Cały tydzień: 27.VIII – 2.IX

Aplikacja Biblii - Polecam

Pisma Świętego Biblii Tysiąclecia - Aplikacja Android

Codzienne rozważania "Modlitwa w drodze" ! - Polecam

 

27 SIERPNIA 2017

Niedziela

XXI niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania

(Iz 22,19-23)
To mówi Pan do Szebny, zarządcy pałacu: Gdy strącę cię z twego urzędu i przepędzę cię z twojej posady, tegoż dnia powołam sługę mego, Eliakima, syna Chilkiasza. Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce: on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy. Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. Wbiję go jak kołek na miejscu pewnym; i stanie się on tronem chwały dla domu swego ojca.

(Ps 138,1-3.6.8)
REFREN: Panie, Twa łaska trwa po wszystkie wieki

Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
bo usłyszałeś słowa ust moich;
będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów.
Pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.

I będę sławił Twe imię
za łaskę Twoją i wierność.
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem,
pomnożyłeś moc mojej duszy.

Pan, który jest wysoko, patrzy łaskawie na pokornego,
pyszałka zaś dostrzega z daleka.
Panie, Twa łaska trwa na wieki,
nie porzucaj dzieła rąk Twoich.

(Rz 11,33-36)
O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego [jest] wszystko. Jemu chwała na wieki. Amen.

(Mt 16,18)
Ty jesteś Piotr - Opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą.

(Mt 16,13-20)
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Bardzo obdarowany był Szymon Piotr: otrzymał łaskę rozpoznania w Jezusie Mesjasza. Otrzymał też niezwykłą misję: stał się skałą, na której Pan zbudował swój Kościół. Prosty rybak, słaby człowiek - taki jak my. Bo Pan Bóg zna nasze możliwości i powierza nam zadania według swojej logiki. Realizuje swój plan zbawienia niekoniecznie przez tych, którzy mają odpowiednie dyplomy i przygotowanie, ale przez tych, którzy pokornym sercem szczerze Go szukają, pokładają w Nim ufność i dają Mu się prowadzić. Czyli przez każdego z nas, jeśli tylko Mu pozwolimy.

Bogna Paszkiewicz, „Oremus” sierpień 2008, s. 112

Do góry

Ks. Edward Staniek

Religia a polityka

Nie jest łatwo oddzielić religię od polityki. Dla samego Chrystusa był to poważny problem. Rozmowa z Apostołami, w której Jezus zapowiada zbudowanie swego Kościoła na Piotrze, kończy się stanowczym wezwaniem uczniów do zachowania ścisłej tajemnicy co do mesjańskiej godności Mistrza z Nazaretu. „Wtedy przykazał uczniom, aby nikomu nie mówili, że on jest Mesjaszem”. Idea mesjańska była bowiem, w świadomości Izraelitów, nierozerwalnie związana z polityką. Jezus zaś chciał wysunąć na pierwszy plan przede wszystkim jej religijne, a nie polityczne znaczenie.

W czym tkwi zasadnicza trudność oddzielenia religii od polityki? Pytanie to należy rozważyć w dwu aspektach – indywidualnym i społecznym. Przekonania religijne z konieczności wpływają na postawę moralną, stąd też każdy człowiek zaangażowany politycznie musi się liczyć z głosem własnego sumienia. Im głębsze zaangażowanie polityczne, tym trudniej je harmonizować z wymogami stawianymi przez religię. Mocne przekonania religijne, zwłaszcza świadomość odpowiedzialności przed Bogiem, rzutują na każdą decyzję polityka. Tendencje, zmierzające do poświęcenia przekonań religijnych dla polityki, są zawsze zdradą wartości religijnych i jako takie nie świadczą dobrze o człowieku, który się takiej zdrady dopuszcza.

Drugi aspekt jest związany z układem sił w społeczeństwie. Jeśli religia posiada swoją własną organizację, jak to ma miejsce w Kościele, jej wpływ na wyznawców jest duży. Stąd też religia ujęta w instytucjonalne formy staje się siłą społeczną, z którą każdy polityk musi się liczyć, niezależnie od tego, czy zamierza wykorzystać ją do własnych celów, czy też zachować wobec niej dystans.

Refleksję nad stosunkiem chrześcijanina do religii należy rozpocząć od możliwie dokładnego odczytania Ewangelii. Rozmowa Chrystusa z Apostołami pod Cezareą stanowi ważne wydarzenie w życiu rodzącego się Kościoła. Świadczy bowiem o trosce Jezusa, by Apostołowie dostrzegli istnienie poważnego niebezpieczeństwa wykorzystania misji zarówno Jego, jak i Kościoła do celów politycznych. Chrystus pragnie ukazać czysto religijne perspektywy swego działania, ważniejsze i znacznie dalej sięgające niż perspektywy polityczne. Nie wolno jednak zapominać, że przeciwnicy Chrystusa ostatecznie i tak, wbrew Jego woli, nadali całej Jego działalności wymiar polityczny i ukrzyżowali Go jako niebezpiecznego dla cezara. Jezus ginie jako skazaniec polityczny z rąk okupanta, wydany przez własnego ucznia.

Przez Sanhedryn Jezus zostaje skazany za działalność religijną, a przez Piłata za to, że nazywał siebie „królem żydowskim”. Wielkopiątkowego połączenia religii z polityką nie da się rozdzielić. Ma ono miejsce w Ewangelii i trwa w sposób nieprzerwany przez dwadzieścia wieków dziejów Kościoła. Chrześcijanin nie może się tym gorszyć. Winien jednak bacznie uważać, by wzorem Mistrza sam nie wykorzystał religii do polityki, ani nie wciągał polityki do religii.

Zachowanie wolności religii wobec polityki nie jest łatwe. Trzeba jednak uczynić wszystko, by dla polityki nie naruszyć religijnej hierarchii wartości. Człowiekiem, który może pomóc w głębszym przemyśleniu tego problemu jest św. Tomasz Morus. Z tego punktu widzenia warto przeczytać jego listy pisane w więzieniu. Najcenniejsi ludzie, tak dla religii jak i polityki, to ci, którzy mają mocny kręgosłup moralny kryjący w sobie rdzeń życia religijnego. Przykładem może być nie tylko chrześcijanin, święty Tomasz Morus, lecz i Hindus Mahatma Gandhi.

Ks. Edward Staniek

 

Potrzeba pustelni

Bliskie spotkanie z mistykami zdumiewa żarliwością ich ducha. Są oni w społeczeństwie jak drożdże decydujące o szybkim przemienianiu mąki i wody w drogocenne ciasto. Na pytanie: dlaczego chrześcijaństwo kończącego się dwudziestego wieku tchnie przeciętnością, istnieje tylko jedna odpowiedź – zabrakło w nim odpowiedniej ilości mistyków. Może być dużo doskonałej mąki, może być wszystko, co potrzebne do wielkiej ilości dobrego ciasta, ale jeśli zabraknie zaczynu, można ze zgromadzonego materiału piec co najwyżej naleśniki, a o wypieku chleba nie ma mowy.

Czy można jednak mistyków wychować? Czy można tu coś zaprogramować, czy też mistyk jest tylko i wyłącznie dziełem łaski, darem Boga dla wspólnoty?

Odpowiedź jest prosta. W Kościele zaczyn został złożony i w nim jest. Nic też nie może go unicestwić. Można jedynie ograniczyć jego działanie lub je potęgować. Ograniczenie polega na przesuwaniu akcentu na działanie zewnętrzne. Potęgowanie na docenianiu ciszy, modlitwy i wejścia w głąb wartości duchowych. Mistyk może być wielkim misjonarzem, jak Paweł czy Franciszek z Asyżu, ale on musi mieć czas na obcowanie z Bogiem sam na sam.

Brat Albert budował pustelnie i nie wahał się nawet w największym nawale pracy wysyłać swoich braci i siostry na miesięczne skupienie. W pustelni wracali do równowagi sił ciała i ducha, odpoczywali nerwowo, wchodzili w świat wartości Bożych, by wrócić jako ewangeliczny kwas do swojej działalności.

Każdy, kto autentycznie chce rozwijać życie religijne, wie, jaką wartość posiadają okresy wyciszenia. Nie wystarczą do tego rekolekcje, nawet tygodniowe, nie wystarczy codzienny pacierz i niedzielna Msza święta. To wystarcza do tego, by być dobrą ewangeliczną mąką, ale nie do tego, by być kwasem.

