Cały tydzień: 29.VII – 04.VIII

 

 

Niedziela

Niedziela XVII tygodnia okresu zwykłego

Dzisiejsze czytania

(2 Krl 4, 42-44)
Pewien człowiek przyszedł z Baal-Szalisza, przynosząc mężowi Bożemu, Elizeuszowi, chleb z pierwocin, dwadzieścia chlebów jęczmiennych i świeże zboże w worku. On zaś rozkazał: "Podaj ludziom i niech jedzą!" Lecz sługa jego odrzekł: "Jakże to rozdzielę między stu ludzi?" A on odpowiedział: "Podaj ludziom i niech jedzą, bo tak mówi Pan: Nasycą się i pozostawią resztki". Położył więc to przed nimi, a ci jedli i pozostawili resztki – według słowa Pańskiego.

(Ps 145 (144), 10-11. 15-16. 17-18)
REFREN: Otwierasz rękę, karmisz nas do syta

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi wyznawcy.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie,
a Ty ich karmisz we właściwym czasie.
Ty otwierasz swą rękę
i karmisz do syta wszystko, co żyje.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,
wszystkich wzywających Go szczerze.

(Ef 4, 1-6)
Bracia: Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.

(Łk 7, 16)
Wielki prorok powstał między nami i Bóg nawiedził lud swój.

(J 6, 1-15)
Jezus udał się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: "Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?" A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić. Odpowiedział Mu Filip: "Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać". Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: "Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?" Jezus zaś rzekł: "Każcie ludziom usiąść". A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: "Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło". Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, pozostałymi po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: "Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat". Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę..

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Nie wystarczą nasze własne możliwości, aby zaspokoić pragnienia potrzebujących, tych, których spotkamy na drogach naszej codzienności. Ale Pan sam chce nam dać środki i siły. Jeśli przeżywamy Eucharystię jako doświadczenie wielkiej, nieskończonej miłości Syna Bożego, który samego siebie wydaje za nas, to Jego polecenie: "Czyńcie to na moją pamiątkę", nie pozostaje w nas bez odpowiedzi. Bóg, który naprawę w nas zamieszkuje, czyni nas swoimi naśladowcami i prowadzi nas do braci.

ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" lipiec 2006, s. 122

Do góry

 

Urok władzy

Przybył, by zakładać królestwo swoje na ziemi. Już na początku swej działalności spotkał się ze specjalistą od sprawowania władzy na ziemi, z księciem tego świata. Ten podał Mu trzy zasadnicze narzędzia sterowania tłumem. Chleb, bogactwo oraz sensację. Świadomie odrzucił wszystkie, choć wkrótce przekonał się, iż książe tego świata doskonale zna psychologię oddziaływania na tłumy. Te gromadziły się przy Nauczycielu z Nazaretu tylko wówczas, gdy dostrzegały coś z tych trzech wartości. Każdy cud był sensacją ściągającą tłumy jak magnes. Nawet Herod był ciekaw, jak wypadnie spotkanie ze słynnym cudotwórcą, którego w więzach przesłał mu Piłat. Zdrowie jest cenniejsze niż bogactwo, życie niż wszelkie skarby. Chorzy i ich najbliżsi wędrowali po to bogactwo często wiele godzin, byle tylko dotknąć Chrystusa. Jeszcze mocniej przemówił do tłumów cudownie rozmnożony chleb. To wówczas postanowiono porwać Jezusa i obwołać Go królem. Jezus musiał umknąć egzaltowanym rzeszom i w spotkaniu na drugi dzień wylać na rzeszę kubeł zimnej wody, by ją odwieść od tego zamiaru. Uczynił to tracąc wielbicieli. Chyba wówczas nikt nie zrozumiał zachowania Jezusa. Nawet Dwunastu, jeśli zgodziło się na tę decyzję Mistrza to najprawdopodobniej dlatego iż uważali, że „jeszcze nie nadeszła Jego godzina” — tzn. godzina tryumfu.

Jezus w swoim myśleniu był prawie zupełnie sam. Wiedział zaś, że odgórnie nie da się tworzyć kochającej rodziny. Nawet najdoskonalsza władza, najmądrzejsza, najlepsza, najsprawiedliwsza nie zdoła stworzyć społeczności doskonałej z niedoskonałych ludzi. Nie pomogą żadne idealne prawa, piękne hasła, wypracowane konstytucje. To jest tak, jakby genialny dyrygent miał poprowadzić koncert mając do dyspozycji przygodnie zebranych ludzi, z których większość nie zna się na nutach, nie ma słuchu, nie potrafi ująć w ręce żadnego instrumentu.

Ludziom się wydaje, że wystarczy mieć genialnego dyrygenta i ten potrafi zorganizować wszystkich we wspaniały chór i orkiestrę. Syn Boga stając na ziemi nie miał takich złudzeń. On wiedział, że trzeba rozpocząć od niewielkiej grupy ludzi, którzy dobrze opanują rzemiosło i staną się nauczycielami innych. Nawet nie szukał geniuszy. Zebrał bardzo przeciętne grono, bo wiedział, że każdy geniusz prawie natychmiast ulegnie pokusie organizowania odgórnie wielkiego koncertu.

Wybrani przez Niego rzemieślnicy długo sami opanowywali sztukę harmonizowania uderzeń swoich serc z sercem Mistrza, a po Jego śmierci uczyli tego innych. To wymaga wielkiej cierpliwości i ciągłej służby. Bywało, że uczniowie bardziej uzdolnieni opanowywali sztukę życia w duchu miłości o wiele lepiej niż oni sami. Stopniowo gromadzili się w małe zespoły i zdumiewali otoczenie pięknem swego życia, które stawało się pieśnią nawet wówczas, gdy wykonywano na nich wyroki śmierci.

Ten, kto chce prawdziwie rządzić ludźmi, musi stać się rządcą ich dusz. Chleb, pieniądze, sensacja służą do rządzenia ciałem. Można to czynić kupując człowieka, dając mu wspomniane wartości lub szantażując go, odmawiając mu ich. Jedna i druga metoda zniewoli tego, kto tak ludźmi rządzi, i tych, którymi on rządzi.

Prawdziwy władca to mistrz, który pomógł uczniowi tak opanować sztukę śpiewania lub gry na instrumencie, iż ten zdobywa sławę w skali świata. Mistrz stoi w cieniu, uczeń go przyćmił swą sławą, ale o zniewoleniu nie ma mowy. Dumny i wolny jest mistrz, dumny i wolny jest sławny uczeń.

Jezus chciał zostać Mistrzem pomagającym każdemu człowiekowi dobrej woli w opanowaniu sztuki prawdziwej miłości. Taką drogę rządzenia światem wybrał i nigdy z niej nie zrezygnował. Walka o rządy duszami, jaką prowadzi Mistrz z Nazaretu, trwa. Oby znalazł takich, którzy świadomie zrezygnują ze sprawowania władzy i zajmą się żmudną pracą doskonalenia człowieka. Gdy wielu ludzi potrafi życiem grać i śpiewać w duchu Ewangelii, sami nie wiedząc kiedy, zadziwią świat pieśnią swego Mistrza, jakim jest Chrystus. On rządzi światem jak dobry nauczyciel i pedagog, mając na uwadze doskonalenie duszy zgłaszającego się do Niego ucznia.

Ks. Edward Staniek

 

„Ty otwierasz swą rękę, Panie, i wszystko, co żyje, nasycasz do woli” (Ps 145, 16)

Bieżącym tematem dnia dzisiejszego jest Opatrzność Boża zaspokajająca wszystkie potrzeby człowieka. W Drugiej Księdze Królewskiej (4, 42-44) czytamy o rozmnożeniu chlebów, którego dokonał Elizeusz, figura i zapowiedź tego, jakiego dokona około osiem wieków później Jezus, a jaki podaje ewangelia Jana (6, 1-15). Pewien człowiek przyszedł do proroka przynosząc „dwadzieścia chlebów jęczmiennych” i otrzymał rozkaz rozdzielenia chlebów między jego ludzi: stu ludzi. Sługa zaznacza, że ilość chleba jest niewystarczająca, lecz Elizeusz powtarza rozkaz w imieniu Boga: „Tak mówi Pan: nasycą się i pozostawią resztki” (2 Krl 4, 43).

