Cały tydzień: 3.IX – 9.IX

Aplikacja Biblii - Polecam

Pisma Świętego Biblii Tysiąclecia - Aplikacja Android

Codzienne rozważania "Modlitwa w drodze" ! - Polecam

 

3 WRZEŚNIA 2017

Niedziela

XXII niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania

(Jr 20,7-9)
Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: Gwałt i ruina! Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.

(Ps 63,2-6.8-9)
REFREN: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza

Boże mój, Boże, szukam Ciebie
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą,
jak ziemia zeschła i łaknąca wody.

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
A Twoja łaska jest cenniejsza od życia,
więc sławić Cię będą moje wargi.

Będę Cię wielbił przez całe me życie
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie,
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.

Bo stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do ciebie lgnie moja dusza,
prawica Twoja mnie wspiera.

(Rz 12,1-2)
Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.

(Ef 1,17-18)
Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa przeniknie nasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.

(Mt 16,21-27)
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Tak często się mówi: Wszystko będzie dobrze, trzeba myśleć pozytywnie. Słowa mają „zaklinać” rzeczywistość, aby nic złego nas nie spotkało. Także Piotr, gdy Jezus zapowiedział swoją mękę i śmierć, zareagował podobnie: „Panie, (...) nie przyjdzie to nigdy na Ciebie!”. Jezus mówi nam prawdę: nie zawsze i nie wszystko będzie w naszym rozumieniu dobrze. Ważne jednak, aby w cierpieniach i trudach, które na pewno przyjdą, nie tracić z oczu „nadziei naszego powołania” i całym sercem przylgnąć do Chrystusa. Idąc wraz z Nim przez w cierpienie i krzyż, dojdziemy do chwały zmartwychwstania, gdzie nas oczekuje.

Bogna Paszkiewicz, „Oremus” sierpień 2008, s. 143

Do góry

Ks. Edward Staniek

„Nie myślisz o tym, co Boże”

Piotr w wypowiedzi Mistrza dostrzegł zapowiedź Jego klęski, a nie dostrzegł zawartej w słowie „zmartwychwstanę” zapowiedzi zwycięstwa. Zaczął więc przekonywać Mistrza, że klęska nigdy na Niego nie przyjdzie. Piotr znał tylko jedną skalę wartości opartą na sukcesie. To wizja według której budujemy nasz ludzki świat. W nim nie ma miejsca na klęskę. Szczęśliwe życie człowieka to droga od sukcesu do sukcesu. Od bardzo dobrego świadectwa w klasie pierwszej po stanowisko profesora, od pięknie wyrecytowanego wierszyka w przedszkolu do występów na estradach świata, od zwycięstwa w sportowych zawodach w rodzinnej miejscowości po złoty medal olimpijski. Na ideał życia składa się udane dzieciństwo, udana młodość, udane małżeństwo, udane dzieci, udana starość, a więc życie stanowiące pasmo sukcesów. Każda porażka jest zaprawiona goryczą, jest przeszkodą w zdobywaniu celu. Nie mówiąc już o klęskach uniemożliwiających realizację życiowych planów, takich jak nieuleczalna choroba, kalectwo czy przedwczesna śmierć.

Tymczasem w ewangelicznym myśleniu klęska jest potraktowana jako stopień wiodący do celu. Tym różni się myślenie Boga o życiu doczesnym od naszego myślenia. Jego wizja życia ujmuje klęskę jako nieunikniony etap na drodze do zwycięstwa. Trzeba umieć przegrać, aby ostatecznie wygrać. Trzeba umieć stracić, by zyskać. Trzeba umieć umrzeć, by żyć.

Człowiek zamknięty w doczesnym myśleniu nie jest w stanie zrozumieć sensu klęski. Może ją przyjąć jedynie przez wiarę. W ludzkiej logice klęska się nie mieści – jest złem. W logice Boga często stanowi warunek dorastania do wielkich wartości. Jezus chcąc nas o tym przekonać, sam dobrowolnie wszedł na drogę cierpienia, poniżenia, śmierci. W dniu swego Zmartwychwstania oświadczył swoim uczniom: „Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swojej chwały?” (Łk 24, 26).

Ostre upomnienie, jakie kieruje Jezus do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym co Boże, ale o tym co ludzkie”, zmusza do głębszej refleksji nie tylko nad różnicą, jaka istnieje między naszym doczesnym myśleniem a myśleniem Boga, lecz również nad sposobem działania zła.

Piotr, który co dopiero został nazwany przez Jezusa opoką, na której zbuduje Kościół, otrzymuje imię szatana. Za co? Czy radził Mistrzowi coś złego? Nie, radził Mu tylko kierować się doczesną hierarchią wartości. Pośrednio zaś wzywał do odrzucenia myślenia Bożego w imię myślenia ludzkiego. Zło chce zamknąć człowieka w myśleniu czysto doczesnym, w myśleniu w kategoriach sukcesu. To silna pokusa, doskonale harmonizująca z naszym sposobem wartościowania. Jeśli to się udaje, człowiek staje się niewolnikiem doczesności.

Piotr musi ponieść klęskę, by odkryć tajemnicę myślenia Bożego. Przeżyje klęskę swego Mistrza i przeżyje klęskę własną, gdy wobec służącej zaprze się Jezusa. Dopiero te przeżycia pomogą mu w odkryciu tajemniczej drogi wiodącej do wartości, o które chodzi Bogu. Kiedy po latach pracy zostanie przybity do krzyża na Watykańskim Wzgórzu, będzie już w pełni przekonany, że droga do nowego życia wiedzie przez śmierć.

Skoro w Bożą hierarchię wartości jest wkomponowane cierpienie, niepowodzenie, klęska, to dla człowieka wierzącego godzina klęski może być godziną łaski. W klęsce człowiek zbliża się do Boga. Wtedy jego nogi dotykają ewangelicznej drogi i mogą odnaleźć jej autentyczne piękno. Wyjście ze świata myślenia ludzkiego i wejście w świat myślenia Bożego często dokonuje się przez bolesne doświadczenia. Wspomnę tylko matkę ostentacyjnie stroniącą od Kościoła. Jak grom uderzyła w nią klęska. W katastrofie lotniczej zginął jej jedyny umiłowany syn. Przez kilka lat codziennie wędrowała na jego grób. Wreszcie z posrebrzonymi od bólu włosami przekroczyła próg kościoła, by wyznać, że straciła syna, by odnaleźć Boga. Pod wpływem tej tragedii przeszła z myślenia zamkniętego w ciasnych granicach doczesności, w świat wartości dostępnych przez wiarę. Potrzebna jej była klęska, by przez nią dorosnąć do większych, duchowych wartości.

Nie wszystkie klęski prowadzą do zwycięstwa. Bywają takie, które rodzą jeszcze większy bunt wobec Stwórcy, i pociągają za sobą jeszcze boleśniejsze klęski. Wszystkie doczesne sukcesy mają swój kres. Dopiero ten, kto odkryje tę prawdę i zacznie szukać celu życia poza doczesnością, wchodzi w myślenie Boga. Wówczas jego życie wypełnia pokój, zarówno wtedy gdy wszystko układa się pomyślnie, jak i wtedy gdy dosięga go niepowodzenie.

Ks. Edward Staniek

 

Moc sumienia

„Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść, ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają (...). I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię. Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem” (Jr 20, 7-9).

Słowa Jeremiasza mówią o wewnętrznym rozdarciu, jakie ma miejsce wówczas, gdy człowiek o wrażliwym sumieniu znajdzie się między młotem ludzkiej krytyki, a kowadłem Bożych wymagań. Mocny atak środowiska doprowadza proroka do decyzji zaniechania swej misji. Prawda, którą przekazywał, była zbyt gorzka, by ludzie mogli spokojnie jej słuchać. Atakowany z powodu wierności Bogu, szukając chwili wytchnienia, decyduje się na milczenie. W tym jednak momencie sumienie pali go jak wewnętrzny ogień. Pod jego wpływem Jeremiasz odkrywa, że musi głosić słowo Boga bez względu na konsekwencje. Przemoc bowiem środowiska jest słabsza niż moc sumienia. Chwilowy kryzys zostanie przezwyciężony i Jeremiasz nie zamilknie. Słowo Boga będzie nadal rozbrzmiewało jako upomnienie, mimo iż nikt ze słuchających nie pójdzie za jego wezwaniem.

