Cały tydzień: 6.VIII – 12.VIII

Aplikacja Biblii - Polecam 

Pisma Świętego Biblii Tysiąclecia - Aplikacja Android

 Codzienne rozważania "Modlitwa w drodze" ! - Polecam

 

6 SIERPNIA 2017

Niedziela

Święto Przemienienia Pańskiego

Dzisiejsze czytania

(Dn 7,9-10.13-14)
Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła - płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

(Ps 97,1-2.5-6.9)
REFREN: Pan wywyższony króluje nad ziemią

Pan króluje, wesel się, ziemio,
radujcie się, liczne wyspy!
Obłok i ciemność wokół Niego,
prawo i sprawiedliwość podstawą Jego tronu.

Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana,
przed obliczem władcy całej ziemi.
Jego sprawiedliwość rozgłaszają niebiosa,
a wszystkie ludy widzą Jego chwałę.

Ponad całą ziemię
Tyś bowiem wywyższony
i nieskończenie wyższy
ponad wszystkich bogów.

(2 P 1,16-19)
Nie za wymyślonymi bowiem mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale /nauczaliśmy/ jako naoczni świadkowie Jego wielkości. Otrzymał bowiem od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej. Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę, a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w waszych sercach.

(Mt 17,5c)
To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego sluchajcie!

(Mt 17,1-9)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Dziś przez wiarę uczestniczymy w doświadczeniu Apostołów, oglądających na górze Tabor chwałę Syna Bożego. Biel szat Chrystusa wyraża Jego Bóstwo, świętość, bezgrzeszność, natomiast obłok symbolizuje tajemnicę Boga, która wymyka się ograniczonemu poznaniu naszego rozumu i zmysłów. Blask chwały Chrystusa ukazuje godność, piękno i świętość, które Bóg złożył w duszach nas wszystkich - Jego synów i córek. Przyjmując coraz głębiej Jego słowo do swego życia i jednocząc się z Nim w Eucharystii, stopniowo pozwalamy, by zajaśniał w nas Jego obraz, który w przyszłym życiu osiągnie swoją pełnię.

Bogna Paszkiewicz, „Oremus” sierpień 2008, s. 27

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Podstawa prawa

Panie, uczyń szerokim moje serce, abym mógł biec drogą Twoich przykazań (Ps 119, 32)

„Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne, streszczają się w tym nakazie: miłuj bliźniego swego jak siebie samego... Miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa” (Rz 13, 8-10). Wydaje się, jakby św. Paweł pomijał miłość Boga i zasadzał wypełnienie Prawa jedynie na miłości braterskiej. W istocie, gdy chrześcijanin miłuje bliźniego tak, jak naucza Ewangelia, i tak, jak to Chrystus czynił, wtedy nie można wątpić o jego miłości do Boga. To jest tak prawdziwe i miłość braterska jest tak miła Bogu, że Jezus, mówiąc o sądzie ostatecznym, nie podał innego powodu do usprawiedliwienia czy też potępienia, jak tylko miłość praktykowaną lub nie praktykowaną względem bliźniego. „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata. Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść... byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie...” (Mt 25, 34-36). Chrystus nie tylko uważa ludzi za swoich braci, lecz jakby utożsamia się z nimi, przede wszystkim z najbiedniejszymi, najnędzniejszymi, najbardziej potrzebującymi pomocy, i mówi: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (tamże 40). Prawda niezwykle pocieszająca; przeciwstawia się jej tutaj jednak inną, bardzo poważną. Jezus, dobroć i miłosierdzie nieskończone, nie waha się ogłosić wyroku potępienia wiecznego na tych, którzy odmówili bliźniemu pomocy płynącej z miłości braterskiej, odmówili jej jakby Jemu samemu. „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny... Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść, bo byłem spragniony, a nie daliście Mi pić...” (tamże 41-42). Ludzie należą do Chrystusa: są Jego własnością. On ich nabył za cenę swojej krwi, wszczepił ich w siebie jako członki swojego Ciała Mistycznego; kto uderza człowieka, uderza Jego, kto nie miłuje człowieka, Jego nie miłuje. Kiedy św. Paweł pisał: „miłość jest wypełnieniem Prawa”, miał bez wątpienia na myśli naukę Pana i tajemnicę Jego Ciała Mistycznego, której stał się głosicielem.

„To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”... O Panie, Ty sam udzieliłeś nam tej wzajemnej miłości, Ty sam wybrałeś nas, nie przynoszących owocu, bośmy wówczas jeszcze Ciebie nie wybrali. Ty nas wybrałeś i postanowiłeś, abyśmy przynosili owoc, czyli wzajemnie się miłowali. Tego owocu bez Ciebie mieć nie możemy, jak latorośle bez winnego krzewu nic nie mogą uczynić. Miłość więc jest naszym owocem... rodzi się z czystego serca i z dobrego sumienia, i z wiary nieobłudnej. Ta miłość pozwala miłować się nam wzajemnie i miłować Ciebie, o Panie. Spraw, abym zrozumiał, że miłość wzajemna nie będzie prawdziwą miłością, gdy nie będziemy miłowali Ciebie. Bliźniego można miłować jak siebie samego tylko wówczas, jeśli miłuje się Ciebie. Na tych dwóch przykazaniach miłości polega cały Zakon i Prorocy. To jest naszym owocem...
„Owocem ducha jest miłość”... wszystkie inne pochodzą z miłości i z nią są ściśle złączone... Czy dobrze raduje się ten, kto nie miłuje dobra sprawiającego radość? Gdzie można znaleźć prawdziwy pokój, jeśli nie w tym, którego prawdziwie się miłuje? Kto jest wielkoduszny trwając w dobrym, jeśli żarliwie nie miłuje? Kto jest łaskawy, jeśli nie kocha tego, kogo wspiera? Kto jest dobry, jeśli miłość tego nie sprawi? Kto zbawiennie wierzy, jeśli wiara nie pobudza go do działania miłością? Kto z pożytkiem jest łagodny, jeśli miłość nim nie kieruje? Kto powstrzyma się od tego, co by go skalało, jeśli nie kocha tego, co go uszlachetnia?
Słusznie więc, o dobry Mistrzu, tak często miłość zalecasz, jakby tylko ją należało przekazywać. Spraw, abym zrozumiał, że wszystko inne bez niej na nic się nie przyda, a miłości mieć nie można bez innych dobrych czynności, które człowieka czynią dobrym (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 24

Do góry

Książka na dziś

Powołanie - i co dalej? z ojcem Leonem Knabitem rozmawia Dorota Mazur

Powołanie - i co dalej? z ojcem Leonem Knabitem rozmawia Dorota Mazur

o. Leon Knabit OSB

Czasami w życiu człowieka, w jego sercu, pojawia się pewnego rodzaju przynaglenie kierujące osobę ku czemuś. Ku spełnieniu tego, a nie innego powołania. Człowiek zaczyna szukać wówczas odpowiedzi na pojawiające się i co jakiś czas powracające jak bumerang z coraz to większą mocą pytania: Co mam robić? Gdzie mnie, Boże, potrzebujesz? Czy to na pewno moja droga? Powołanie jest tajemnicą – znaną tylko nam i Bogu. Drogi mogą być różne, ale jeśli szczerze chcemy wypełnić to, do czego jesteśmy stworzeni, to Pan nie pozwoli nam się pomylić. Chyba że zaczynamy iść swoją drogą, nie zważając na drgnienia serca, na sumienie, na ten wewnętrzny Głos. Być może czasem miniemy się z powołaniem, ale dlaczego tak się dzieje? Warto często rozmawiać o swojej drodze życia z Bogiem: „Panie, do czego mnie stworzyłeś? Jak najlepiej mogę Ci służyć? Na której drodze moje serce dozna spełnienia, tak że już nic innego pragnąć nie będę?” Trzeba też modlić się o pokój serca i radość, bo to są dwa wyznaczniki „bycia na swoim miejscu”.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

