Cały tydzień: 30.VII – 5.VIII

Aplikacja Biblii - Polecam 

 

 

 

 Pisma Świętego Biblii Tysiąclecia - Aplikacja Android

 

 

 

 Codzienne rozważania "Modlitwa w drodze" ! - Polecam

 

30 LIPCA 2017

Niedziela

XVII niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania

(1 Krl 3,5.7-12)
W Gibeonie ukazał się Pan Salomonowi w nocy, we śnie. Wtedy rzekł Bóg: Proś o to, co mam ci dać. Teraz więc, o Panie, Boże mój, Tyś ustanowił królem Twego sługę w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem bardzo młody. Brak mi doświadczenia! Ponadto Twój sługa jest pośród Twego ludu, któryś wybrał, ludu mnogiego, którego nie da się zliczyć ani też spisać, z powodu jego mnóstwa. Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła, bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak liczny? Spodobało się Panu, że właśnie o to Salomon poprosił. Bóg więc mu powiedział: Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa, i nie poprosiłeś o zgubę twoich nieprzyjaciół, ale poprosiłeś dla siebie o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, więc spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie.

(Ps 119,57.72.76-77.127-130)
REFREN: Jakże miłuję prawo Twoje, Panie

Panie, Ty jesteś moim działem,
przyrzekłem zachować Twoje słowa.
Prawo ust Twoich jest dla mnie lepsze
niż tysiąc sztuk złota i srebra.

Niech Twoja łaska będzie mi pociechą
zgodnie z obietnicą, daną Twemu słudze.
Niech mnie ogarnie Twoja łaska, a żyć będę,
bo Twoje Prawo jest moją rozkoszą.

Przeto bardziej miłuję Twoje przykazania
niż złoto, niż złoto najczystsze.
Dlatego uważam za słuszne wszystkie Twe postanowienia,
i nienawidzę wszelkiej drogi fałszu.

Twoje napomnienia są przedziwne,
dlatego przestrzega ich moja dusza.
Poznanie Twoich słów oświeca
i naucza niedoświadczonych.

(Rz 8,28-30)
Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał - tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił - tych też obdarzył chwałą.

(Mt 11,25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

(Mt 13,44-52)
Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Przypowieść Jezusa o skarbie ukrytym w roli i o kupcu poszukującym pereł przekonuje nas, że królestwo niebieskie warte jest wysokiej ceny. Możemy sobie zadać pytanie: Co jesteśmy w stanie dla niego poświęcić, jakie koszty gotowi jesteśmy ponieść? Królestwo niebieskie nie jest krainą dla skąpców, ale dziedzictwem ludzi wielkodusznych, którzy inwestują wszystko, co mają – własne życie – aby zdobyć to, co najcenniejsze. A „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra”.

o. Łukasz Kubiak OP, „Oremus” lipiec 2005, s. 109

Do góry

Ks. Edward Staniek

Ukryć skarb

Gdziekolwiek pojawia się prawdziwie szczęśliwy człowiek prawie natychmiast obok niego zjawia się ktoś, kto zazdrości mu tego szczęścia. Zazdrość to straszna wada, bo zmierza do zniszczenia szczęścia, do zamienienia człowieka szczęśliwego w nieszczęśliwego. Celem zazdrości jest zawsze okradzenie drugiego ze szczęścia.

Jezus wiedząc o tym, bo sam był otoczony zazdrosną gwardią faryzeuszy i uczonych w Piśmie, wzywa nie tylko do szukania skarbu, nie tylko do jego nabycia, ale i do jego ukrycia. Niewielu czytelników Ewangelii dostrzega to mądre wskazanie Jezusa. „Podobne jest Królewstwo niebieskie do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał i kupił tę rolę”. Otoczenie zna jedynie transakcję dotyczącą roli, nic nie wie, i nie może wiedzieć, o ukrytym w niej skarbie. Tymczasem źródłem szczęścia człowieka jest nie rola, lecz skarb.

To wezwanie Jezusa stanowi cząstkę mądrości obowiązującej w podejściu do wszystkich „skarbów” – począwszy od materialnych, przez duchowe aż do nadprzyrodzonych.

Lekarz chwali się wśród kolegów, co w spadku po zmarłej w Kanadzie matce otrzymała jego żona. Szczęśliwy ujawnia skarby zamknięte w szafie jego mieszkania. Nie upłynęły dwa tygodnie skarb ten staje się łupem złodziei. Nie umiał ukryć skarbu.

Młodemu pracownikowi naukowemu w tajemnicy zostaje przyznane stypendium za granicą. Szczęście jego jest tak wielkie, że w sposobie załatwiania wyjazdu zdradza tajemnicę. Ubiegają go inni, on zostaje w kraju. Nie umiał ukryć skarbu.

Zakochana Maria tak promieniuje swoim szczęściem, tak tańczy za każdym razem, gdy otrzymuje list od swego umiłowanego, że jej starsza koleżanka kipi z zazdrości. Po dwunastu latach usilnych starań udało się jej przez oszczerstwo zniszczyć tę piękną miłość i zamienić szczęście w nieszczęście. Maria nie umiała ukryć skarbu.

Podobnie jest i z głębszym życiem religijnym. Ono zawsze stanowi skarb uszczęśliwiający człowieka, lecz jego tajemnica musi być ukryta. Wielu nie potrafi rozwijać swego życia religijnego tylko dlatego, że nie umie ukryć skarbu, jaki znajdują. Zamiast dostosować się do instrukcji Jezusa i zakopać skarb w ziemi, następnie sprzedać wszystko i nabyć ziemię ze skarbem, ujmują skarb w ręce i zwołują innych, by się nim chwalić. A kiedy to uczynią, nagle odkrywają, że zostali tego skarbu pozbawieni.

Nie wystarczy szukać tego, co człowieka uszczęśliwia, nie wystarczy znaleźć skarb. Tu na ziemi skarb jest ciągle zagrożony. Trzeba umieć go ukryć.

Chrześcijanin nie musi się obawiać złodziei tego świata, bo w imię Ewangelii nie powinien gromadzić zbyt wielkich skarbów doczesnych, które stają się łupem złodziei. Musi jednak ciągle mieć na uwadze znacznie niebezpieczniejszych złodziei duchowych, którym przewodzi książę tego świata, od początku zazdrosny o szczęście człowieka. To przed tymi złodziejami trzeba się mieć na baczności. Jest ich wielu i żaden z nich za kradzież skarbów duchowych nie trafia do więzienia. Działają bezkarnie. Jedynie mądrość Ewangelii i wierne stosowanie się do instrukcji, jaką podaje Jezus, może uchronić przed ich zgubnym działaniem. Umiejętność ukrywania skarbu i odpowiedzialność za tajemnicę stanowi jeden z ważniejszych wykładników mądrości człowieka.

Ks. Edward Staniek

 

Mądrze rządzić

Ludzi sięgających po władzę można podzielić na dwie kategorie. Do pierwszej należą ci, którzy potrzebują władzy do zrealizowania siebie. Piastowanie władzy jest warunkiem ich szczęścia. Jeśli jej nie mają, są niezadowoleni, zawiedzeni, nieszczęśliwi. Rozkazywanie innym działa na nich jak narkotyk, potrafią się tym upajać. Z reguły sądzą, że posiadają wszystkie potrzebne talenty i tylko oni mogą rządzić dobrze. W rzeczywistości biedni to ludzie, tak mocno zapatrzeni w siebie, że są niezdolni do podjęcia decyzji, od których zależy prawdziwe dobro podwładnych.

Drugą kategorię stanowią ludzie, którzy przyjmują władzę, bo są obdarzeni zaufaniem swego środowiska. Sami o nią nie zabiegają. Ona jest im niepotrzebna do realizacji siebie, są szczęśliwi bez władzy. Uważają nawet, że z racji odpowiedzialności za innych ich osobiste szczęście w okresie sprawowania władzy może być poważnie zagrożone. Ci podchodzą do rządzenia na zasadzie wyznaczonego im zadania, czekają, kiedy ono się skończy i będą mogli wreszcie odpocząć.

Drogi dochodzenia do władzy są różne, ale wykładnik wartości władzy jest jeden – mądrość! To ona wydaje owoce trwałe i wpisuje człowieka posiadającego władzę złotymi zgłoskami w księgę historii.

Z tego punktu widzenia należy uważnie odczytać modlitwę o mądrość młodego króla Salomona. Prosi on Boga o ten dar, mając na uwadze ciężar odpowiedzialności za naród. Jego prośba spotkała się z niezwykle życzliwym przyjęciem u Boga. Salomon został obdarowany nad miarę. Dar Bożej mądrości przez wiele lat wyciskał pieczęć pod jego genialnymi decyzjami, zarówno w dziedzinie polityki wewnętrznej, jak i zewnętrznej. W ostatnich latach swego życia Salomon jednak jakby zgubił ten dar i poźniejsze decyzje nie harmonizują z jego młodzieńczymi postanowieniami. Nie potrafił też w sposób mądry przygotować przekazu władzy w odpowiednie ręce. To bolesna tajemnica jego życia i panowania.

Ktokolwiek bierze w swe ręce odpowiedzialność za innych, winien dokładnie zapoznać się z historią Salomona, a w swoje codzienne spotkanie z Bogiem winien wprowadzić modlitwę o mądrość. Dar ten bowiem pochodzi od Boga i pod Jego okiem może się właściwie rozwijać. Potrzeba nam ludzi mądrych w mówieniu i mądrych w działaniu. To mądrość decyduje o wielkości autorytetu władzy niezależnie od tego, czy zarządza ona kilku robotnikami, czy ma pod sobą miliony obywateli.