Potrzebny jest pewien procent ludzi rozmiłowanych w Bogu, oczarowanych Jego bogactwem. Ludzi odkrywających, jak Paweł, z zachwytem czar Jego cudownego świata: „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! (...) Z Niego i przez Niego i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki” (Rz 11, 33-36).

Takich ludzi musi mieć każda parafia, jeśli chce być twórczą cząstką Kościoła. Nie chodzi tu o powołania zakonne czy kapłańskie, ale o ludzi głębokiej modlitwy, o ojca i matkę, o nauczyciela i rolnika, o rzemieślnika i robotnika.

Czas pustelników prawdopodobnie już minął, choćby dlatego, że trzeba by było być właścicielem wielkiego majątku, by móc w jego środku wybudować trudno dostępne dla innych pustelnie. Wyłania się natomiast pilna potrzeba miejsc, które będą pustelniami na czas kilku, kilkunastu dni. Z cichą kaplicą, z mądrym człowiekiem, z którym można przeglądnąć karty swego życia i porozmawiać o doskonaleniu modlitwy. Z tanim utrzymaniem na poziomie ewangelicznego ubóstwa i prostoty. Kto jest głodny wyższych wartości, mógłby w takim zaciszu pustelni otworzyć się na działanie Boga i stawać się coraz doskonalszym kwasem.

Bóg jest gotów wprowadzić w głąb swoich wartości każdego, komu na nich zależy. Mądrość nagradza On coraz większym głosem Jego samego. Zawsze jednak chodzi Mu o wszystkich. Jego działanie jest społeczne. Dary, jakich udziela ubogacając jednostkę, promieniują na innych. Dar kontemplacyjnej modlitwy należy do najcenniejszych darów decydujących o prężności Kościoła. Im wcześniej poszczególne wspólnoty religijne, zwłaszcza parafie, to dostrzegą, tym szybciej odkryją piękno ewangelicznej drogi życia. Zanim jednak to odkrycie będzie miało wymiar społeczny, potrzebne są jednostki, które zatroszczą się o doskonalenie swojej własnej modlitwy.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Jesteś wzniosły. Panie, a jednak patrzysz łaskawie na pokornego, pyszałka zaś dostrzegasz z daleka (Ps 138, 6)

Opis nocnego zjawienia się Jezusa na jeziorze, kiedy Piotr poszedł ku Niemu, krocząc po wodzie, kończy się spontanicznym wyznaniem uczniów: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym!” (Mt 14, 33). W Cezarei Filipowej (Mt 16, 13-20) Jezus prowokuje wyznanie inne, pełniejsze i niejako urzędowe. Pyta uczniów o to, co ludzie mówią o Nim, chcąc by zastanowili się i wznieśli ponad opinię ludzką, dzięki bardziej bezpośredniemu, intymnemu poznaniu Jego Osoby, które stało się ich udziałem. Niektórzy spośród ludu uważają Go „za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza” (tamże 14). Trudno było o sławniejsze wówczas osobistości. Między nimi jednak a Mesjaszem istnieje niezmierzona odległość, której nic zapełnić nie zdoła. Czyni to Piotr odpowiadając bez wahania, jako pierwszy w imieniu towarzyszy: „Ty jesteś Mesjasz, syn Boga żywego” (tamże 16). Uczniowie zrozumieli. Oni są tymi prostaczkami, którym Ojciec zechciał objawić tajemnicę. I jak kiedyś Jezus zawołał: „Wysławiam Cię, Ojcze... że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Mt 11, 25), tak obecnie mówi do Piotra: „Błogosławiony jesteś... albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (Mt 16, 17). Bez wewnętrznego oświecenia ze strony Boga nie byłby możliwy tak wyraźny akt wiary w Bóstwo Chrystusa. Wiara zawsze jest darem. Piotrowi, który otworzył się natychmiast na ten dar, Jezus przepowiada wielkie posłannictwo, które mu zostanie powierzone: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała] i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (tamże 18). Pokorny rybak stanie się bezpieczną skałą, na której Chrystus zbuduje swój Kościół, budowlę tak trwałą, że żadna moc, nawet diabelska, nie potrafi jej obalić. I jeszcze: „I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (tamże 19). W języku biblijnym klucze oznaczają władzę: „Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu” — czytamy dzisiaj w pierwszym czytaniu (Iz 22, 19-23) w odniesieniu do Eliakima, zarządcy pałacu królewskiego. Władza udzielona Piotrowi jest niepomiernie wyższa; jemu zostały dane klucze nie ziemskiego królestwa, lecz królestwa niebieskiego, czyli tego królestwa, które Jezus przyszedł założyć w swoim Kościele, a w którym Piotr ma władzę „wiązania i rozwiązywania”, to znaczy wydawania wyroku i rozgrzeszania, wyłączania i przyjmowania nie tylko osób, lecz także nauki i zwyczajów. Władza tak wielka, że jego postanowienia uznaje „w niebie” sam Bóg. Podobna władza udzielona człowiekowi jest wstrząsająca i byłaby niedopuszczalna, gdyby Chrystus powierzając ją Piotrowi nie zapewnił go o szczególnej swojej asystencji. W ten sposób Jezus chciał zbudować swój Kościół. I tak też trzeba przyjmować Kościół, przyjmując razem prymat Piotra, który razem z nim jest z ustanowienia Bożego. Jeśli temu może zaprzeczać społeczność całkowicie racjonalistyczna i nie znosząca żadnej władzy, to prawdziwy chrześcijanin uznaje — z wdzięcznością — wszystko, co ustanowił Chrystus, by uczynić bezpieczniejszą dla ludzi drogę do zbawienia. Zresztą, w żadnej dziedzinie człowiek nie może posuwać się aż do osądzania planów lub czynności Boga, lecz powinien raczej powtarzać ze św. Pawłem: „Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi!” (Rz 11, 33; II czytanie),

W Twoim świetle i dzięki Twojej lasce, o Ojcze, który jesteś w niebie, Piotr wyznał niewysłowioną naturę Twojego jedynego Najświętszego Syna i zasłużył sobie stać się skałą, której bramy piekielne nie przemogą.
   O Panie, przed innymi Apostołami wybrałeś błogosławionego Piotra jako głowę wiary i fundament Twojego Kościoła. Przez jego modlitwy, o Chryste, zlituj się nad nami (zob. Prieres eucharistiques... 120).

Dzisiaj wołam do Ciebie, miłości moja, Boże wieczny, okaż miłosierdzie temu światu i udziel mu światła, aby poznał Twojego Zastępcę dzięki czystości wiary i proszę, abyś go nią odział. Boże mój; udziel mu światła, aby cały świat poszedł za nim. Udziel mu światła nadprzyrodzonego. Od chwili kiedy dałeś Twojego Zastępcę, tworząc w nim serce mężne, niech będzie ozdobiony Twoją świętą pokorą. Dlatego nie przestanę nigdy pukać do drzwi Twojej łaskawości, o miłości moja, abyś go wywyższył. Objaw więc w nim twoją moc, aby jego mężne serce zawsze pałało Twoim świętym pragnieniem, a było odziane Twoją pokorą; dzięki łaskawości, miłości, czystości i mądrości Twojej, niech spełnia swoje czynności i tak pociąga do siebie cały świat (św. Katarzyna ze Sieny).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 97

Do góry

Książka na dziś

Święta Moniko ratuj nasze rodziny i dzieci

Święta Moniko ratuj nasze rodziny i dzieci

Modlitewnik dla małżonków i rodziców do Pana naszego Jezusa Chrystusa za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, Świętej Moniki i Świętych Pańskich

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

28 SIERPNIA 2017

Poniedziałek

Wspomnienie św. Augustyna, biskupa i doktora Kościoła

Dzisiejsze czytania

(1 Tes 1,1-5.8b-10)
Paweł, Sylwan i Tymoteusz do Kościoła Tesaloniczan w Bogu Ojcu i Panu Jezusie Chrystusie. Łaska wam i pokój! Zawsze dziękujemy Bogu za was wszystkich, wspominając o was nieustannie w naszych modlitwach, pomni przed Bogiem i Ojcem naszym na wasze dzieło wiary, na trud miłości i na wytrwałą nadzieję w Panu naszym Jezusie Chrystusie. Wiemy, bracia przez Boga umiłowani, o wybraniu waszym, bo nasze głoszenie Ewangelii wśród was nie dokonało się przez samo tylko słowo, lecz przez moc i przez Ducha Świętego, z wielką siłą przekonania. Wiecie bowiem, jacy byliśmy dla was, przebywając wśród was. tak że nawet nie trzeba nam o tym mówić. Albowiem oni sami opowiadają o nas, jakiego to przyjęcia doznaliśmy od was i jak nawróciliście się od bożków do Boga, by służyć Bogu żywemu i prawdziwemu i oczekiwać z niebios Jego Syna, którego wzbudził z martwych, Jezusa, naszego wybawcę od nadchodzącego gniewu.