7 SIERPNIA 2017

Poniedziałek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Lb 11,4b-15)
Na pustyni synowie izraela mówili: Któż nam da mięsa, abyśmy jedli? Wspominamy ryby, któreśmy darmo jedli w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. Tymczasem tu giniemy, pozbawieni tego wszystkiego. Oczy nasze nie widzą nic poza manną. Manna zaś była podobna do nasion kolendra i miała wygląd bdelium. Ludzie wychodzili i zbierali ją, potem mełli w ręcznych młynkach albo tłukli w moździerzach. Gotowali ją w garnkach lub robili z niej podpłomyki; smak miała taki jak ciasto na oleju. Gdy nocą opadała rosa na obóz, opadała równocześnie i manna. Mojżesz usłyszał, że lud narzeka rodzinami - każda u wejścia do swego namiotu. Wtedy rozpalił się potężnie gniew Pana, a także wydało się to złe Mojżeszowi. Rzekł więc Mojżesz do Pana: Czemu tak źle się obchodzisz ze sługą swoim, czemu nie darzysz mnie życzliwością i złożyłeś na mnie cały ciężar tego ludu? Czy to ja począłem ten lud w łonie albo ja go zrodziłem, żeś mi powiedział: Noś go na łonie swoim, jak nosi piastunka dziecię, i zanieś go do ziemi, którą poprzysiągłem dać ich przodkom? Skądże wezmę mięsa, aby dać temu całemu ludowi? A przecież przeciw mnie podnoszą skargę i wołają: Daj nam mięsa do jedzenia! Nie mogę już sam dłużej udźwignąć troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży. Skoro tak ze mną postępujesz, to raczej mnie zabij, jeśli darzysz mnie życzliwością, abym nie patrzył na swoje nieszczęście.

(Ps 81,12-17)
REFREN: Śpiewajcie Bogu, naszemu obrońcy

Lecz mój lud nie posłuchał mego głosu:
nie był Mi posłuszny Izrael.
Zostawiłem ich przeto twardym ich sercom
niech postępują według zamysłów swoich.

Gdyby mój lud Mnie posłuchał,
a Izrael kroczył moimi drogami:
natychmiast zgniótłbym ich wrogów
i obrócił rękę na ich przeciwników.

Schlebialiby Panu ci, którzy Go nienawidzą,
a kara ich trwałaby na wieki.
A jego bym karmił wyborną pszenicą
i sycił miodem z opoki.

(Mt 4,4b)
Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

(Mt 14,22-36)
Zaraz też przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej8 przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: "Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!" Na to odezwał się Piotr: "Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!" A On rzekł: "Przyjdź!" Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: "Panie, ratuj mnie!" Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: "Czemu zwątpiłeś, małej wiary?" Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym". Gdy się przeprawiali, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali [posłańców] po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

„Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść”. Jezus pragnie zaspokoić nie tylko duchowe pragnienie słuchających go ludzi, ale także ich fizyczny głód. Również my jesteśmy wezwani do tego, by dawać i zaspokajać potrzeby innych ludzi, nawet gdy sami odczuwamy brak. Czasem też sami potrzebujemy prosić o pomoc. Zgoda na swoje ograniczenia sprawia, że umiemy lepiej dawać – i że umiemy dostrzec cud, gdy Jezus pomnaża to niewiele, jakie mamy, nasycając głód bardzo wielu ludzi.

O. Michał Mrozek OP, „Oremus” sierpień 2009, s. 13-14

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Największe i pierwsze przykazanie

Panie, „Twoje przykazanie jest nieskończone. Jakże miłuje Prawo Twoje!” (Ps 119, 96-97)

„Słuchaj, Izraelu: Pan jest naszym Bogiem — Pan jedyny. Będziesz miłował Twojego Boga, Pana, z całego swego serca i z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił” (Pwt 6, 4-5). W ten sposób Mojżesz ogłosił przykazanie miłości Boga. A Jezus, zapytany o pierwsze przykazanie Prawa, powtórzył te same słowa: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą” (Mk 12, 30).

Bóg, miłość nieskończona, wiecznie szczęśliwy sam w sobie, nie potrzebuje miłości ludzi, a jednak jej pragnie. Jest Bogiem i kochając człowieka stworzył w nim miłość, uczestnictwo w swojej miłości nieskończonej. Miłość ta jest „Jego”, należy do Niego; jest o nią zazdrosny, pragnie jej, broni i nakazuje ją. Miłość, która zstąpiła od Boga do człowieka, powinna od człowieka wznieść się do Boga. Dlatego Jezus ukazał przykazanie miłości nie tylko jako pierwsze, lecz jako największe ze wszystkich: „Nie ma innego przykazania większego od tego” (tamże 31). Nie ma większego — ze względu na to, co należy się Bogu, a także ze względu na szczęśliwość człowieka. Człowiek żyje w miłości Boga: Jego miłość stworzyła go, utrzymuje go w istnieniu, „powołuje [go] łaskawie do uczestnictwa z sobą w życiu i w chwale, rozlewa hojnie swą boską dobroć i rozlewać jej nie przestaje... osiągając równocześnie i własną chwalę, i naszą szczęśliwość” (DM 2). Człowiek odczuwa palącą potrzebę miłości Boga; pragnie, aby Bóg go miłował i aby on miłował Boga: jest to kwestia jego życia i jego szczęśliwości wiecznej. „Stworzyłeś nas dla siebie, o Panie, i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie” (św. Augustyn: Wyznania I, 1, 1). Nic tak nie wielbi Boga, jak dobrowolna miłość Jego stworzenia, lecz równocześnie nic tak nie uszlachetnia człowieka i nie czyni go tak szczęśliwym, jak miłość jego Boga. Przykazanie miłości jest ośrodkiem życia chrześcijańskiego; chrześcijanin, o wiele bardziej niż pobożny Izraelita, powinien mieć je wypisane na sercu i wypełniać to, co mówi Pismo: „Wpoisz je twoim synom, będziesz o nim mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu” (Pwt 6,7).

Ty wiesz, mój Boże, że zawsze moim pragnieniem było Ciebie jedynie miłować, że innej chwały nie szukam. Miłość Twoja uprzedzała mnie od dzieciństwa, wzrastała wraz ze mną, a teraz jest przepaścią, której głębokości zmierzyć nie zdołam. Miłość przyciąga miłość, toteż, mój Jezu, moja wzlatuje ku Tobie; chciałaby wypełnić przepaść, która ją przyciąga, ale niestety! Nie jest to nawet kropla rosy zagubiona w oceanie!... By kochać Ciebie tak, jak Ty mnie miłujesz, trzeba mi zapożyczyć Twojej własnej miłości; jedynie wtedy znajdę ukojenie.
   Oto wszystko, czego Ty, Jezu, żądasz od nas; nie potrzebujesz wcale naszych dzieł, lecz jedynie naszej miłości, ponieważ Ty sam oświadczyłeś, że nie potrzebujesz nam mówić, gdybyś łaknął, nie obawiałeś się żebrać o trochę wody u Samarytanki. Pragnąłeś... lecz mówiąc: daj mi pić, domagałeś się miłości od swego biednego stworzenia, Ty, Stwórca świata. Pragnąłeś miłości... czuję to teraz więcej niż kiedykolwiek: ty, o Jezu, jesteś spragniony; od zwolenników świata doznajesz tylko niewdzięczności i obojętności, a pomiędzy swymi uczniami mało znajdujesz serc, które by oddały Ci się bez zastrzeżeń i rozumiały całą czułość Twojej nieskończonej miłości (św. Teresa od Dzieciątka Jezus: Dzieje duszy, r. 11, Rps C, fo 34v — 35r;r. 9, Rps B. fo1v)