Cud powtarza się, lecz w sposób o wiele wspanialszy; na pagórkach galilejskich pokrytych trawą, kiedy to Jezus wyszedł na górę z uczniami i zobaczył, że otaczają Go „liczne tłumy, które schodzą się do Niego” (J 6, 5). Jak Elizeusz zaspokoił głód swoich uczniów, tak Jezus zaspokoił głód rzeszy, która szła za Nim, by słuchać Jego słowa. Lecz gdy tam dwadzieścia chlebów nasyciło stu ludzi, tutaj tylko pięć chlebów i dwie ryby nasyciły około pięciu tysięcy; w obydwu wypadkach pozostają resztki — aż dwanaście koszów w wypadku ewangelicznym — by udowodnić, że Bóg nie jest skąpy w zaopatrywaniu potrzeb swoich stworzeń. „Ty otwierasz swą rękę — opiewa psalm responsoryjny — i wszystko, co żyje, nasycasz do woli” (Ps 145, 16). Dlaczego więc dzisiaj tylu jest głodnych na świecie? Należy się nad tym zastanowić. Obydwa cudy nie zostały zdziałane z niczego, lecz z małych, a nawet bardzo małych zapasów: dwadzieścia chlebów ofiarowanych Elizeuszowi przez człowieka z Baal Shalisha, pięć chlebów i dwie ryby dostarczył Jezusowi pewien chłopiec, który przyniósł je z sobą. Bóg wszechmogący może uczynić wszystko z niczego, lecz kiedy znajduje się wobec swojego wolnego stworzenia, zwykle nie działa bez jego współpracy. To, co człowiek może uczynić, jest zawsze mało, lecz Bóg tego chce, owszem, wymaga tego jako warunku swojego pośrednictwa. A jeśli dzisiaj jest tylu ludzi, którzy nie mają dość chleba, by zaspokoić głód, czyż nie wiąże się to z faktem, ze ten, kto opływa we wszystko, nie potrafi ofiarować braciom przynajmniej tego, na czym mu zbywa? Człowiek, który w czasie głodu przyniósł Elizeuszowi chleba z pierwocin, i chłopiec, który odstąpił to niewiele, co posiadał, aby Jezus to rozmnożył, nie mają wielu naśladowców nawet wśród wierzących. Kiedy człowiek spełni, co do niego należy, Bóg — zawsze miłosierny i wszechmocny — nie omieszka włączyć się i sprawić, że zaowocują jego dobre uczynki. Święci, jak Józef Cottolengo lub ksiądz Guanella, doświadczyli tego cudownie. Jezus wzruszając się i troszcząc o zgłodniałą rzeszę, wzywa wiernych do takiego czynnego zrozumienia potrzeb bliźniego, które nie ogranicza się do dobrych słów, lecz przynosi konkretną pomoc.

Cud dokonany przez Elizeusza jest nie tylko figurą rozmnożenia chleba, którego dokonał Jezus, ale też przygotowaniem i figurą jeszcze głośniejszego cudu, a mianowicie eucharystycznego. Nieprzypadkowo opis gestów Pana — „wziął chleb i, odmówiwszy dziękczynienie, rozdał je” (J 6, 11) — poprzedza jakby dosłownie gesty i słowa ustanowienia Eucharystii. Jeśli Jezus zaspokoił tak obficie głód ciała, to zaspokoi w sposób boski także i niewysłowiony głód dusz. Wierni karmieni jednym chlebem, Ciałem Pana, tworzą jedno ciało, Mistyczne Ciało Chrystusa. Rzeczywistość ta rodzi obowiązek miłości i solidarności chrześcijańskiej, o której mówi św. Paweł w drugim czytaniu (Ef 4, 1-6) zachęcając wiernych, by „zachowali jedność ducha dzięki więzi, jaką jest pokój”, ponieważ „jedno jest Ciało i jeden Duch... jeden jest Pan, jedna wiara” (tamże 3-5).

  • Niechaj Cię wielbią, Panie, wszystkie dzieła Twoje i święci Twoi niech Cię błogosławią... oczy wszystkich oczekują na Ciebie, Ty zaś dajesz im pokarm we właściwym czasie. Ty otwierasz swą rękę i wszystko, co żyje, nasycasz do woli. Panie, Ty jesteś sprawiedliwy na wszystkich swych drogach i łaskawy we wszystkich swoich dziełach (Psalm 145, 10. 15-17).
  • Panie, Ty widząc zgłodniałą rzeszę na pustyni powiedziałeś: „żal mi tego ludu”, Ty pięcioma chlebami nasyciłeś pięć tysięcy osób, spojrzyj łaskawie na Twoje zgłodniałe dzieci... a nasyciwszy ich głód cielesny, racz nasycić także głód ich dusz pokarmem niebieskim swojej nauki, Ty, który żyjesz i królujesz po wszystkie wieki wieków. Amen (Paweł VI)
  • Boże mój, jesteś rozrzutny w swej trosce i w delikatności względem każdej z istot ludzkich, które stworzyłeś; jak gdyby na świecie nie było nikogo więcej. Istotnie, widzisz je wszystkie, każdą z osobna, i każdą z osobna miłujesz w jej życiu śmiertelnym, i każdą z osobna obsypujesz pełnią Twoich przywilejów, zajmując się każdą i troszcząc się o każdą niezależnie od wszystkich innych...
       Wszystkie czyny Twojej Opatrzności są czynami miłości. Nawet zło, które dopuszczasz, pochodzi z Twojej miłości... a Ty obracasz zło na dobro. Przez zło doświadczasz ludzi i doprowadzasz ich do skruchy, aby wzrastali w cnocie i zdobywali w przyszłości większe dobro. Nic nie dzieje się na próżno, lecz wszystko zdąża do celu łaski... Z wiarą pełną i pewną uznaję mądrość i dobroć Twojej Opatrzności, chociaż niezbadane są Twoje wyroki i niepojęte sądy (J. H, Newman).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 449

Do góry

Książka na dziś

Z Jezusem dasz radę. Z o. Rafałem Kogutem OFM rozmawia Marcin Jakimowicz

Z Jezusem dasz radę. Z o. Rafałem Kogutem OFM rozmawia Marcin Jakimowicz

Marcin Jakimowicz

Ta inspirująca, bardzo konkretna i pełna prostoty rozmowa jest próbą odpowiedzi na pytania, z którymi mierzy się każdy, kto chce być dziś autentycznym uczniem Jezusa. Uzdrowienie ran z przeszłość, kryzys wiary, przebaczenie, korzystanie z charyzmatów, zdrowa wspólnota, lęk przed cierpieniem i śmiercią

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

30 LIPIEC 2018

Poniedziałek XVII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne świętego Piotra Chryzologa, biskupa i doktora Kościoła

Dzisiejsze czytania

(Jr 13, 1-11)
Tak powiedział mi Pan: "Idź i kup sobie lniany pas, i włóż go sobie na biodra, ale nie kładź go do wody!" I kupiłem pas zgodnie z rozkazem Pańskim, i włożyłem go sobie na biodra. Po raz drugi otrzymałem polecenie Pańskie: "Weź pas, który kupiłeś, a który nosisz na biodrach, wstań i idź nad Eufrat, i schowaj go tam w rozpadlinie skały!" Poszedłem i ukryłem go nad Eufratem, jak mi rozkazał Pan. Po upływie wielu dni rzekł do mnie Pan: "Wstań i idź nad Eufrat, i zabierz stamtąd pas, który ci kazałem ukryć". I poszedłem nad Eufrat, odszukałem i wyciągnąłem pas z miejsca, w którym go ukryłem, a oto pas zbutwiał i nie nadawał się do niczego. I skierował Pan do mnie następujące słowo: "Tak mówi Pan: Tak oto zniszczę pychę Judy i bezgraniczną pychę Jerozolimy. Przewrotny ten naród odmawia posłuszeństwa moim słowom, postępując według swego zatwardziałego serca; ugania się za cudzymi bogami, by im służyć i oddawać cześć – niech więc się stanie jak ten pas, który nie nadaje się do niczego. Albowiem jak przylega pas do bioder mężczyzny, tak przygarnąłem do siebie cały dom Izraela i cały dom Judy – mówi Pan – by były moim narodem, moją sławą, moim zaszczytem i moją dumą. Ale oni Mnie nie słuchali".

(Pwt 32, 18-19. 20. 21)
REFREN: Wspomnij na Boga, który stworzył ciebie

Gardzisz Skałą, co ciebie zrodziła,
zapominasz o Bogu, który dał ci życie.
Zobaczył to Pan i wzgardził,
oburzony na własnych synów i córki

I rzekł: "Odwrócę od nich oblicze,
zobaczę ich koniec.
Gdyż są narodem niestałym,
dziećmi, w których nie ma wierności.

Mnie do zazdrości pobudzili tym, co wcale nie jest bogiem,
rozjątrzyli Mnie swymi czczymi bożkami;
i Ja ich do zazdrości pobudzę nie-ludem,
rozjątrzę ich narodem pozbawionym rozsądku".

(Jk 1, 18)
Ze swej woli zrodził nas Ojciec przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń.

(Mt 13, 31-35)
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: "Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, większe jest od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki podniebne przylatują i gnieżdżą się na jego gałęziach". Powiedział im inną przypowieść: "Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło". To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: "Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Królestwo Boże podobne jest do odrobiny zaczynu zakwaszającej całe ciasto, i do ziarna gorczycy, które, choć najmniejsze, wyrasta tak, że staje się drzewem. Jednak wzrastające ziarno gorczycy nie przerodzi się w wielkie drzewo, jeśli nie będzie pielęgnowane. Nie wystarczy zakwasić zaczynem mąkę, ale trzeba upiec z niej chleb, bo inaczej zapleśnieje i zmarnuje się. To my jesteśmy ogrodnikamii piekarzami odpowiedzialnymi za królestwo Boże. Współpracując z łaską Bożą w naszym codziennym życiu, pozwólmy, aby królestwo Boże się rozrastało, ogarniając już nie tylko nas samych, ale także innych, których Bóg postawił na naszej drodze.