(Ps 149,1-6.9)
REFREN: Śpiewajcie Panu, bo swój lud miłuje

Śpiewajcie Panu pieśń nową;
głoście Jego chwałę w zgromadzeniu świętych.
Niech się Izrael cieszy swym Stwórcą,
a synowie Syjonu radują swym królem.

Niech imię Jego czczą tańcami,
niech grają Mu na bębnie i cytrze.
Bo Pan lud swój miłuje,
pokornych wieńczy zwycięstwem.

Niech się święci cieszą w chwale,
niech się weselą na łożach biesiadnych,
Chwała Boża niech będzie w ich ustach.
To jest chwała wszystkich świętych Jego.

(J 10,27)
Moje owce słuchają mego głosu, Ja znam je, a one idą za Mną

(Mt 23,1.13-22)
Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami. Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

„Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie, o Panie”. To jedno z częściej cytowanych zdań św. Augustyna. W czasach moralnego chaosu, w jakich żyjemy, jest to stwierdzenie bardzo aktualne. Augustyn urodził się w 354 roku w Tagaście (w granicach dzisiejszej Algierii), jako syn rzymskiego urzędnika i oddanej chrześcijanki, św. Moniki. Pobierał nauki w renomowanych szkołach, a podczas licznych podróży zetknął się z charyzmatycznymi osobowościami i wybitnymi umysłami. Zafascynowany nauką manichejczyków, przyłączył się do ich sekty. W końcu jednak – po latach rozterek i poszukiwań – Bóg trafił do umysłu i serca Augustyna, który wraz ze swoim synem z nieprawego łoża przyjął chrześcijaństwo i odtąd stał się jego gorącym orędownikiem. Założył pierwszy klasztor w Afryce, w którym oddawał się pracy teologicznej. Aż do śmierci sprawował urząd biskupa Hippony.

Michał Piotr Gniadek, „Oremus” sierpień 2007, s. 130

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Pan mój i Bóg mój!

Ty jesteś Pan, mój Bóg. Nie będę miał innego Boga oprócz Ciebie (Pwt 5, 6-7)

Jezus powiedział: „Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22, 21). Cóż człowiek ma, co nie należałoby do Boga, czego by nie otrzymał od Niego? Życie przyrodzone i nadprzyrodzone, rozum i wola, każdy dar natury i łaski, wszystkie zasoby i zdolności, wszechświat, który go otacza, i wszystko to, co służy jego istnieniu, cuda i bogactwa stworzenia: wszystko pochodzi od Niego, gdyż On jest Stworzycielem, Panem, Ojcem.

„Jam jest twój Bóg, Pan” (Pwt 5, 6). To uroczyste stwierdzenie, rozpoczynające i odmierzające cały dekalog, powinno przeniknąć do serca człowieka i dać mu głębokie wyczucie królewskiego władztwa Boga, któremu przyznaje się wszelkie prawa. Cokolwiek człowiek by czynił, nigdy nie odda Bogu całego uszanowania, czci, uwielbienia, miłości, jakie się Mu należą. Cokolwiek by czynił, wszystko pozostanie zawsze nieskończenie poniżej tego, co się należy Bożemu Majestatowi. Nawet kiedy poświęca Bogu całe swoje życie, oddaje Mu tylko zawsze, i to w sposób bardzo niedoskonały i niepełny, to, co od Niego otrzymał. Nawet gdy zużywa wszystkie swoje siły i to, co posiada, by Mu służyć, nie może nic innego powiedzieć, jak powtórzyć słowa Ewangelii: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy” (Łk 17, 10). Oddać Bogu to, co jest Bożego, stanowi istotny obowiązek cnoty religii. To znaczy uznawać pełne władztwo Boga i tym żyć składając Panu nie tylko jakiś akt czci, lecz pełne uszanowanie duchem, sercem, życiem. Im głębszy zmysł religijny posiada człowiek, tym lepiej widzi swoją zasadniczą niewystarczalność dla złożenia Bogu godnego hołdu; lecz czuje się także pobudzony, by oddać Mu wszystko, a więc poświęcić wszystkie swoje siły chwaleniu, adoracji, miłości swojego Boga, wielkodusznemu i doskonałemu posłuszeństwu względem Jego praw i Jego woli. Cnota religii stawia w ten sposób chrześcijanina w postawie uległości wobec Boga bez żadnych zastrzeżeń oraz w postawie kultu wewnętrznego. Poprzez kult uznający w Bogu jedynego Pana człowiek staje się prawdziwym chwalcą „w duchu i prawdzie” (J 4, 24).

Cóż ci oddam, o Panie, za wszystkie Twoje dary? Rozum i naturalny zmysł sprawiedliwości pobudzają poganina, aby złożył w ofierze Tobie cały swój byt, od Ciebie bowiem otrzymał wszystko i ma obowiązek miłować Cię całym sobą. Mnie wiara nakazuje miłować Cię o wiele więcej, ponieważ lepiej rozumiem, jak powinienem Cię cenić. Ty dałeś mi nie tylko to, czym jestem, lecz również siebie samego... Jeśli powinienem oddać Tobie całego siebie, bo mnie stworzyłeś, to cóż mam dodać, skoro w dodatku odnowiłeś mnie i odkupiłeś? W pierwszym stworzeniu dałeś mi mnie samego; w drugim darowałeś mi siebie, a dając mi siebie, przywróciłeś mi mnie samego... Dwakroć, Panie, jestem Twoim dłużnikiem. Lecz cóż Ci oddam za dar, jaki mi uczyniłeś z siebie? Choćbym nawet mógł wydać tysiąc razy życie moje, czym ja jestem w porównaniu z Tobą, Boże mój?...
   Niechaj Cię miłuję, o Panie, mocy moja, podporo i ucieczko moja, oswobodzicielu mój, i wszystko to, co można by wyrazić jako godne pragnienia i miłości. Boże mój, moja pomocy, obym Cię miłował dla Twoich darów i według mojej miary, niewątpliwie niższej od tego, co Ci się należy, lecz jednak nie niższej od tego, co jest w mojej mocy. Chociaż bowiem nie mogę Cię miłować tyle, ile powinienem, nie mogę Cię miłować więcej, niż to jest w moich możliwościach. Niewątpliwie będę mógł również więcej, jeśli Ty raczysz uzdolnić mnie do tego, nigdy jednak tyle, ile Ty na to zasługujesz. Twoje oczy widziały, ile jest we mnie niedoskonałości, lecz w Twojej księdze zostaną zapisani ci wszyscy, którzy czynią to, co mogą, nawet jeśli nie mogą tyle, ile czynić powinni (św. Bernard).