Miłość Twoja, o Panie Jezu Chryste, jest źródłem życia, i dusza nie może żyć nie pijąc z niego, a nie może się napić, jeśli nie jest przy samym źródle, czyli przy Tobie, który jesteś źródłem całej miłości.
   O źródło prawdziwej miłości, które nigdy nie przestajesz tryskać, lecz zawsze orzeźwiasz, oto ja, nędzny grzesznik przygnieciony wielkim ciężarem moich występków, odczuwam wielkie pragnienie miłości, ponieważ zbyt oddaliłem się od Ciebie, źródła żywego. Racz więc spojrzeć na mnie łaskawie i doprowadzić mnie do siebie, źródła miłości, abym pił wodę Twojej miłości tak wielkiej; niechaj ją piję i niech mnie ona orzeźwia i niech kosztuję jej słodyczy i jej smaku; a duszę moją niech obmyje i oczyści z wszelkiej zmazy grzechu, aby oczyszczona z wszelkiej winy podobała się Tobie, służyła ci i żyła z Tobą w miłości na wieki wieków, bez końca (R. Giordano).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 16

Do góry

Książka na dziś

Małe rekolekcje o Duchu Świętym

Małe rekolekcje o Duchu Świętym

Jean-Marc Bot

„Mistrz rzeczy niemożliwych” – tak mówi o Duchu Świętym Jean-Marc Bot. A któż z nas nie nosi w sercu projektów czy marzeń niemożliwych? Któż nie boryka się z niemożliwymi do rozwiązania problemami? Niniejsza książka może być dla Ciebie formą osobistych rekolekcji o Bożym Duchu – „mistrzu rzeczy niemożliwych”. Nauczysz się modlitwy objętej gwarancją”, zasmakujesz ciszy słuchania Boga, doświadczysz radości i czułości naszego Pana. Ale jest to również przystępnie napisana katecheza. Autor dostarcza klucza do lepszego zrozumienia aktualności Piećdziesiątnicy, zależności pomiędzy Duchem Świętym a sakramentami, wprowadza w temat darów, charyzmatów, sumienia i wolności człowieka.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

8 SIERPNIA 2017

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Lb 12,1-13)
Miriam i Aaron mówili źle przeciw Mojżeszowi z powodu Kuszytki, którą wziął za żonę. Rzeczywiście bowiem wziął za żonę Kuszytkę. Mówili: Czyż Pan mówił z samym tylko Mojżeszem? Czy nie mówił również z nami? A Pan to usłyszał. Mojżesz zaś był człowiekiem bardzo skromnym, najskromniejszym ze wszystkich ludzi, jacy żyli na ziemi. I zwrócił się nagle Pan do Mojżesza, Aarona i Miriam: Przyjdźcie wszyscy troje do Namiotu Spotkania. I poszli wszyscy troje, a Pan zstąpił w słupie obłoku, zatrzymał się u wejścia do namiotu i zawołał na Aarona i Miriam. Gdy obydwoje podeszli, rzekł: Słuchajcie słów moich: Jeśli jest u was prorok, objawię mu się przez widzenia, w snach będę mówił do niego. Lecz nie tak jest ze sługą moim, Mojżeszem. Uznany jest za wiernego w całym moim domu. Twarzą w twarz mówię do niego - w sposób jawny, a nie przez wyrazy ukryte. On też postać Pana ogląda. Czemu ośmielacie się przeciwko memu słudze, przeciwko Mojżeszowi, źle mówić? I zapalił się gniew Pana przeciw nim. Odszedł [Pan], a obłok oddalił się od namiotu, lecz oto Miriam stała się nagle biała jak śnieg od trądu. Gdy Aaron do niej się zwrócił, spostrzegł, że była trędowata. Wtedy rzekł Aaron do Mojżesza: Proszę, panie mój, nie karz nas za grzech, któregośmy się nierozważnie dopuścili i jesteśmy winni. Nie dopuść, by ona stała się jak martwy [płód], który na pół zgniły wychodzi z łona swej matki. Wtedy Mojżesz błagał głośno Pana: O Boże, spraw, proszę, by znowu stała się zdrowa.

(Ps 51,3-6.12-13)
REFREN: Zmiłuj się, Boże, bo jesteśmy grzeszni

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Uznaję bowiem nieprawość swoją,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą,
abyś okazał się sprawiedliwy w swym wyroku
i prawy w swoim sądzie.

Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

(Ps 130,5)
Pokładam nadzieję w Panu, ufam jego słowu.

(Mt 14,22-36)
Skoro tłum został nakarmiony, Jezus zaraz przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Wtedy Jezus odezwał się do nich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”. Na to odpowiedział Piotr: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”. A On rzekł: „Przyjdź”. Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: „Panie, ratuj mnie”. Jezus natychmiast wyciągnął rekę i chwycił go, mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?” Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym”. Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali posłańców po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Gdy w drodze przez pustynię Miriam i Aaron zaczęli podawać w wątpliwość wielkość Mojżesza, Miriam została dotknięta trądem, który był obrazem jej wewnętrznego zepsucia. Podobnie Jezus, Nowy Mojżesz, wyjawia wewnętrzne zepsucie faryzeuszów i uczonych w Piśmie, którzy podważają autentyczność Jego nauki. Ale jak Mojżesz wstawił się za Miriam, by została uzdrowiona, tak Jezus przyjmuje krzyż, by oczyścić nas z duchowego trądu i wprowadzić na drogę wiodącą ku wolności.

Ks. Jan Konarski, „Oremus” sierpień 2005, s. 8

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Drugie jest podobne pierwszemu

O Boże, spraw, abym jak prawdziwe dziecko był Twoim naśladowcą, żyjąc w miłości (Ef 5,1)

Zaledwie Jezus skończył mówić o miłości Boga, o „największym i pierwszym przykazaniu”, dodał: „A drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22, 38-40). Wielka nowość, którą przyniósł Jezus, leży w tym, że połączył i jakby zlał w jedno przykazanie miłości Boga i miłości bliźniego, ukazując je jako podstawę wszystkich innych. Miłość jest jedna w swoim źródle, w Bogu; jest jedna także w chrześcijaninie, w którym została rozlana na chrzcie świętym jako stworzony udział w nieskończonej miłości, którą Bóg miłuje siebie samego, Dobro najwyższe, i miłuje ludzi, stworzenia swojej miłości. „Pan Jezus — twierdzi Sobór — na wszystkich zesłał Ducha Świętego, który miał ich wewnętrznie pobudzić, aby miłowali Boga z całego serca, z całej duszy, z całej myśli i z całej mocy swojej i aby siebie wzajemnie tak miłowali, jak Chrystus ich umiłował” (KK 40). W miłości Chrystusa zawiera się miłość Ojca, Boga w trójcy jedynego.

Miłość w chrześcijaninie ma ten sam kierunek co w Bogu: miłość do Boga i miłość do ludzi. Nie można oddzielić miłości należnej Bogu od tej, którą się winno ludziom; znaczyłoby to zniszczyć ją. Św. Jan, apostoł-teolog miłości, mówi o tym swoim gorącym, przejrzystym, dosadnym stylem. „Nie jest z Boga ten... kto nie miłuje swego brata... Jeśliby ktoś mówił: «miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi” (1 J 3,10; 4, 20). Człowiek jest żywym obrazem Boga; cała jego istota nosi na sobie Jego znamię; kto gardzi człowiekiem, gardzi też Bogiem. Sam fakt istnienia człowieka mówi, że Bóg go chciał, że go umiłował i miłuje; każdy człowiek — nawet najbiedniejszy, najnędzniejszy, najniegodniejszy — jest dziełem Jego miłości; zamknąć serce dla człowieka znaczy zamknąć je dla miłości Boga. Odrzucić człowieka, nawet jednego, znaczy odrzucić Boga. Wniosek sam się narzuca: przykazanie miłości Boga nie będzie zachowane, jeżeli nie zachowa się także i przykazania miłości bliźniego.