W okresie przemian życia gospodarczego, społecznego i politycznego w naszej Ojczyźnie wzrasta zapotrzebowanie na mądrość wszystkich sprawujących władzę. Począwszy od samorządów osiedlowych, a skończywszy na instytucjach, które podejmują decyzje obejmujące cały naród.

Życie jest bezwzględne i obnaży prawdziwe oblicze każdego sprawującego władzę. Można przez pewien czas posługiwać się falsyfikatem wielu wartości. Można na przykład udawać dobrego załatwiając swoje interesy, można czarować ludzi miłością, która jest płaszczykiem egoizmu, można odwoływać się do sprawiedliwości, by ukryć swoją niesprawiedliwość. Nie da się jednak niczym zastąpić mądrości. Biedny więc ten, kto nie posiadając tej wartości sądzi, że może dzisiejszemu człowiekowi zaimponować. Powracamy do porządku zbudowanego na obiektywnej hierarchii wartości, a w nim do mądrej władzy.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Panie, proszę Cię, ześlij na mnie ducha mądrości (Mdr 7, 7)

Orędzie dzisiejszej liturgii stanowi mądrość, która pochodzi od Boga i jest skierowana do zbawienia. Pierwsze czytanie (1 Krl 3, 5. 7-12) podaje piękną modlitwę Salomona do Boga, który ukazał mu się we śnie i. powiedział, aby prosił o to, czego pragnie. Król bardzo mądrze poprosił o „serce pełne rozsądku” do sądzenia ludu, o serce zdolne „rozróżniać dobro i zło” (tamże 9). W istocie prosił o mądrość; rzecz spodobała się Panu, udzielił mu jej więc razem z innymi dobrami. Niestety, koniec wielkiego króla nie był podobny do jego początku; jednak jego mądra prośba zawsze będzie ukazywać, że prawdziwa mądrość znaczy więcej niż wszystkie skarby ziemi i że tylko sam Bóg może jej udzielić.

Ewangelia dzisiejsza (Mt 13, 44-52), podając ostatnie przypowieści o Królestwie, ukazuje Jezusa — Mądrość wcieloną — nauczającego ludzi mądrości potrzebnej do osiągnięcia królestwa niebieskiego. Jego nauczanie w formie przypowieści jest szczególnie żywej zdolne wywrzeć wpływ na umysły i serca, a zatem pobudzić do działania. Jezus porównuje królestwo niebieskie „do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę” (tamże 44). Albo też „do kupca, poszukującego pięknych pereł” (tamże 45), a kiedy znalazł jedną, za to wielkiej wartości, „poszedł, sprzedał wszystko, co miał i kupił ją” (tamże 46). W obydwu przypadkach chodzi o znalezienie skarbu: w pierwszym — został znaleziony przypadkowo, w drugim — był celowo szukany, w obydwu zaś ten, kto go znajdzie, pospiesznie sprzedaje wszystko, co posiada, aby go nabyć. Królestwo niebieskie — Ewangelia, chrześcijaństwo, łaska, przyjaźń z Bogiem — jest skarbem ukrytym, a jednak obecnym na świecie. Wielu ludzi ma go blisko siebie, lecz nie odkrywa, a odkrywszy go, nie ceni tak, jak na to zasługuje, i zaniedbuje go przenosząc nad niego królestwo doczesne: radości, bogactwa, przyjemności życia doczesnego. Tylko ten, kto ma serce dość rozsądne, „by rozróżnić dobro od zła” (l Kor 3, 9), wieczne od przejściowego, pozór od istoty, postanawia sprzedać „wszystko, co posiada”, by nabyć ten właśnie skarb. Jezus dla zdobycia Królestwa nie żąda mało, żąda wszystkiego; ale jest również prawdą, że nie obiecuje mało, obiecuje wszystko: życie wieczne w wiecznej i uszczęśliwiającej łączności z Bogiem. Jeśli dla zachowania życia ziemskiego człowiek jest gotowy stracić wszystkie swoje dobra, dlaczego by nie powinien uczynić podobnie, a nawet jeszcze więcej, by zapewnić sobie życie wieczne? Również przypowieść o sieci napełnionej rybami wszelkiego rodzaju, które przy końcu połowu zostają przebrane, by odrzucić złe (Mt 13, 47-48), prowadzi do tego samego wniosku. Znaczenie mają nie okoliczności chwilowe, lecz końcowe, ostateczne i wieczne; a przygotował je ten, kto postępował z prawdziwą mądrością. Aby nauczyć się jej, nie wystarczy słuchać przypowieści; należy je rozumieć: „zrozumieliście to wszystko?” (tamże 51), pytał Jezus swoich słuchaczy. Rozumieć nie tylko w sposób oderwany i ogólny, lecz konkretny, w odniesieniu do siebie samych, do życia i do okoliczności osobistych. Kto tak rozumie, staje się uczniem, porównanym przez Jezusa „do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa nowe i stare” (tamże 52), czyli umie znaleźć tak w Ewangelii — rzecz nową, jak i w Starym Testamencie — rzecz dawną: mądrą normę swojego postępowania. Wówczas nie odbiorą mu pokoju ani wyrzeczenia konieczne dla zdobycia Królestwa, ani przeciwności życiowe, gdyż zrozumie, że liczy się nie szczęście doczesne, ale wieczne, i będzie przekonany, że „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkich dla ich dobra” (Rz 8, 28; II czytanie).

Boże, obrońco ufających Tobie, bez którego nic nie jest mocne ani święte, okaż nam swoje wielkie miłosierdzie i spraw, abyśmy pod Twymi rządami i Twoim przewodnictwem, dobrze używając rzeczy przemijających, nieustannie ubiegali się o dobra wieczne (Mszał Polski: kolekta).

Spraw, o Panie, abym zwracał się ku wszystkim rzeczom z miłością uporządkowaną, odwracając oczy od ziemi i wznosząc je do nieba, używając tego świata, jakbym go nie używał, i odróżniając pewnym duchowym smakiem rzeczy potrzebne i konieczne od tych, które służą używaniu życia; abym zajmował się rzeczami przemijającymi tylko tyle, ile potrzeba, pochłonięty nieustannym pragnieniem dobra wiecznego...
   O Prawdo, ojczyzno wygnańców i kresie ich wygnania! Widzę Cię, lecz nie mogę tam wejść: ciało mnie więzi; nie jestem godzien być tam dopuszczony: noszę na sobie zmazę grzechów. O Mądrości, która rozciągasz się od krańca do krańca ziemi i rządzisz z mocą wszystkimi rzeczami i prowadzisz wszystko ze słodyczą, aby zadowolić i uporządkować uczucia, kieruj naszymi czynnościami zależnie od potrzeb naszego życia doczesnego, a uczuciami według wymagań Twojej wiecznej prawdy, aby każdy z nas mógł bez obawy chlubić się w Tobie i powiedzieć: Panie, uporządkowałeś we mnie miłość. Ty istotnie jesteś mocą Boga i mądrością Jego, o Chryste, Oblubieńcze Kościoła, Panie nasz, Boże błogosławiony ponad wszystkie rzeczy na wieki (św. Bernard).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 446

Do góry

Książka na dziś

Dziennik. Zapiski kierownika duchowego Ojca Pio

Dziennik. Zapiski kierownika duchowego Ojca Pio

Agostino da San Marco in Lamis

Ojciec Agostino da San Marco in Lamis był długoletnim spowiednikiem i kierownikiem duchowym Ojca Pio, świadkiem jego mistycznych spotkań z Bogiem. Nikt nie poznał duszy Ojca Pio tak wnikliwie, jak właśnie on. „Dziennik” zawiera słowa wypowiedziane przez Ojca Pio podczas ekstaz i rzuca cenne światło na wiele wydarzeń z jego życia. Jest też świadectwem rozwijania się jego kultu. Swoje spotkania z drogim Piuccio ojciec Agostino relacjonuje lakonicznie, ale właśnie dzięki tej prostocie stylu – surowego, bez upiększeń – z kart dziennika przebija prawdziwe oblicze Ojca Pio: zwyczajnego człowieka i oddanego Bogu kapłana, którego Pan Bóg obdarzył nadprzyrodzonymi znakami. Zapiski ojca Agostina mają wartość dokumentalną. Są – obok zbioru listów – podstawowym źródłem poznania życia i duchowości Ojca Pio. Dziennik ojca Agostina da San Marco in Lamis składa się z czterech ręcznie zapisanych zeszytów. Przechowywany jest w archiwum klasztoru Braci Mniejszych Kapucynów w San Giovanni Rotondo i prawnie należy do prowincjała kapucyńskiej prowincji zakonnej w Foggii. Wspomniane zeszyty mają swoistą historię. Wraz z licznymi listami Ojca Pio oraz innymi ważnymi dokumentami były zazdrośnie strzeżone przez ojca Agostina. Przechowywał je w małej szkatułce, którą miał zawsze przy sobie. Odnaleziono je po jego śmierci, która nastąpiła w klasztorze w San Giovanni Rotondo 14 maja 1963 roku.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