Zbyt często obecnie spotykamy fałszywych proroków, którzy ulegają presji otoczenia. Odtąd stają się apostołami świata, a nie Boga. Ileż to razy można dziś słyszeć zdanie, że Prawo Boga jest ideałem, ale w praktyce nie należy się z nim liczyć. Nawet pseudokatoliccy autorzy potrafią pisać, że próba kształtowania prawa państwowego według Prawa Bożego jest utopią.

Dwa tysiące lat Ewangeliczne Prawo uszlachetniało prawa narodów zagarniętych przez Dobrą Nowinę i w ten sposób wiodło je w stronę słońca. Każde pokolenie miało proroków nawołujących, jak Jeremiasz, do budowania życia zgodnie z Prawem Boga. O ile zostali wysłuchani, o tyle życie społeczne uległo twórczemu przekształceniu. To nieważne, że świat potrafi wystawić całe zastępy fałszywych proroków, skoro ich szyki rozbijają się o jednego autentycznie żyjącego i przepowiadającego prawdę.

W każdym środowisku jest Bogu potrzebny prorok, czyli człowiek kierujący się mocą dobrze ustawionego sumienia. Przez nie Bóg upomina się o swoje odwieczne Prawo, które wcześniej czy później musi być zachowane. Sumienie wierne Bogu stanowi tu na ziemi największą moc, o którą potkną się wszelkie moce ciemności.

Próbuje się w nas wmówić, że Boże Prawo jest za trudne, że nie można według niego żyć. Jedni twierdzą to otwarcie, inni szukają różnych pretekstów, by wykazać, że skoro poprzednie pokolenia łamały Prawo Boga, to i my nie możemy wymagać, by dziś było ono fundamentem naszego prawnego porządku. Osaczeni tego typu argumentacją musimy otworzyć serce wprost na głos Boga i w oparciu o Jego moc odrzucić presję opinii publicznej.

Dla człowieka wierzącego sto razy lepiej, gdy jest atakowany od zewnątrz przez niechętne dla niego otoczenie, niż palony od wewnątrz przez wyrzuty sumienia świadomego zdrady Boga i Jego odwiecznego Prawa. Wierność sumieniu, mimo wielkich nacisków otoczenia, kształtuje ludzi dużego formatu. To jest coś z duchowego męczeństwa, przez które przechodzą wszyscy święci.

Mówiąc o sumieniu najczęściej akcentuje się jego normatywną rolę: Ocenia, co jest prawdziwie dobre, a co prawdziwie złe. Rzadziej wskazuje się na jego siłę imperatywną. Sumienie nakazuje czynić dobro i unikać zła. Tylko nieliczni wskazują na sumienie jako potężną moc twórczego działania. Tymczasem od tego należałoby rozpocząć wykład o sumieniu. To w nim są oni bezwzględnie posłuszni mocy Boga i mają w niej swój udział.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Panie, spraw, abym Ci oddał siebie samego na ofiarę żywą, świętą, Tobie przyjemną (Rz 12, 1)

Z powodu grzechu i jego następstw, służba Bogu wymaga walki, wyrzeczenia, pokonywania siebie. Liturgia dzisiejsza podaje typowe tego przykłady. Na pierwszym miejscu bolesny niepokój Jeremiasza (Jr 20, 7-9) wyrażający głębokie strapienie człowieka, którego Bóg wybrał, by głosił Jego słowo, i właśnie z tego powodu był prześladowany bez końca. Prorok nazywa się „uwiedzionym” przez Boga, jak gdyby go Bóg oszukał, ponieważ zlecone mu przez Niego zadanie uczyniło go „przedmiotem zniewagi i pośmiewiska każdego dnia” (tamże 8). Przygnieciony cierpieniem chciałby uciec od woli Bożej, a jednak jest to dla niego niemożliwe: „Wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem” (tamże 9). Ten tajemniczy ogień, wskaźnik miłości Boga, która go zdobyła, co więcej, „zwiodła”, oraz charyzmatu proroczego, jakim został obdarzony, skłania go, wbrew wszelkiej osobistej przyrodzonej skłonności, by spełniał dalej niewdzięczną misję. Wspaniały przykład mocy działania Bożego w słabym stworzeniu.

Lecz dowód najbardziej autorytatywny daje ewangelia (Mt 16, 21-27), zapowiadając mękę Jezusa, wobec której cierpienia Jeremiasza są tylko nikłą figurą. „Odtąd — to jest od wyznania Piotra w Cezarei — zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć... że będzie zabity” (tamże 21). Piotr z właściwą sobie gwałtownością natychmiast się przeciwstawia. Jak przypuścić, aby Mesjasz, Syn Boga żywego, mógł być prześladowany i zabity? Piotr wyraża tylko mentalność ludzi wszystkich czasów. Według logiki ludzkiej, im ktoś jest większy, tym większe powinien mieć powodzenie, powinien zawsze zwyciężać. Lecz logika Boża jest inna, inna jest myśl Jezusa zapowiadającego, że „musi” cierpieć, ponieważ tak postanowił Ojciec dla odkupienia świata z grzechów. Piotra spotyka stanowcza odprawa: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie!” (tamże 23). Straszne przeciwieństwo między tymi słowami a tamtymi, które Apostoł usłyszał w Cezarei, kiedy wyznał posłannictwo mesjańskie i Bóstwo Jezusa. Tam: „Błogosławiony jesteś!” i udzielenie prymatu (tamże 16-15); tutaj przydomek szatana i odepchnięcie. Powód jest tylko jeden: sprzeciwianie się męce i śmierci Pana. Łatwiej uznać w Jezusie Syna Bożego niż zgodzić się widzieć Go umierającego jako złoczyńcę. Lecz kto się gorszy Jego krzyżem, Nim samym się gorszy; kto odrzuca Jego mękę, odrzuca Jego samego, ponieważ Chrystus jest Ukrzyżowany. Kto idzie za Chrystusem, powinien przyjąć nie tylko Jego krzyż, lecz także swój własny. Jezus mówi to natychmiast, by dać zrozumieć uczniom, że jest złudzeniem myśleć, iż się Go naśladuje, jeśli się nie niesie z Nim krzyża: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (tamże 24). Po grzechu nie ma innej drogi zbawienia dla poszczególnych ludzi i całej ludzkości.

„A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże — pisze św. Paweł — abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną” (Rz 12, 1; II czytanie). Chrześcijanin nie niesie swojego krzyża z musu; jest ochotnikiem, przyjmuje go z miłością, by stać się ofiarą „żywą i świętą” w łączności z ofiarą Chrystusa, na chwałę Ojca i odkupienie świata. Lecz to jest niemożliwe bez głębokiego przekształcenia umysłu, który myśli „na sposób Boży” i dlatego czyni człowieka zdolnym „rozpoznawać, jaka jest wola Boża” (tamże 2), a nie gorszyć się cierpieniem.

Panie, uwiodłeś mnie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają... Tak, słowo Twoje stało się dla mnie każdego dnia zniewagą i pośmiewiskiem... ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem... ale Ty, o Panie, jesteś przy mnie jako potężny mocarz (Jeremiasz 20, 7-9. 11).