Boże mój i wszystko moje! Posiadać Ciebie znaczy posiadać wszystko. Daj mi siebie samego, Panie! Nie odważyłbym się zwrócić do Ciebie z tak śmiałą prośbą, ta bowiem by była znakiem zarozumiałości, gdybyś Ty sam nie zachęcił mnie do tego. Przyjąłeś moją naturę, stałeś się moim bratem, umarłeś, jak umierają inni ludzie, owszem, umarłeś śmiercią straszliwszą, właśnie dlatego, abym mógł zbliżyć się do Ciebie z całą ufnością, a nie patrzeć tylko z daleka, pełen lęku... Boże mój i wszystko moje: nic więcej nie mógłbym powiedzieć, chociażbym nawet mówił przez całą wieczność. Posiadając Ciebie, jestem nieskończenie bogaty; bez Ciebie natomiast jestem niczym, rozsypuję się w proch, niszczeję i zanikam.
   Zbawicielu mój, Ty jeden jesteś moim Bogiem. Nie chcę mieć innego Pana oprócz Ciebie. Chcę rozbić bożki mojego serca i niczego nie znać prócz „Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego”. Życie moje powinno polegać na modlitwie, na ofiarowaniu się Tobie, na posiadaniu zawsze Twojej obecności przez uczczenie Cię w Najświętszej Ofierze i oddanie się Tobie w Komunii świętej (J. H. Newman).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 105

Do góry

Książka na dziś

Niespokojny płomień. Św. Augustyn

Niespokojny płomień. Św. Augustyn

Louis de Wohl

IV wiek. Północna Afryka. Imperium Rzymskie. Kartagina i okolice. Młody nauczyciel retoryki. Uparty, inteligentny, korzystający z życia. Dumny posiadacz nałożnicy i nieślubnego dziecka. Zafascynowany religijnym guru. Próbuje zawojować Rzym. Jednak ciągle czegoś mu brakuje. Zrywa z życiem, które wiódł. Wraca do Afryki. Zostaje... biskupem i podporą Kościoła. To Aurelius Augustinus z Hippony... święty.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

29 SIERPNIA 2017

Wtorek

Wspomnienie Męczeństwa św. Jana Chrzciciela

Dzisiejsze czytania

(Jr 1,17-19)
Pan skierował do mnie następujące słowa: Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię [zwyciężyć], gdyż Ja jestem z tobą - wyrocznia Pana - by cię ochraniać.

(Ps 71,1-6.15.17)
REFREN: Usta me głoszą Twoją sprawiedliwość

W Tobie, Panie, ucieczka moja,
niech wstydu nie zaznam na wieki.
Wyzwól mnie i ratuj w Twej sprawiedliwości,
nakłoń ku mnie swe ucho i ześlij ocalenie.

Bądź dla mnie skałą schronienia
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,
bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą.
Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.

Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
Panie, Tobie ufam od młodości.
Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,
od łona matki moim opiekunem,
Ciebie zawsze wysławiałem.

Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość
i przez cały dzień Twoją pomoc.
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

(Mt 5,10)
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

(Mk 6,17-29)
Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: Nie wolno ci mieć żony twego brata. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: Proś mię, o co chcesz, a dam ci. Nawet jej przysiągł: Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa. Ona wyszła i zapytała swą matkę: O co mam prosić? Ta odpowiedziała: O głowę Jana Chrzciciela. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Jak ważne są sprawy moralne? Dziś często powtarza się, że należą one do prywatnej sfery osądu sumienia. Herod z pewnością użyłby tego rodzaju argumentu, broniąc swojego małżeństwa z Herodiadą. Czy nie powinien mieć prawa do swojego szczęścia? Św. Jan Chrzciciel i jego męczeńska śmierć jednak temu przeczą: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. To „nie wolno” jest właśnie nakazem sumienia, które wymaga wierności Bogu także w konkretnym postępowaniu. Wierność Bogu to nie tylko dogmaty, ale i sposób życia, którym człowiek daje świadectwo Bogu i Jego miłości.

O. Michał Mrozek OP, „Oremus” sierpień 2009, s. 130

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Ojcze!

Panie, każdego rana pobudzasz me ucho, bym słuchał Cię i służył Ci z miłością (Iz 50, 4)

l.

Chrystus Jezus „przez Boga stał się dla nas mądrością i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem” (1 Kor 1, 30). W Nim chrześcijanin znajduje nie tylko swoje zbawienie i osobiste usprawiedliwienie, ale także to wszystko, co jest konieczne, by wypełnić swoje obowiązki względem Boga i oddać Mu należną cześć. Syn Boga, istotnie, stał się człowiekiem nie tylko w tym celu, by odkupić ludzi, lecz przede wszystkim, by oddać Bogu, w imieniu wszystkich stworzeń, należną cześć Jego nieskończonemu Majestatowi. Religia chrześcijańska ma więc w Chrystusie Jezusie swoje natchnienie, przykład do naśladowania, jedyny i najwyższy pierwowzór: Tego, który urzeczywistnia ją w sobie w stopniu najdoskonalszym. Chrześcijanin jest religijny w prawdziwym znaczeniu tego słowa, w miarę jak stara się powtórzyć w sobie istotne akty religijności Chrystusa, łącząc się z Jego wewnętrznym usposobieniem względem Ojca niebieskiego. Jezus, w odniesieniu do Ojca, jest istotnie Synem. Syn żyje jedynie dla Ojca, od którego otrzymał istnienie: „Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca” (J 6, 57). Syn nie ma innego ideału oprócz pełnienia woli Ojca, do której przylgnął całą żarliwością serca: „moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał” (7 4, 34). Syn we wszystkich swoich czynnościach szuka jedynie upodobania Ojca: „Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba” (J 8, 29). Jezus, jedyny Syn Boga z natury, chciał ludzi uczynić przez łaskę uczestnikami swojego synostwa Bożego i dzielić z nimi swoje uczucia synowskie względem Ojca niebieskiego. Nikt lepiej od Jezusa nie zna i nie uwielbia w Bogu najwyższego Bytu, Pana i Władcy nieograniczonego całego wszechświata, nikt głębiej nie rozumie i nie żyje królestwem Najwyższego, a równocześnie nikt nie ma większego niż On prawa nazywać Boga imieniem Ojca i obcować z Nim sercem Syna. Tego prawa udziela On przez łaskę „tym, którzy wierzą w imię Jego” (J 1, 12). Im odsłania tajemnicę ojcostwa Boga i uczy ich: „Wy tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie” (Mt 6, 9).

Ojcze, do Ciebie się zwracam z cichą i spokojną ufnością. Twój Syn pouczył mnie, że Ty jesteś moim Ojcem i że nie należy nazywać Cię innym imieniem. Ty jesteś tylko Ojcem. Ojcze, przychodzę z całą prostotą wyznać Ci, że jestem Twoim synem, a mówię to z najwyższą powagą... Ojcze, uczyń ze mną, co chcesz, oto jestem gotów pełnić wolę Twoją. Twoją wolą, wiem to, jest, abym stal się podobnym do Twojego Jednorodzonego, brata starszego, który nauczył mnie Twojego imienia, i abym szedł tą samą drogą; wiem o tym i przyjmuję to z wielką miłością! Ojcze, brak mi potrzebnych sił, lecz przyjmuję to! Otom ja: działaj we mnie, tnij i usuwaj, podnoś mnie lub pozostaw mnie całkiem samego, nie uczynię Ci nigdy krzywdy, jaką byłaby obawa lub myśl, że Ty o mnie zapominasz; a jeżeli przekonam się, że mój krzyż jest zbyt ciężki, będę powtarzał przynajmniej nieustannie, że wierzę w Twoją miłość i przyjmuję Twą wolę.
Lecz pragnę pić z tego samego kielicha, co Twój Syn; o Ojcze, nie odmawiaj mi tego... Ty nie odmówisz mi tego, bo wiem, że taka jest Twoja wola... Panie Boże, oto życie moje, abyś z nim uczynił, co chcesz, abyś przemienił je w życie Jezusa Chrystusa. Lecz nie możesz przeszkodzić, że gdziekolwiek mnie poślesz, szczęśliwego lub opuszczonego, chorego lub zdrowego, zadowolonego lub upokorzonego, aby we mnie duch nie przyzywał Cię gwałtownie, odwołując się stanowczo do Twojej miłości, błagając za ludzi, moich braci, którzy nie wiedzą, że Ty jesteś Ojcem. O Ojcze, oto moje życie, ale daj mi moich braci, abym ja mógł Ci ich zwrócić (P. Lyonnet).