Joanna Woroniecka-Gucza, "Oremus" lipiec 2007, s. 134

Święty Piotr Chryzolog, biskup i doktor Kościoła - urodził się około 380 r. w miasteczku Imola (Włochy). Wychował go i do stanu duchownego przyjął biskup tego miasta, Korneliusz. Około roku 426 Piotr został wyniesiony do godności metropolity Rawenny. Był doradcą cesarzowej Galli Placydii oraz jej synów. Na jego kazania przychodził cały dwór cesarski. Do niego udawali się duchowni dygnitarze w różnych potrzebach, by pośredniczył między nimi a dworem cesarskim. Wygłaszane mowy zjednały mu przydomek "Złotousty" - po grecku "Chryzolog". Ze względu na te kazania papież Benedykt XIII w 1729 r. zaliczył Piotra Chryzologa do grona doktorów Kościoła. Piotr zmarł 31 lipca

Do góry

 

NADZIEJA NIE ZAWODZI

Ty jesteś dobry, o Panie, dla ufających Tobie, dla duszy, która Cię szuka (Lm 3, 25)

„Człowiek nigdy nie potrafi ani miłować Boga tyle, ile jest obowiązany Go miłować, ani wierzyć lub pokładać w Nim nadzieje, tyle ile potrzeba” (św. Tomasz: I-a II-ae 64, 4 co). Można prawdziwie powiedzieć, że miarą nadziei w Bogu jest pokładać nadzieję bez miary. Kiedy człowiek szczerze stara się uczynić ze swej strony wszystko, co może, aby podobać się Bogu, nie powinien się obawiać, że przebiera miarę w nadziei. Ufność ślepa, bezgraniczna, jest niezwykle miła Panu. On bowiem, im więcej stworzenie Mu ufa, tym chętniej spieszy mu z pomocą i napełnia je swoimi dobrami. „Im więcej dusza spodziewa się, tym więcej osiąga”, powiedział św. Jan od Krzyża (Dr. III, 7, 2), a św. Teresa od Dzieciątka Jezus, przyswajając sobie tę myśl, pisze: „Ufność w Bogu tak potężnym i miłosiernym nigdy nie jest zbyt wielka! Tyle od Niego otrzymujemy, ile się spodziewamy” (Dz. r. 12).

Niekiedy wspomnienie popełnionych grzechów, niewierności, niepowodzeń w praktyce cnoty może zniechęcić, podciąć skrzydła nadziei. Wówczas trzeba pamiętać, że Bóg nie miłuje nas dlatego, że nie mamy grzechów, lecz dlatego, że rozlał na nas swoją łaskę i uczynił nas swoimi dziećmi. On pragnie bardziej niż my sami naszego zbawienia i uświęcenia. Jeśli jakaś dusza szuka Go całym sercem i ufa Mu ze wszystkich swoich sił, On sam uświęci ją mimo przeszłych upadków, mimo obecnych nędz i słabości.

Prawdziwy chrześcijanin jest człowiekiem niezłomnej nadziei i jest także siewcą nadziei. Współczesny świat pogrążony w religijnej obojętności, skrępowany materializmem i nierzadko nagabywany pokusą rozpaczy, odczuwa ostateczną potrzebę otwarcia się na dobroczynny wpływ nadziei chrześcijańskiej. Trzeba więc koniecznie budzić „u wszystkich ludzi na całym świecie żywą nadzieję, która jest darem Ducha Świętego, że wreszcie kiedyś w pokoju i najwyższym szczęściu doznają przyjęcia” (KDK 93). Takie też życzenie św. Paweł skierował do Rzymian: „Bóg, dawca nadziei, niech wam udzieli pełni radości i pokoju w wierze, abyście przez moc Ducha Świętego byli bogaci w nadzieję” (Rz 15, 13). Chrześcijanin powinien być jej siewcą na całym świecie.

  • O Panie, Boże nasz, niech pod osłoną Twych skrzydeł mamy nadzieję. Ochraniaj nas i noś nas! Ty nosić nas będziesz, nosić nas, małych teraz, i w późnej starości. Nasza siła jest siłą tylko w oparciu o Ciebie, pozostawiona sama sobie, staje się słabością. U Ciebie żyje zawsze dobro, a ponieważ odwróciliśmy się od niego, staliśmy się przewrotni. Pozwól nam powrócić do Ciebie, abyśmy nie upadli na złej drodze! U Ciebie bowiem żyje i żadnego uszczerbku nie ponosi dobro nasze, którym jesteś Ty sam. Nie obawiamy się, abyśmy nie mogli powrócić i schronić się tam, skąd się wyrwaliśmy. Podczas naszej nieobecności nie rozpada się bowiem nasze domostwo — wieczność Twoja (św. Augustyn: Wyznania IV, 16, 31).
  • Ufajmy! Należymy do tych, których Ty, o Jezu, przyszedłeś zbawić właśnie dlatego, że giniemy... bez Ciebie bowiem giniemy nieustannie... Ufajmy!
    Choćby winy wasze były nie wiadomo jak wielkie, Ty, Jezu, chcesz nas zbawić. Im większymi grzesznikami jesteśmy, tym bliżsi jesteśmy śmierci, w im bardziej opłakania godnym stanie jesteśmy, tak co do ciała, jak i co do duszy, tym bardziej chcesz nas zbawić, o Jezu, ponieważ przyszedłeś zbawić to, co ginie... Spraw, abyśmy się nigdy nie zniechęcali, lecz zawsze ufali! Jesteśmy na brzegu przepaści, giniemy, zasługujemy na zgubę, słusznie winniśmy zginąć po tylu naszych niewdzięcznościach, giniemy; przychodzisz właśnie po to, aby nas zbawić, o Jezu. Przychodzisz zbawić tych, co giną. Jesteś nieskończenie dobry i mocny. Aż do ostatniej chwili, aż do ostatniego tchnienia życia, niech każdy pokłada ufność w Tobie! (Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 455

Do góry

Książka na dziś

Apostolat czasów Apokalipsy

Apostolat czasów Apokalipsy

Fabrice Hadjadj

Głosić Ewangelię, świadczyć o Bogu, dzielić się swoją wiarą, dawać świadectwo. Proste, a zarazem niesamowicie trudne, bo jak mówić, gdy nikt wokół nie słucha, z kim się dzielić, gdy świat pędzi do przodu, gubiąc w tym pędzie nawet cel, do którego wydaje mu się, że zmierza?

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

31 LIPCA 2018

Wtorek XVII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe świętego Ignacego z Loyoli, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(Jr 14, 17-22)
Oczy moje wylewają łzy dzień i noc bez przerwy, bo wielki upadek dotknie Dziewicę, Córę mojego ludu, klęska bardzo wielka. Gdy wyjdę na pole – oto pobici mieczem! Jeśli pójdę do miasta – oto męki głodu! Nawet prorok i kapłan błądzą po kraju, nic nie rozumiejąc. Czy nieodwołalnie odrzuciłeś Judę albo czy odczuwasz wstręt do Syjonu? Dlaczego nas dotknąłeś klęską, a nie ma dla nas uleczenia? Spodziewaliśmy się pokoju, ale nie ma nic dobrego; czasu uleczenia – a tu przerażenie! Uznajemy, Panie, naszą niegodziwość, przewrotność naszych przodków, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Nie odrzucaj nas przez wzgląd na Twoje imię, od czci nie odsądzaj tronu Twojej chwały! Pamiętaj, nie zrywaj przymierza z nami! Czy są wśród bożków pogańskich tacy, którzy by zesłali deszcz? Czy może niebo zsyła krople deszczu? Czy raczej nie Ty, Panie, nasz Boże? W Tobie pokładamy nadzieję, bo Ty uczyniłeś to wszystko.

(Ps 79 (78), 5 i 8. 9. 11 i 13)
REFREN: Wyzwól nas, Boże, dla imienia Twego

Czy wiecznie będziesz się gniewał?
Nie pamiętaj nam win przodków naszych,
niech szybko nas spotka Twoje zmiłowanie,
gdyż bardzo jesteśmy słabi.

Wspomóż nas, Boże, nasz Zbawco,
dla chwały Twojego imienia;
wyzwól nas i odpuść nam grzechy
przez wzgląd na swoje imię.

Niech jęk pojmanych dojdzie do Ciebie
i mocą Twego ramienia ocal na śmierć skazanych.
My zaś, lud Twój i owce Twojej trzody,
będziemy wielbić Ciebie na wieki
i przez pokolenia głosić Twoją chwałę.

Aklamacja
Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

(Mt 13, 36-43)
Jezus odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: "Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście". On odpowiedział: "Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!"