Jeżeli pragnę żyć z Tobą, o Jezu, muszę być przekonany, że życie chrześcijańskie streszcza się w Tobie, o Ukrzyżowany, to znaczy w duchu wyrzeczenia, ofiary, praktykowanej przez całkowite ogołocenie się, a nawet zaparcie się siebie; tylko przez Kalwarię dochodzi się do celu. Jeśli na tej drodze napotkamy cierpienia i walki, Ty, o Chryste, podtrzymasz nas swoim krzyżem i wspomożesz swoją łaską. Spraw, abym wyrył na moim sercu Twoje słowa: „Kto chce iść za Mną, niech weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie”.
   Jezu mój, Twój krzyż jest zbyt ciężki na nasze słabe siły; nie możemy tyle ofiarować Twojej miłości, jednak, o Jezu, przyjmij ofiarę naszych cierpień, dozwól nam zjednoczyć się z Tobą w cierpieniach Twojej Męki, abyśmy zasłużyli na zjednoczenie się z Tobą w chwale Twego Zmartwychwstania. Jezu mój, niechaj przez całe życie noszę mój krzyż jako zadatek Twojej świętej miłości i życzliwości, abym umarły i ukrzyżowany światu, żył życiem łaski (G. Canovai).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 127

Do góry

Książka na dziś

Jak modlą się święci?

Jak modlą się święci?

Adrienne von Speyr

Komplet 2 książek.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

4 WRZEŚNIA 2017

Poniedziałek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Tes 4,13-18)
Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli. Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami!

(Ps 96,1.3-5.11-13)
REFREN: Pan Bóg nadchodzi, aby sądzić ziemię

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
śpiewaj Panu, ziemio cała.
Głoście Jego chwałę wśród wszystkich narodów,
rozgłaszajcie cuda pośród wszystkich ludów.

Wielki jest Pan, godzien wielkiej chwały,
budzi trwogę najwyższą, większą niż inni bogowie.
Bo wszyscy bogowie pogan są tylko ułudą,
Pan zaś stworzył niebiosa.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli,
niech szumi morze i wszystko, co je napełnia.
Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie,
niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości.

Przed obliczem Pana, który się zbliża,
który już się zbliża, by osądzić ziemię.
On będzie sądził świat sprawiedliwie,
a ludy według swej prawdy.

(Łk 4,18)
Duch Pański spoczywa na Mnie, posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę.

(Łk 4,16-30)
Jezus przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: Czy nie jest to syn Józefa? Wtedy rzekł do nich: Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum. I dodał: Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Ewangelia dociera do ludzkich serc drogami innymi, niż moglibyśmy się tego spodziewać. Krajanie Jezusa nie rozpoznali w nim Mesjasza, bo nie pasował do ich wyobrażeń. Ale rzymski setnik wyznał wiarę w Chrystusa, widząc Go ukrzyżowanego. Słabość, pokora, miłosierdzie są zaskakującymi sposobami odnajdywania głębi miłości Boga tam, gdzie ludzie obojętni być może tylko drwiąco się uśmiechną. Człowiek szukający Pana zachwyci się cichą potęgą Bożej miłości.

ks. Jan Konarski, „Oremus” wrzesień 2002, s. 9

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Panować nad sobą

Udziel mi, Panie, opanowania i łagodności, owoców Ducha (Ga 5, 22)

„Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść! Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę” (1 Kor 6, 12). W ten sposób św. Paweł odpowiada na roszczenia tego, kto pod pozorem wolności chce używać wszystkiego, wszystkiego doświadczyć. Wolność od przepisów ciążącego prawa, które Chrystus odnowił, Apostoł zaś przypomniał, nie może być synonimem wyuzdania. „Nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom” (Rz 13, 13-14). „Wszystko wolno” chrześcijaninowi, „wszystko jest czyste dla czystych” (Tt 1, 15), lecz pod warunkiem, że pomaga mu do dobra własnego i innych, nie czyniąc niczyim niewolnikiem. Wolność dzieci Bożych ma całkiem zgoła inny zakres niż nieczystość, obżarstwo, gniew. „Nie pozwolę opanować się niczemu” — to program tego, kto chce stać się panem siebie, by podlegać jedynemu władztwu, władztwu Boga, które daje wolność.

Jak wszystkie inne cnoty, tak też umiarkowanie zostało wlane w duszę chrześcijanina na chrzcie świętym jako zdolność poddawania świata nierozumnego instynktu i namiętności duchowi, a ducha Bogu. Droga umiarkowania jest więc drogą prowadzącą do wolności od wszystkiego, co może poniżyć człowieka do poziomu życia zwierzęcego, drogą do tryumfu życia Ducha. „Ci, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha — do tego, czego chce Duch” (Rz 8, 5). Chrześcijanin odrodzony w Duchu Świętym powinien umieć żyć nie tylko według wymagań ducha ludzkiego — rozumu i wolności, lecz według wymagań Ducha Bożego, miłości i oddania się Bogu i bliźniemu. Jest to najwyższy i pozytywny aspekt umiarkowania, który odrywa człowieka od samolubnego schlebiania zmysłom i prowadzi go do doskonałej harmonii ducha i materii, pozwalając mu szybko postępować w miłości, jaką Duch Święty w nim rozlał. „Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś ducha — do życia i pokoju” (tamże 6).

Panie Boże, Ojcze wszechmogący, Jezu dobry, zlituj się nade mną grzesznikiem i udziel mi przebaczenia grzechów. Spraw, abym uniknął wszystkich zasadzek nieprzyjaciół, pokus zgubnej rozkoszy i abym zwyciężył; spraw, abym stanowczo wstrzymał się od myśli i uczynków, jakich zakazujesz; daj, abym Ci służył i miłował Cię, ile chcesz, i abym żył według Twojej woli. Daj mi, Panie, skruchę serca, pobożność cnotę pokory... Daj mi rozum, miłość i rozkosz Twoich przykazań, łatwość i powodzenie w przestrzeganiu ich, niestrudzoną wytrwałość w wielkich rzeczach; spraw, abym postępował z pokorą i nigdy nie ustał.
   Nie poddawaj mnie, Panie, ani ludzkiej słabości lub głupocie, ani zadowoleniu z moich zasług, ani żadnej innej rzeczy, jedynie Twojej woli. Rozporządzaj mną łaskawie, Panie, i wszystkimi moimi myślami i czynnościami według swego upodobania, aby przeze mnie, we mnie i ze mnie spełniała się jedynie i zawsze Twoja wola (św. Anzelm).

Spraw, o Panie, abyśmy przyoblekli się w zgodę, byli pokorni i wstrzemięźliwi; niechaj będziemy wolni od wszelkiego oszczerstwa i obmowy, w uczynkach zaś, a nie w słowach, sprawiedliwi... Chwała nasza niech będzie z Boga, a nie z nas samych. Świadectwo dobrych czynów naszych niech nam inni wystawią, tak jak wystawiono je sprawiedliwym ojcom naszym. Zuchwalstwo, zarozumiałość, lekkomyślność zasługują na Twoje przekleństwo. Umiarkowanie, pokora i łagodność zjednują Twoje błogosławieństwo... z pilnością i ochotą skwapliwie spełniajmy każdy czyn dobry (św. Klemens Rzymski).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 135

Do góry

Książka na dziś

Z wysokich Andów. Listy z Oruro

Z wysokich Andów. Listy z Oruro

Gabriela Ewa Chodzińska

Książka siostry Gabrieli, to przede wszystkim osobisty zbiór doświadczeń Misjonarki, która chce całym sercem służyć Bogu i ludziom w Boliwii. Zebrane listy pisane do tych, którzy pozostali w Polsce w przepiękny sposób wprowadzają w pracę misyjną, pokazując zwykłe, codzienne chwile, jak i zachwyt Bogiem który nieustannie kocha i prowadzi. Czytając poszczególne strony książki, łatwiej można zrozumieć misjonarzy. Ich troski i radości ukazywane są z ogromną prostotą i szczerością. Myślę, że będzie to dobra pomoc zarówno dla tych, którzy chcą wyjechać na misje, jak i tych, którzy nieustannie misję wspierają. Czytając listy siostry Gabrieli, mogłem na nowo przeżywać także swoją obecność w Ameryce Południowej, gdzie dane mi było z ekipą głosić Słowo Boże.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

5 WRZEŚNIA 2017

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Tes 5,1-6.9-11)
Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach. Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy. Kiedy bowiem będą mówić: Pokój i bezpieczeństwo - tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą. Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności. Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi! Ponieważ nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który za nas umarł, abyśmy, czy żywi, czy umarli, razem z Nim żyli. Dlatego zachęcajcie się wzajemnie i budujcie jedni drugich, jak to zresztą czynicie.