31 LIPCA 2017

Poniedziałek

Wspomnienie św. Ignacego z Loyoli, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(Wj 32,15-24.30-34)
Mojżesz zaś zszedł z góry z dwiema tablicami świadectwa w swym ręku, a tablice były zapisane na obu stronach, zapisane na jednej i na drugiej stronie. Tablice te były dziełem Bożym, a pismo na nich było pismem Boga, wyrytym na tablicach. A Jozue, usłyszawszy odgłos okrzyków ludu, powiedział do Mojżesza: W obozie rozlegają się okrzyki wojenne. On zaś odpowiedział: To nie głos pieśni zwycięstwa ani głos pieśni klęski, lecz słyszę pieśni dwóch chórów. A Mojżesz zbliżył się do obozu i ujrzał cielca i tańce. Rozpalił się wówczas gniew Mojżesza i rzucił z rąk swoich tablice i potłukł je u podnóża góry. A porwawszy cielca, którego uczynili, spalił go w ogniu, starł na proch, rozsypał w wodzie i kazał ją pić Izraelitom. I powiedział Mojżesz do Aarona: Cóż ci uczynił ten lud, że sprowadziłeś na niego tak wielki grzech? Aaron odpowiedział: Niech się mój pan nie unosi na mnie gniewem, bo wiesz sam, że ten lud jest skłonny do złego. Powiedzieli do mnie: Uczyń nam boga, który by szedł przed nami, bo nie wiemy, co się stało z Mojżeszem, z tym mężem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej. Wtedy rzekłem do nich: Kto ma złoto, niech je zdejmie z siebie. I złożyli mi je, i wrzuciłem je w ogień, i tak powstał cielec. Nazajutrz zaś tak powiedział Mojżesz do ludu: Popełniliście ciężki grzech; ale teraz wstąpię do Pana, może otrzymam przebaczenie waszego grzechu. I poszedł Mojżesz do Pana, i powiedział: Oto niestety lud ten dopuścił się wielkiego grzechu, gdyż uczynił sobie boga ze złota. Przebacz jednak im ten grzech! A jeśli nie, to wymaż mię natychmiast z Twej księgi, którą napisałeś. Pan powiedział do Mojżesza: Tylko tego, który zgrzeszył przeciw Mnie, wymażę z mojej księgi. Idź teraz i prowadź ten lud, gdzie ci rozkazałem, a mój anioł pójdzie przed tobą. A w dniu mojej kary ukarzę ich za ich grzech.

(Ps 106,19-23)
REFREN: Przebacz, o Panie, swojemu ludowi

U stóp Horebu zrobili cielca
i pokłon oddawali bożkowi odlanemu ze złota.
I zamienili swą Chwałę
na podobiznę cielca jedzącego siano.

Zapomnieli Boga, który ich ocalił,
który wielkich rzeczy dokonał w Egipcie,
rzeczy przedziwnych w krainie Chama,
zdumiewających nad Morzem Czerwonym.

Postanowił ich zatem wytracić,
gdyby nie Mojżesz, Jego wybraniec:
on wstawił się do Niego,
aby odwrócił swój gniew, by ich nie zniszczył.

(Jk 1,18)
Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń.

(Mt 13,31-35)
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach. Powiedział im inną przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło. To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Dziś wspominamy św. Ignacego z Loyoli (1491-1556), założyciela Towarzystwa Jezusowego, którego pragnieniem było czynić wszystko „na większą chwałę Boga”. Opracowany przez św. Ignacego schemat rekolekcji do dziś pomaga ludziom budować głęboką więź z Chrystusem, poznawać i spełniać Jego wolę. A jaka jest nasza relacja z Bogiem? Czy umiemy z głębokim szacunkiem i miłością oddawać Mu cześć i wsłuchiwać się w Jego słowa? Czy żyjemy dla Jego większej chwały?

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2009, s. 130

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Nadzieja nie zawodzi

Ty jesteś dobry, o Panie, dla ufających Tobie, dla duszy, która Cię szuka (Lm 3, 25)

Abraham „wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów” (Rz 4, 18). Cnoty teologiczne ściśle się wiążą: wiara budzi nadzieję, a nadzieja podtrzymuje wiarę. I jak chrześcijanin daje dowód stałości w wierze trwając w niej mimo ciemności, tak daje dowód stałości swojej nadziei nie przestając ufać wśród przeciwności. Owszem, same te przeciwności umacniają nadzieję. Dlatego św. Paweł może mówić: „Chlubimy się także z ucisku, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość — wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś — nadzieję”. I kończy: „a nadzieja zawieść nie może” (Rz 5, 3-5). Nadzieja chrześcijańska nie zawodzi nigdy, nawet gdy utrapienia przepełniają życie ludzkie. W życiu każdego człowieka miłego Bogu ponawia się w pewien sposób historia Hioba, doświadczonego na majątku i dzieciach, opuszczonego przez żonę i przyjaciół, doprowadzonego do ostatecznej nędzy i osamotnienia, okrytego trądem od stóp do głowy. Dlaczego Bóg dopuszcza tak wielkie cierpienie na swoich przyjaciół? „Bóg śmierci nie uczynił — mówi Pismo — i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było... bezbożni zaś ściągają śmierć na siebie” (Mdr 1, 13-14.16), Śmierć i cierpienie są skutkami grzechów, nie tylko jako kara, lecz także jako oczyszczenie, jako zbawcze wynagrodzenie za siebie i za innych w łączności z męką Chrystusa. W tym świetle nietrudno dostrzec konieczność i zadanie cierpienia. Lecz kiedy człowiek ugina się pod jego uderzeniami, plan Boży, plan miłości i zbawienia, nie jest mu bynajmniej jasny i nie może pozbyć się bolesnego odczucia, że Bóg go opuścił. Wówczas jest to najodpowiedniejsza chwila, by wierzyć wbrew wszelkiej nadziei, pamiętać, że „nadzieja nie zawodzi”, liczy bowiem na miłość Boga, już rozlaną w naszych sercach „przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5, 5). Miłość Boża, Jego łaska, co więcej, Duch Święty to zadatek życia wiecznego, które czeka na nas j do którego cierpienie nas przygotowuje.

O Panie, Boże nasz, niech pod osłoną Twych skrzydeł mamy nadzieję. Ochraniaj nas i noś nas! Ty nosić nas będziesz, nosić nas, małych teraz, i w późnej starości. Nasza siła jest siłą tylko w oparciu o Ciebie, pozostawiona sama sobie, staje się słabością. U Ciebie żyje zawsze dobro, a ponieważ odwróciliśmy się od niego, staliśmy się przewrotni. Pozwól nam powrócić do Ciebie, abyśmy nie upadli na złej drodze! U Ciebie bowiem żyje i żadnego uszczerbku nie ponosi dobro nasze, którym jesteś Ty sam. Nie obawiamy się, abyśmy nie mogli powrócić i schronić się tam, skąd się wyrwaliśmy. Podczas naszej nieobecności nie rozpada się bowiem nasze domostwo — wieczność Twoja (św. Augustyn: Wyznania IV, 16, 31).

Ufajmy! Należymy do tych, których Ty, o Jezu, przyszedłeś zbawić właśnie dlatego, że giniemy... bez Ciebie bowiem giniemy nieustannie... Ufajmy!
   Choćby winy wasze były nie wiadomo jak wielkie, Ty, Jezu, chcesz nas zbawić. Im większymi grzesznikami jesteśmy, tym bliżsi jesteśmy śmierci, w im bardziej opłakania godnym stanie jesteśmy, tak co do ciała, jak i co do duszy, tym bardziej chcesz nas zbawić, o Jezu, ponieważ przyszedłeś zbawić to, co ginie... Spraw, abyśmy się nigdy nie zniechęcali, lecz zawsze ufali! Jesteśmy na brzegu przepaści, giniemy, zasługujemy na zgubę, słusznie winniśmy zginąć po tylu naszych niewdzięcznościach, giniemy; przychodzisz właśnie po to, aby nas zbawić, o Jezu. Przychodzisz zbawić tych, co giną. Jesteś nieskończenie dobry i mocny. Aż do ostatniej chwili, aż do ostatniego tchnienia życia, niech każdy pokłada ufność w Tobie! (Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 454

Do góry

Książka na dziś

Ostatni egzorcysta

Ostatni egzorcysta

o. Gabriele Amorth, Paolo Rodari

Paolo Rodari, włoski dziennikarz, na łamach tej książki relacjonuje działalność ojca Gabriele Amortha, znanego na całym świecie watykańskiego egzorcysty. Ojciec Amorth odkrywa przed nim nieznane fakty swojej pracy, nigdy dotąd niepublikowane świadectwa, rozmowy i doświadczenia. Czyni to, aby uświadomić współczesnego człowieka, że szatan istnieje. Choć będąc duchem, nie ukazuje się w widzialnej postaci, to jednak jest on niezwykle aktywny w swoim działaniu w dzisiejszym świecie. Z książki dowiemy się: – czym są egzorcyzmy? – w jakich okolicznościach życia człowiek może pójść do egzorcysty? – jak wygląda sam obrzęd egzorcyzmu? – jakie są objawy opętania? – w jaki sposób uwolnić się od niego? – co mówią złe duchy, gdy wzywa się wstawiennictwa św. Ojca Pio, bł. Jana Pawła II, pap. Benedykta XVI? Przesłanie książki jest mocne: przekonanie o nieprzerwanej działalności szatana w dzisiejszym świecie, wręcz o trwającej właśnie decydującej rozgrywce i o pilnej potrzebie uświadomienia sobie przez Kościół, że to dzieje się naprawdę i że nie można lekceważyć tej kwestii. Książka tchnie zdecydowanie nadzieją i wiarą, że zwycięstwo należy do Boga.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

