bóg zamieszka w chwale

Będę słuchał tego, co Pan Bóg mówi:
oto ogłasza pokój ludowi i swoim wyznawcom.
Zaprawdę, bliskie jest Jego zbawienie
dla tych, którzy Mu cześć oddają,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Łaska i wierność spotkają się z sobą,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Pan sam szczęściem obdarzy,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Sprawiedliwość będzie kroczyć przed Nim,
a śladami Jego kroków zbawienie.

(Mt 23, 9b. 10b)
Jeden jest Ojciec wasz w niebie jeden jest wasz Nauczyciel, Chrystus.

(Mt 23, 1-12)
Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: "Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony".

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Człowiek potrzebuje w swoim życiu trwałego punktu odniesienia, autorytetu, do którego w może się odwołać, szczególnie w trudnych dla siebie momentach. Chrześcijanin dzięki wierze natchnionej przez Ducha Świętego odnajduje najdoskonalszy wzorzec w samym Bogu. On jest naszym Ojcem i Nauczycielem. Ludzka miłość i mądrość mają w Nim swoje prawdziwe Źródło. Zapatrzeni w naszego Mistrza; Jezusa Chrystusa; uczmy się w pokorze i czystości serca budować cywilizację życia zmierzającego do wieczności.

Michał Piotr Gniadek, "Oremus" sierpień 2007, s. 113-114

Święta Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (Mała Arabka), dziewica - Miriam Baourdy, zwana także Małą Arabką, urodziła się 5 stycznia 1846 r. w Abellin, pod starożytną Ptolemaidą, w Galilei. Gdy Maria miała trzy lata, straciła rodziców. Na wychowanie zabrał ją wtedy wuj. W dwunastym roku życia przynaglano ją już do małżeństwa, ale wybroniła się przed nim i złożyła ślub czystości. Poszukując pracy, dotarła do Marsylii, gdzie została służącą. W 1865 r. wstąpiła do józefitek, ale te - widząc, że Maria doznaje ekstaz i jest stygmatyczką - skierowały ją do karmelu w Pau. W 1870 r. razem z innymi wyjechała do Indii, aby w Mangalore założyć nowy klasztor. Do Francji wróciła z tych samych powodów, dla których józefitki oddały ją karmelitankom. W roku 1875 Maria zaczęła realizować dzieło swych dawnych marzeń: założenie karmelu w Betlejem. Zainicjowała ponadto nowy klasztor w Nazarecie. Miriam zmarła 26 sierpnia 1878 r. w Betlejem.

Do góry

 

WARTOŚĆ ZNAKU

Obym żył w miłości tak jak Chrystus, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie (Ef 5, 2)

Jezus nadał również miłości braterskiej wartość znaku: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35). Miłość bliźniego jednak ma wartość znaku wyróżniającego uczniów Chrystusa i stwierdzającego prawdziwość ich miłości względem Boga tylko w tej mierze, w jakiej jest miłością teologiczną. Nikt więcej od Chrystusa nie uczył ludzi wzajemnej miłości, takiej jednak miłości, która ma swoje korzenie w Bogu i jest do Niego skierowana: „Miłujcie... tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 44-45); i zachęcał pełnić obowiązki miłości braterskiej, jak np. obowiązek jałmużny, głównie po to, by uczcić Boga, starając się jedynie o spełnienie Jego upodobania. Jezus streścił całe prawo w jednym przykazaniu miłości, lecz zanim mówić rozpoczął o miłości bliźniego, mówił o miłości Boga: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” (Mt 22, 37); i tylko na tym fundamencie całkowitego oddania się Bogu postawił drugie przykazanie, stwierdzając, że jest podobne pierwszemu. Wartość drugiego przykazania leży właśnie w tym, że opiera się na pierwszym i jest podobne do niego; lecz jeśli pierwsze zostanie zepchnięte na bok, wówczas i drugie nie utrzyma się i nie można już mówić o jego podobieństwie do pierwszego przykazania miłości — miłości Boga. Jezus oświadczył, że jeśli ktoś jest w niezgodzie ze swym bliźnim, to zanim spełni jakiś akt kultu, powinien pojednać się z bliźnim: „zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj” (Mt 5, 24). Nie jakoby miłość bliźniego miała sama w sobie większe znaczenie od czci należnej Bogu, lecz dlatego, że każdy akt kultu powinien wyrażać miłość prawdziwą, całkowitą, nie wyrazi jej jednak, jeśli miłość braterska dozna uszczerbku.