O miłości, ty nie szukasz niczego dla siebie, lecz szukasz tylko chwały i czci imienia Boga przez zbawienie dusz, nie szukasz bliźniego swego dla siebie, lecz tylko dla Boga. Ty jesteś matką, która karmi własną piersią dzieci cnót; ponieważ bez ciebie żadna cnota nie może żyć... Ty miłujesz to, co Bóg miłuje, i masz w nienawiści to, czego Bóg nienawidzi. Dlatego kto cię posiada, wyzbywa się starego człowieka... a przyodziewa się w człowieka nowego, w słodkiego Jezusa Chrystusa; obejmuje Go, stosując się do Jego nauki...
   Ciebie nie ogarnia oburzenie, lecz cierpliwie znosisz wady bliźniego swego, nie ulegasz gniewowi, lecz jesteś łaskawa... Z wielką troską służysz bliźniemu swemu, okazując mu te miłość, jaką masz dla Boga. Bogu nie możesz przynieść żadnej korzyści, dlatego starasz się przynieść ją temu, kogo Bóg bardzo miłuje, to znaczy rozumnemu stworzeniu, które On postawił jako środek. Prawdziwie jesteś słodka, o matko miłości, w tobie nie ma żadnej goryczy, lecz zawsze dajesz radość sercu tego, kto cię posiada (św. Katarzyna ze Sieny).

Udziel mi laski, o najłaskawszy Boże, abym miłował Ciebie ponad wszystko, tak jak mi nakazujesz i jak jest sprawiedliwe; ponadto spraw, abym miłował bliźniego nie mniej niż siebie samego, jak to również mi nakazujesz. Istotnie, jest rzeczą bardzo słuszną i rozumną, że winniśmy miłować Ciebie ponad wszystko, również więcej niż siebie samych, gdyż Ty nas umiłowałeś, zanim byliśmy, z miłości nas stworzyłeś, a stworzywszy nas, zatroszczyłeś się, by nas przyprowadzić do poznania Twojego najświętszego imienia. My natomiast nie posiadamy nic prócz tego, co nam dałeś, nie mamy nawet zdolności miłowania Cię ani żadnego innego dobra.
   Słusznie także nakazujesz nam miłować naszego bliźniego jak siebie samych... Stworzyłeś nas bowiem wszystkich równo miłując; powodowany tą samą miłością ku wszystkim, poszedłeś na mękę, dla wszystkich bez różnicy przygotowałeś życie wieczne.
   Ojcze najłaskawszy, udziel wszystkim, którzy wyznają prawdziwą wiarę, aby żyli godnie i święcie i nie zbaczali nawet na krok od Twoich przykazań; i tym także, którzy jeszcze nie wierzą w Ciebie, udziel przed śmiercią wiary i miłości Twojego najświętszego imienia i spraw, aby je dochowali nienaruszone i niepokalane aż do końca (św. Anzelm).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 19

Do góry

Książka na dziś

Nastawnik. Dlaczego warto poszukać opiekuna duchowego?

Nastawnik. Dlaczego warto poszukać opiekuna duchowego?

Diakon Wołodymyr Mosorow

Książka jest skierowana do osób pragnących pogłębić swoją wiedzę o roli i znaczeniu posługi, jaką jest opieka duchowa we wschodniej tradycji.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

9 SIERPNIA 2017

Środa

Święto św. Teresy Benedykty od Krzyża (Edyty Stein), dziewicy i męczennicy, patronki Europy

Dzisiejsze czytania

(Oz 2,16b.17b.21-22)
Na pustynię chcę ją wyprowadzić i mówić jej do serca. I będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości, gdy wychodziła z egipskiego kraju. I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana.

(Ps 45,11-12.14-17)
REFREN: Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha,
zapomnij o swym ludzie, o domu twego ojca.
Król pragnie twego piękna,
on twoim panem, oddaj mu pokłon.

Córa królewska wchodzi pełna chwały,
odziana w złotogłów.
W szacie wzorzystej prowadzą ją do króla,
za nią przywodzą do ciebie dziewice, jej druhny.

Z weselem je wiodą i w uniesieniu,
wkraczają do królewskiego pałacu.
Synowie twoi zajmą miejsce twoich ojców,
ustanowisz ich książętami na całej ziemi.

Przyjdź, oblubienico Chrystusa, przyjmij wieniec, który Pan przygotował dla ciebie na wieki.

(Mt 25,1-13)
Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: "Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!" Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: "Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną". Odpowiedziały roztropne: "Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie!" Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: "Panie, panie, otwórz nam!" Lecz on odpowiedział: "Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was". Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

lub

(Mt 16,24-27)
Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi11, i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Przeżywamy dziś liturgiczne święto Edyty Stein, która przyjęła zakonne imiona Teresy Benedykty od Krzyża. Mimo świadomego nawrócenia na chrześcijaństwo nigdy nie wyparła się żydowskiego dziedzictwa. Podążała za Chrystusem, niosąc wraz ze swoim narodem krzyż męczeństwa aż na Golgotę, którą był dla niej obóz zagłady Auschwitz-Birkenau. Papież Jan Paweł II ogłosił św. Teresę Benedyktę współpatronką Europy. W liście apostolskim „motu proprio”1 października 1999 roku napisał, że „dostrzegamy w tym świadectwie niewinnej ofiary z jednej strony naśladowanie Baranka-Żertwy oraz protest przeciw wszelkim przejawom łamania podstawowych praw człowieka, z drugiej zaś – zadatek nowego zbliżenia między żydami a chrześcijanami”.

Michał Piotr Gniadek, „Oremus” sierpień 2007, s. 43

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Podstawa prawa

Panie, uczyń szerokim moje serce, abym mógł biec drogą Twoich przykazań (Ps 119, 32)

„Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22, 40). Jezus nie powiedział, że wszystko opiera się na samym przykazaniu miłości Boga, lecz uzupełnił je przykazaniem miłości bliźniego, Św. Augustyn oświadcza: „Kochaj i czyń, co chcesz”. Kto naprawdę miłuje Boga, miłuje także bliźniego, bo „takie mamy od Niego przykazanie” (1 J 4, 21). Kto naprawdę miłuje Boga i bliźniego, samorzutnie zachowuje także wszystkie inne przykazania, miłość bowiem skłania sama przez się do tego, aby dobrze życzyć osobie umiłowanej i pełnić jej wolę. Ponadto każde przykazanie jest skierowane do miłości i ma na celu rozwijać i zabezpieczać praktykę miłości w odniesieniu do Boga i bliźniego. Bogu należy się zawsze pierwsze miejsce: Jego natęży bezwzględnie stawiać ponad wszelkie stworzenie. „Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 37). Nie wolno z miłości ku stworzeniu nawet najdroższemu, obrażać Stwórcy, ujmować coś z miłości Jemu należnej. Bóg żąda bezwzględnego pierwszeństwa; należy Go miłować więcej niż rodziców, więcej niż dzieci, więcej niż siebie samych i własne życie, miłować za cenę każdej ofiary. „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien... a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (tamże 38-39).