1 SIERPNIA 2017

Wtorek

Wspomnienie św. Alfonsa Marii Liguoriego, biskupa i doktora Kościoła

Dzisiejsze czytania

(Wj 33,7-11; 34,5-9.28)
Mojżesz wziął namiot i rozbił go za obozem, i nazwał go Namiotem Spotkania. A ktokolwiek chciał się zwrócić do Pana, szedł do Namiotu Spotkania, który był poza obozem. Ile zaś razy Mojżesz szedł do namiotu, cały lud stawał przy wejściu do swych namiotów i patrzał na Mojżesza, aż wszedł do namiotu. Ile zaś razy Mojżesz wszedł do namiotu, zstępował słup obłoku i stawał u wejścia do namiotu, i wtedy Pan rozmawiał z Mojżeszem. Cały lud widział, że słup obłoku stawał u wejścia do namiotu. Cały lud stawał i każdy oddawał pokłon u wejścia do swego namiotu. A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem. Potem wracał Mojżesz do obozu, sługa zaś jego, Jozue, syn Nuna, młodzieniec, nie oddalał się z wnętrza namiotu. A Pan zstąpił w obłoku, i Mojżesz zatrzymał się koło Niego, i wypowiedział imię Jahwe. Przeszedł Pan przed jego oczyma i wołał: Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz nie pozostawiający go bez ukarania, ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia. I natychmiast skłonił się Mojżesz aż do ziemi i oddał pokłon, mówiąc: Jeśli darzysz mnie życzliwością, Panie, to proszę, niech pójdzie Pan w pośród nas. Jest to wprawdzie lud o twardym karku, ale przebaczysz winy nasze i grzechy nasze i uczynisz nas swoim dziedzictwem. I był tam Mojżesz u Pana czterdzieści dni i czterdzieści nocy, i nie jadł chleba, i nie pił wody. I napisał na tablicach słowa przymierza - Dziesięć Słów.

(Ps 103,6-13)
REFREN: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Dzieła Pana są sprawiedliwe,
wszystkich uciśnionych ma w swojej opiece.
Drogi swoje objawił Mojżeszowi,
swoje dzieła synom Izraela.

Miłosierny jest Pan i łaskawy,
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Nie zapamiętuje się w sporze,
nie płonie gniewem na wieki.

Nie postępuje z nami według naszych grzechów,
ani według win naszych nam nie odpłaca.
Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią,
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.

Jak odległy jest wschód od zachodu,
tak daleko odsunął nasze od nas winy.
Jak ojciec lituje się nad dziećmi,
tak Pan lituje się nad tymi, którzy się Go boją.

Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki

(Mt 13,36-43)
Jezus odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście! On odpowiedział: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Bóg jest cierpliwy, Bóg jest miłosierny, Bóg jest wierny nawet wtedy, gdy człowiek nie dochowuje Mu wierności. Jakże często jesteśmy ludem o „twardym karku”, zapominamy o Bożych przykazaniach, o przymierzu, jakie Bóg z nami zawarł, a pozwalamy, by zły duch siał w nas zwątpienie i nakłaniał do grzechu. Prośmy dziś Jezusa o to, by Jego słowo nas wyzwalało, leczyło i prowadziło do radowania się bliskością Boga.

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2009, s. 119

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Miłość Ojca

Bądź błogosławiony, o Boże, który z miłości przeznaczyłeś nas dla siebie jako przybranych synów (Ef 1, 3-5)

W Starym Testamencie Bóg objawił się jako Byt w całym tego słowa znaczeniu: „Jestem, Który jestem” (Wj 3, 14):, w Nowym objawił głęboką, wewnętrzną naturę swojego bytu: „Bóg jest miłością” (1 J 4, 16), Bóg jest miłością w swoim życiu wewnętrznym, dlatego też jest Trójcą: jest Ojcem, który rodzi Syna przekazując Mu całą swoją naturę i swoje życie boskie; jest Synem, który całkowicie oddaje się Ojcu; jest Duchem Świętym, który pochodzi z miłości i wzajemnego daru Ojca i Syna. Bóg jest miłością również poza sobą, w swoich dziełach: jest miłością stwarzając wszystkie byty, które dobrowolnie powołuje do życia, a przede wszystkim stwarzając człowieka i kształtując go na swój obraz i podobieństwo (Rdz 1, 26). Lecz Bóg okazuje jeszcze więcej swoją miłość podnosząc człowieka ze stanu zwykłego stworzenia do stanu swego dziecka: „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1 J 3, 1). Nie chodzi tutaj o zaszczytną, symboliczną nazwę, o „jakiś sposób wyrażania się”, lecz o wielką rzeczywistość, o nowy „sposób bycia”, dzięki któremu człowiek zostaje dogłębnie przekształcony, stając się uczestnikiem natury i życia Boga, czyli bytu Boga, który jest miłością. W ten sposób człowiek należy do rodziny Boga: Bóg, jego Ojciec, miłuje go, a człowiek jest zdolny odpłacić Mu miłością synowską, ponieważ Bóg udzielił mu swojej miłości. „Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli — woła św. Paweł —...ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi” (Rz 8, 15-16), Syn nie może mieć odmiennej natury od Ojca; Bóg jest miłością, dlatego rozlał w człowieku swoją miłość, aby również on był miłością. Bóg „mówi, jak chce być poznany: On jest Miłością; i jak chce, aby Go czczono i służono Mu: miłość jest naszym najwyższym przykazaniem” (Paweł VI).

O miłości, ty zdołałaś uczynić Boga człowiekiem. Ty oddaliłaś — na chwilę — tego Boga od swojego niezmierzonego majestatu, kiedy stał się małym... ty przygotowałaś święty krzyż dla zbawienia świata, który już zginął. Ty zniweczyłaś śmierć, ucząc Boga umrzeć. Kiedy ludzie zabili Syna Boga Wszechmogącego, dzięki Tobie, o miłości, żaden, ani Ojciec, ani Syn nie rozgniewali się.
   Ty utrzymujesz życie ludu niebieskiego, kiedy zapewniasz pokój, strzeżesz wiary, opiekujesz się niewinnością, szanujesz prawdę, miłujesz cierpliwość i przywracasz nadzieję. Ty sprawiasz, że ludzie o różnych obyczajach, wieku i władzy posiadają jedną naturę, jedno ciało i jednego ducha. Ty nie dopuszczasz, aby chwalebnych męczenników powstrzymało od wyznania swego chrześcijańskiego imienia jakieś cierpienie lub nowy rodzaj śmierci, czy też nagroda lub przyjaźń, albo podstępna serdeczność, która rani okrutniej niż jakikolwiek kat...
   Ty łączysz tajemnice niebieskie z ludzkimi, a ludzkie z niebieskimi. Ty strzeżesz boskich tajemnic. Ty w Ojcu rządzisz i rozkazujesz. W Synu jesteś posłuszna sobie samej. Ty weselisz się w Duchu Świętym. Ty, ponieważ jesteś jedną z trzech Osób, nie możesz być w żaden sposób uszczuplona. Wypływasz ze zdroju, jakim jest Ojciec, i cała przelewasz się w Syna: lecz chociaż wylewasz się cała w Syna, nie oddalasz się od Ojca. Słusznie nazywasz się Bogiem, ponieważ ty jedna kierujesz mocą Trójcy (św. Zenon z Werony).

Dzięki Ci, dzięki, Ojcze wieczny, że nie wzgardziłeś mną, stworzeniem Twoim, że nie odwróciłeś ode mnie oblicza swego, lecz wysłuchałeś pragnień moich... Twoja mądrość, Twa dobroć, Twa łaskawość i dobro Twe nieskończone nie potępiły mnie z powodu mnóstwa i ogromu mych grzechów i błędów. Łaskawość Twoja dała mi poznać prawdę i dzięki niej znalazłam miłość do Ciebie i miłość bliźniego. Kto skłonił Cię do tego? Z pewnością nie moje cnoty, tylko miłość Twoja,.. Spraw, aby pamięć moja była zdolna zachować Twe dobrodziejstwa i aby wola ma zapłonęła w ogniu Twej miłości...
   Wyznaję i nie przeczę, że ukochałeś mnie, zanim istniałam, i kochasz mnie niewymownie, jakbyś oszalał dla stworzenia swego (św. Katarzyna ze Sieny: Dialog 167).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 458

Do góry

Książka na dziś

Rozpal wiarę. A będą działy się cuda

Rozpal wiarę. A będą działy się cuda

Marcin Zieliński

Modlitwa o uzdrowienie nie jest skomplikowana. Jeśli tylko zdasz sobie sprawę z tego, kim jesteś w Chrystusie, staniesz w Jego autorytecie i wypowiesz choćby jedno zdanie – będą działy się cuda. Możesz być pewny, że ta książka zmobilizuje cię do modlitwy. Nie czekaj! Módl się z wiarą!