(Ps 27,1.4.13-14)
REFREN: W krainie życia ujrzę dobroć Boga

Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia,
przed kim miałbym czuć trwogę?

O jedno tylko proszę, o to zabiegam,
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu
przez wszystkie dni życia.
Abym kosztował słodyczy Pana,
stale się radował Jego świątynią.

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

(Łk 7,16)
Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg nawiedził lud swój.

(Łk 4,31-37)
Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy; Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego! Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą. I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Jezus nie pozostawia bez pomocy tego, kto jest zniewolony przez zło – wydaje walkę złemu duchowi, przywracając spokój udręczonemu człowiekowi. Scena uwolnienia opętanego (z dzisiejszej Ewangelii) jest ilustracją nieustannego zmagania światłości z ciemnością. Często nie uświadamiamy sobie tej walki, uciekamy w ułudę pozornego spokoju, dobrobytu czy rozrywek. A jednak zmaganie wciąż trwa, a w nim objawia się prawda o naszej wierze i nadziei oraz o gotowości do przyjęcia wyzwalającego słowa Ewangelii.

Ks. Jan Konarski, „Oremus” sierpień 2005, s. 137

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Dla zdobycia Królestwa

Ty, Panie, przepasujesz mnie mocą i nienaganną czynisz moją drogę (Ps 18, 33)

Odwaga, według św. Augustyna, to „miłość, która wszystko łatwo znosi dla Boga”. Chrześcijanin, miłując Boga z całego serca, staje się zdolny przeciwstawić się wszelkiej trudności, podjąć i wytrzymać każdą ofiarę. Właśnie dlatego, że Ewangelia jest kodeksem miłości, jest także kodeksem męstwa. Pierwsze jej karty przedstawiają mężną i wielkoduszną, postać Poprzednika Chrystusowego, który bez względów ludzkich i bez bojaźni głosi wszystkim pokutę. Kiedy Jezus będzie wysławiał go, powie: „Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze?” (Mt 11, 7). Chrzciciel nie jest człowiekiem słabym, chwiejącym się wobec trudności, lecz mężnym, który z żarliwości o prawo Boże nie lęka się Heroda i umie odważnie przyjąć męczeństwo.

Jan, głosząc Mesjasza, powiedział dla porównania: „Ja was chrzczę wodą, lecz idzie mocniejszy ode mnie... On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem” (Łk 3, 16). Jezus jest ukazany jako „mocniejszy”, ponieważ w Nim jest moc i potęga Boga. Również Izajasz, który tak jasno opisał łagodność Zbawiciela — „nie będzie krzyczał... nie dołamie trzciny nadłamanej”.., (42, 2-3) — ogłosił Jego męstwo: On będzie „Bogiem mocnym”, na którym „spocznie Duch Pana, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa” (Iz 11, 2). Zanim Jezus rozpoczął swoje przepowiadanie, Ewangelia ukazuje Go w zaciętej walce z największym nieprzyjacielem: Szatanem. Dla słabego człowieka jest pociechą pomyśleć, że Pan zechciał upokorzyć się do tego stopnia, iż dopuścił do siebie pokusę. Pociechą jest też stwierdzić męstwo Pana i radować się Jego zwycięstwem, „Idź precz, szatanie!-.. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu” (Mt 4, 10-11).

Męstwo i łagodność zgodnie łączą się w Chrystusie, który jest doskonałym odblaskiem mocy i słodyczy Boga. Obydwie powinny jaśnieć w chrześcijaninie, naśladowcy Chrystusa.

Panie, niech mi umożliwi łaska to, co mi się wydaje niemożliwe dla naturalnych sił. Ty wiesz, jak mało mogę znieść, jak prędko tracę ducha wobec powstającej nawet małej przeciwności. Niechaj wszelkie utrapienie, jakiego doświadczam dla imienia Twego, będzie mi miłe i pożądane, gdyż cierpieć i być prześladowanym dla Ciebie to rzecz bardzo zbawienna dla mej duszy.
   Wejrzyj więc, Panie, na moją niskość i ułomność, ze wszech miar Ci znaną... Najpotężniejszy Boże... wejrzyj na trud i ból sługi swego; wspieraj go we wszystkich przedsięwzięciach. Umocnij mnie męstwem z niebios, aby nie zapanował nade mną stary człowiek i nędzne ciało, niezupełnie jeszcze duchowi podległe; bo przeciwko niemu trzeba zawsze walczyć do ostatniego tchnienia tego nędznego żywota (O naśladowaniu Chrystusa III, 19,5; 20,2-3).

Panie, Boże zastępów, który powiedziałeś w Twej świętej Ewangelii: „Nie przyszedłem przynieść pokoju, lecz miecz”, uzbrój mnie do walki; pałam żądzą walczenia o Twoją chwałę, ale błagam Cię, umocnij odwagę moją! Wtedy będę mogła wołać z świętym królem Dawidem: „Ty sam jesteś moją tarczą; Ty sam. Panie, zaprawiasz ręce moje do walki”. O mój Umiłowany! wiem, do jakiej walki mnie przeznaczasz. Nie na polach bitwy mam walczyć... Mieczem moim miłość! „Wyrzucę nim obcego z królestwa”, Ciebie obwołam Królem dusz, które opierają się przed poddaniem się Twojej boskiej potędze.
   Jakaż to łaska, gdy rano nie czujemy ani cienia odwagi, żadnej siły do praktykowania cnoty... O, wtedy właśnie chwila odpowiednia, by „przyłożyć siekierę do korzenia drzewa”... Miłość wszystkiemu podoła: rzeczy wprost niemożliwe nie zdają się jej zbyt trudne. O Jezu, Ty nie patrzysz na wielkość naszych czynów ani nawet na trudności, ale na miłość, która pobudza nas do ich spełnienia (Św. Teresa od Dzieciątka Jezus: Modlitwa na uproszenie odwagi w walce; List XL).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 139

Do góry

Książka na dziś

MATKA TERESA Z KALKUTY. Święta od ubogich i ciemności

MATKA TERESA Z KALKUTY. Święta od ubogich i ciemności

Elżbieta Wiater

Gdy mówimy o Matce Teresie, wielu z nas ma przed oczami pochyloną, łagodną staruszkę w hinduskim sari, która poświęciła się ubogim. Taki jej obraz, wykreowany przez media, jest miły, niegroźny i trochę sentymentalny. Można się nim przez chwilę wzruszać, ale nie tłumaczy on jej niesamowitego wpływu na ludzi, którzy się z nią spotykali. Aby naprawdę zrozumieć piękno i wielkość tej kobiety, trzeba poznać ją znacznie lepiej. Ta książka to pomoc w takim właśnie pogłębionym zrozumieniu tej fascynującej postaci. Zanim o Matce Teresie dowiedział się cały świat, musiała przejść bardzo długą drogę. Jako młoda dziewczyna opuściła swoje rodzinne miasto, Skopje, wstąpiła do Sióstr Loretanek w Irlandii i wyjechała do Indii. Życie w klasztorze dawało poczucie stabilizacji. Jednak po jakimś czasie okazało się, że Jezus chce, by porzuciła bezpieczeństwo i weszła w nieznane. Zrobiła to, chcąc spełnić każde pragnienie Ukochanego. Wyszła na ulice Kalkuty, by odnaleźć odrzuconych, trędowatych i umierających. Aby im służyć, założyła nowe zgromadzenie zakonne – Misjonarki Miłości. Nikt, poza kilkoma zaufanymi osobami, nie wiedział, że wtedy utraciła poczucie Jego obecności. Aż do śmierci wypełniała swoje zadanie wśród najbiedniejszych z biednych, doświadczając głębokich, wewnętrznych ciemności.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