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Człowiek został stworzony, aby Boga, naszego Pana, wielbił, okazywał Mu cześć i służył Mu i dzięki temu zbawił duszę. Pisał św. Ignacy z Loyoli (1491-1556), założyciel zakonu jezuitów. Naszym szczęściem najpełniejszym i niezawodnym jest pełnienie woli Ojca, a nieszczęściem wszystko, co nas od tego oddala. Na tym fundamencie opiera się duchowość ignacjańska, ale i życie chrześcijańskie w ogóle. Z przylgnięcia do Boga i pełnienia Jego woli rodzi się i rozrasta królestwo Boże.

ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" lipiec 2006, s. 126

Do góry

 

MIŁOŚĆ OJCA

Bądź błogosławiony, o Boże, który z miłości przeznaczyłeś nas dla siebie jako przybranych synów (Ef 1, 3-5)

„«Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim» (1 J 4, 16). Bóg obficie rozlał w naszych sercach swoją miłość przez Ducha Świętego, który nam został dany; dlatego też darem pierwszym i najbardziej potrzebnym jest miłość, którą miłujemy Boga nade wszystko, a bliźniego ze względu na Boga” (KK 42). Cnota miłości jest stworzonym udziałem w nieskończonej miłości, jaką Bóg miłuje siebie samego, czyli miłości, jaką Ojciec miłuje Syna, Syn miłuje Ojca, a jeden i drugi miłują się w Duchu Świętym. Z miłości chrześcijanin został powołany, aby „trwać w Bogu” (1 J 4, 16) i wejść w obręb miłości wiecznej łączącej trzy Osoby Trójcy Przenajświętszej między sobą. Już wiara czyniąc człowieka uczestnikiem poznania, jakie Bóg ma o sobie samym, wprowadza go w wewnętrzne życie Boże, nadzieja zaś napełnia go ufnością, że kiedyś będzie z Nim dzielił szczęśliwość wieczną; lecz miłość prowadzi go jeszcze dalej włączając go, już tutaj na ziemi, w ten bieg miłości niewysłowionej, która jest życiem Trójcy Przenajświętszej. Chrześcijanin przez miłość trwa w Bogu do tego stopnia, że jest włączony w miłość Ojca ku Synowi, a Syna ku Ojcu, miłując Ojca i Syna w miłości Ducha Świętego.

A ponieważ miłość Boża nie pozostaje zamknięta w łonie Trójcy, lecz z Trójcy rozlewa się na ludzi, więc miłość w chrześcijaninie budzi podobny odruch otwierając jego serce do miłowania wszystkich braci. Tylko dzięki miłości, która czyni go uczestnikiem miłości Boga, chrześcijanin staje się zdolny „miłować Boga nade wszystko, a bliźniego ze względu na Boga”. Miłość jest doskonała tylko wtedy, gdy wznosi się do Boga, obejmując razem z Nim, w Nim i dla Niego wszystkie stworzenia. Jedna jest miłość w Bogu: w Jego życiu wewnętrznym i w obcowaniu z ludźmi; jedna niepodzielna jest miłość chrześcijanina: w swoim zrywie ku Bogu i w swoim odruchu do braci. „Takie mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego” (1 J 4, 21).

  • O miłości, ty zdołałaś uczynić Boga człowiekiem. Ty oddaliłaś — na chwilę — tego Boga od swojego niezmierzonego majestatu, kiedy stał się małym... ty przygotowałaś święty krzyż dla zbawienia świata, który już zginął. Ty zniweczyłaś śmierć, ucząc Boga umrzeć. Kiedy ludzie zabili Syna Boga Wszechmogącego, dzięki Tobie, o miłości, żaden, ani Ojciec, ani Syn nie rozgniewali się.
    Ty utrzymujesz życie ludu niebieskiego, kiedy zapewniasz pokój, strzeżesz wiary, opiekujesz się niewinnością, szanujesz prawdę, miłujesz cierpliwość i przywracasz nadzieję. Ty sprawiasz, że ludzie o różnych obyczajach, wieku i władzy posiadają jedną naturę, jedno ciało i jednego ducha. Ty nie dopuszczasz, aby chwalebnych męczenników powstrzymało od wyznania swego chrześcijańskiego imienia jakieś cierpienie lub nowy rodzaj śmierci, czy też nagroda lub przyjaźń, albo podstępna serdeczność, która rani okrutniej niż jakikolwiek kat...
    Ty łączysz tajemnice niebieskie z ludzkimi, a ludzkie z niebieskimi. Ty strzeżesz boskich tajemnic. Ty w Ojcu rządzisz i rozkazujesz. W Synu jesteś posłuszna sobie samej. Ty weselisz się w Duchu Świętym. Ty, ponieważ jesteś jedną z trzech Osób, nie możesz być w żaden sposób uszczuplona. Wypływasz ze zdroju, jakim jest Ojciec, i cała przelewasz się w Syna: lecz chociaż wylewasz się cała w Syna, nie oddalasz się od Ojca. Słusznie nazywasz się Bogiem, ponieważ ty jedna kierujesz mocą Trójcy (św. Zenon z Werony).
  • Dzięki Ci, dzięki, Ojcze wieczny, że nie wzgardziłeś mną, stworzeniem Twoim, że nie odwróciłeś ode mnie oblicza swego, lecz wysłuchałeś pragnień moich... Twoja mądrość, Twa dobroć, Twa łaskawość i dobro Twe nieskończone nie potępiły mnie z powodu mnóstwa i ogromu mych grzechów i błędów. Łaskawość Twoja dała mi poznać prawdę i dzięki niej znalazłam miłość do Ciebie i miłość bliźniego. Kto skłonił Cię do tego? Z pewnością nie moje cnoty, tylko miłość Twoja,.. Spraw, aby pamięć moja była zdolna zachować Twe dobrodziejstwa i aby wola ma zapłonęła w ogniu Twej miłości...
    Wyznaję i nie przeczę, że ukochałeś mnie, zanim istniałam, i kochasz mnie niewymownie, jakbyś oszalał dla stworzenia swego (św. Katarzyna ze Sieny: Dialog 167).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 459

Do góry

Książka na dziś

Różaniec ratunkiem dla świata

Różaniec ratunkiem dla świata

ks. Dominik Chmielewski SDB

Niezwykle piękne i bardzo głębokie rozważania różańcowe autorstwa ks. Dominika Chmielewskiego bez wątpienia mają walor wspaniałych rekolekcji dla każdego, kto po nie sięgnie. Teologiczna głębia w połączeniu z ewangeliczną prostotą przekazu zawartych w nich treści, czyni z nich niezwykle skuteczne narzędzie ewangelizacji. Każdy, kto po nie sięgnie odnajdzie w nich siebie wraz ze wszystkimi swoimi lękami, troskami, smutkami ale też i radościami.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

1 SIERPIEŃ 2018

Środa XVII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe świętego Alfonsa Marii Liguoriego, biskupa i doktora Kościoła

Dzisiejsze czytania

(Jr 15, 10. 16-21)
Biada mi, matko moja, że mnie urodziłaś, męża skargi i niezgody dla całego kraju. Nie pożyczam ani nie daję pożyczki, a wszyscy mi złorzeczą. Ilekroć otrzymywałem Twoje słowa, chłonąłem je, a Twoje słowo stawało się dla mnie rozkoszą i radością serca mego. Bo imię Twoje zostało wezwane nade mną, Panie, Boże Zastępów! Nigdy nie zasiadałem w wesołym gronie, by się bawić; pod Twoją ręką siadałem samotny, bo napełniłeś mnie gniewem. Dlaczego mój ból nie ma granic, a moja rana jest nieuleczalna, niemożliwa do uzdrowienia? Czy będziesz więc dla mnie jakby zwodniczym strumieniem, zwodniczą wodą? Dlatego tak mówi Pan: "Jeśli się nawrócisz, dozwolę, byś znów stanął przede Mną. Jeśli zaś będziesz czynić to, co szlachetne, bez jakiejkolwiek podłości, będziesz jakby moimi ustami. Wtedy oni się zwrócą ku tobie, ty się jednak nie będziesz ku nim zwracał. Uczynię z ciebie dla tego narodu niezdobyty mur ze spiżu. Będą walczyć z tobą, lecz cię nie zwyciężą, bo Ja jestem z tobą, by cię wspomagać i uwolnić – mówi Pan. Wybawię cię z rąk złoczyńców i uwolnię cię z mocy gwałtowników".

(Ps 59 (58), 2-3. 4-5a. 10-11. 17)
REFREN: Bóg jest ucieczką w dniu mego ucisku

Od nieprzyjaciół moich wyzwól mnie, mój Boże,
broń mnie od tych, którzy przeciw mnie powstają.
Wybaw mnie od złoczyńców
i od mężów dyszących zemstą.

Bo oto czyhają na me życie,
spiskują przeciw mnie mocarze,
a we mnie nie ma zbrodni ani grzechu, Panie,
bez mojej winy tu biegną, by mnie napastować.