Nie można więc mówić o miłości chrześcijańskiej jedynie na płaszczyźnie poziomej; byłaby to zwykła forma humanizmu nie wypływająca z Ewangelii. Zresztą Jezus żądał od ludzi, aby się miłowali wzajemnie jak On sam ich umiłował; On zaś umiłował ich w odniesieniu do Ojca, by wypełnić Jego wolę, przyprowadzić ich do Niego: „Życie moje oddaję za owce... taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca” (J 10, 15. 18). Wszystko ma swój szczyt w miłości i chwale Ojca: „Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania” (J 17, 4).

  • O Panie, żeby poznać, czy wypełniam obydwa przykazania miłości, wystarczy zobaczyć, z jaką doskonałością zachowuję przykazanie miłości bliźniego... Ty tak wielką masz miłość ku nam, Panie, że w nagrodę za miłość, jaką okażemy bliźniemu, pomnożysz w nas miłość ku sobie.
    O Panie, daj mi prawdziwie doskonałą miłość bliźniego... jeśli ze swej strony będę się starała i usiłowała uczynić wszystko, co jest w mojej możności, gwałt zadając woli własnej, a czyniąc we wszystkim wolę sióstr, chociażby z uszczerbkiem tego, co mi się należy, nie dbając o pożytek własny, a myśląc tylko o ich pożytku, choćby się na to wzdragała moja natura, i biorąc na siebie, ile razy się zdarzy ku temu sposobność, trud i pracę, by oszczędzić ich drugim, Ty mi dasz więcej, niż sama zapragnąć zdołam. Nie mogę jednak sądzić, by nabycie miłości nic mnie nie kosztowało i by przyszła mi gotowa. Zresztą, o Panie, ile Ciebie kosztowała miłość, jaką nas umiłowałeś! Aby wybawić nas od śmierci, sam poniosłeś najokrutniejszą śmierć na krzyżu (św. Teresa od Jezusa: Twierdza wewnętrzna, V, 3, 8. 12).
  • O, jak to jest słodkie! Na każdym kroku, Panie, spotykam Ciebie. Dzięki temu cudownemu naszemu wszczepieniu w Twoją świętą osobę nie mogę uczynić najmniejszego ruchu, aby nie pozostawiać w Twojej obecności.
    Zwracam oczy ku sobie, Ty tu jesteś, patrzę na bliźniego, Ty w nim jesteś. Gdziekolwiek i na cokolwiek spoglądam, widzę, że jestem otoczony żywymi tabernakulami!... Każdy z nas jest związany — faktycznie lub przynajmniej w możliwości — z Tobą, o Chryste Jezu, i przez Twoje pośrednictwo uczestniczy w życiu Boga. Wszyscy bowiem żyjemy lub powinniśmy żyć tym samym boskim życiem w Tobie. Najsłodsza miłość powinna królować wśród nas. Co za cud, że Ty, o Panie, dałeś jako szczególny wyróżniający znak życia prawdziwie chrześcijańskiego, jako cechę Twoich wiernych, to: „Miłujcie się wzajemnie”! Po takim znaku można poznać, że jesteśmy Twoimi uczniami (R. Plus: Jezus Chrystus w naszych braciach s. 65-66).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 95

Do góry

Książka na dziś

Boskie Teresy

Boskie Teresy

o. Bartłomiej Józef Kucharski OCD

Autor zaprasza czytelników do podróży w czasie i przestrzeni. Bohaterki jego rozważań to święte kobiety Karmelu połączone wspólnym imieniem Teresa. Do tej karmelitańskiej listy dołącza św. Matka Teresa z Kalkuty, która co prawda nie żyła w Karmelu, ale karmiła się jego duchowością

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.