6 WRZEŚNIA 2017

Środa

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Kol 1,1-8)
Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa, i Tymoteusz, brat, do świętych i wiernych w Chrystusie braci w Kolosach: łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego! Dzięki czynimy Bogu, Ojcu Pana naszego Jezusa Chrystusa, zawsze, ilekroć modlimy się za was - odkąd usłyszeliśmy o waszej wierze w Chrystusie Jezusie i o waszej miłości, jaką żywicie dla wszystkich świętych - z powodu nadziei /nagrody/ odłożonej dla was w niebie. O niej to już przedtem usłyszeliście dzięki głoszeniu prawdy - Ewangelii, która do was dotarła. Podobnie jak jest na całym świecie, tak również i u was, owocuje ona i rośnie od dnia, w którym usłyszeliście i poznali łaskę Boga w /jej/ prawdzie według tego, jak nauczyliście się od umiłowanego współsługi naszego Epafrasa. Jest on wiernym sługą Chrystusa zastępującym nas; on też nam ukazał waszą miłość w Duchu.

(Ps 52,10-11)
REFREN: Ufam na wieki łaskawości Boga

Ja zaś jak oliwka kwitnąca w domu Bożym,
na wieki zaufam łaskawości Boga.
Będę Cię sławił na wieki za to, coś uczynił,
polegał na Twym imieniu,
ponieważ jest dobre dla ludzi oddanych Tobie.

(Łk 4,18)
Pani posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.

(Łk 4,38-44)
Po opuszczeniu synagogi w Kafarnaum Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosili Go za nią. On stanąwszy nad nią rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im. O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: Ty jesteś Syn Boży! Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany. I głosił słowo w synagogach Judei.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Sercem dzisiejszej liturgii słowa jest modlitwa Chrystusa o zaraniu dnia. Jezus opuszcza na chwilę potrzebujących Go ludzi, aby dziękować za dzieła dokonane minionego dnia, a zarazem podjąć nową misję. Udaje się w „miejsce pustynne”, aby być tylko z Ojcem. Dzięki zażyłej z Nim więzi może skutecznie nieść orędzie Ewangelii. Każda Eucharystia jest – jak modlitwa Jezusa – dziękczynieniem i posłaniem.

S. Maria Elia i ks. Wojciech Skóra MIC, „Oremus” wrzesień 2001, s. 21

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Bóg tylko jest mocny

Panie, moja mocy i tarczo, Tobie ufa moje serce (Ps 28, 7)

Bóg jest „jak bohater niezwyciężony”, który „kroczy z wielką swą mocą (Iz 42, 13; 63, 1). Mocą swoją stwarza i rządzi wszechświatem; utwierdza góry i uśmierza burzliwy szum morza (Ps 65, 7-5). Tak też kieruje ludźmi: „Jego potęga włada na wieki; oczy Jego śledzą narody: niech się buntownicy nie podnoszą przeciw Niemu” (Ps 66, 7). Stary Testament obfituje w pełne uniesienia opisy mocy Boga. Moc stanowi wyłączny przymiot Boga, o który Pan jest zazdrosny. „Siłacz niech się nie chełpi swą siłą-.. Raczej chcąc się chlubić, niech się szczyci tym, ze Mnie poznaje”, mówi Pan (Jr 9, 22-23); istotnie, tylko w Nim człowiek może znaleźć swoją siłę. Do narodu izraelskiego, który Pan „mocą ramienia swego” uwolnił z Egiptu i poprzez pustynię wprowadził do ziemi obiecanej, kieruje Bóg następującą zachętę: „Obyś nie powiedział w sercu: <to moja siła i moc moich rąk zdobyły mi to bogactwo>. Pamiętaj o Panu, twoim Bogu, bo On udziela ci siły” (Pwt 8, 17-18), Jeżeli człowiek może coś uczynić, to tylko dlatego, że Bóg udziela mu swojej siły lub raczej stawia swoją siłę na usługi temu, kto w Nim pokłada nadzieję. Skoro tylko człowiek uznaje swoją słabość i zwraca się z ufnością do Boga, znajduje w Nim podporę. „Będę miał ufność i nie ulęknę się — mówi Izajasz — bo mocą moją i pieśnią moją jest Pan. On stał się dla mnie zbawieniem” (12, 2). Jeremiasz modli się: „Pan moją siłą, moją twierdzą, moją ucieczką w dniu ucisku” (16, 19). Psalmista śpiewa: „Nie uratuje króla liczne wojsko ani wojownika nie ocali wielka siła... Dusza nasza wyczekuje Pana, On jest naszą pomocą i tarczą” (Ps 33, 16. 20). I niestrudzenie powtarza: „O Boże... ja opiewać będę Twą potęgę... bo stałeś się dla mnie warownią i ucieczką w dniu mego ucisku” (Ps 59, 17). Tylko Bóg posiada własną moc i chętnie użycza jej człowiekowi, pod warunkiem, że świadom swojej słabości, zwróci się do Niego z ufnością. Tak mówi Pan: «w ufności leży wasza siła»„ (Iz 30, 15).

Ty jesteś święty, Panie, jedyny Boże, Ty dokonujesz przedziwnych rzeczy, Ty jesteś mocny. Ty jesteś wielki. Ty jesteś najwyższy. Ty jesteś Królem wszechmocnym. Tyś Ojciec święty, Król nieba i ziemi... Ty jesteś dobrem, całym dobrem i najwyższym dobrem, Panie, Boże żywy i prawdziwy. Ty jesteś miłością i kochaniem. Tyś mądrością. Tyś pokorą i cierpliwością. W Tobie bezpieczeństwo. W Tobie pokój. Ty jesteś radością i weselem... Ty jesteś bogactwem i wystarczalnością. Tyś pięknością. Tyś łagodnością. Tyś jest opiekunem, stróżem i obrońcą. Ty jesteś mocą. Tyś orzeźwieniem. Tyś naszą nadzieją, naszą wiarą, naszą wielką słodyczą. Ty jesteś naszym wiecznym życiem, wielkim i przedziwnym Panem, Bogiem wszechmocnym i miłosiernym Zbawicielem (św. Franciszek z Asyżu).

Boże wieczny, ty widzisz ułomność tej naszej ludzkiej natury, widzisz, jak bardzo jest słaba, ułomna i nędzna. Dlatego Ty, najwyższy Opiekunie, we wszystkim troszczysz się o swoje stworzenie, Ty, najlepszy Lekarzu, co na wszystko masz odpowiednie lekarstwo, kruszysz twardość i upór woli i łączysz je ze słabością ciała; ta wola jest tak mocna, że ani szatan, ani stworzenie nie mogą jej zwyciężyć, jeśli my tego nie zechcemy, to jest, jeśli wolna wola, od której to męstwo zależy, nie zgadza się.
   O Dobroci nieskończona, skąd się bierze tak wielkie męstwo w woli Twojego stworzenia? Od Ciebie, najwyższa i wieczna mocy, widzę, że tutaj ona uczestniczy w mocy Twojej woli, bo Twoja wola porusza naszą. Widzimy więc, że o tyle jest mężna nasza wola, o ile naśladuje Twoją, a o tyle jest słaba, o ile się od niej oddala; bo na podobieństwo Twojej woli stworzyłeś naszą, dlatego ona trwając w Twojej woli jest mężna... W woli naszej, Ojcze przedwieczny, ukazujesz moc Twojej woli; i jeśli małemu stworzeniu dałeś tak wielką moc, czyż możemy ocenić, jaką jest Twoja, który jesteś Stworzycielem i Rządcą wszystkich rzeczy? (św. Katarzyna ze Sieny).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 142