Na Ciebie będę baczył, Mocy moja,
bo Ty, Boże, jesteś moją warownią.
Wychodzi mi naprzeciw Bóg w swojej łaskawości,
Bóg sprawia, że mogę patrzeć na klęskę mych wrogów.

Opiewać będę Twoją potęgę
i rankiem będę się weselić z Twojej łaskawości,
bo stałeś się dla mnie warownią
i ucieczką w dniu mego ucisku.

(J 15, 15b)
Nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.

(Mt 13, 44-46)
Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść: "Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją".

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Kościół wspomina dziś św. Alfonsa Marię Liguoriego założyciela zakonu redemptorystów, patrona adwokatów, spowiedników i teologów moralistów. Przyszedł na świat w 1696 roku w Marinelli pod Neapolem. Jego ojciec, zamożny szlachcic, zapewnił mu solidne wykształcenie i widział w nim przyszłego prawnika. Jednak młodzieniec wybrał drogę kapłaństwa. Jego religijna gorliwość, wnikliwe studia słowa Bożego oraz niezwykle aktywna posługa ewangelizacyjna przyczyniały się do wielu nawróceń i kapłańskich powołań. Za przykładem św. Alfonsa wsłuchujmy się w słowa, które kieruje do nas Bóg. W Jezusowej przypowieści królestwo niebieskie przyrównane jest do skarbu ukrytego w roli. Odkrywajmy więc każdego dnia jego bezcenną wartość.

Michał Piotr Gniadek, "Oremus" sierpień 2007, s. 4

Do góry

 

PIERWSZY NAS UMIŁOWAŁ

Ukochałeś mnie odwieczną miłością, Panie (Jr 31, 3)

Uprzedzająca miłość Boga jest całkowicie darmowa i szczodra. Człowiek nic nie uczynił ani nie mógłby nic uczynić, aby zasłużyć na nią. Owszem, ze swej strony sprzeciwił się jej nie tylko przez grzech pierwszych rodziców, lecz także przez grzechy osobiste. Miłość Boga zwraca się nie do ludzi niewinnych, sprawiedliwych, lecz do grzeszników: „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechów, to samych siebie oszukujemy” (1 J 1, 8). A jednak miłość Boga trwa nieprzerwanie. Powiedział to już przez usta Ozeasza do narodu wybranego: „Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i Syna swego wezwałem z Egiptu. Im więcej ich wzywałem, tym dalej odchodzili ode Mnie... a przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich... moje serce na to się wzdraga i rozpalają się moje wnętrzności... Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem” (Oz 11, 1-3; 8-9). Historia Izraela staje się historią każdego człowieka. Bóg uprzedza go swoją miłością, a człowiek nie rozumie tego: zamiast przyjąć dar Boga, odwraca się od Niego i szuka miłości ziemskiej; staje się niewolnikiem własnych namiętności i namiętności innych ludzi. Lecz Bóg dosięga go nie dlatego, by go zniszczyć, zbyt bowiem lituje się nad nim; jest przecież Bogiem, „nie człowiekiem”, jest Miłością i chce zwyciężyć miłością. „Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie — mówi św. Paweł — przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia... aby w nadchodzących wiekach bogactwa Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas w Chrystusie Jezusie” (Ef 2, 4-7). Bóg przez umiłowanego Syna swojego dosięga człowieka grzesznego, odkupuje go, wylewa na niego swoją miłość. Rozważywszy to głębiej, można by powiedzieć, że Bóg raczył postawić człowieka nie tylko w takich warunkach, aby Go kochał, lecz także w takich, aby Go nie mógł nie kochać. A jednak człowiek nie zrozumiał jeszcze tajemnicy „wielkiej miłości”, jaką Bóg go umiłował, i jak Izrael szuka obcych bogów, pieniędzy, wygodnego życia, miejsc zaszczytnych, ziemskich przyjemności. Gdyby znał dar Boży i Tego, kto go miłuje, nie przestałby wzywać Jego miłości.

  • O Panie Jezu Chryste, Ty nas wzywasz i pociągasz do swojej miłości uprzedzając nas, tak wielka jest moc Twojego uczucia. Istotnie, żadne wezwanie do miłości nie jest bardziej natarczywe i żaden bodziec tak mocny, jak to uprzedzanie miłością, gdyż serce, które przedtem drzemało, zaledwie poczuje się uprzedzone w miłości, otrząsa się; jeśli już płonęło, widząc się kochanym i poprzedzonym w miłości, jeszcze bardziej się rozpala.
    Chociaż umiłowałeś mnie w sposób niewysłowiony, o najukochańszy Panie Jezu Chryste, jednak ja, niewdzięczny grzesznik, mając w piersi kamienne serce... nie poznałem w moim lodowatym sercu Twojej płomiennej miłości. I chociaż pragnąłem, aby Twoja miłość, jaką samorzutnie mnie uprzedziłeś, przeniknęła mnie całego, nie chciałem jednak w zamian oddać Ci całej swojej miłości.
    Racz więc wspomóc mnie, o najłaskawszy Panie Jezu Chryste, Ty nie możesz nie kochać; mocą Twojej najsłodszej miłości zmuś moje buntownicze serce do miłowania Cię, abym Ci służył w pokoju i otrzymał życie wieczne w miłości (R. Giordano).
  • „Bóg jest miłością. A kto trwa w miłości, trwa w Bogu i Bóg trwa w nim”. Przebywamy jeden w drugim, ten, kto posiada, i ten kto jest posiadany. Ja przebywam w Tobie, Boże mój, abyś Ty mnie posiadał; Ty przebywasz we mnie, lecz na to, abyś mnie posiadał, a nie abym upadł... Ty jesteś lekarstwem dla chorego, regułą postępowania dla złego, światłem dla ślepego, domem dla opuszczonego. Wszystko więc zostaje mi dane. Daj mi zrozumieć, że to nie ja daję Tobie, gdy przychodzę do Ciebie, ani jest to moja własność.
    Ty, o Panie, nie potrzebujesz moich dóbr... Ty jesteś prawdziwym Panem, bo niczego nie potrzebujesz ode mnie, ale biada mi, jeśli ja nie potrzebuję Ciebie. Ty niczego nie żądasz ode mnie, lecz szukałeś mnie wówczas, gdy ja nie szukałem Ciebie. Zagubiła się jedna owieczka: Ty odnalazłeś ją i pełen radości odniosłeś na swoich ramionach. Czy może była potrzebna pasterzowi ta owca, czy też może bardziej owcy był potrzebny pasterz?.,. O Boże, utwierdź we mnie dar Twojej miłości, pomagając mi żyć dobrze (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 462

Do góry

Książka na dziś

Modlitwy do Ducha Świętego o przemianę życia

Modlitwy do Ducha Świętego o przemianę życia

ks. Krzysztof Guzowski

Wyjątkowy modlitewnik, który pozwoli nam odkryć Ducha Świętego w naszej codzienności i przyjmować z radością dar Jego Osoby – Dar Ojca i Syna. Pozycja zawiera różne rodzaje modlitwy, które mogą nam pomóc w życiu codziennym, stać się najwierniejszym towarzyszem, by wymienić dla przykładu modlitwę o...

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

2 SIERPNIA 2018

Czwartek XVII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne Euzebiusza z Vercelli, biskupa

Dzisiejsze czytania

(Jr 18, 1-6)
Słowo, które Pan oznajmił Jeremiaszowi: «Wstań i zejdź do domu garncarza; tam usłyszysz moje słowa». Zstąpiłem więc do domu garncarza, on zaś pracował właśnie przy kole. Jeżeli naczynie, które wyrabiał, uległo zniekształceniu, jak to się zdarza z gliną w ręku garncarza, robił z niego inne naczynie, według tego, co wydawało się słuszne garncarzowi. Wtedy Pan skierował do mnie następujące słowo: "Czy nie mogę postąpić z wami, domu Izraela, jak ten garncarz? – mówi Pan. Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku".

(Ps 146 (145), 1b-2. 3-4. 5-6b)
REFREN: Szczęśliwy, kogo wspiera Bóg Jakuba

Chwal, duszo moja, Pana.
Będę chwalił Pana do końca mego życia,
będę śpiewał mojemu Bogu,
dopóki istnieję.

Nie pokładajcie ufności w książętach
ani w człowieku, który zbawić nie może.
Kiedy duch go opuści, znów w proch się obraca
i przepadają wszystkie jego zamiary.

Szczęśliwy ten, kogo wspiera Bóg Jakuba,
kto pokłada nadzieję w Panu Bogu.
On stworzył niebo i ziemię, i morze
ze wszystkim, co w nich istnieje.

(Dz 16, 14b)
Otwórz, Panie, nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.