Ojcze, zdaję się na Ciebie, czyń ze mną, co Ci się podoba. Za wszystko, co uczynisz ze mną, dziękuję Ci... Jestem gotów na wszystko, przyjmuję wszystko, dziękuję za wszystko, byleby tylko Twoja wola spełniła się we mnie... niechaj się spełni we wszystkich Twoich stworzeniach, we wszystkich Twoich dzieciach, w tych wszystkich, których miłuje Twoje serce. Nie pragnę nic innego, o mój Boże.
Oddaję duszę moją w Twoje ręce, oddaję Ci ją, Boże mój, z całą miłością serca, bo kocham Cię. Oddać się Tobie, powierzyć się Twoim rękom bez zastrzeżeń... z bezgraniczną ufnością, to dla mnie potrzeba miłości, bo Ty jesteś moim Ojcem (Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 109

Do góry

Książka na dziś

Święty Jan Chrzciciel. Świadek baranka

Święty Jan Chrzciciel. Świadek baranka

Jean Danielou

Jean Daniélou był jednym z pierwszych autorów, którzy wnieśli nowe spojrzenie na postać Jana Chrzciciela, dzięki odkryciu starożytnych rękopisów nad Morzem Martwym. Na przełomie Starego i Nowego Testamentu Jan zwany Chrzcicielem, "świadek Baranka", otwiera nową erę świata.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

30 SIERPNIA 2017

Środa

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Tes 2,9-13)
Pamiętacie przecież, bracia, naszą pracę i trud. Pracowaliśmy dniem i nocą, aby nikomu z was nie być ciężarem. Tak to wśród was głosiliśmy Ewangelię Bożą. Sami jesteście świadkami i Bóg także, jak zachowywaliśmy się święcie, sprawiedliwie i nienagannie pośród was wierzących. Wiecie: tak każdego z was zachęcaliśmy i zaklinaliśmy, jak ojciec swe dzieci, abyście postępowali w sposób godny Boga, który was wzywa do swego królestwa i chwały. Dlatego nieustannie dziękujemy Bogu, bo gdy przyjęliście słowo Boże, usłyszane od nas, przyjęliście je nie jako słowo ludzkie, ale - jak jest naprawdę - jako słowo Boga, który działa w was wierzących.

(Ps 139,7-12)
REFREN: Panie, przenikasz i znasz mnie całego

Gdzie ucieknę przed duchem Twoim?
Gdzie oddalę się od Twego oblicza?
Jeśli wstąpię do nieba, Ty tam jesteś,
jesteś przy mnie, gdy położę się w otchłani.

Gdybym wziął skrzydła jutrzenki,
gdybym zamieszkał na krańcu morza,
tam również będzie mnie wiodła Twa ręka
i podtrzyma mnie Twoja prawica.

Jeśli powiem: „Niech więc mnie ciemność zasłoni,
noc mnie otoczy jak światło”,
to nawet mrok nie będzie dla Ciebie ciemny,
a noc jak dzień będzie jasna.

(1 J 2,5)
Kto zachowuje naukę Chrystusa, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.

(Mt 23,27-32)
Jezus przemówił tymi słowami: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, i mówicie: Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie bylibyśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków. Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków. Dopełnijcie i wy miary waszych przodków!

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Będę czcił Pana Boga mego

„Bogu samemu — cześć i chwalą na wieki wieków” (1 Tm 1, 17)

Nadchodzi godzina — powiedział Jezus do Samarytanki — kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca” (J 4, 21). Przyjście Zbawiciela Oznacza początek nowego kultu, nie związanego ani z Garizim, gdzie modlili się Samarytanie, ani ze świątynią w Jerozolimie, ośrodkiem kultu Żydów. Wszystkie kulty narodowe ustaną i zastąpi je kult, jaki Syn Boga, stawszy się człowiekiem, przyszedł oddawać i do którego muszą się włączyć wszyscy ludzie. „Nadchodzi godzina, owszem, już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec” (tamże 23). Sam Jezus jest pierwszym, co więcej, jedynym prawdziwym czcicielem Ojca. On sam zna Go doskonale i tylko On jest w stanie czcić Go doskonale „w duchu i prawdzie”, gdyż On jest Prawdą i posiada pełnię Ducha Świętego. Jezus dzięki swemu Bóstwu ma pełne poznanie nieskończonej godności Boga i może wykonywać czynności Boże. Lecz ponieważ jest równocześnie prawdziwym człowiekiem, może upadać na twarz w adoracji przed Ojcem i pociągać do takiej postawy całą ludzkość. To jest jedyna adoracja godna Boga, w której głównym modlącym się jest Chrystus, natchnieniem zaś Duch Święty, a człowiek, wprowadzony przez Chrystusa, składa to, co jest jemu właściwe: uznanie własnego nic, by wywyższyć wszystko, tj. Boga. W Chrystusie, przypomina Sobór Watykański II, „otrzymaliśmy pełnię kultu Bożego” i, odrodzeni w nim przez chrzest, otrzymujemy „ducha przybrania za dzieci, «w którym wołamy: Abba, Ojcze» (Rz 8,15), i tak stajemy się prawdziwymi czcicielami, jakich Ojciec szuka” (KL 5. 6). Jakże znaczące jest to, że w swoich wyjaśnieniach dotyczących nowego kultu Jezus ukazuje Boga jako Ojca. Ten, którego On uwielbia i którego powinni czcić Jego uczniowie, nie jest tylko Najwyższym Panem nieba i ziemi, od którego wszystko zależy, lecz jest również Ojcem tak miłującym ludzi, że oddaje swojego Jednorodzonego dla ich zbawienia (J 3, 16). Adoracja chrześcijanina jest hołdem uszanowania władzy Boga i radosnym podziwem Jego ojcostwa.

Wzywam Cię, Boże mój, wzywam Cię, boś Ty jest blisko tych, którzy Cię wzywają, lecz wzywają w prawdzie... Cóż innego znaczy wzywać w prawdzie Prawdę, jeśli nie Ojca w Synu?...
   Cóż bardziej słodkiego jak błagać Ojca w imię Jego Jednorodzonego, pobudzić do litości Ojca, przypominając Mu Syna?... O Ojcze wszechmogący, błagam Cię przez miłość Twojego Syna wszechmocnego... nie wiem istotnie, jakiego obrońcę mam Ci przedstawić na moją korzyść oprócz Tego, który jest przebłaganiem za nasze grzechy, siedzi po Twojej prawicy i wstawia się za nami (św. Anzelm).

Ojcze nasz najświętszy, Stworzycielu, Odkupicielu nasz, Zbawicielu nasz, Pocieszycielu nasz.
   Któryś jest w niebie, w aniołach i świętych: Ty ich oświecasz, aby Cię poznawali, Ty bowiem, Panie, jesteś Światłością; Ty ich rozpalasz, aby Cię miłowali, Ty bowiem, Panie, jesteś Miłością; Ty trwasz w nich i napełniasz ich, aby posiadali szczęśliwość, Ty bowiem, Panie, jesteś najwyższym i wiecznym Dobrem, źródłem wszelkiego dobra, poza którym nie istnieje żadne dobro.
   Święć się imię Twoje: aby poznanie Ciebie stało się jasne dla nas, byśmy mogli pojąć szerokość Twoich dobrodziejstw, długość Twoich obietnic, wysokość twojego Majestatu, głębokość Twoich sądów.
   Przyjdź królestwo Twoje: tak abyś Ty mógł królować w nas przez swoją łaskę i pozwolił nam dojść do swego królestwa, gdzie oglądanie Ciebie jest jasne, miłość ku Tobie doskonała, towarzystwo z Tobą uszczęśliwiające, a posiadanie Ciebie wieczne.
   >Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Niechaj miłujemy Ciebie całym naszym sercem, myśląc o Tobie bezustannie; całą naszą duszą, pragnąc Cię zawsze; całym naszym duchem, kierując do Ciebie wszystkie nasze zamiary i starając się o Twoją chwałę we wszystkim; całą naszą mocą, wkładając wszystkie energie i wszystkie zasoby naszej duszy i naszego ciała w służbę Twojej miłości, a nie w jakąkolwiek inną służbę (św. Franciszek z Asyżu).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 113

Do góry

Książka na dziś

Nie igraj z miłością!

Nie igraj z miłością!

ks. Krzysztof Pawlina

Umieć zatroszczyć się o innych. To sposób przekazywania siebie. Zapomnieć o sobie, pamiętać o drugim. To przynosi szczęście. Nielogiczne, ale działa! Relacje są czymś niewidocznym, ale jeśli są, to wszystko jest na swoim miejscu. Szczęście należy do wymiaru ducha, nie posiadania. Dlatego warto coś zrobić dla innych, aby oni byli szczęśliwi. Szczęście rodzi szczęście. fragm. Książki

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

31 SIERPNIA 2017

Czwartek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Tes 3,7-13)
Zostaliśmy dzięki wam, bracia, pocieszeni: przez wiarę waszą we wszelkiej potrzebie i naszym ucisku. Teraz bowiem ożyliśmy, gdy wy przy Panu stoicie. Jakież bowiem podziękowanie możemy za was Bogu złożyć, za radość, jaką mamy z powodu was przed Bogiem naszym? Gorąco modlimy się we dnie i w nocy, abyśmy mogli was osobiście zobaczyć i abyśmy mogli dopełnić tego, czego brak waszej wierze. Drogę naszą do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus! A Pan niech pomnoży liczbę waszą i niech spotęguje waszą wzajemną miłość dla wszystkich, jaką i my mamy dla was; aby serca wasze utwierdzone zostały jako nienaganne w świętości wobec Boga, Ojca naszego, na przyjście Pana naszego Jezusa wraz ze wszystkimi Jego świętymi.