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

2 SIERPNIA 2017

Środa

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Wj 34,29-35)
Gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj z dwiema tablicami Świadectwa w ręku, nie wiedział, że skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem. Gdy Aaron i Izraelici zobaczyli Mojżesza z dala i ujrzeli, że skóra na jego twarzy promienieje, bali się zbliżyć do niego. A gdy Mojżesz ich przywołał, Aaron i wszyscy przywódcy zgromadzenia przyszli do niego, a Mojżesz rozmawiał z nimi. Potem przyszli także Izraelici, a on dawał im polecenia, powierzone mu przez Pana na górze Synaj. Gdy Mojżesz zakończył z nimi rozmowę, nałożył zasłonę na twarz. Ilekroć Mojżesz wchodził przed oblicze Pana na rozmowę z Nim, zdejmował zasłonę aż do wyjścia. Gdy zaś wyszedł, opowiadał Izraelitom to, co mu Pan rozkazał. I wtedy to Izraelici mogli widzieć twarz Mojżesza, że promienieje skóra na twarzy Mojżesza. A Mojżesz znów nakładał zasłonę na twarz, póki nie wszedł na rozmowę z Panem.

(Ps 99,5-7.9)
REFREN: Jesteś najświętszy, Boże nasz i Panie

Wysławiajcie Pana, Boga naszego,
padajcie do podnóżka stóp Jego, bo On jest święty.
Wśród Jego kapłanów są Mojżesz i Aaron,
i Samuel wśród tych którzy wzywali Jego imienia:
wzywali Pana, a On ich wysłuchał.

Przemawiał do nich w słupie obłoku,
a oni strzegli przykazań i prawa, które im nadał.
Wysławiajcie Pana, Boga naszego,
pokłon oddajcie Jego świętej górze,
bo Pan nasz i Bóg jest święty.

(J 6,63b.68b)
Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem. Ty masz słowa życia wiecznego.

(Mt 13,44-46)
Jezus powiedział do tłumów: Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Królestwo niebieskie możemy poznawać jedynie przez porównania, które tym bardziej rozbudzają naszą tęsknotę za nim. Tak bardzo, że stajemy się gotowi wiele oddać, aby je posiąść. Jaśniejąca po spotkaniu z Bogiem twarz Mojżesza zapowiada królestwo chwały, w którym nasza miłość, czysta i wolna od udawania, osiągnie pełnię.

O. Łukasz Kubiak OP, „Oremus” lipiec 2005, s. 121

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Pierwszy nas umiłował

Ukochałeś mnie odwieczną miłością, Panie (Jr 31, 3)

„My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował” (1, J 4,19). Człowiek jako zwykłe stworzenie jest zdolny tylko do miłości ludzkiej, która może być afektem, sympatią, uczuciem, a także namiętnością, i może nawet oddać się całkowicie osobie ukochanej, jak to czyni matka względem dziecka. Wszystko to jest szlachetne i piękne, lecz jest nieskończenie dalekie od miłości, która jest „uczestnictwem w nieskończonej miłości, jaką jest Duch Święty” (św. Tomasz: II-a II-ae, 24, 7), a więc miłości samego Boga.

W zakresie miłości człowiek nie może podjąć żadnej inicjatywy; ona może przyjść tylko od Boga. Istotnie, Bóg umiłował człowieka „pierwszy”, a miłując go rozlał w nim swoją boską miłość, aby człowiek mógł Go miłować Jego własną miłością. Zdolność afektywna człowieka, choćby była wielka, nie może dosięgnąć ani zdradzić najmniejszego nawet stopnia miłości Bożej. „Miłość — naucza św. Tomasz — nie może być w nas z natury ani też zostać nabyta siłami przyrodzonymi, lecz jest rozlana przez Ducha Świętego, który jest miłością Ojca i Syna, a uczestnictwo w niej udzielone nam, jest właśnie miłością stworzoną” (tamże 2). Święty Doktor wyjaśnia i rozszerza słynne stwierdzenie św. Pawła: „Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5, 5).

Miłość Boga uprzedziła człowieka i nie czekała aż on będzie jej godnym, lecz miłując go, już tym samym nadała mu godność. „W tym — wyjaśnia św. Jan — przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (1 J 4, 10). Aby miłość boska mogła dosięgnąć człowieka, Bóg musiał obalić zaporę, jaką postawił grzech, a uczynił to nie przez pośrednictwo patriarchów czy proroków, lecz przez swojego Boskiego Syna. To jest największa inicjatywa, a równocześnie największy dowód miłości Boga ku człowiekowi.

O Panie Jezu Chryste, Ty nas wzywasz i pociągasz do swojej miłości uprzedzając nas, tak wielka jest moc Twojego uczucia. Istotnie, żadne wezwanie do miłości nie jest bardziej natarczywe i żaden bodziec tak mocny, jak to uprzedzanie miłością, gdyż serce, które przedtem drzemało, zaledwie poczuje się uprzedzone w miłości, otrząsa się; jeśli już płonęło, widząc się kochanym i poprzedzonym w miłości, jeszcze bardziej się rozpala.
   Chociaż umiłowałeś mnie w sposób niewysłowiony, o najukochańszy Panie Jezu Chryste, jednak ja, niewdzięczny grzesznik, mając w piersi kamienne serce... nie poznałem w moim lodowatym sercu Twojej płomiennej miłości. I chociaż pragnąłem, aby Twoja miłość, jaką samorzutnie mnie uprzedziłeś, przeniknęła mnie całego, nie chciałem jednak w zamian oddać Ci całej swojej miłości.
   Racz więc wspomóc mnie, o najłaskawszy Panie Jezu Chryste, Ty nie możesz nie kochać; mocą Twojej najsłodszej miłości zmuś moje buntownicze serce do miłowania Cię, abym Ci służył w pokoju i otrzymał życie wieczne w miłości (R. Giordano).

„Bóg jest miłością. A kto trwa w miłości, trwa w Bogu i Bóg trwa w nim”. Przebywamy jeden w drugim, ten, kto posiada, i ten kto jest posiadany. Ja przebywam w Tobie, Boże mój, abyś Ty mnie posiadał; Ty przebywasz we mnie, lecz na to, abyś mnie posiadał, a nie abym upadł... Ty jesteś lekarstwem dla chorego, regułą postępowania dla złego, światłem dla ślepego, domem dla opuszczonego. Wszystko więc zostaje mi dane. Daj mi zrozumieć, że to nie ja daję Tobie, gdy przychodzę do Ciebie, ani jest to moja własność.
   Ty, o Panie, nie potrzebujesz moich dóbr... Ty jesteś prawdziwym Panem, bo niczego nie potrzebujesz ode mnie, ale biada mi, jeśli ja nie potrzebuję Ciebie. Ty niczego nie żądasz ode mnie, lecz szukałeś mnie wówczas, gdy ja nie szukałem Ciebie. Zagubiła się jedna owieczka: Ty odnalazłeś ją i pełen radości odniosłeś na swoich ramionach. Czy może była potrzebna pasterzowi ta owca, czy też może bardziej owcy był potrzebny pasterz?.,. O Boże, utwierdź we mnie dar Twojej miłości, pomagając mi żyć dobrze (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 461

Do góry

Książka na dziś

Modlitwa uwolnienia. Komplet 4 części

Modlitwa uwolnienia. Komplet 4 części

Neal Lozano, Remigiusz Recław SJ

Modlitwa uwolnienia cz. 1 (konieczne podstawy)Ta książka mówi nie tyle o demonach, ile o tym, iż musimy uświadomić sobie, jakie otworzyliśmy im drzwi i pokazuje, jak możemy je zamknąć. Pisząc ją skupiłem się na uwolnieniu od złych duchów w kontekście zwykłego chrześcijańskiego życia. Wielu ludzi korzysta z pomocy psychoterapeutów, wyznaje swoje grzechy, stara się prowadzić życie skoncentrowane na Bogu i robi wszystko, co jest w ich mocy, by uwolnić się od duchowych więzów w pewnych dziedzinach swego życia, a jednak im się to nie udaje. Wielu pełnych wiary i ducha chrześcijan zmaga się z ukrywanymi grzechami, nałogami czy lękiem, którego źródło tkwi w kłamstwie przykrywającym działanie złych duchów. Być może nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogą potrzebować uwolnienia. Modlitwa uwolnienia cz. 2 (praktyka) Ta książka mówi nie tyle o demonach, ile o tym, iż musimy uświadomić sobie, jakie otworzyliśmy im drzwi i pokazuje, jak możemy je zamknąć. Pisząc ją skupiłem się na uwolnieniu od złych duchów w kontekście zwykłego chrześcijańskiego życia. Wielu ludzi korzysta z pomocy psychoterapeutów, wyznaje swoje grzechy, stara się prowadzić życie skoncentrowane na Bogu i robi wszystko, co jest w ich mocy, by uwolnić się od duchowych więzów w pewnych dziedzinach swego życia, a jednak im się to nie udaje. Wielu pełnych wiary i ducha chrześcijan zmaga się z ukrywanymi grzechami, nałogami czy lękiem, którego źródło tkwi w kłamstwie przykrywającym działanie złych duchów. Być może nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogą potrzebować uwolnienia. Modlitwa uwolnienia cz. 3 Książka jest doskonałym uzupełnieniem modlitwy o uwolnienie metodą „pięciu kluczy” Neala Lozano. Po doświadczeniu tej modlitwy, dobrze byłoby nadal rozmawiać z Bogiem o tym, co przeżyliśmy. Książka proponuje 15 rozważań modlitewnych, opartych na specjalnie dobranych fragmentach Pisma świętego. Można je praktykować przez 15 dni lub wracać do nich raz w tygodniu, mając wówczas propozycję modlitewną na 15 tygodni. Korzystanie z tej książki pomoże w głębszym przygotowaniu się do modlitwy o uwolnienie bądź utrwali jej owoce. Proponowane medytacje sprawdzą się również w codziennej modlitwie Pismem świętym lub jako synteza rekolekcji ignacjańskich. Modlitwa uwolnienia cz. 4 Kiedy ukazały się pierwsze części książki Modlitwa uwolnienia, model modlitwy według „pięciu kluczy” rozpowszechnił się na całym świecie. Gdy zaczynało napływać coraz więcej świadectw uwolnienia, jej autor, Neal Lozano, postanowił napisać podręcznik, który mógłby służyć pomocą wszystkim, którzy podejmują trud posługi uwolnienia w tak wielu zakątkach świata. Niniejszy Podręcznik dla posługujących stanowi rozwinięcie tematów podjętych w drugiej części Modlitwy uwolnienia. Z pewnością nie tylko poszerzy wiedzę wszystkich, którzy już korzystają z modelu „pięciu kluczy”, ale również ośmieli tych, którzy czują się powołani do tej modlitwy, ale jeszcze jej nie podjęli. Mądre, praktyczne wskazówki, opracowane na podstawie lat doświadczenia, zachęcą do niesienia wolności w Chrystusie bez koncentrowania się na demonach, ale skupiając się na Bogu i Jego działaniu w życiu chrześcijan. Neal Lozano