Lecz nic nie ujmuje się Bogu, kiedy miłuje się bliźniego w odniesieniu do Niego: jako Jego obraz, jako Jego dziecko, jeżeli się miłuje, tak jak Bóg go miłuje, starając się o jego prawdziwe dobro i prawdziwą szczęśliwość. Tylko miłość teologiczna może tak miłować, ponad wszystkie więzy ciała i krwi, ponad wszelką sympatię czy antypatię, namiętność, korzyść czy poszukiwanie osobistego zadowolenia. Miłość bliźniego staje się wówczas najbezpieczniejszą poręką i najpewniejszym świadectwem miłości Boga. „Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała” (1 J 4, 12). Wówczas rozumie się, dlaczego miłość bliźniego może i powinna być uważana za podstawę prawa.

„To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”... O Panie, Ty sam udzieliłeś nam tej wzajemnej miłości, Ty sam wybrałeś nas, nie przynoszących owocu, bośmy wówczas jeszcze Ciebie nie wybrali. Ty nas wybrałeś i postanowiłeś, abyśmy przynosili owoc, czyli wzajemnie się miłowali. Tego owocu bez Ciebie mieć nie możemy, jak latorośle bez winnego krzewu nic nie mogą uczynić. Miłość więc jest naszym owocem... rodzi się z czystego serca i z dobrego sumienia, i z wiary nieobłudnej. Ta miłość pozwala miłować się nam wzajemnie i miłować Ciebie, o Panie. Spraw, abym zrozumiał, że miłość wzajemna nie będzie prawdziwą miłością, gdy nie będziemy miłowali Ciebie. Bliźniego można miłować jak siebie samego tylko wówczas, jeśli miłuje się Ciebie. Na tych dwóch przykazaniach miłości polega cały Zakon i Prorocy. To jest naszym owocem...
„Owocem ducha jest miłość”... wszystkie inne pochodzą z miłości i z nią są ściśle złączone... Czy dobrze raduje się ten, kto nie miłuje dobra sprawiającego radość? Gdzie można znaleźć prawdziwy pokój, jeśli nie w tym, którego prawdziwie się miłuje? Kto jest wielkoduszny trwając w dobrym, jeśli żarliwie nie miłuje? Kto jest łaskawy, jeśli nie kocha tego, kogo wspiera? Kto jest dobry, jeśli miłość tego nie sprawi? Kto zbawiennie wierzy, jeśli wiara nie pobudza go do działania miłością? Kto z pożytkiem jest łagodny, jeśli miłość nim nie kieruje? Kto powstrzyma się od tego, co by go skalało, jeśli nie kocha tego, co go uszlachetnia?
Słusznie więc, o dobry Mistrzu, tak często miłość zalecasz, jakby tylko ją należało przekazywać. Spraw, abym zrozumiał, że wszystko inne bez niej na nic się nie przyda, a miłości mieć nie można bez innych dobrych czynności, które człowieka czynią dobrym (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 23

Do góry

Książka na dziś

Być człowiekiem pełniej w myśli Edyty Stein

Być człowiekiem pełniej w myśli Edyty Stein

ks. Tomasz Trębacz

Świat, w którym żyjemy, nieustannie gna do przodu. W pogoni za nowymi zdobyczami cywilizacji i techniki, coraz rzadziej zadajemy sobie pytania o sens istnienia człowieka i istotę naszego człowieczeństwa. Chcąc dotrzymać kroku współczesności, wielu z nas nie zwraca już uwagi na to, jak żyje i gubi gdzieś po drodze głębszą wartość swojego codziennego działania. Kto z nas, otwierając oczy o poranku, uświadamia sobie, że ten nowy dzień jest darem, ofiarowanym nam po to, byśmy przez każdy czyn rozwijali swoje człowieczeństwo, świadomie i z odpowiedzialnością służąc innym? Współpracując z łaską Boga człowiek powinien wzrastać wewnętrznie, zbliżać się do Niego, a w konsekwencji uwielbiać Go poprzez każde swoje działanie. Przykład Edyty Stein dowodzi, że każdy czyn ludzki ma ogromne znaczenie w Bożym planie zbawczym. Opierając się przede wszystkim na wypowiedziach E. Stein oraz na jej świadectwie życia i drogi do świętości, książka ta ma na celu przypomnienie i ukazanie wielkiej wagi ludzkiego działania, odkrywania Bożej łaski w życiu i podejmowania świadomej współpracy z nią. Publikacja ta może stać się cenną pomocą dla katechetów, teologów i kierowników duchowych, ale przede wszystkim dla każdego, kto pragnie się na moment zatrzymać i spytać samego siebie: dokąd zmierzam w swoich czynach? Czy to, co robię, pomaga mi świadomie wzrastać w łasce powołania, a w końcu dorastać do świętości?

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

10 SIERPNIA 2017

Czwartek

Święto św. Wawrzyńca, diakona i męczennika

Dzisiejsze czytania

(Mdr 3,1-9)
Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku. Będą sądzić ludy, zapanują nad narodami, a Pan królować będzie nad nimi na wieki. Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych.

lub

(2 Kor 9,6-10)
Kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. A Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki według tego, co jest napisane: Rozproszył, dał ubogim, sprawiedliwość Jego trwa na wieki. Ten zaś, który daje nasienie siewcy, i chleba dostarczy ku pokrzepieniu, i ziarno rozmnoży, i zwiększy plon waszej sprawiedliwości.

(Ps 112,1-2.5-9)
REFREN: Mąż sprawiedliwy obdarza ubogich

Błogosławiony człowiek, który boi się Pana
i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
Potomstwo jego będzie potężne na ziemi,
dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych.

Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza
i swymi sprawami zarządza uczciwie.
Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje
i pozostanie w wiecznej pamięci.

Nie przelęknie się złej nowiny,
jego mocne serce zaufało Panu.
Jego wierne serce lękać się nie będzie
i spojrzy z wysoka na swych przeciwników.

Rozdaje i obdarza ubogich,
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą
będzie jego potęgą.

(J 12,26)
A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa.

(J 12,24-26)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi: „Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity”. Te słowa wypełniły się w życiu św. Wawrzyńca, którego święto obchodzi dziś Kościół. Jego apostolska działalność przypadła na czas wielkich prześladowań chrześcijan. W myśl edyktu rzymskiego cesarza skazywano ich na śmierć. Wawrzyniec, pełniący funkcję kościelnego skarbnika, rozdał zgromadzone środki ubogim i czekał na nadejście godziny próby. Jego głębokiej wiary nie były w stanie złamać okrutne tortury. Oddał życie dla nieba, dając współwyznawcom świadectwo miłości do Chrystusa.

Michał Piotr Gniadek, „Oremus” sierpień 2007, s. 47

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Kto jest moim bliźnim?

Panie, daj, abym wzrastał i obfitował w miłości dla wszystkich (1 Tes 3, 12)

1.

 „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Mt 5, 43-45). Według prawa Mojżeszowego, miłość bliźniego nie przekraczała więzów krwi i granic ojczyzny. Jezus jednym pociągnięciem odnawia Prawo; rozciąga przykazanie miłości na każdego człowieka, nie wyłączając nieprzyjaciół, niesprawiedliwych, obcych i wzoruje miłość chrześcijanina na nieskończonej miłości Ojca niebieskiego.