(Ps 90,3-4.12-14.17)
REFREN: Nasyć nas, Panie, Twoim miłosierdziem

Obracasz w proch człowieka
i mówisz: „Wracajcie synowie ludzcy”
Bo tysiąc lat w Twoich oczach
jest jak wczorajszy dzień, który minął,
albo straż nocna.

Naucz nas liczyć dni nasze,
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, o Panie, jak długo będziesz zwlekał?
Bądź litościwy dla sług Twoich.

Nasyć nas o świcie swoją łaską,
abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami,
i wspieraj pracę rąk naszych,
dzieło rąk naszych wspieraj.

(Mt 24,42a.44)
Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

(Mt 24,42-51)
Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: Mój pan się ociąga, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Czuwanie i służba są nieodłączne od życia chrześcijanina. Jezus nie tylko o nich mówi, ale nimi żyje. Cała Jego działalność jest nieustannym czuwaniem przed nadejściem „Jego godziny”. A gdy ta godzina już jest, Jezus wykonuje symboliczny gest umycia nóg Apostołom. Wskazuje w ten sposób uczniom drogę ofiarnej służby, którą On sam dopełni śmiercią na krzyżu. Również św. Paweł łączy w swoim życiu czuwanie ze służbą, ujawniając czujną gotowość do tego, by w słabości potrzebującego człowieka rozpoznać i objawić tajemnicę Boga, który nadchodzi.

Ks. Jan Konarski, „Oremus” sierpień 2005, s. 114

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Dzięki składajmy Bogu

Panie Jezu, niech wszystko spełnia się w imię Twoje z podziękowaniem Bogu Ojcu przez Ciebie (Kol 3, 17)

„W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża” (1 Tes 5, 18). Człowiek, niezdolny do spłacenia Bogu swoich długów w sposób należyty, powinien starać się uzupełnić to przynajmniej wdzięcznością. Nawet największy nędzarz, który nie ma nic do ofiarowania w zamian za otrzymaną jałmużnę, ma jednak możność okazania się wdzięcznym względem swojego dobroczyńcy. Takie jest położenie człowieka wobec Boga: nie posiada nic własnego; wszystko, czym jest i co ma, jest darem Pana. Jeśli zaś chce odpłacić się za nieskończoną szczodrobliwość, nie ma człowiek innego sposobu jak posłużyć się Jego własnymi darami i w ten sposób dowieść Mu swojej wdzięczności. Bóg, obsypując go swymi darami z najwyższą hojnością, ma prawo wymagać hołdu wdzięczności. „Wszystko — powtarza św. Paweł — cokolwiek działacie, czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego” (Kol 3, 17). A jednak to, co stanowi spontaniczną potrzebę wrażliwych serc, jest obowiązkiem tak często zaniedbywanym nawet przez dobrych, nawet najbardziej obdarowanych. Jezus skarży się na to, kiedy po uzdrowieniu dziesięciu trędowatych tylko jeden powrócił, by Mu podziękować: „Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?” (Łk 17,17-18). Niewdzięcznymi było właśnie owych dziewięciu Żydów, współziomków Zbawiciela, uprzywilejowanych w stosunku do cudzoziemca. Często właśnie ci, których Jezus powołał, aby żyli blisko Niego, obdarzając ich uprzywilejowanym powołaniem, są najmniej wdzięczni. Wydaje się, jakoby mnóstwo łask otrzymanych stępiło ich wrażliwość, jakoby już nie dostrzegali ani wielkości, ani całkowitej darmowości Bożych darów, wskutek czego w ich sercu wyschło źródło samorzutnej wdzięczności. „Ach — woła Teresa od Jezusa — jak dotkliwą szkodę wyrządza niewdzięcznym wielkość otrzymanych dobrodziejstw!” (W. 3, 1). Niewdzięczność zawsze obraca się na niekorzyść obdarowanego, jak to zdarzyło się dziewięciu trędowatym, którzy nie powrócili podziękować za otrzymane uzdrowienie i nie zaznali, jak ten jedyny wdzięczny, radości usłyszenia słów Jezusa: „Twoja wiara cię uzdrowiła” (Łk 17, 19).

Wysławiam Cię, uwielbiam, błogosławię, Boże mój, za niezliczone dobrodziejstwa, jakich mi udzieliłeś, chociaż na nie nie zasługiwałem; wspomogłeś mnie w niepewności, w rozpaczy podniosłeś na duchu.

Uwielbiam Twoją łaskawość, która tak długo czekała na mnie, Twoją słodycz, bo stała się Twoją zemstą; Twoją litość, bo mnie przywołała; Twoją łaskawość, bo mnie przyjęła; Twoje miłosierdzie, bo mi przebaczyło grzechy; Twoją dobroć, która objawiła się ponad moje zasługi; Twoją cierpliwość nie pamiętającą obrazy; Twoje uniżenie, bo mnie pocieszyło; Twoją cierpliwość, bo mnie wsparła; wieczność, bo ona mnie zachowa; prawdę, ona bowiem udzieli mi nagrody.

A cóż mam powiedzieć, o Boże mój, o Twojej niewysłowionej wspaniałomyślności? Ty istotnie przywołujesz tego, kto ucieka, przyjmujesz tego, kto powraca, wspomagasz żyjącego w niepewności, umacniasz walczącego, wieńczysz zwycięzcę, nie gardzisz grzesznikiem pokutującym i nie pamiętasz wyrządzonej zniewagi...

Jestem niezdolny oddać Ci należytą chwałę za te wszystkie dobrodziejstwa. Dziękuję więc Twojemu majestatowi za obfitość Twej niezmierzonej dobroci, ponieważ pomnaża, zachowuje i wynagradza zawsze łaskę we mnie (św. Tomasz z Akwinu).

Wszechmocny, najświętszy, najwyższy Boże, najwyższe dobro, wszelkie dobro, wszystko dobro, Ty jeden jesteś dobry, Tobie składam wszelką chwałę i cześć, wszelkie dziękczynienie, wszelki hołd i błogosławieństwo i wszelkie dobro zawsze do Ciebie odnoszę.

A ponieważ ja, nędzny grzesznik, nie jestem godny wzywać imienia Twojego, błagam Cię z pokorą, aby Pan nasz Jezus Chrystus, Twój umiłowany Syn, w którym masz upodobanie, razem z Duchem Świętym Pocieszycielem składał Ci dziękczynienie, jak Tobie się podoba, za mnie i za wszystkich: On bowiem Ci wystarcza zawsze za wszystko i ze względu na Niego tak wiele nam dałeś. Alleluja (św. Franciszek z Asyżu).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 116

Do góry

Książka na dziś

Sen Józefa

Sen Józefa

o. Augustyn Pelanowski OSPPE

Co objawia sen Józefa? Albo jego przebudzenie? Wszak to również słowo i dzieło Boga! Niektórzy teolodzy pomijają postać Józefa, ponieważ zapisy o nim są zbyt skąpe. Można by było zaledwie skumulować około czterech rozdziałów. Czy to wystarcza, by budować józefologię? Czy to nie przesada? Książka o. Augustyna ukazuje, że św. Józef budzi się ze zwykłego zajmowania się stolarką budowlaną, jak z mroku prozaicznego zajęcia, do przebudzenia duchowego, w którym przyjęcie potomstwa w osobie Jedynego Syna Wszechmogącego Boga, będzie budowlą duchową, z którą nawet stworzenie świata materialnego nie może konkurować. Mamy tu do czynienia z przebudzaniem do zupełnie nowego widzenia rzeczywistości i do nowego sensu. Autorami drugiej części książki są członkowie francuskiej wspólnoty Rodzina Świętego Józefa: s. Faustyna składa świadectwo o roli św. Józefa w jej życiu, o. Joseph-Marie Verlinde zaprasza do modlitwy do św. Józefa w dziewięciodniowej nowennie.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

1 WRZEŚNIA 2017

Piątek

Wspomnienie bł. Bronisławy, dziewicy

Dzisiejsze czytania

(1 Tes 4,1-8)
Bracia, prosimy i zaklinamy was w Panu Jezusie: według tego, coście od nas przejęli w sprawie sposobu postępowania i podobania się Bogu - jak już postępujecie - stawajcie się coraz doskonalszymi! Wiecie przecież, jakie nakazy daliśmy wam przez Pana Jezusa. Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie: powstrzymywanie się od rozpusty, aby każdy umiał utrzymywać ciało własne w świętości i we czci, a nie w pożądliwej namiętności, jak to czynią nie znający Boga poganie. Niech nikt w tej sprawie nie wykracza i nie oszukuje brata swego, albowiem, jak wam to przedtem powiedzieliśmy, zapewniając uroczyście: Bóg jest mścicielem tego wszystkiego. Nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do świętości. A więc kto [to] odrzuca, nie człowieka odrzuca, lecz Boga, który przecież daje wam swego Ducha Świętego.