Do góry

Książka na dziś

Dojrzała niedojrzałość

Dojrzała niedojrzałość

o. Wojciech Prus OP

To książka o przeżywaniu słabości i niedoskonałości, o tym jak sami się z nią obchodzimy i ją przyjmujemy. Dojrzałość to świadomość własnej niedojrzałości, swojej małości oraz – co więcej – umiejętność proszenia o pomoc. Powierzając się z ufnością Bogu, widzimy, jak On nas przemienia. To jest klucz do wzrastania w przyjaźni z Bogiem. Na kartach książki autor odkrywa przed nami nowe warstwy obrazów biblijnych, ukryte znaczenia, paradoksy i tajemnice słowa Bożego. Pokazuje Maryję otwartą na działanie Boga, odsłoniętą, gotową do bycia nieustannie prowadzoną, czyli taką, która dojrzewa. Prowadzi nas śladami Eliasza, Jonasza, Piotra i Jana, uczniów w drodze do Emaus, św. Pawła, a także ojców pustyni, którym nieobce były głęboko skrywane emocje oraz rozterki związane z przeżywaniem własnych upadków i ograniczeń.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

7 WRZEŚNIA 2017

Czwartek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Kol 1,9-14)
Od dnia, w którym usłyszeliśmy o was, nie przestajemy za was się modlić i prosić /Boga/, abyście doszli do pełnego poznania Jego woli, w całej mądrości i duchowym zrozumieniu, abyście już postępowali w sposób godny Pana, w pełni Mu się podobając, wydając owoce wszelkich dobrych czynów i rosnąc przez głębsze poznanie Boga. Niech moc Jego chwały w pełni was umacnia do /okazywania/ wszelkiego rodzaju cierpliwości i stałości. Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie - odpuszczenie grzechów.

(Ps 98,2-6)
REFREN: Pan Bóg okazał ludziom swe zbawienie

Pan okazał swoje zbawienie,
na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją
dla domu Izraela.

Ujrzały wszystkie krańce ziemi
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio,
cieszcie się, weselcie i grajcie.

Śpiewajcie Panu przy wtórze cytry,
przy wtórze cytry i przy dźwięku harfy,
przy trąbach i przy dźwiękach rogu,
na oczach Pana, Króla, się radujcie.

(Mt 4,19)
Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.

(Łk 5,1-11)
Gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Pan Bóg, nie zrażając się naszą słabością i grzesznością, każdego dnia potwierdza swoją czułą i troskliwą miłość ku nam. Warto więc zachowywać pamięć o interwencjach Boga w naszym życiu: pobudza nas to do wdzięczności i daje nadzieję w trudnych chwilach. Świadomość obdarowania nie pozwala na bezczynność, lecz każe nam z radością odwzajemniać miłość Boga, szukać Jego woli i tak postępować, by Mu się w pełni podobać.

ks. Jarosław Januszewski, „Oremus” wrzesień 2007, s. 24

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Nie lękajcie się!

„Chociażby stanął naprzeciw mnie obóz, moje serce bać się nie będzie... nawet wtedy będę pełen ufności” (Ps 27, 3)

Jezus „najmężniejszy”, przyszedłszy obalić królestwo Szatana na świecie, ze szczególną troską wychowywał swoich uczniów do męstwa, zabezpieczając ich przed wszelkiego rodzaju niebezpieczeństwami.

Na jeziorze, kiedy sroży się burza i uczniowie przerażeni budzą Go wołając: „Panie, ratuj, giniemy!” Mistrz gani ich: „Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?” (Mt 8, 25-26), Wiara wyklucza bojaźń. Czego może się obawiać ten, kto mocno wierzy w Boga i jest pewien Jego potężnej pomocy?

Jezus nie ukrywa przed uczniami, że napotkają nieprzyjaciół i będą prześladowani, tak jak On był prześladowany, i zachęca ich, aby zachowywali się mężnie: „Mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą” (Łk 12, 4). Chrześcijanin powinien wyznać swą wiarę, nawet gdyby to kosztowało go życie; jeśli nawet życie ziemskie warte jest bardzo wiele, to życie wieczne znaczy nieskończenie więcej i żaden człowiek nie może go zniszczyć. Kto wyznaje Chrystusa przed ludźmi, zapewnia sobie świadectwo Chrystusa przed Ojcem j życie wieczne będzie jego nagrodą. Uczeń Chrystusa nie powinien więc trwożyć się wobec swoich nieprzyjaciół lub sędziów. „Kiedy was ciągnąć będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was... co mówić należy” (tamże 11-12). Sprawa wyznawcy wiary jest sprawą Boga. Sam Bóg przyjdzie mu z pomocą i natchnie, jak się zachować. Liczyć na Niego z całą pewnością, oto tajemnica, która czyni męczenników niezłomnymi.

„Nie bój się, mała trzódko — kończy Jezus — gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo” (tamże 32). Chociaż uczniowie Chrystusa są nieliczni, bezbronni, prześladowani, Ojciec niebieski nieustannie otacza ich miłością, bo wybrał ich jako swoje dzieci i przeznaczył, aby mieli udział w Jego wiecznym królestwie. Dla nich ma swoją łaskę, opiekę wszechmocną; im bardziej będą się uciekać do Niego, tym mężniejsi się staną.

O Panie, uczyń mnie silnym w stosunku do świata, silnym w utrapieniach, silnym wobec napaści pokus. Dopomóż mi, abym nie zbłądził... i mógł posiąść Ciebie, posiąść miłość. Spraw, abym nie został odłączony od członków Twojej oblubienicy [Kościoła] i nie dał się odłączyć od wiary, abym mógł się radować Twoją obecnością. Zjednoczony będę z Tobą potem oglądając Ciebie, a jako cenny zadatek tego oglądania otrzymam w darze Ducha Świętego (św. Augustyn”).

Boże mój, spraw, abym nie myślała ani o własnej korzyści, ani o stracie, lecz jedynie o tym, bym służyła i pociechę sprawiała Tobie. Widząc zaś, jaką miłością Ty miłujesz dusze sług swoich, zrzekam się chętnie moich przyjemności, by zadowolić jedynie Ciebie, służąc bliźniemu i głosząc duszom, według możności, prawdy potrzebne dla ich dobra. Nic się też o to nie troszczę, czy na takim poświęceniu siebie sama nie tracę. Nic więcej nie mam na myśli, tylko pożytek bliźnich. By lepiej podobać się Tobie, Boże mój, chcę zapomnieć o sobie dla innych, gotowa i życie własne oddać, jeśli potrzeba, na wzór męczenników (św. Teresa od Jezusa: Podniety miłości Bożej 7, 5).
   Męczeństwo, Panie, to marzenie mej młodości. Rosło ono ze mną w karmelitańskiej klauzurze... ale oto nowe szaleństwo, bo nie ograniczam się do pragnienia jednego rodzaju męczeństwa. Trzeba by wszystkich naraz, aby mnie zadowolić... Chciałabym jak Ty, mój Oblubieńcze godny uwielbienia, być biczowana i ukrzyżowana... Chciałabym umrzeć odarta ze skóry jak św. Bartłomiej... Jak św. Jan chciałabym być zanurzona we wrzącym oleju, chciałabym ponieść wszystkie tortury zadawane męczennikom... Ze św. Agnieszką i św. Cecylią poddać szyję pod miecz i jak Joanna d’Arc, moja ukochana siostra, chciałabym płonąc na stosie szeptać Twoje imię, o Jezu... Kiedy myślę o udręczeniach, które w czasach Antychrysta staną się udziałem chrześcijan, czuję, jak serce moje wyrywa się do nich... Jezu, Jezu, gdybym chciała spisać wszystkie moje pragnienia, musiałabym się odnieść do Twej księgi żywota, gdzie są podane czyny wszystkich świętych; tego wszystkiego chciałabym dokonać dla Ciebie... (św. Teresa od Dz. Jezus: Dzieje duszy, r. 9; Rps B, f° 3v).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 145