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

3 SIERPNIA 2017

Czwartek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Wj 40,16-21.34-38)
Mojżesz wykonał wszystko tak, jak mu to Pan nakazał uczynić. Tak wykonał. Wzniesiono przybytek dnia pierwszego miesiąca pierwszego roku drugiego. Postawił Mojżesz przybytek, założył podstawy, ustawił dach, umieścił poprzeczki oraz ustawił słupy. I rozciągnął namiot nad przybytkiem i nakrył go przykryciem namiotu z góry, jak to Pan nakazał Mojżeszowi. Następnie wziął świadectwo i położył je w arce, włożył też drążki do pierścieni arki i przykrył ją z wierzchu przebłagalnią. Wniósł następnie arkę do przybytku i zawiesił zasłonę zakrywającą i okrył nią Arkę Świadectwa, jak Pan nakazał Mojżeszowi. Wtedy to obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Pana napełniła przybytek. I nie mógł Mojżesz wejść do Namiotu Spotkania, bo spoczywał na nim obłok i chwała Pana wypełniała przybytek. Ile razy obłok wznosił się nad przybytkiem, Izraelici wyruszali w drogę, a jeśli obłok nie wznosił się, nie ruszali w drogę aż do dnia uniesienia się obłoku. Obłok bowiem Pana za dnia zakrywał przybytek, a w nocy błyszczał jak ogień na oczach całego domu izraelskiego w czasie całej ich wędrówki.

(Ps 84,3-6.8.11)
REFREN: Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja

Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich.
Serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego.
Nawet wróbel znajduje swój dom, a jaskółka gniazdo,
gdzie złoży swe pisklęta:
przy ołtarzach Twoich, Panie Zastępów, Królu mój i Boże!

Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,
nieustannie Cię wielbiąc.
Szczęśliwi, których moc jest w Tobie.
Mocy im będzie przybywać.

Doprawdy, dzień jeden w przybytkach Twoich
lepszy jest niż innych tysiące:
wolę stać u progu mojego Boga,
niż mieszkać w namiotach grzeszników.

(Dz 16,14b)
Otwórz, Panie, nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.

(Mt 13,47-53)
Jezus powiedział do tłumów: Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Aby osiągnąć zbawienie, nie wystarczy nazywać siebie katolikiem, nie wystarczy zewnętrzna przynależność do Kościoła. Bóg patrzy w nasze serca i pyta o naszą wiarę. Czy wierzymy w realną obecność Chrystusa w naszym zgromadzeniu? Czy wierzymy, że On jest wśród nas? Obyśmy otworzyli się dzisiaj na Jego obecność, przyjęli Jego słowo i pozwolili Mu oświecić nasze umysły! Oby to On stał się dla nas światłem na naszych drogach!

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2009, s. 126-127

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Przyjaciel ludzi

Chwała Tobie, Boże miłosierdzia, za wielką Twą miłość, jaką nas umiłowałeś (Ef 2, 4)

Pismo święte po wiele razy przedstawia Boga jako przyjaciela ludzi. „Pan — czytamy w Księdze Wyjścia — rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem” (33, 11). Bóg sam nazwał Abrahama przyjacielem (Iz 41, 8), a Żydzi odwoływali się do tej przyjaźni, wzywając opieki Bożej: „Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia przez wzgląd na Twego przyjaciela, Abrahama” (Dn 3, 35). Stary Testament twierdzi w szerszym znaczeniu, że wszyscy, którzy posiadają mądrość Bożą, „przyjaźń sobie Bożą zjednali”, co więcej, zadaniem mądrości jest wzbudzać „przyjaciół Bożych” (Mdr 7, 14. 27).

W rzeczywistości całe Objawienie stwierdza, że Bóg na wszelki sposób starał się pozyskać ludzi dla swojej przyjaźni, „aby ich zaprowadzić do wspólnoty z sobą i przyjąć ich do niej” (KO 2). Plan Boży osiąga swój szczyt, kiedy Bóg sam, Słowo przedwieczne, Mądrość nie stworzona, staje się człowiekiem, ukazuje się na ziemi, rozbija swój namiot wśród ludzi i obcuje z nimi (Ba 3, 38). Przyjaźń zakłada pewną równość i wspólnotę życia, gdy tymczasem między Bogiem a ludźmi zachodzi najwyższa, bezgraniczna odległość. Właśnie dlatego, aby uczynić możliwą swoją przyjaźń z ludźmi, Bóg staje się człowiekiem i udziela człowiekowi swego Bóstwa. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14) abyśmy stali się „uczestnikami boskiej natury” (2 P 1, 4). Podstawa przyjaźni, wspólnoty została założona.

Przyjaźń wymaga wzajemnej życzliwości. Bóg pierwszy miłuje człowieka; miłość człowieka zaś jest tylko odpowiedzią: „My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował” (1 J 4, 19). Człowiek odwzajemnia miłość Boga przede wszystkim przyjmując ją, otwierając jej serce, pozwalając się kochać. Ta sama miłość Boża, jakiej Bóg udzielił człowiekowi, staje się zasadą jego odpowiedzią jego miłości.; „Miłość jest z Boga” (tamże 7), może przyjść tylko od Niego. Istotnie, człowiek może miłować Boga w sposób nadprzyrodzony tylko dzięki tej Bożej miłości. Jeśli człowiek odpowiada, przyjaźń będzie doskonałą, ponieważ opiera się na równości w miłowaniu.

O najsłodszy ogniu miłości, napełniasz duszę rozkoszą i słodyczą! Żadna przykrość ani gorycz nie może dotknąć duszy, która płonie tak słodkim i chwalebnym ogniem...
   O słodka miłości, jak to możliwe, że serce oblubienicy Twojej nie miłuje Cię na wspomnienie, że jesteś oblubienicą życia? Ty, wiekuisty Boże, stworzyłeś nas na obraz i podobieństwo swoje tylko z miłości, a gdy straciliśmy łaskę. przez nędzny grzech, Ty dałeś nam Słowo, Jednorodzonego Syna Twojego; On przywrócil nam życie i pokarał nieprawości nasze w ciele swoim, spłacając ten dług, jakiego sam nie zaciągnął nigdy. O, jak jesteśmy nieszczęśliwi! My jesteśmy złoczyńcami, a On został ukrzyżowany za nas. Niech się wstydzi niemądra, zatwardziała i zaślepiona oblubienica, że nie miłuje, chociaż widzi, jak ją miłujesz, o Boże, i jak wielką rozkoszą napełnia ją tak słodka i miła wieź (św. Katarzyna ze Sieny).

O Panie, wielką rzeczą jest miłość, byle tylko wznosiła się do Ciebie, swojej zasady, a powracając do Ciebie, swego początku, wpływając znów do swego źródła, czerpała z niego, by móc płynąć nieustannie. Ze wszystkich poruszeń duszy, afektów i uczuć tylko przez miłość może stworzenie odpowiedzieć Tobie, swemu Stwórcy, jeśli nie jak równy równemu, to przynajmniej jak podobny podobnemu.
   Ty, który jesteś miłością, żądasz jedynie wzajemnej miłości i wierności. Stworzenie więc ze swej strony winno Cię miłować... Czyż można by nie miłować miłości?
   Jest słuszne więc, aby wyrzekając się wszelkich innych uczuć, oddało się całkowicie jedynej miłości, tej, na którą należy odpowiedzieć, Miłości samej, odwzajemniając się miłością. Istotnie, nawet gdyby przemieniło się całe w miłość, jaka proporcja może być między tą jego miłością a nieustannym pulsowaniem tej miłości, która jest źródłem? Bez wątpienia, przypływ miłości nie dokonuje się z równym bogactwem ze strony tego, kto miłuje, i z Twojej strony. Panie, który jesteś Miłością... od Ciebie, Stwórcy, i od stworzenia: obfitość źródła nieporównanie przewyższa obfitość spragnionego. Cóż więc tedy?... Czyż pragnienie tego, kto oczekuje, żarliwość miłującego, ufność tego, kto ma nadzieję, będą zawiedzione?... Nie. Istotnie, nawet gdy stworzenie miłuje mniej jako mniejsze, jednak może miłować całą swoją istotą, a gdzie jest wszystko, niczego nie brak (św. Bernard).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 465

Do góry

Książka na dziś

Jezu, Ty się tym zajmij! o. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda

Jezu, Ty się tym zajmij! o. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda

Joanna Bątkiewicz - Brożek

Mistyk. Posiadał przedziwny wgląd w duszę człowieka – napisał ponad 220 tysięcy imaginette, obrazków z proroczym słowem skierowanym do konkretnej osoby. Niezwykle ceniony przez o. Pio, który często odsyłał do niego penitentów. Kapłan heroicznie wierny Kościołowi, mimo że szczególnie doświadczany: z powodu oskarżeń nieprzychylnych mu osób, wielokrotnie stawiany przez Świętym Oficjum, oskarżany o herezję, z wieloletnim zakazem odprawiania Mszy Świętej i głoszenia homilii. Jest Sługą Bożym. Trwa jego proces beatyfikacyjny. KIM JEST O. DOLINDO RUOTOLO, KAPŁAN, KTÓREMU JEZUS PODYKTOWAŁ JEDNĄ Z NAJSKUTECZNIEJSZYCH CHRZEŚCIJAŃSKICH MODLITW?