(Ps 97,1.2b.5-6.10-12)
Refren: Niech sprawiedliwi weselą się w Panu

Pan króluje, wesel się, ziemio,
radujcie się, liczne wyspy.
Prawo i sprawiedliwość
podstawą Jego tronu.

Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana,
przed obliczem władcy całej ziemi.
Jego sprawiedliwość rozgłaszają niebiosa,
a wszystkie ludy widzą Jego chwałę.

Pan tych miłuje,
którzy zła nienawidzą,
On strzeże życia swoich świętych,
wyrywa ich z rąk grzeszników.

Światło wschodzi dla sprawiedliwego
i radość dla ludzi prawego serca.
Radujcie się w Panu, sprawiedliwi,
i sławcie Jego święte imię.

(Łk 21,36)
Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym.

(Mt 25,1-13)
Jezus powiedział swoim uczniom tę przypowieść: Podobne jest królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną. Odpowiedziały roztropne: Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie! Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Bóg obiecał, że tak jak Jezus zmartwychwstał, również my powstaniemy z martwych. Zanim jednak to się stanie, musi być „pokorne kroczenie za Jego krzyżem”. Taką drogą podążała dzisiejsza patronka, bł. Bronisława (ok.1200-1259), oraz inni święci. Wezwanie do pójścia za Chrystusem drogą krzyża jest wpisane w Dobrą Nowinę, którą z całą mocą przekazywali Apostołowie i nadal głosi Kościół. Na ile jesteśmy zdolni je zrozumieć i przyjąć? Na ile jesteśmy gotowi pójść za Panem, naśladując Go w niesieniu krzyża?

Anna Lutostańska, „Oremus” wrzesień 2003, s. 4

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Proście, a będzie wam dane

„Panie, naucz nas się modlić” (Łk 11,1)

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” (Mt 7, 7). Jezus uczył nie tylko uwielbiać i dziękować Ojcu niebieskiemu, lecz także zwracać się do Niego z ufnością synowską w każdej potrzebie. Modlitwa błagalna o wiele więcej niż prośba interesowna jest praktycznym uznaniem całkowitej zależności stworzenia od Boga. Jej ośrodkiem, bardziej niż potrzeba człowieka, jest ojcowska Opatrzność Boga, jedyne źródło życia i tego wszystkiego, co służy dla naszego utrzymania, bądź to na poziomie przyrodzonym, bądź też nadprzyrodzonym. Przedstawiać Bogu własne potrzeby znaczy tyle, co uznawać, że wszystko pochodzi od Niego i świadczyć o swojej wierze w Jego dobroć ojcowską. Nawet między ludźmi syn nie waha się prosić ojca o to, czego potrzebuje, właśnie dlatego, że wie, iż może liczyć na niego. „Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą” (tamże 9-11). Jezus podaje przykłady praktyczne właśnie w tym celu, aby zachęcić ludzi do zwracania się z ufnością do Ojca niebieskiego. Nie ma wątpliwości: On wysłucha i zaopatrzy o wiele lepiej, niż mógłby to uczynić najlepszy z ojców ziemskich. Ta ufność oddaje cześć Bogu podobnie jak adoracja i dziękczynienie, zarazem oddając w szczególny sposób cześć Jego opatrzności i ojcostwu.

Jezus wiele razy nalegając na tę ufność — choćby wspomnieć przypowieść o natrętnym przyjacielu (Łk 11, 5-8) czy o sędzi i wdowie (Łk 18, 1-7) — polecał jednak „nie być gadatliwymi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani”, natomiast „Ojciec wasz wie, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie” (Mt 6, 7-8). Ważna jest nie wielość słów, lecz wewnętrzna gorliwość w modlitwie, gorąca ufność złożona w Bogu, jaką można wyrazić nawet prostym wołaniem serca.

O Panie mój, jak ośmieli się jeszcze prosić Ciebie o łaski ten, kto tak jak ja źle Tobie służył i tak niedbale strzegł Twoich darów? Na jaką wiarę może jeszcze zasługiwać, kto tyle razy Ciebie zdradził? Cóż więc pocznę, o Boski Pocieszycielu strapionych i lekarzu każdego, kto u Ciebie szuka lekarstwa? Czy może lepiej będzie, że zamilczę o moich potrzebach, czekając, aż Ty im sam zaradzisz? Z pewnością nie, Panie, ponieważ Ty, o moja rozkoszy, wiedząc, jaka będzie mnogość tych naszych potrzeb i jaką to będzie ulgą dla nas, gdy się z nich wynurzymy przed Tobą, zachęcasz nas, byśmy Cię prosili, obiecując, że nas wysłuchasz (św. Teresa od Jezusa: Walania duszy do Boga 5, 1).

O Panie, wszystko, o co Cię proszę, bylebym tylko prosił Cię z wiarą i ufnością, że otrzymam, Ty mi dasz, pod warunkiem jednak, że to, o co Cię proszę, nie będzie dla mnie szkodliwe... Jesteś ojcem, ojcem wszechmogącym i mądrym, tak jak jesteś również nieskończenie dobry i czuły. Przemawiasz do swojego dziecka, tak małego, że zaledwie się jąka, a chodzi, gdy podtrzymujesz je Twoją ręką, i mówisz mu: wszystko to, o co Mnie poprosisz, dam ci, bylebyś tylko prosił o to z ufnością. A potem dajesz mu to z wielką łatwością... gdy jego prośby są rozumne, przede wszystkim zaś gdy odpowiadają Twoim pragnieniom, uczuciom, jakie pragniesz w nim widzieć, gdy są zgodne z tym, czego Ty sam pragniesz... Jeśli prosi Cię o rozrywki, które mogą mu przynieść zło... odmawiasz mu ich z dobroci względem niego, lecz pocieszasz go, udzielając mu innych słodyczy nie grożących niebezpieczeństwem... i bierzesz go za rękę, by zaprowadzić nie tam, gdzie chce iść, lecz gdzie jest lepiej, by poszedł (Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 120

Do góry

Książka na dziś

Mistyczki. Błogosławiona Łucja z Narnii Niewielka ilustrowana książka poświęcona postaci błogosławionej Łucji z Narnii.

Mistyczki. Błogosławiona Łucja z Narnii Niewielka ilustrowana książka poświęcona postaci błogosławionej Łucji z Narnii.

Większości z nas Łucja z Narnii przywodzi na myśl sympatyczną małą dziewczynkę o wielkiej odwadze i czystym sercu. Tak odmalował ją na stronicach swojej najbardziej znanej serii C. S. Lewis. Okazuje się, że miała ona błogosławioną imienniczkę. Postać o takim imieniu zapisała się na kartach historii i z nich właśnie mogła przeniknąć do wspomnianego utworów kultury popularnej. Jej dzieje są wręcz niewyobrażalnie, a jednak prawdziwe. Świadczą o tym liczne, pokrywające się świadectwa pochodzące z najbliższego otoczenia kobiety wybranej przez Boga.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

2 WRZEŚNIA 2017

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Tes 4,9-11)
Nie jest rzeczą konieczną, abyśmy wam pisali o miłości braterskiej, albowiem Bóg was samych naucza, abyście się wzajemnie miłowali. Czynicie to przecież w stosunku do wszystkich braci w całej Macedonii. Zachęcam was jedynie, bracia, abyście coraz bardziej się doskonalili i starali zachować spokój, spełniać własne obowiązki i pracować własnymi rękami, jak to wam nakazaliśmy.