Do góry

Książka na dziś

Św. Teresa z Ávila. Biografia

Św. Teresa z Ávila. Biografia

Joseph Perez

Niniejsza książka nie stanowi nowej biografii Teresy od Jezusa. Zamiarem autora jest właściwe ukazanie karmelitanki z Ávila na tle ówczesnej Hiszpanii. Joseph Pérez zadał sobie pytanie, w jaki sposób kobiecie takiej jak Teresa udało się znacząco wpłynąć na świat mężczyzn, jakże podejrzliwy w stosunku do idei i praktyk religijnych, odbiegających od powszechnie uznawanej normy. Niewątpliwie sukces Teresy miał źródło w jej osobowości i braku zgody na zamknięcie w myślowych schematach charakterystycznych dla dynamicznego, lecz zarazem trawionego niepokojem społeczeństwa.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

8 WRZEŚNIA 2017

Piątek

Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

Dzisiejsze czytania

(Mi 5,1-4a)
A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie Mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. Przeto [Pan] wyda ich aż do czasu, kiedy porodzi mająca porodzić. Wtedy reszta braci Jego powróci do synów Izraela. Powstanie On i paść będzie mocą Pańską, w majestacie imienia Pana Boga swego. Osiądą wtedy, bo odtąd rozciągnie swą potęgę aż po krańce ziemi. A On będzie pokojem.

lub

(Rz 8,28-30)
Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał - tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił - tych też obdarzył chwałą.

(Ps 13,6)
REFREN: Duch mój się raduje w Bogu, Zbawcy moim

Ja zaś zaufałem Twemu miłosierdziu,
niech się moje serce cieszy z Twej pomocy.
Będę śpiewał Panu,
który obdarzył mnie dobrem.

Szczęśliwa jesteś, Najświętsza Panno Maryjo, i godna wszelkiej chwały, bo z Ciebie narodziło się słońce sprawiedliwości, Chrystus, który jest naszym Bogiem.

(Mt 1,1-16.18-23)
Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była /dawna/ żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów . A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Narodziła się, by stać się Oblubienicą Ducha Świętego i Matką Bożego Syna. Wybrana przez Boga, niepokalana, nieskażona grzechem pierworodnym. Pomimo tak wielkich łask Maryja musiała bardzo wiele wycierpieć. Jej wiara okazała się jednak niewzruszona. Wypełniła wszystko, czego Bóg od Niej oczekiwał. Prośmy Maryję, by wypraszała nam łaskę niezachwianej wiary i uczyła nas, jak w najtrudniejszych próbach powiedzieć Bogu „tak”.

Anna Lutostańska, „Oremus” wrzesień 2003, s. 32

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Mężni i wielkoduszni

Ufam Tobie, Panie! Niech mężnym będzie serce moje; ufam Tobie (Ps 27, 14)

Św. Ignacy Antiocheński, skazany na pożarcie przez dzikie zwierzęta, prosił, aby nikt nie wstawiał się za nim, by uratować mu życie: „Oddajcie mi przysługę największą i pozwólcie mi złożyć siebie samego Bogu w ofierze... wtedy będę naprawdę uczniem Jezusa Chrystusa, gdy świat mojego ciała nawet widzieć nie będzie”. Wielki męczennik wziął na serio słowa Pana: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je” (Mk 8, 34-35). Pragnienie męczeństwa powinno znaleźć miejsce w sercu każdego chrześcijanina, nie na to, by go łudzić marzeniami o bohaterstwie, którego zapewne Bóg nie zażąda nigdy od niego, lecz by pobudzać go do wielkoduszności i wspaniałomyślności w każdej okoliczności życia. Chrześcijanin, który oszczędza się i stara się dawać Bogu tylko to, co jest ściśle konieczne, by Go nie zdradzić, i bardziej usiłuje unikać krzyża niż go nieść, raczej bronić siebie samego niż zapierać się, raczej zachować swoje życie niż oddać je, nie jest prawdziwym uczniem Chrystusa. Jeśli nie jest mu dane dowieść swojej miłości i wiary przez krwawe męczeństwo, powinien jednak świadczyć o tej wierze i miłości, przyjmując wielkodusznie wszystkie obowiązki, jakie nakłada naśladowanie Chrystusa, i nie cofać się nigdy przed ofiarą,

Św. Paweł pisał do Kolosan: „nie przestajemy za was się modlić... Niech moc Jego chwały w pełni was umacnia do okazywania wszelkiego rodzaju cierpliwości i stałości” (1, 9. 11). Męstwo i wielkoduszność podają sobie ręce i są owocem żarliwej miłości. Chociaż życie codzienne składa się zwykle z drobnych rzeczy i pokornych obowiązków, chrześcijanin powinien wypełniać je z wielkim sercem, pragnąc uczynić wiele dla Boga — uczynić wszystko, co jest możliwe. Wielkoduszność w pełnieniu codziennych obowiązków, choćby drobnych i nudnych, przygotowuje do spełniania rzeczy trudnych i czynów heroicznych, jeśli Bóg tego zażąda. „Bądźcie mocni i mężnego serca wszyscy, którzy pokładacie ufność w Panu” (Ps 31, 25).

O Boże mój, co czyni dla Ciebie ten, kto całego siebie nie wyniszczy dla Ciebie? Ach, jakże mi daleko do takiego zagubienia siebie dla chwały Twojej! Dla tego samego już, chociażby nie było innych do tego powodów, należałoby mi już pragnąć nie żyć, bo nie żyję, tak jak Tobie jestem winna. Ileż niedoskonałości widzę w sobie! Ile słabości i niedołęstwa w służeniu Tobie! Nieraz wolałabym prawie odejść od zmysłów, aby tylko nie widzieć siebie taką złą i nędzną, jaką jestem. Ty zaradź tej nędzy, bo sam jesteś mocen to uczynić!
O Panie, jak niewiele czynimy dla Ciebie! Tych bowiem maluczkich aktów i praktyk, nie mających w sobie znaczenia i wagi, drobnych jakby ziarnko soli, które lada ptaszyna w dziobie swoim uniesie, nie będziemy chyba podawali za dowody wielkiej miłości i umartwienia. Chociażby takich rzeczy było jak najwięcej, nie za zasługę je sobie poczytywać możemy, jakbyśmy czynili co dla Ciebie, ale raczej wstydzić się przed Tobą powinniśmy, jeśli do nich jakąś wagę przywiązujemy. Mnie pierwszej ten wstyd się należy, bo na każdym kroku zapominam o niezliczonych łaskach, jakie otrzymuję od Ciebie. Nie przeczę, że Ty w nieskończonym swoim Miłosierdziu i te drobiazgi raczysz nam zaliczać jako wielką zasługę, ale ja chciałabym za nic je poczytywać i ani zważać nawet na to, że je spełniam, bo w rzeczy samej wszystko to jest niczym.
Wybacz mi, Boże mój! i nie poczytuj mi tego za winę, że w niczym Tobie nie służąc, choć tym sposobem szukam sobie jakiejś pociechy. Gdybym umiała w wielkich rzeczach Tobie służyć, nie wspominałabym o tych drobnostkach. Szczęśliwy ten, komu jest dane wielkimi czynami chwalić Ciebie! Gdyby dość było tego, że mu zazdroszczę i pragnę mu być podobną, pewno nie byłabym ostatnią, by Cię zadowolić. Ale na nic się nie zdam, Panie! Udziel mi nieco swojej siły przez tę wielką miłość, jaką mnie miłujesz! (Ż. 39, 6. 13).