(Mt 13, 47-53)
Jezus powiedział do tłumów: "Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?" Odpowiedzieli Mu: "Tak". A On rzekł do nich: "Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare". Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Być dla Boga jak glina w ręku garncarza. To znaczy przede wszystkim ufać, że jesteśmy w dobrych rękach, że Bóg kształtuje nas przez całe nasze życie, abyśmy stali się jak doskonałe i piękne naczynie. Co więcej, nawet jeśli przez grzech ulegamy zniekształceniu i jesteśmy bliscy pokusie rozpaczy, to jeszcze nie jest koniec. Wszechmoc Boga polega na tym, że On właśnie wtedy stwarza nas na nowo.

o. Wojciech Czwichocki OP, "Oremus" sierpień 2006, s. 12

Święty Euzebiusz z Vercelli, biskup - urodził się około 283 r. na Sycylii. Jako chłopiec przeniósł się do Rzymu, gdzie poświęcił się stanowi duchownemu. Papież św. Juliusz I wysłał go do Vercelli, udzielając mu święceń kapłańskich, potem udzielił mu sakry biskupiej. Jego diecezja była wtedy w większości jeszcze pogańska. Ze swymi kapłanami prowadził życie wspólne. Spod jego ręki wyszli w ten sposób: św. Honorat, jego następca; św. Gaudencjusz, pierwszy biskup Nowary; św. Eksuperancjusz, pierwszy biskup Tortony; św. Eustazjusz, pierwszy biskup Aosty; św. Eulogiusz, pierwszy biskup Ivrei. Euzebiusz zostawił po sobie kilka pism. Wśród nich tłumaczenie na język łaciński z języka greckiego komentarza do Psalmów Euzebiusza z Cezarei. Zachował się również jego traktat o Trójcy Świętej, w którym w formie dialogu została podana nauka chrześcijańska o tej tajemnicy przeciwko arianom. Zmarł 1 sierpnia 371 r.

Do góry

 

PRZYJACIEL LUDZI

Chwała Tobie, Boże miłosierdzia, za wielką Twą miłość, jaką nas umiłowałeś (Ef 2, 4)

Tajemnica przyjaźni między Bogiem a ludźmi cała opiera się na naturze miłości, ta zaś nie jest miłością ludzką, lecz Bożą, dzięki której człowiek staje się zdolny. miłować na sposób boski. Jezus nieraz mówił o tej miłości Bożej udzielonej ludziom, w szczególny zaś sposób w czasie Ostatniej Wieczerzy. „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej!” (J 15, 9). A zwracając się do Ojca: „miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, niech będzie w nich, i Ja w nich” (J 17, 26). Taka jest droga miłości Bożej: od Ojca do Syna, od Syna do ludzi. Ludzie zostali pobudzeni, aby „trwali”, to jest żyli w tej miłości i uczestniczyli w życiu miłości nieskończonej, jaką jest Bóg, i aby miłowali Boga miłością godną Jego, a więc Jego miłością. To jest wspólnota przyjaźni. Jaki będzie udział człowieka w odwzajemnieniu przyjaźni Bożej? Powiedział to Jezus: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. — Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej” (J 15, 14. 10). Wspólnota przyjaźni wymaga jedności uczuć, pragnień, woli. Przyjaciel chce tego, czego pragnie przyjaciel. Człowiek jest przyjacielem Boga, jeżeli chce i czyni to, czego chce Bóg. Jeśli zachowuje Jego przykazania, jeśli we wszystkim szuka nie własnej woli, lecz woli Boga. Zrozumiałe więc, dlaczego Abraham, gotowy spełniać wolę Bożą do tego stopnia, że opuścił swój kraj, swój dom, swój naród, że sięgnął po miecz, by ofiarować syna, został nazwany przyjacielem Boga.

Miłość Boga darmo dana, uprzedzająca człowieka, żąda odwzajemnienia taką miłością przyjaźni, dzięki której człowiek oddaje się całkowicie Bogu, pragnąc tylko tego; czego Bóg chce. Ta odpowiedź człowieka ściąga nowe łaski miłości Boga: „Kto Mnie miłuje, ten będzie
umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował. — Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali” (J 14, 21; 16, 27). W ten sposób miłość. wzrasta w sercu człowieka, sprawiając, że ten staje się coraz zdolniejszy do miłowania; jego przyjaźń z Bogiem staje się głębsza i przygotowuje go do przyjaźni wiekuistej.

  • O najsłodszy ogniu miłości, napełniasz duszę rozkoszą i słodyczą! Żadna przykrość ani gorycz nie może dotknąć duszy, która płonie tak słodkim i chwalebnym ogniem...
    O słodka miłości, jak to możliwe, że serce oblubienicy Twojej nie miłuje Cię na wspomnienie, że jesteś oblubienicą życia? Ty, wiekuisty Boże, stworzyłeś nas na obraz i podobieństwo swoje tylko z miłości, a gdy straciliśmy łaskę. przez nędzny grzech, Ty dałeś nam Słowo, Jednorodzonego Syna Twojego; On przywrócil nam życie i pokarał nieprawości nasze w ciele swoim, spłacając ten dług, jakiego sam nie zaciągnął nigdy. O, jak jesteśmy nieszczęśliwi! My jesteśmy złoczyńcami, a On został ukrzyżowany za nas. Niech się wstydzi niemądra, zatwardziała i zaślepiona oblubienica, że nie miłuje, chociaż widzi, jak ją miłujesz, o Boże, i jak wielką rozkoszą napełnia ją tak słodka i miła wieź (św. Katarzyna ze Sieny).

  • O Panie, wielką rzeczą jest miłość, byle tylko wznosiła się do Ciebie, swojej zasady, a powracając do Ciebie, swego początku, wpływając znów do swego źródła, czerpała z niego, by móc płynąć nieustannie. Ze wszystkich poruszeń duszy, afektów i uczuć tylko przez miłość może stworzenie odpowiedzieć Tobie, swemu Stwórcy, jeśli nie jak równy równemu, to przynajmniej jak podobny podobnemu.
    Ty, który jesteś miłością, żądasz jedynie wzajemnej miłości i wierności. Stworzenie więc ze swej strony winno Cię miłować... Czyż można by nie miłować miłości?
    Jest słuszne więc, aby wyrzekając się wszelkich innych uczuć, oddało się całkowicie jedynej miłości, tej, na którą należy odpowiedzieć, Miłości samej, odwzajemniając się miłością. Istotnie, nawet gdyby przemieniło się całe w miłość, jaka proporcja może być między tą jego miłością a nieustannym pulsowaniem tej miłości, która jest źródłem? Bez wątpienia, przypływ miłości nie dokonuje się z równym bogactwem ze strony tego, kto miłuje, i z Twojej strony. Panie, który jesteś Miłością... od Ciebie, Stwórcy, i od stworzenia: obfitość źródła nieporównanie przewyższa obfitość spragnionego. Cóż więc tedy?... Czyż pragnienie tego, kto oczekuje, żarliwość miłującego, ufność tego, kto ma nadzieję, będą zawiedzione?... Nie. Istotnie, nawet gdy stworzenie miłuje mniej jako mniejsze, jednak może miłować całą swoją istotą, a gdzie jest wszystko, niczego nie brak (św. Bernard).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 466

Do góry

Książka na dziś

Święta Brygida matka ośmiorga dzieci i prorokini

Święta Brygida matka ośmiorga dzieci i prorokini

Birger Bergh

W 1397 roku dokonano lokacji klasztoru i konsekracji kościoła pod wezwaniem św. Brygidy w Gdańsku. W 610. rocznicę tego wydarzenia oddano do rąk Czytelnika książkę szwedzkiego badacza prezentującą spojrzenie uniwersalne; autor wnikliwie, z życzliwością kreśli obraz życia świętej na tle...

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

3 SIEPRNIA 2018

Piątek XVII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne świętej Lidii

Dzisiejsze czytania

(Jr 26, 1-9)
Na początku panowania Jojakima, syna Jozjasza, króla judzkiego, Pan skierował następujące słowo do Jeremiasza: Tak mówi Pan: "Stań na dziedzińcu domu Pańskiego i mów do mieszkańców wszystkich miast judzkich, którzy przychodzą do domu Pańskiego oddać pokłon, wszystkie słowa, jakie poleciłem ci im oznajmić; nie ujmuj ani słowa! Może posłuchają i zawróci każdy ze swej złej drogi, wtenczas Ja powstrzymam nieszczęście, jakie zamyślam przeciw nim za ich przewrotne postępki. Powiesz im: Tak mówi Pan: Jeżeli nie będziecie Mi posłuszni i nie będziecie postępować według Prawa, które dla was ustanowiłem, i jeśli nie będziecie słuchać słów moich sług, proroków, których nieustannie do was posyłam, mimo że jesteście nieposłuszni, zrobię z tym domem podobnie jak z Szilo, a to miasto uczynię przekleństwem dla wszystkich narodów ziemi". Kapłani, prorocy i cały lud słyszeli Jeremiasza mówiącego te słowa w domu Pańskim. Gdy zaś Jeremiasz skończył mówić wszystko to, co mu Pan nakazał głosić całemu ludowi, prorocy i cały lud pochwycili go, mówiąc: "Musisz umrzeć! Dlaczego prorokowałeś w imię Pana, że się z tym domem stanie to, co z Szilo, a to miasto ulegnie zniszczeniu i pozostanie niezamieszkałe?" Cały lud zgromadził się dokoła Jeremiasza w domu Pańskim.