(Ps 98,1.7-9)
REFREN: Pan będzie sądził ludy sprawiedliwie

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica
i święte ramię Jego.

Niech szumi morze i wszystko, co w nim żyje,
krąg ziemi i jego mieszkańcy.
Rzeki niech klaszczą w dłonie,
góry niech razem wołają z radości.

W obliczu Pana, który nadchodzi,
bo przychodzi osądzić ziemię
On będzie sądził świat sprawiedliwie
i ludy według słuszności.

(Ef 1,17-18)
Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa przeniknie nasze serca swoim światłem, abyście wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.

(Mt 25,14-30)
Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Cóż to za talent, który ukrył sługa z dzisiejszej Ewangelii? Być może był to „talent” jego słabości. Gdy św. Faustyna powiedziała Jezusowi: „Oddałam Ci się cała, już nic nie mam, co bym Ci ofiarować mogła”, On odpowiedział: „Nie ofiarowałaś mi tego, co jest istotnie twoim (...). Oddaj mi nędzę twoją, bo ona jest wyłączną twoją własnością” („Dzienniczek”, 1318). Dopóki zatrzymujemy ją dla siebie i ukrywamy, jest nie tylko bezużyteczna, ale nawet szkodliwa – bo przesłania nam Boga, bliźnich, zamyka nas w sobie samych. Jeśli powierzymy ją Jezusowi – jak bankierowi, który wie, co z nią zrobić – wówczas może się okazać, że deprymujące nas słabości, grzeszność i bezsilność zamienią się w Bożych dłoniach w obfite źródło łaski i błogosławieństwa – dla nas samych oraz dla innych.

Bogna Paszkiewicz, „Oremus” sierpień 2008, s. 138

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Bądźcie trzeźwi, czuwajcie!

Złącz mnie, o Panie, ze swoją śmiercią, abym był złączony z Tobą w Twoim zmartwychwstaniu (Rz 5, 6)

Mądrość „uczy umiarkowania i roztropności, sprawiedliwości i męstwa, od których nie ma dla ludzi nic lepszego w życiu” (Mdr 8, 7). Stary Testament widział w mądrości źródło wszystkich cnót; Nowy natomiast przyznaje to zadanie miłości. W rzeczy samej, miłość, kiedy jest żywa, pobudza do dobrego wszystkie dziedziny ludzkiej działalności, kierując życiem człowieka nawet w jego wymiarach doczesnych i w stosunkach społecznych do tego stopnia, że nic nie przeszkadza jego dążeniu do Boga. W tym znaczeniu św. Augustyn wyjaśnia cnoty główne jako szczególne aspekty miłości. „Wstrzemięźliwość jest miłością, która utrzymuje się nienaruszona i czysta dla Boga; męstwo to miłość, która wszystko znosi z łatwością dla Boga; sprawiedliwość jest miłością, bo służy ona jedynie Bogu i przez to panuje dobrze nad wszystkimi rzeczami poddanymi człowiekowi; roztropność to miłość odróżniająca dobrze to, co pomaga zdążać do Boga, od tego, co mu może przeszkodzić”. Miłość „jest więzią doskonałości” (Kol 3, 14), daje więc życie i formę wszystkim cnotom moralnym, one zaś usposabiają do miłości, ułatwiając i zabezpieczając jej praktykę. Jeżeli człowiek powinien miłować Boga z całego serca, to jasne, że powinien miarkować, poskramiać instynkty i namiętności, te bowiem niszcząc i rozdrabniając jego siły przeszkadzają mu skierować wszystko do Boga. To jest szczególnym zadaniem wstrzemięźliwości.

Św. Piotr aż trzy razy w swoim pierwszym liście powtarza upomnienie: „Bądźcie trzeźwi” (1, 13; 4, 7; 5, 8). W drugim zalecając unikanie „zepsucia wywołanego żądzą na świecie”, wzywa, aby wkładano w to „całą gorliwość, dodając do wiary cnotę” (1, 4-6), i wśród pierwszych cnót jakie wymienia, znajduje się powściągliwość, która jest podstawą do działania miłości. Wiara i miłość są zasadniczą treścią życia chrześcijańskiego; lecz wiara nie może działać przez miłość (Ga 5, 5), jeżeli żądza nie zostanie poskromiona przez powściągliwość. Powściągliwość bada własne instynkty i namiętności, panuje nad nimi, czuwa, aby nie dawały pożywienia diabłu, doprowadzając chrześcijanina do grzechu. „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć” (1 P 5, 8).

Spraw, o Panie, abym się opierała na prawdziwej i najdoskonalszej miłości, ona jest matką i karmicielką wszelkich cnót...

O miłości, ty nie jesteś nieroztropna, lecz używasz wszystkiego z wielką roztropnością. Jesteś sprawiedliwa, każdemu oddajesz, co mu się należy: Bogu oddajesz chwałę i cześć Jego imieniu przez święte cnoty, a bliźniemu życzliwość... Jesteś mężna, więc nie potrafią cię osłabić przeciwności powodujące niecierpliwość ani powodzenie budzące nieuporządkowaną radość... Ty odziewasz duszę szatą łaski z całą mocą, tak że żaden cios nie zdoła cię obalić; co więcej, zwraca się ku temu, kto go wymierza. Jeśli bliźni nas obraża, cierpliwie to znosimy. Jeżeli świat uderza w nas przyjemnościami, rozkoszami i swoją mocą, my przyjmujemy je z przykrością... Jeśli nieczystość chce na nas uderzyć, my odpowiadamy wonią czystości. Czystość ta i wstrzemięźliwość czyni duszę anielską i drogą córką miłości (św. Katarzyna ze Sieny).

By szukać Ciebie, o Boże, trzeba mieć serce mężne, oczyszczone i wolne od wszelkiego zła, a także od wszelkiego dobra, które nie jest samym Tobą. Dopomóż mi, abym nie zbierał kwiatów, jakie napotkam wzdłuż mej drogi, i nie zatrzymywał się na upodobaniach, zadowoleniach i rozkoszach, jakie nadarzyć się mogą w tym życiu i utrudnić mi drogę.
   Nie zatopię swego serca w bogactwach i dobrach, jakie mi świat daje, nie zakosztuję rozkoszy i zadowolenia zmysłów, nie zatrzymam się na upodobaniach i pociechach duchowych, aby mnie nie wstrzymywały w poszukiwaniu Ciebie, Boże mój i miłości moja, na wzgórzach cnót i trudów. Aby to stało się dla mnie możliwe, spraw, o Panie, niech dusza moja prawdziwie rozmiłuje się w Tobie, niech ponad wszystko ceni Ciebie, ufa jedynie Twojej miłości i Twej pomocy (zob. św. Jan od Krzyża: Pieśń duchowa 3, 5. 8).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 123

Do góry

Książka na dziś

Za daleki Bliski Wschód

Za daleki Bliski Wschód

Zygmunt Kwiatkowski SJ

Na terenach dzisiejszej Syrii już od czasów apostolskich istniała wspólnota chrześcijańska. Ta współczesna stanowi mozaikę niemal wszystkich rytów, które pojawiły się w historii Kościoła. Przez całe stulecia wytrzymywała ona napór islamu, starała się prowadzić z nim dialog kulturowy i cywilizacyjny, a tym samym także religijny, zanurzony w zwykłej codzienności sąsiedzkiej i obywatelskiej. Obecnie na Bliskim Wschodzie toczy się krwawa wojna. Początkowo walczące strony niejako wyłączały z tego konfliktu chrześcijan – twierdziły, że to nie ich sprawa, że nie mają się oni w to mieszać, a nic złego im się nie stanie. Posługujące się ideologią terroru tzw. Państwo Islamskie szybko zmieniło jednak zarówno retorykę, jak i praktykę wojenną. W efekcie to właśnie chrześcijanie są najbardziej pokrzywdzeni i bezradni w tym konflikcie. Niemal każdy myśli o ucieczce. Syryjczykom codziennie towarzyszy paraliżujący strach o utratę życia. A świat biernie przygląda się ich losowi.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.