Kiedy uczony w Prawie zapyta: „Kto jest moim bliźnim?” (Łk 10, 29), Mistrz zamiast jakiegoś wykładu przedstawia mu konkretny przypadek: przypowieść o dobrym Samarytaninie. Nie trzeba roztrząsać, kto jest lub nie jest „bliźnim”; wszyscy ludzie są bliźnimi. Istotną rzeczą jest być bliźnim każdego, czyli zbliżyć się do każdego człowieka, szczególnie do potrzebującego, nie dociekając, jakie są jego idee, do jakiej partii czy religii należy, a więc zrobić właśnie tak, jak uczynił Samarytanin. Opowiadanie łatwo zrozumieć, lecz praktyka wymaga zmiany mentalności, głębokiego nawrócenia, aby dorównać prawu miłości, prawu, jakie odnowił Chrystus. Również chrześcijanin odczuwa często pokusę, aby miłując tych, którzy jego miłują czy też należą do tej samej grupy lub do tej samej partii, przechodzić obojętnie wobec innych. „Jeśli miłujecie tylko tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie?... I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?” (Mt 5, 46-47). Duch pogański czyha na miłość, by ją zniszczyć, a przecież przyczyna miłości nie leży w bliźnim, w jego miłości, usłużności, cnotach, ani też w sympatii, jaką się odczuwa względem niego, czy w więzach krwi. Przyczyna miłości znajduje się jedynie w Bogu, którego dzieckiem jest każdy człowiek. Bóg pragnie, aby Go odkrywano i miłowano w każdym człowieku, nawet wówczas, gdy grzech zniekształcił w nim obraz Boży, aby Go odnaleźć, trzeba wydobyć Go spod chropowatości niewdzięcznej natury lub spod błędów i rumowiska zła.

Miłować bliźniego miłością nadprzyrodzoną to miłować Ciebie, Boże mój, w człowieku, a człowieka w Tobie; to miłować Ciebie tylko dla miłości Twojej i miłować także stworzenie z miłości ku Tobie... O dobry Boże! Czyż widząc naszego bliźniego, stworzonego na obraz i podobieństwo Twoje, nie powinniśmy powiedzieć sobie wzajemnie: patrz na to stworzenie, jak jest podobne do Stworzyciela? Czyż nie powinniśmy objąć go w uścisku... i płakać nad nim z miłości? Czyż nie powinniśmy życzyć mu wszystkich i wielkich błogosławieństw? Z jakiego powodu? Z miłości ku niemu? Nie, na pewno nie, albowiem nie wiemy, czy ono samo w sobie jest godne miłości lub nienawiści. Dlaczego więc? Z miłości ku Tobie, o Panie, który je stworzyłeś na obraz i podobieństwo swoje, a zatem uczyniłeś je zdolnym do uczestnictwa w Twojej dobroci, łasce i chwale... Dlatego, o Miłości boska, Ty nie tylko nakazujesz miłować bliźniego, ale sprawiasz i rozlewasz tę miłość w naszych sercach... dlatego, jak człowiek jest Twoim obrazem, tak miłość święta człowieka dla drugiego człowieka jest prawdziwym obrazem niebiańskiej miłości człowieka ku Tobie (św. Franciszek Salezy).

O Panie, spraw, abyśmy byli miłosiernymi i nakłaniali serce ku wszystkim nędzom ciała, a jeszcze więcej ku nędzom duszy...
Polecasz nam miłować całe Twoje ciało, o Jezu; wszystkie Twoje członki zasługują z naszej strony na równą miłość, wszystkie bowiem są Twoje. Lecz jedne są zdrowe, inne zaś chore. Jeśli wszystkie powinny być równo miłowane, członki chore wymagają z naszej strony tysiąckrotnie więcej wszelkich starań niż inne. Zanim namaszczać się będzie inne wonnymi olejkami, naucz nas zatroszczyć się o te, które są poranione, zbite, chore, to znaczy o wszystkich, którzy potrzebują pomocy co do ciała i duszy, przede wszystkim o tych ostatnich, głównie o grzesznikach... daj, abyśmy wierzyli, że możemy wszystkim ludziom bez wyjątku czynić dobrze naszymi modlitwami, pokutami, naszym osobistym uświęceniem (Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 27

Do góry

Książka na dziś

Św Franciszek. Brat Płomień cz.1 (Książka+DVD)

Św Franciszek. Brat Płomień cz.1 (Książka+DVD)

Poznaj życie św. Franciszka z Asyżu! Pełna, ośmiotomowa, animowana biografia nie tylko dla dzieci.Wyruszmy w podróż do czasów, w których żył św. Franciszek. Zobaczmy jak ten Boży wojownik rozniecał w ludziach płomień dobra.Przygody, czynione przez niego, cuda oraz historie tych,którzy poszli za nim (św. Klary, św. Antoniego i innych),zachwycą młodych widzów i rozpalą ich wyobraźnię. Konspekty dla katechetów i rodziców przygotował br. Tadeusz Ruciński FSC. Odcinki: 1. Piękny rycerz 2. Brat Bosonogi 3. Poszukiwacz losu

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

11 SIERPNIA 2017

Piątek

Wspomnienie św. Klary, dziewicy

Dzisiejsze czytania

(Pwt 4,32-40)
Zapytaj no dawnych czasów, które były przed tobą, zaczynając od dnia, w którym Bóg stworzył człowieka na ziemi, [zapytaj] od jednego krańca niebios do drugiego, czy nastąpiło tak wielkie wydarzenie jak to lub czy słyszano od czymś podobnym? Czy słyszał jakiś naród głos Boży z ognia, jak ty słyszałeś, i pozostał żywy? Czy usiłował Bóg przyjść i wybrać sobie jeden naród spośród innych narodów przez doświadczenia, znaki, cuda i wojny, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem, dziełami przerażającymi, jak to wszystko, co tobie uczynił Pan, Bóg twój, w Egipcie na twoich oczach? Widziałeś to wszystko, byś poznał, że Pan jest Bogiem, a poza Nim nie ma innego. Z niebios pozwolił ci słyszeć swój głos, aby cię pouczyć. Na ziemi dał ci zobaczyć swój ogień ogromny i słyszeć swoje słowa spośród ognia. Ponieważ umiłował twych przodków, wybrał po nich ich potomstwo i wyprowadził cię z Egiptu sam ogromną swoją potęgą. Na twoich oczach, ze względu na ciebie wydziedziczył obce narody, większe i silniejsze od ciebie, by cię wprowadzić w posiadanie ich ziemi, jak to jest dzisiaj. Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego. Strzeż Jego praw i nakazów, które ja dziś polecam tobie pełnić; by dobrze ci się wiodło i twym synom po tobie; byś przedłużył swe dni na ziemi, którą na zawsze daje ci Pan, Bóg twój.

(Ps 77,12-16.21)
REFREN: Wspominam, Panie, dawne Twoje cuda.

Wspominam dzieła Pana,
oto wspominam Twoje dawne cuda.
Rozmyślam o wszystkich Twych dziełach
i czyny Twoje rozważam.

Boże, Twoja droga jest święta:
który z bogów dorówna wielkością naszemu Bogu?
Ty jesteś Bogiem działającym cuda,
ludom objawiłeś swą potęgę.

Ramieniem swoim lud Twój wybawiłeś,
synów Jakuba i Józefa.
Wiodłeś Twój lud jak trzodę,
ręką Mojżesza i Aarona.

(Mt 5,10)
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

(Mt 16,24-28)
Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania. Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Gdzie jest mój krzyż: czy jest on aby na moich ramionach? Jak go wziąć, aby tracąc życie, odnaleźć je z Jezusem? W czym muszę obumrzeć, aby narodzić się w Chrystusie? Jak postępować, aby moja dusza żyła w Bogu? Wreszcie, co widzialnego muszę zostawić, aby to, co niewidzialne, mogło we mnie trwać na chwałę Pana Boga? Naucz nas, Jezu, widzieć przez wiarę dobra naszej duszy, abyśmy ich nie marnowali dla tego, co jest nicością.