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

4 SIERPNIA 2017

Piątek

Wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(Kpł 23,1.4-11.15-16.27.34b-37)
Pan przemówił do Mojżesza tymi słowami: Oto czasy święte dla Pana, zwołanie święte, na które wzywać ich będziecie w określonym czasie. W pierwszym miesiącu, czternastego dnia miesiąca, o zmierzchu, jest Pascha dla Pana. A piętnastego dnia tego miesiąca jest święto Przaśników dla Pana - przez siedem dni będziecie jedli tylko przaśne chleby. Pierwszego dnia będzie dla was zwołanie święte: nie będziecie wykonywać żadnej pracy. Przez siedem dni będziecie składali w ofierze dla Pana ofiarę spalaną, siódmego dnia będzie święte zwołanie, nie będziecie w tym dniu wykonywać żadnej pracy. Potem Pan powiedział do Mojżesza: Mów do Izraelitów i powiedz im: Kiedy wejdziecie do ziemi, którą Ja wam dam, i zbierzecie plon, przyniesiecie kapłanowi snop jako pierwociny waszego plonu. On dokona gestu kołysania snopa przed Panem, aby był przez Niego łaskawie przyjęty. Dokona nim gestu kołysania w następnym dniu po szabacie. I odliczycie sobie od dnia po szabacie, od dnia, w którym przyniesiecie snopy do wykonania nimi gestu kołysania, siedem tygodni pełnych, aż do dnia po siódmym szabacie odliczycie pięćdziesiąt dni i wtedy złożycie nową ofiarę pokarmową dla Pana. Dziesiątego dnia siódmego miesiąca jest Dzień Przebłagania. Będzie to dla was zwołanie święte. Będziecie pościć i będziecie składać Panu ofiary spalane. Piętnastego dnia tego siódmego miesiąca jest Święto Namiotów przez siedem dni dla Pana. Pierwszego dnia jest zwołanie święte: nie będziecie wykonywać żadnej pracy. Przez siedem dni będziecie składać ofiary spalane dla Pana. Ósmego dnia będzie dla was zwołanie święte i złożycie ofiarę spalaną dla Pana. To jest uroczyste zgromadzenie. Nie będziecie wykonywać w tym dniu żadnej pracy. To są czasy święte dla Pana, na które będziecie dokonywać świętego zwołania, aby składać ofiarę spalaną dla Pana: ofiarę całopalną, ofiarę pokarmową, ofiarę krwawą i ofiarę płynną, każdego dnia to, co jest na ten dzień przeznaczone,

(Ps 81,3-6.10-11)
REFREN: Śpiewajcie Bogu, naszemu obrońcy

Zacznijcie śpiewać i w bęben uderzcie,
w cytrę słodko dźwięczącą i lirę.
Zadmijcie w róg w czasie nowiu,
w czas pełni, w nasz dzień uroczysty.

Bo tak ustanowiono w Izraelu
według przykazania Boga Jakuba.
Ustanowił to prawo dla Józefa,
gdy wyruszał przeciw ziemi egipskiej.

Nie będziesz miał obcego boga,
cudzemu bogu nie będziesz się kłaniał.
Jam jest Pan, Bóg twój,
który cię wywiódł z ziemi egipskiej.

(1 P 1,25)
Słowo Pana trwa na wieki, to słowo ogłoszono wam jako Dobrą Nowinę.

(Mt 13,54-58)
Jezus przyszedłszy do swego miasta rodzinnego, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko? I powątpiewali o Nim. A Jezus rzekł do nich: Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony. I niewiele zdziałał tam cudów, z powodu ich niedowiarstwa.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Święty Jan Maria Vianney (1786-1859), proboszcz maleńkiej parafii w Ars w południowej Francji, modlitwą i pokutą dokonał cudu nawrócenia ogromnej liczby ludzi, w tym także intelektualistów i polityków swego czasu. Pochodzący z ubogiej rodziny i pozbawiony łatwości do nauki, z trudem ukończył seminarium. Był człowiekiem wielkiej wiary i pokory, a także heroicznej służby bliźniemu. Jego ewangeliczny radykalizm doprowadził go do świętości i zażyłej bliskości z Bogiem. Bliska więź ze Stwórcą i Zbawicielem uzdolniła go do przekraczania własnych ograniczeń, tak że dzięki Jezusowi stał się wielkim świętym swoich czasów. Tylko Chrystus może pomnożyć w nieskończoność nasze talenty, jeśli pozwolimy Mu działać.

O. Michał Mrozek OP, „Oremus” sierpień 2009, s. 17

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Najdoskonalsza droga

Skieruj, Panie, serce moje ku miłości Bożej (2 Ts 3, 5)

Św. Paweł wyliczając dary charyzmatyczne, jakich Bóg udzielił wiernym w Koryncie, kończy: „Starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą” (1 Kor 12, 31), i zaraz rozwija swój słynny hymn o miłości, wynosząc ją ponad wszystkie charyzmaty i cnoty. „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący... Tak wiec trwają wiara, nadzieja, miłość... z nich zaś największa jest miłość” (tamże 13, 1. 13). Dlaczego? Najtrafniejszą odpowiedź dał św. Jan: „każdy, kto miłuje, narodził się z Boga” (1 J 4, 7); a kto miłuje, przechodzi ze śmierci do życia (tamże 3, 14). Tylko miłość czyni ludzi dziećmi Bożymi, przeprowadza ze śmierci grzechu do życia w łasce. Gdzie nie ma miłości, tam nie ma łaski, nie ma życia: „Kto nie miłuje, trwa w śmierci” (tamże), i przeciwnie, kto miłuje, „trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (tamże 4, 16).

Wiara i nadzieja, i wszystkie charyzmaty nie wystarczają, by uzdolnić do przejścia ze śmierci do życia. Wszystkie te wartości może posiadać także ten, kto jeszcze nie otrzymał łaski uświęcającej lub już ją utracił; jedynie miłości nie można posiąść bez łaski. Miłość bowiem nie może współistnieć ze śmiercią grzechu; jest nieodłączna od łaski, jakby spojona z nią. Nie może być inaczej, ponieważ łaska czyni człowieka uczestnikiem życia Bożego, ono zaś jest życiem miłości.

Co więcej, miłość „nigdy nie ustaje” (1 Kor 13, 8) i pozostanie, nie przemijając, przez całą wieczność. „Proroctwa się skończą; dar języków zniknie” (tamże); nawet wiara i nadzieja przeminą, ustępując miejsca widzeniu i uszczęśliwiającemu posiadaniu Boga, którego w niebie „zobaczymy twarzą w twarz”, lecz miłość pozostanie wiekuistym węzłem zjednoczenia człowieka z Bogiem. Tutaj na ziemi człowiek ma zawsze smutną możliwość utracenia miłości, lecz w niebie będzie w niej utwierdzony w sposób trwały. Będzie utwierdzony w miłości, będzie trwał na zawsze w Bogu, a Bóg w nim.

O Panie Jezu Chryste, Twoja miłość to najprostsza droga... aby dojść do Ciebie! Droga krótka, nienużąca; droga równa, a nie bezdroże; droga jasna, nie okryta chmurami; droga pewna, bez niebezpieczeństw; droga przyjemna, bo odbywana razem z dobrym towarzyszem, czyli z Tobą, o Panie, najmilszy przewodniku! To jest droga, by dojść do radości wiecznych, nie pozwalająca podróżnemu zbłądzić na prawo w powodzeniu, ani na lewo w przeciwnościach.
   Ta droga miłości, o Panie Jezu Chryste, wiekuisty przewodniku dusz miłujących Cię, jest prawdziwą drogą, ani nie zmyśloną, ani nie oszukańczą: drogą, którą się odbywa sercem, a nie mówieniem; drogą skuteczną, a nie bezużyteczną; nie drogą słów, lecz czynów; drogą bezpieczną, bez niespodzianek; roztropną, a nie niemądrą, drogą, na której miłuje się osobę umiłowaną, a odrzuca się grzech...
   O Panie Jezu Chryste, wytrwały miłośniku, jeśli ktoś chce dojść szybko do ojczyzny niebieskiej, winien zdążać drogą miłości, ponieważ ten, kto gorąco miłuje, biegnie szybciej i dochodzi wcześniej... Udziel mi w swej dobroci tak wielkiej łaski, bym Cię miłował, a wyrzekając się wszelkich uczuć Tobie przeciwnych, kochał Ciebie ponad wszystko miłością stałą, nieprzerwaną, i abym nigdy nie odłączył się od Twojej miłości, lecz pozostał z nią po wszystkie wieki wieków (R. Giordano).