(Ps 69 (68), 5. 8-10. 14)
REFREN: W Twojej dobroci wysłuchaj mnie, Panie

Liczniejsi od włosów na mej głowie
są ci, którzy mnie nienawidzą bez powodu.
Silni są moi prześladowcy, wrogowie zakłamani,
czyż mam oddać to, czego nie zabrałem?

Dla Ciebie znoszę urąganie, hańba twarz mi okrywa,
dla braci moich stałem się obcym
i cudzoziemcem dla synów mej matki.
Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera
i spadły na mnie obelgi złorzeczących Tobie.

Panie, modlę się do Ciebie,
w czas łaski, o Boże.
Wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci,
w Twojej zbawczej wierności.

(1 P 1, 25)
Słowo Pana trwa na wieki. Właśnie to słowo ogłoszono wam jako Dobrą Nowinę.

(Mt 13, 54-58)
Jezus, przyszedłszy do swego miasta rodzinnego, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: "Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc u Niego to wszystko?" I powątpiewali o Nim. A Jezus rzekł do nich: "Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony". I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Mieszkańcy Nazaretu tak dobrze znali Jezusa, że nie byli w stanie rozpoznać, kim On jest naprawdę. My też możemy być tak przyzwyczajeni do własnego sposobu postrzegania Chrystusa oraz do własnego sposobu przeżywania wiary, że może nas to zamykać na moc Ewangelii. Prośmy o prawdziwą otwartość serca, abyśmy byli gotowi dystansować się od tego, co wydaje się nam, że wiemy, tak aby mogła nas zaskakiwać wieczna nowość Ewangelii Jezusa.

ks. Maciej Zachara MIC, "Oremus" sierpień 2010, s. 119

Święta Lidia - Lidia to postać znana z kart Nowego Testamentu. Mieszkała w Filippi, w Macedonii. Była zapewne osobą zamożną, bowiem purpura - tkanina, którą sprzedawała - stanowiła towar luksusowy. Kiedy św. Paweł przybył do miasta, w którym mieszkała, Lidia była poganką skłaniającą się ku monoteizmowi. Spotkawszy Apostoła, przyjęła chrzest. Paweł pozyskał ją dla Chrystusa jako pierwszą pogankę w Europie w czasie swojej drugiej podróży, która obejmowała Małą Azję, Macedonię oraz Grecję. O dalszych losach św. Lidii nie wiemy nic więcej. Baroniusz wprowadził jej imię do Martyrologium Rzymskiego w wieku XVI (1584)

Do góry

 

PRZYJACIEL LUDZI

Chwała Tobie, Boże miłosierdzia, za wielką Twą miłość, jaką nas umiłowałeś (Ef 2, 4)

Tajemnica przyjaźni między Bogiem a ludźmi cała opiera się na naturze miłości, ta zaś nie jest miłością ludzką, lecz Bożą, dzięki której człowiek staje się zdolny. miłować na sposób boski. Jezus nieraz mówił o tej miłości Bożej udzielonej ludziom, w szczególny zaś sposób w czasie Ostatniej Wieczerzy. „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej!” (J 15, 9). A zwracając się do Ojca: „miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, niech będzie w nich, i Ja w nich” (J 17, 26). Taka jest droga miłości Bożej: od Ojca do Syna, od Syna do ludzi. Ludzie zostali pobudzeni, aby „trwali”, to jest żyli w tej miłości i uczestniczyli w życiu miłości nieskończonej, jaką jest Bóg, i aby miłowali Boga miłością godną Jego, a więc Jego miłością. To jest wspólnota przyjaźni. Jaki będzie udział człowieka w odwzajemnieniu przyjaźni Bożej? Powiedział to Jezus: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. — Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej” (J 15, 14. 10). Wspólnota przyjaźni wymaga jedności uczuć, pragnień, woli. Przyjaciel chce tego, czego pragnie przyjaciel. Człowiek jest przyjacielem Boga, jeżeli chce i czyni to, czego chce Bóg. Jeśli zachowuje Jego przykazania, jeśli we wszystkim szuka nie własnej woli, lecz woli Boga. Zrozumiałe więc, dlaczego Abraham, gotowy spełniać wolę Bożą do tego stopnia, że opuścił swój kraj, swój dom, swój naród, że sięgnął po miecz, by ofiarować syna, został nazwany przyjacielem Boga.

Miłość Boga darmo dana, uprzedzająca człowieka, żąda odwzajemnienia taką miłością przyjaźni, dzięki której człowiek oddaje się całkowicie Bogu, pragnąc tylko tego; czego Bóg chce. Ta odpowiedź człowieka ściąga nowe łaski miłości Boga: „Kto Mnie miłuje, ten będzie
umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował. — Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali” (J 14, 21; 16, 27). W ten sposób miłość. wzrasta w sercu człowieka, sprawiając, że ten staje się coraz zdolniejszy do miłowania; jego przyjaźń z Bogiem staje się głębsza i przygotowuje go do przyjaźni wiekuistej.

  • O najsłodszy ogniu miłości, napełniasz duszę rozkoszą i słodyczą! Żadna przykrość ani gorycz nie może dotknąć duszy, która płonie tak słodkim i chwalebnym ogniem...
    O słodka miłości, jak to możliwe, że serce oblubienicy Twojej nie miłuje Cię na wspomnienie, że jesteś oblubienicą życia? Ty, wiekuisty Boże, stworzyłeś nas na obraz i podobieństwo swoje tylko z miłości, a gdy straciliśmy łaskę. przez nędzny grzech, Ty dałeś nam Słowo, Jednorodzonego Syna Twojego; On przywrócil nam życie i pokarał nieprawości nasze w ciele swoim, spłacając ten dług, jakiego sam nie zaciągnął nigdy. O, jak jesteśmy nieszczęśliwi! My jesteśmy złoczyńcami, a On został ukrzyżowany za nas. Niech się wstydzi niemądra, zatwardziała i zaślepiona oblubienica, że nie miłuje, chociaż widzi, jak ją miłujesz, o Boże, i jak wielką rozkoszą napełnia ją tak słodka i miła wieź (św. Katarzyna ze Sieny).

  • O Panie, wielką rzeczą jest miłość, byle tylko wznosiła się do Ciebie, swojej zasady, a powracając do Ciebie, swego początku, wpływając znów do swego źródła, czerpała z niego, by móc płynąć nieustannie. Ze wszystkich poruszeń duszy, afektów i uczuć tylko przez miłość może stworzenie odpowiedzieć Tobie, swemu Stwórcy, jeśli nie jak równy równemu, to przynajmniej jak podobny podobnemu.
    Ty, który jesteś miłością, żądasz jedynie wzajemnej miłości i wierności. Stworzenie więc ze swej strony winno Cię miłować... Czyż można by nie miłować miłości?
    Jest słuszne więc, aby wyrzekając się wszelkich innych uczuć, oddało się całkowicie jedynej miłości, tej, na którą należy odpowiedzieć, Miłości samej, odwzajemniając się miłością. Istotnie, nawet gdyby przemieniło się całe w miłość, jaka proporcja może być między tą jego miłością a nieustannym pulsowaniem tej miłości, która jest źródłem? Bez wątpienia, przypływ miłości nie dokonuje się z równym bogactwem ze strony tego, kto miłuje, i z Twojej strony. Panie, który jesteś Miłością... od Ciebie, Stwórcy, i od stworzenia: obfitość źródła nieporównanie przewyższa obfitość spragnionego. Cóż więc tedy?... Czyż pragnienie tego, kto oczekuje, żarliwość miłującego, ufność tego, kto ma nadzieję, będą zawiedzione?... Nie. Istotnie, nawet gdy stworzenie miłuje mniej jako mniejsze, jednak może miłować całą swoją istotą, a gdzie jest wszystko, niczego nie brak (św. Bernard).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 466

Do góry

Książka na dziś

Targ zamknięty (książeczka + 3xCD)

Targ zamknięty (książeczka + 3xCD)

Adam Szustak OP

Ta audiokonferencja pomaga w rozwoju najważniejszego z poziomów Twojego powołania. Twojej relacji z Bogiem. Całkowicie łamie starotestamentalną postawę handlowania ze Stwórcą: “Panie, moje modlitwy i dobre uczynki, w zamian za Twoje błogosławieństwo”. W miejsce handlu, wprowadza to co najbardziej istotne i co może być prawdziwym źródłem Twojego błogosławieństwa.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

4 SIERPNIA 2018

Sobota XVII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe świętego Jana Marii Vianneya, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(Jr 26, 11-16. 24)
Kapłani i prorocy zwrócili się do przywódców i do całego ludu tymi słowami: "Człowiek ten zasługuje na wyrok śmierci, gdyż prorokował przeciw temu miastu, jak to słyszeliście na własne uszy". Jeremiasz zaś rzekł do wszystkich przywódców i do całego ludu: "Pan posłał mnie, bym głosił przeciw temu domowi i przeciw temu miastu wszystkie słowa, które słyszeliście. Teraz więc zmieńcie swoje postępowanie i swoje uczynki, słuchajcie głosu Pana, Boga waszego; wtedy ogarnie Pana żal nad nieszczęściem, jakie postanowił przeciw wam. Ja zaś jestem w waszych rękach. Uczyńcie ze mną, co wam się wyda dobre i sprawiedliwe. Wiedzcie jednak dobrze, że jeżeli mnie zabijecie, krew niewinnego spadnie na was, na to miasto i na jego mieszkańców. Naprawdę bowiem posłał mnie Pan do was, by waszym uszom głosić wszystkie te słowa". Wtedy powiedzieli przywódcy i cały lud do kapłanów i proroków: "Człowiek ten nie zasługuje na wyrok śmierci, gdyż przemawiał do nas w imię Pana, Boga naszego". Achikam, syn Szafana, ochraniał Jeremiasza, by nie został wydany w ręce ludu na śmierć.