O. Michał Mrozek OP, „Oremus” sierpień 2009, s. 30

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Jeszcze bliźni

Naucz mnie, o Panie, postępować ciągle w miłości (1 Tes 4, 9)

„Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mt 22, 39). Jezus potwierdził to przykazanie, bo istniało już ono w Prawie żydowskim, w którym jest wyjaśnione z zadziwiającą drobiazgowością. Na przykład: „Kiedy żąć będziesz zboże ziemi waszej, nie będziesz żął aż do samego skraju pola i nie będziesz zbierał kłosów pozostałych na polu. Nie będziesz zbierał tego, co spadło na ziemię z winnicy. Zostawisz to dla ubogiego i dla przybysza”. Albo też: „Zapłata najemnika nie będzie pozostawać w twoim domu przez noc i aż do poranka” (Kpł 19, 9-10. 13). Można by zapytać, czy dziś, żyjąc w pełni chrześcijaństwem, mamy na uwadze takie szczegóły? A nawet jeszcze więcej: „Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata... nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu” (tamże 17-18). To jest prawdziwy wstęp do miłości ewangelicznej. Również chrześcijanin ma nad czym się zastanowić, tym bardziej, że Ewangelia wymaga od niego takiego zachowania nie tylko względem braci i współziomków, lecz względem wszystkich ludzi.

W Księdze Tobiasza znajdujemy wezwanie bardzo znaczące: „Czym sam się brzydzisz, nie czyń tego nikomu” (4, 15). Jest to wytłumaczenie negatywne przykazania miłowania bliźniego jak siebie samego; a jest to już niemało. Lecz Jezus idzie dalej i daje wyjaśnienie pozytywne: „Wszystko, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie” (Mt 7, 12). Dla chrześcijanina nie dość nie nienawidzić, nie żywić urazy, nie mścić się, nie dość nie czynić zła; powinien czynić dobrze: czynić bliźniemu to wszystko dobro, jakiego pragnie dla siebie. Oto dziedzina nieograniczona. Kto więc przechodzi nad tym przykazaniem do porządku myśląc, że już nic nie ma do zrobienia, dowodzi, że traktuje je zbyt powierzchownie. Dobro, jakiego każdy pragnie dla siebie samego, jest tak wielkie, że gdyby chciał go naprawdę także dla każdego bliźniego, problem miłości braterskiej byłby rozwiązany: każdy człowiek byłby przyjacielem szczerym, wielkodusznym, wiernym dla drugiego człowieka. A byłaby to najszlachetniejsza przyjaźń, bo oparta na Bogu, zakorzeniona w Jego miłości. Takiego właśnie świadectwa życia chrześcijańskiego Sobór Watykański II żąda od każdego wierzącego: „Okazywać miłość i szacunek” (KK 11) wszystkim, wśród których żyjemy lub których spotykamy na swojej drodze.

Jak Ty, o Boże, stworzyłeś człowieka na swój obraz i podobieństwo, tak też nakazałeś nam miłość dla człowieka na obraz i podobieństwo miłości należnej Twojemu Bóstwu... Miłujemy Ciebie, o Panie, ponieważ jesteś jako król, najwyższą i nieskończoną dobrocią. Miłujemy siebie samych miłością nadprzyrodzoną, bo jesteśmy obrazem i podobieństwem Twoim; a ponieważ wszyscy ludzie posiadają tę samą godność, dlatego kochamy ich jak siebie samych, czyli jako najświętsze i żywe obrazy Twojego Bóstwa. Oto więc ta sama miłość rodzi akty miłości względem Ciebie, o Boże, i zarazem akty miłości wobec bliźniego... Ta sama miłość obejmuje kochaniem Ciebie i bliźniego, jednoczy naszą duszę z Tobą i prowadzi do serdecznej łączności z bliźnim, w taki sposób jednak, że miłujemy bliźniego jako stworzonego na obraz i podobieństwo Twoje, stworzonego, by dzielić z Tobą Twoją boską dobroć, i uczestniczyć w łasce oraz dostąpić Twojej chwały (św. Franciszek Salezy).

O Jezu, dajesz mi zrozumieć, że miłość bliźniego nie powinna pozostawać zamknięta w głębi serca: „Nikt — powiedziałeś, Jezu — nie zapala pochodni, by ją schować pod korzec, ale stawia ją na świeczniku, aby oświecała wszystkich, którzy są w domu.” Zdaje mi się, że ta pochodnia wyobraża miłość bliźniego, która winna oświecać, rozweselać nie tylko moich najdroższych, ale wszystkich, którzy są w domu.
   Miłość wydaje się trudna, lecz nie jest taka, bo jarzmo Twoje, o Panie, jest słodkie i lekkie; kiedy się je przyjmie, natychmiast czuje się jego słodycz i woła się z Psalmistą: „Pobiegłem drogą Twoich przykazań, odkąd rozszerzyłeś mi serce”. Jedynie miłość może rozszerzyć moje serce. O Jezu, odkąd trawi mnie ten słodki płomień, z radością biegnę drogą Twego nowego przykazania. Chcę nią biec aż do błogosławionego dnia, kiedy to włączywszy się w dziewiczy orszak będę mogła postępować za Tobą w bezkresach, śpiewając Twoją pieśń nową, która będzie pieśnią miłości (św. Teresa od Dzieciątka Jezus: Dzieje duszy, r. 10; Rps C,f° 12r i 16v).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 30

Do góry

Książka na dziś

Opera omnia T. IV - Wprowadzenie do chrześcijaństwa

Opera omnia T. IV - Wprowadzenie do chrześcijaństwa

Benedykt XVI - kard. Joseph Ratzinger

We Wprowadzeniu w chrześcijaństwo poprzez analizę "Credo" autor wprowadza czytelników w głębokie rozumienie kluczowych zagadnień wiary, dając świadectwo zarówno doskonałej znajomości sytuacji dzisiejszego człowieka, jak i ogromnej otwartości na współczesne prądy myślowe. SPIS TREŚCI Przedmowa Jak rozumieć Wprowadzenie do chrześcijaństwa Przedmowa Wykaz skrótów Część B Żyć po chrześcijańsku Część C Działać po chrześcijańsku Część D Modlić się po chrześcijańsku Część E Medytacje i modlitwy Dodatek Część A Wierzyć po chrześcijańsku

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

12 SIERPNIA 2017

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Pwt 6,4-13)
Mojżesz mówił do ludu: Słuchaj, Izraelu, Pan, nasz Bóg - Pan jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję. Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu. Przywiążesz je do twojej ręki jako znak. Niech one ci będą ozdobą przed oczami. Wypisz je na odrzwiach swojego domu i na twoich bramach. Gdy Pan, Bóg twój, wprowadzi cię do ziemi, o której poprzysiągł przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, że da tobie miasta wielkie i bogate, których nie budowałeś, domy pełne wszelkich dóbr, których nie zbierałeś, wykopane studnie, których nie kopałeś, winnice i gaje oliwne, których nie sadziłeś, kiedy będziesz jadł i nasycisz się - strzeż się, byś nie zapomniał o Panu, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Będziesz się bał Pana, Boga swego, będziesz Mu służył i na Jego imię będziesz przysięgał.

(Ps 18,2-3.7.47.51)
REFREN: Miłuję Ciebie, Panie, mocy moja

Miłuję Cię, Panie, mocy moja.
Panie, opoko moja i twierdzo, mój wybawicielu;
Boże, skało moja, na którą się chronię,
tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono.

Wzywałem Pana w moim utrapieniu,
wołałem do mojego Boga;
i głos mój usłyszał ze swojej Świątyni,
dotarł mój krzyk do Jego uszu.