O miłości Boga, jakże jesteś mocna! Nie ma takiej rzeczy, która by się niepodobną zdawała temu, kto miłuje! O, szczęśliwa ta dusza, która osiągnęła Twój pokój — Boże mój! Ona wznosi się ponad wszystkie niebezpieczeństwa i utrapienia świata i niczego się nie lęka, skoro wie, że służy Oblubieńcowi i Panu tak dobremu (św. Teresa od Jezusa: Życie 39, 6. 13; Podniety miłości Bożej 3, 4).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 149

Do góry

Książka na dziś

Pseudo-Antoni Wielki, Izajasz Anachoreta. Wybór z I tomu

Pseudo-Antoni Wielki, Izajasz Anachoreta. Wybór z I tomu "Filokalii"

Oddajemy do rąk Czytelników teksty autorstwa Pseudo-Antoniego Wielkiego i Izajasza Anachorety. Niniejszy tom to owoc rozpoczętego procesu całościowego, pierwszego w Polsce tłumaczenia Filokalii, antologi i pism duchowych (IV – XV wiek) zredagowanej w XVIII w. przez św. Makarego z Koryntu i św. Nikodema Hagiorytę.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

9 WRZEŚNIA 2017

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Kol 1,21-23)
Was, którzy byliście niegdyś obcymi /dla Boga/ i /Jego/ wrogami przez sposób myślenia i wasze złe czyny, teraz znów pojednał w doczesnym Jego ciele przez śmierć, by stawić was wobec siebie jako świętych i nieskalanych, i nienagannych, bylebyście tylko trwali w wierze - ugruntowani i stateczni - a nie chwiejący się w nadziei /właściwej dla/ Ewangelii. Ją to posłyszeliście głoszoną wszelkiemu stworzeniu, które jest pod niebem - jej sługą stałem się ja, Paweł.

(Ps 54,3-4.6.8)
REFREN: Bóg podtrzymuje całe moje życie

Wybaw mnie, Boże, w imię swoje,
mocą swoją broń mojej sprawy.
Boże, słuchaj mojej modlitwy,
nakłoń ucha na słowo ust moich.

Oto mi Bóg dopomaga,
Pan podtrzymuje me życie.
Będę Ci chętnie składać ofiarę
i sławić Twe dobre imię.

(J 14,6)
Ja jestem drogą, prawdą i życiem, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

(Łk 6,1-5)
W pewien szabat przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i, wykruszając je rękami, jedli. Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat? Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać. I dodał: Syn Człowieczy jest panem szabatu.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Dla Chrystusa najważniejszy jest człowiek, a nie litera Prawa. Prawo wyznacza jedynie kierunek drogi. Wypełnianie go świadczy o dojrzałości człowieka, o zrozumieniu konieczności istnienia pewnych obiektywnych zasad postępowania, dotyczących wszystkich ludzi czy jakiejś społeczności. Jezus nie zniósł Prawa, lecz ponad nie postawił miłość jako normę nadrzędną. Kiedy On w nas żyje, kiedy pozwalamy się prowadzić Jego miłości, wiemy, jak postępować. Jego słowo wskazuje nam drogę.

Anna Lutostańska, „Oremus” wrzesień 2003, s. 24

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Cierpliwi w każdym doświadczeniu

Skieruj, Panie, serce moje ku miłości Twojej i stałej cierpliwości Chrystusowej (2 Tes 3, 5)

„Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi... tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest bliskie” (Jk 5, 7-8). W życiu nie tylko zdarzają się trudności, które przy niewielkiej odwadze można pokonać raz na zawsze. Bardzo często trafiają się też utrapienia fizyczne lub moralne, przykre warunki otoczenia, jakich nie można uniknąć i trzeba znosić je cierpliwie, dopóki Bóg nie zrządzi inaczej. Cierpienie, takie czy inne, towarzyszy człowiekowi przez całe życie; szczęśliwy ten, kto rozumie jego wartość i czyni z niego skarb na wieczność. Jak wieśniak oczekuje cierpliwie owocu ziemi, tak chrześcijanin powinien trwać cierpliwie w utrapieniach, oczekując przyjścia Pana. W owym dniu — ostatnim dniu — cierpienia zniesione z miłości ku Bogu wydadzą jako swój owoc chwałę niebieską.

Chrystus, mówi Sobór Watykański II, „cierpiąc za nas, nie tylko dał przykład, byśmy szli w Jego ślady, lecz i otworzył nam nową drogę, a jeśli nią idziemy, to życie i śmierć doznają uświęcenia i nabierają nowego sensu” (KDK 22). Droga, jaką Chrystus otworzył człowiekowi przez swoją mękę — to droga cierpliwości chrześcijańskiej uświęcającej życie i śmierć i nadającej im nowe znaczenie: dzisiaj uczestniczymy w wynagradzającym cierpieniu Pana, a jutro w Jego chwale. Cierpienie więc nie jest już więcej zagadką przygniatającą człowieka i doprowadzającą go do rozpaczy; staje się powodem nadziei, radości, jako zadatek Życia wiecznego.

Można więc zrozumieć, dlaczego św. Paweł napisał: „Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec-miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce... Jak bowiem obfitują w nas cierpienia Chrystusa, tak też wielkiej doznajemy przez Chrystusa pociechy” (2 Kor 1, 3-5)

Cierpliwość jest cnotą tak miłą i konieczną do zbawienia, że bez niej nie możemy podobać się Tobie, o Boże, ani otrzymać owoców własnych trudów, jakich Ty udzielasz dla naszego zbawienia... Ta cnota... wykazuje, że dusza dzięki światłu najświętszej wiary zobaczyła i poznała, że Ty chcesz tylko jej dobra, a to, co dajesz i dopuszczasz na nas w tym życiu, zsyłasz dla naszego uświęcenia... O duszo moja, i ty chcesz jeszcze skarżyć się na swoje dobro? Nie możesz i nie powinnaś się skarżyć, lecz wszystko znosić prawdziwie na chwałę i cześć imienia Bożego.
   Cierpliwość rodzi słodycz w głębi serca. Ona jest mężna i odrzuca precz od siebie wszelką niecierpliwość i każde utrapienie. Jest długomyślna i wytrwała i żaden trud nie skłoni jej, by odwracała się wstecz do pługa, lecz zdąża zawsze naprzód, naśladując Ciebie, pokorny Baranku; tak wielka była Twoja cierpliwość i łagodność, że nie słyszano nigdy Twego głosu skargi. Ona upodabnia się do Ciebie, o Ukrzyżowany, bo przejęła się Twoją nauką; ona nasyca się wzgardą. Ona panuje nad gniewem, zwyciężając go swoją łagodnością. Żaden trud jej nie nuży, złączona jest bowiem z miłością... Daje obficie; nie ma ona nic tak drogiego, czego by nie dała pozbawiając się tego w dobrej cierpliwości, jakby upojona krwią Twoją, o Chryste ukrzyżowany. Zatraca siebie samą, a im bardziej zatraca, tym więcej jednoczy się i utwierdza w Twojej słodkiej woli (św. Katarzyna ze Sieny).

O Chryste ukrzyżowany, Ty mi wystarczasz, z Tobą chcę cierpieć i odpoczywać... Spraw, abym ukrzyżowany w duchu i zewnętrznie z Tobą, żył na tym świecie z wielkim zadowoleniem swej duszy, pozyskując ją w cierpliwości.
   Naucz mnie miłować bardzo cierpienia i uważać je za mało znaczące, by otrzymać łaski Twoje, o Panie, Ty bowiem nie wahałeś się umrzeć za mnie (św. Jan od Krzyża: Zasady miłości 13, 8. 15).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 153

Do góry

Książka na dziś

Psychologia płciowości (CD-MP3-audiobook)

Psychologia płciowości (CD-MP3-audiobook)

o. Karol Meissner OSB

Płyta zawiera cykl wykładów wygłoszonych przez o. Karola Meissnera OSB w Studium Rodziny przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a także w innych ośrodkach i duszpasterstwach rodzin. Autor, znany duszpasterz i lekarz, podejmuje takie kwestie jak: zadowolenie płciowe, funkcje płci w małżeństwie i w celibacie, stosunek seksualny, zasady wychowania kobiety i mężczyzny, płciowość a lęki, zachowania seksualne rodzące cierpienie itp. Połączenie głębokiej wiedzy i doświadczenia o. Karola z jego przystępnym językiem i poczuciem humoru to gwarancja prawdziwej uczty duchowej dla słuchaczy.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.