(Ps 69 (68), 15-16. 30-31. 33-34)
REFREN: W Twojej dobroci wysłuchaj mnie, Panie

Wyrwij mnie z bagna, abym nie utonął,
wybaw mnie od tych, co mnie nienawidzą,
ratuj mnie z wodnej głębiny.
Niechaj nie porwie mnie nurt wody,
niech nie pochłonie mnie głębia,
niech się nie zamknie nade mną paszcza otchłani.

Jestem nędzny i pełen cierpienia,
niech pomoc Twa, Boże, mnie strzeże.
Pieśnią chcę chwalić imię Boga
i wielbić Go z dziękczynieniem

Patrzcie i cieszcie się, ubodzy,
niech ożyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych
i swoimi więźniami nie gardzi.

(Mt 5, 10)
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

(Mt 14, 1-12)
W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: "To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają". Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wtrącić do więzienia z powodu Herodiady, żony brata jego, Filipa. Jan bowiem upominał go: "Nie wolno ci jej trzymać". Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła wobec gości córka Herodiady i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę powiedziała: "Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela!" Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posławszy więc kata, kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczynie, a ona zaniosła ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Wierność Chrystusowi może być wystawiana na trudne próby, a ci, którzy mimo cierpień nie wyparli się swego Mistrza, przyczyniają się do zbawienia grzeszników. Szczególne zasługi na tym polu położył św. Jan Maria Vianney (1786-1856), czczony jako patron proboszczów. Urodził się w ubogiej, wieśniaczej rodzinie. Jego kapłańskie powołanie dojrzewało w trudnym czasie, gdy XIX-wieczna Francja przeżywała rewolucyjną ateizację. Będąc już wikariuszem, dał się poznać jako niezłomny duszpasterz. Z czasem został proboszczem w Ars, miejscowości, której złą sławę przynosiła grzeszność jej mieszkańców. Dzięki gorliwości, z jaką dawał świadectwo miłości do Boga i wiary w dobro człowieka, z jaką szerzył kult Najświętszego Sakramentu i spowiadał wiele godzin w ciągu dnia, Ars stało się bardzo żywym ośrodkiem chrześcijańskiej duchowości.

Michał Piotr Gniadek, "Oremus" sierpień 2007, s. 19

Do góry

 

WKORZENIENI W MIŁOŚĆ

O Panie, spraw, aby moje serce było wkorzenione i ugruntowane w miłości (Ef 3, 18)

Jak wiara ogarnia rozum człowieka i usprawnia go do nadprzyrodzonego poznania Boga, tak miłość ogarnia jego wolę i usprawnia ją do miłowania Boga, nieskończonego Dobra. Nawet w dziedzinie afektów ludzkich miłość polega w istocie na akcie woli, którym chce dobra dla kogoś; lecz biorąc pod uwagę psychologię człowieka, akt ten zakłada również działanie uczucia. To sarno zachodzi w dziedzinie miłości teologicznej, przekształcającej uczucia ludzkie, lecz nie zmieniającej ich dynamizmu. Miłość teologiczna jednak nie opiera się na uczuciu, lecz na woli; dlatego nie można mieszać wzruszenia zmysłowego z miłością, a tym bardziej nie można jej nim zastąpić.

Bóg zażądał od człowieka, aby Go miłował ze wszystkich swoich sił, a więc także „całym swoim sercem” (Mk 12, 30). On nie gardzi afektem uczuciowym swojego stworzenia, owszem, pragnie go, a niekiedy nawet go wzbudza, by uczynić łatwiejszą praktykę miłości temu, kto odczuwa potrzebę zachęty poprzez odrobinę doznania uczuciowego. Lecz wszystko to jest tylko oddźwiękiem miłości, a nie samą miłością. Św. Jan od Krzyża pisze: „Żadne z uczuć rozkosznych nie może być środkiem odpowiednim do zjednoczenia woli z Bogiem, jedynie działanie woli”; tylko przez takie „działanie” wola „łączy się z Bogiem i pozostaje w Nim, co właśnie jest miłością” (Lt 13). Sam Jezus powiedział: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie — wyraz uczucia — wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca” (Mt 7, 21), i to jest właśnie akt miłości. Boga, który jest najczystszym duchem, nie można dosięgnąć uczuciem, lecz jedynie wolą przekształconą przez miłość. Można posiadać wielką miłość Bożą bez żadnego oddźwięku uczuciowego. Często Bóg prowadzi swoich przyjaciół tą drogą twardą i pozbawioną słodyczy właśnie w tym celu, aby ich miłość uczynić czystszą i bardziej nadprzyrodzoną, bardziej podobną do Jego miłości, a więc bardziej uświęcającą. Bóg wybrał nas, „abyśmy byli święci w miłości”: w Jego miłości, która jest nieskończonym i wiecznym aktem Jego woli, a któremu winien odpowiadać pełny i wielkoduszny akt naszej woli.

  • O Boże miłości, Ty jesteś dokonaniem i kresem wszelkiego dobra; Ty miłujesz wiecznie tych, których wybierasz, nie odrzucasz nikogo, kto oddaje się w Twoje ręce, lecz zachowujesz ich dla siebie z największą troską. Dlatego, proszę Cię o to, weź mnie sobie z prawem wiecznego posiadania.
    O Boże miłości, Ty mnie stworzyłeś, stwórz mnie na nowo w Twojej miłości. O Miłości, która mnie odkupiłaś, uzupełnij Ty sama i zniszcz we mnie wszelkie niedbalstwo w miłowaniu Ciebie.
    O Boże miłości, Ty mnie nabyłeś dla siebie, przez krew Twojego Chrystusa, uświęć mnie w Twojej prawdzie, O Boże miłości, Ty przybrałeś mnie za swoje dziecko, uczyń mnie według swego serca. O Miłości, Tyś mnie wybrała dla siebie samej, a nie dla innych, spraw, abym przylgnęła do Ciebie całkowicie. O Boże miłości, Ty umiłowałeś mnie darmo, udziel mi łaski, abym Cię miłowała całym sercem, z całej duszy, ze wszystkich sił (św. Gertruda).
  • O Panie, „przyłóż mnie jako pieczęć do serca Twego, jako pieczęć do ramienia Twego, bo miłość — jako akt i działanie miłości — jest potężna jak śmierć, a zazdrość jej nieprzejednana jak otchłań”... Spraw, o Panie, abym nie szukał wcale swej pociechy i upodobania ani w Tobie, ani w jakiejś rzeczy. Nie pragnę również prosić Cię o łaski, gdyż wiele ich już otrzymałem. Spraw, aby wszystkie moje starania zwracały się ku Tobie, by zaspokoić upodobanie Twoje i oddać Ci jakąś przysługę za to, co od Ciebie otrzymałem, choćby mię to wiele miało kosztować...
    O Boże mój i Panie, jak wielu idzie do Ciebie szukać w Tobie swej pociechy i swego zadowolenia i pragnie, byś im udzielał łask i darów. Niewielu zaś jest takich, którzy by umieli o sobie zapomnieć, by Ciebie zadowolić i sprawić Ci przyjemność, nawet za cenę ofiary!
    O mój Umiłowany, wszystko, co przykre i bolesne, biorę dla siebie, a Tobie pozostawiam samą przyjemność i słodycz (św. Jan od Krzyża: Noc ciemna II, 19,4; Zasady miłości 52).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str.
473

Do góry

Książka na dziś

Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu

Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu

ks. Krzysztof Bielawny

Autentyczna, znakomicie udokumentowana historia. Świadkowie objawień, rzesze pielgrzymów ze wszystkich zaborów, nawrócenia, próby ośmieszenia orędzia Matki Bożej. W książce przedstawiona jest prawda oraz co powinniśmy czynić, żeby Polska była niepodległa.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.