Niech żyje Pan, niech będzie błogosławiona moja opoka,
niech będzie wywyższony mój Bóg i Zbawca.
Ty dajesz wielkie zwycięstwo królowi
i okazujesz łaskę dla Twego pomazańca.

(2 Tm 1,10b)
Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię.

(Mt 17,14-20)
Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i padając przed Nim na kolana, prosił: Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić. Na to Jezus odrzekł: O, plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć? Przyprowadźcie Mi go tutaj! Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie. Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić? On zaś im rzekł: Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: Przesuń się stąd tam!, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Jak ja was umiłowałem

Panie Jezu, obyśmy mogli miłować się wzajemnie, tak jak Ty nas umiłowałeś (J 15,12)

Ostateczny rys, który udoskonala miłość braterską i daje jej najwyższy wyraz, nakreśla Jezus w mowie pożegnalnej do uczniów. Ma ich wkrótce opuścić: „Dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie” (J 13, 35). Lecz coś z Niego powinno pozostać wśród nich, aby przedłużyć Jego obecność: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem, żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie” (tamże 34). Miłość, jaką On okazał swoim uczniom, powinna pozostać wśród nich i objawiać się w ich wzajemnej miłości. „Trwajcie w miłości mojej” (J 15, 10), powie zaraz potem; trwać nie tylko po to, aby radować się nią osobiście, lecz aby żyć tą miłością we wzajemnym obcowaniu. To będzie znamienną cechą, po której ludzie będą ich poznawać: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35), i to będzie najmocniejszym świadectwem ich łączności z Chrystusem.

Nakaz miłości obowiązujący w Starym Testamencie: „będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”, potwierdzony przez Chrystusa, zostaje uzupełniony, owszem, zastąpiony nowym: „Miłujcie się tak, jak Ja was umiłowałem”. Dawny nakaz już wtedy zyskał wyższy wymiar, gdy Jezus ukazał miłość Ojca niebieskiego jako wzór i podstawę miłości braterskiej. Lecz miłość ta, chociaż ukazana już na tyle sposobów poprzez stworzenie, Opatrzność, odkupienie, jest mniej dostępna ludziom, którzy muszą poznać miłość Bożą swoim ludzkim sercem. I Chrystus ukazuje swoje serce: „jak Ja was umiłowałem, tak również wy się miłujcie”. Miłość Chrystusa, która wyraża na sposób ludzki nieskończoną miłość Ojca niebieskiego, staje się normą nowego prawa: nowego przykazania, Jego przykazania. „To jest moje przykazanie: abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15, 12). Teraz już miłość braterską będzie określała nie miara ludzka, lecz boska, miara miłości Chrystusowej. Granice znikają; nie ma już miary wiążącej. Im bardziej chrześcijanin wnika w tajemnicę nieskończonej miłości Chrystusa, tym głębiej rozumie, dokąd sięgać ma jego miłość do braci.

O słodki Panie, dałeś nam słodkie przykazanie. Ty istotnie mówisz: „Dałem wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.” Dajesz nam przykazanie miłości, Ty, który nas umiłowałeś i oczyściłeś z naszych grzechów w swojej krwi.
O przykazanie dobre, przykazanie słodkie, przykazanie rozkoszne, przykazanie życiodajne, przykazanie zbawienia wiecznego. W tym przykazaniu streszcza się całe Prawo i Prorocy... Ta miłość jest perłą bezcenną, którą Twoja oblubienica, o Panie, znalazłszy, sprzedaje wszystko, aby ją nabyć. To jest owa drabina, jaką we śnie widział Jakub wznoszącą się aż do nieba... Istotnie, jak aniołowie po niej zstępują, tak my wstępujemy do aniołów, gdyż bez tej drabiny nikt nie może wstąpić do królestwa niebieskiego... O Panie, który nam dajesz przykazanie miłowania brata, sam chcesz, aby Cię miłowali Twoi słudzy całym sercem. Niewielka to rzecz, aby sługa tak miłował swojego pana, jak on go miłuje (B. Oglerio).

Kiedy rozkazałeś swojemu ludowi kochać bliźniego jak siebie samego, wtedy jeszcze nie zstąpiłeś na ziemię, o Panie; wiedząc zaś dobrze, jak dalece człowiek kocha siebie samego, nie mogłeś nakazać swoim stworzeniom większej miłości bliźniego. Ale skoro dałeś swoim Apostołom nowe przykazanie, swoje własne przykazanie... już nie mówisz, że mają miłować bliźniego jak siebie samych, lecz miłować go tak, jak Ty ich miłować będziesz aż do skończenia wieków.
Ach! Panie, wiem, że nie nakazujesz rzeczy niemożliwych, znasz lepiej niż ja sam moją słabość, moją niedoskonałość, wiesz dobrze, że nigdy nie mogłabym kochać mych sióstr tak, jak Ty je kochasz, jeżeli Ty sam, o mój Jezu, nie będziesz ich kochał we mnie. Chcąc mi udzielić tej łaski, dałeś przykazanie nowe. O! jakże jest mi ono drogie, ponieważ daje mi pewność, że chcesz kochać we mnie wszystkich, których rozkazałeś mi miłować.
O tak, czuję to, że kiedy jestem miłosierna, wtedy Ty sam, Jezu, działasz we mnie; im mocniej jestem z Tobą zjednoczona, tym bardziej kocham wszystkie moje siostry (św. Teresa od Dzieciątka Jezus: Dzieje duszy, r. 10; Rps C, fo 12v).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 34

Do góry

Książka na dziś

Jego miłość Cię uleczy

Jego miłość Cię uleczy

o. Dominik Chmielewski

Ks. Dominik Chmielewski, kapłan katolicki, salezjanin, należy do Salezjańskiej Wspólnoty Zakonnej w Lądzie nad Wartą. Zanim został kapłanem, był mistrzem wschodnich sztuk walki. Niniejsza książka ks. Dominika Chmielewskiego jest porywającym studium na temat tożsamości chrześcijan, umiłowanych dzieci Boga, oraz wściekłych ataków szatana, aby skraść i zniszczyć naszą tożsamość synów i córek Boga. W swojej książce autor daje proste odpowiedzi na wiele dylematów, jakie targają sumieniami współczesnych katolików, żyjących w świecie coraz bardziej przypominającym bezładne pustkowie, o którym na samym początku mówi Księga Rodzaju. Autor pokazuje, jak niewiele trzeba, aby owo pustkowie zamienić w pełen harmonii, piękna i miłości kwitnący ogród. "Istotą naszego życia duchowego jest więc dążenie, aby jak najmocniej i najskuteczniej otwierać się na Bożą miłość, która ma moc przemienić nasze życie i dać nam upragnione szczęście. Otwierając się na tak wspaniałą Dobrą Nowinę o Bogu zakochanym w Tobie i Twoim niesamowitym przeznaczeniu na całą wieczność, musisz jednak zobaczyć, że czeka Cię trudna, ale niesamowita walka z mocami ciemności, które zrobią wszystko, żebyś nie odkrył planu Boga dla Ciebie, nie przyjął swojej niezwykłej tożsamości i nie żył zwycięskim życiem w swoim powołaniu i fascynującej misji na ziemi. Bardzo często będą to czynić przez nieustanne kłamanie na Twój temat, na temat innych ludzi, przez fałszowanie obrazu Boga Abba, przez zniewalanie Cię grzechami ciężkimi, namawiając Cię jednocześnie, żebyś się z nich nie spowiadał lub źle się spowiadał, lub w ogóle dał sobie spokój z jakąkolwiek walką duchową. W efekcie Twoje życie może toczyć się w mocy diabelskiego przekleństwa, przestrzeni, która jest bardzo mroczna, pełna bólu i cierpienia." (fragment książki)

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.