O Panie, raz na zawsze dajesz mi krótkie przykazanie: kochaj i czyń, co chcesz; kiedy więc milczysz, milcz z miłości; kiedy mówisz, mów z miłości; kiedy poprawiasz innych, poprawiaj z miłości; gdy przebaczasz, przebaczaj z miłości. O Panie, spraw, aby tkwił we mnie korzeń miłości, bo z tego korzenia może wyrosnąć tylko dobro (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 468

Do góry

Książka na dziś

Święty i diabeł. Życie św. Jana Vianneya, proboszcza z Ars

Święty i diabeł. Życie św. Jana Vianneya, proboszcza z Ars

Wilhelm Huenermann

Bestseller! Ta bezcennej wartości książka jest beletrystycznym, barwnie i żywo napisanym życiorysem św. Jana Marii Vianneya, słynnego proboszcza z Ars, który przez ponad czterdzieści lat toczył walkę z szatanem o dusze swoich parafian. Skierowany do pracy w zaniedbanym religijnie Ars, przez całe życie — pokutując, modląc się, nauczając — wespół z Chrystusem Eucharystycznym odradzał Kościół w powierzonych sobie duszach. Opowieść zaczyna się wraz z chrztem proboszcza w 1786 r., prowadzi poprzez niezwykłe koleje losów życia tego świętego, aż do jego śmierci w 1859 r.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

5 SIERPNIA 2017

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Kpł 25,1.8-17)
Pan powiedział do Mojżesza na górze Synaj: Policzysz sobie siedem lat szabatowych, to jest siedem razy po siedem lat, tak że czas siedmiu lat szabatowych będzie obejmował czterdzieści dziewięć lat. Dziesiątego dnia, siódmego miesiąca zatrąbisz w róg. W Dniu Przebłagania zatrąbicie w róg w całej waszej ziemi. Będziecie święcić pięćdziesiąty rok, oznajmijcie wyzwolenie w kraju dla wszystkich jego mieszkańców. Będzie to dla was jubileusz - każdy z was powróci do swej własności i każdy powróci do swego rodu. Cały ten rok pięćdziesiąty będzie dla was rokiem jubileuszowym - nie będziecie siać, nie będziecie żąć tego, co urośnie, nie będziecie zbierać nieobciętych winogron, bo to będzie dla was jubileusz, to będzie dla was rzecz święta. Wolno wam jednak będzie jeść to, co urośnie na polu. W tym roku jubileuszowym każdy powróci do swej własności. Kiedy więc będziecie sprzedawać coś bliźniemu albo kupować coś od bliźniego, nie wyrządzajcie krzywdy jeden drugiemu. Ale odpowiednio do liczby lat, które upłynęły od jubileuszu, będziesz kupował od bliźniego, a on sprzeda tobie odpowiednio do liczby lat plonów. Im więcej lat pozostaje do jubileuszu, tym większą cenę zapłacisz, im mniej lat pozostaje, tym mniejszą cenę zapłacisz, bo ilość plonów on ci sprzedaje. Nie będziecie wyrządzać krzywdy jeden drugiemu. Będziesz się bał Boga twego, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz!

(Ps 67,2-3.5.8)
REFREN: Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże

Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi,
niech nam ukaże pogodne oblicze.
Aby na ziemi znano Jego drogę,
Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.

Niech się narody cieszą i weselą,
bo rządzisz ludami sprawiedliwie
i kierujesz narodami na ziemi.
Niechaj nam Bóg błogosławi,
niech się Go boją wszystkie krańce ziemi.

(Mt 5,10)
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

(Mt 14,1-12)
W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają. Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wrzucić do więzienia. Powodem była Herodiada. żona brata jego, Filipa. Jan bowiem upomniał go: Nie wolno ci jej trzymać. Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę: Daj mi - rzekła - tu na misie głowę Jana Chrzciciela! Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc [kata] i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Jak wielu rzeczy bał się król Herod – mocy cudotwórczej Jana Chrzciciela, ludu uważającego Jana za proroka, niezadowolenia współbiesiadników, złamania danej nieopatrznie przysięgi. Chcąc być panem życia i śmierci swoich poddanych, sam żył w niewoli lęku i brnął w coraz większe zło. Tylko ten, kto naprawdę boi się Boga, nie musi bać się nikogo innego, ani też nikomu wyrządzać krzywdy, gdyż wie, że jest bezpieczny nawet wśród prześladowań.

Mira Majdan, „Oremus” sierpień 2003, s. 8-9

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Wkorzenieni w miłość

O Panie, spraw, aby moje serce było wkorzenione i ugruntowane w miłości (Ef 3, 18)

„Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który... wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem [w miłości]” (Ef 1, 3-4). Bóg chce, abyśmy się stali święci przez miłość, i nie może być inaczej, gdyż tylko On, święty, jest miłością. Bóg rozlewając w człowieku swoją miłość, udziela mu swojej świętości. Bóg uświęca człowieka czyniąc go coraz podobniejszym do siebie, a to oznacza, że coraz głębiej wkorzenia go w miłość. W miarę jak chrześcijanin otwiera się na dar miłości Bożej i współpracuje z jej rozwojem, staje się świętym świętością samego Boga. „Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane i postępujcie drogą miłości”, wzywa św. Paweł (Ef 5, 1). Dzieci winny upodobnić się do Ojca: „Bądźcie wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). Jeśli świętość Ojca jest miłością, to taką ma być i świętość dzieci.

Należy jednak rozumieć miłość w całej jej pełni: miłość Boga i miłość bliźniego, oddanie się Bogu i oddanie się bliźniemu.

Człowiek nie może sam dać sobie świętości, jedynie Bóg może go uświęcić; jest więc jasne, że im więcej będzie z Nim zjednoczony, tym więcej Bóg będzie mu udzielał swojej świętości. Siłą jednoczącą człowieka z Bogiem jest właśnie miłość. „Miłość — poucza św. Tomasz — sprawia, że człowiek dąży do Boga jednocząc swe uczucia z Bogiem, tak że człowiek żyje już nie sobie, lecz Bogu” (II-a II-ae 17, 6). Lecz przedtem miłość dokonuje czegoś o wiele głębszego: sprawia, że Bóg mieszka w człowieku, a człowiek w Bogu: „Jeśli Mnie kto miłuje... Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać” (J 14, 23). A kiedy Bóg, przez miłość i łaskę, jest obecny w człowieku, to zawsze miłość owa łączy człowieka z Nim tak bardzo, że już nie będzie żył sobie, lecz Bogu. Płomienny okrzyk św. Pawła: „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20), jest wyrazem najwyższej miłości łączącej go ściśle z Tym, który powiedział: „Wy trwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was... wy trwajcie w miłości mojej” (J 15, 4. 9).

O Boże miłości, Ty jesteś dokonaniem i kresem wszelkiego dobra; Ty miłujesz wiecznie tych, których wybierasz, nie odrzucasz nikogo, kto oddaje się w Twoje ręce, lecz zachowujesz ich dla siebie z największą troską. Dlatego, proszę Cię o to, weź mnie sobie z prawem wiecznego posiadania.
   O Boże miłości, Ty mnie stworzyłeś, stwórz mnie na nowo w Twojej miłości. O Miłości, która mnie odkupiłaś, uzupełnij Ty sama i zniszcz we mnie wszelkie niedbalstwo w miłowaniu Ciebie.
   O Boże miłości, Ty mnie nabyłeś dla siebie, przez krew Twojego Chrystusa, uświęć mnie w Twojej prawdzie, O Boże miłości, Ty przybrałeś mnie za swoje dziecko, uczyń mnie według swego serca. O Miłości, Tyś mnie wybrała dla siebie samej, a nie dla innych, spraw, abym przylgnęła do Ciebie całkowicie. O Boże miłości, Ty umiłowałeś mnie darmo, udziel mi łaski, abym Cię miłowała całym sercem, z całej duszy, ze wszystkich sił (św. Gertruda).

O Panie, „przyłóż mnie jako pieczęć do serca Twego, jako pieczęć do ramienia Twego, bo miłość — jako akt i działanie miłości — jest potężna jak śmierć, a zazdrość jej nieprzejednana jak otchłań”... Spraw, o Panie, abym nie szukał wcale swej pociechy i upodobania ani w Tobie, ani w jakiejś rzeczy. Nie pragnę również prosić Cię o łaski, gdyż wiele ich już otrzymałem. Spraw, aby wszystkie moje starania zwracały się ku Tobie, by zaspokoić upodobanie Twoje i oddać Ci jakąś przysługę za to, co od Ciebie otrzymałem, choćby mię to wiele miało kosztować...
   O Boże mój i Panie, jak wielu idzie do Ciebie szukać w Tobie swej pociechy i swego zadowolenia i pragnie, byś im udzielał łask i darów. Niewielu zaś jest takich, którzy by umieli o sobie zapomnieć, by Ciebie zadowolić i sprawić Ci przyjemność, nawet za cenę ofiary!
   O mój Umiłowany, wszystko, co przykre i bolesne, biorę dla siebie, a Tobie pozostawiam samą przyjemność i słodycz (św. Jan od Krzyża: Noc ciemna II, 19,4; Zasady miłości 52).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 472

Do góry

Książka na dziś

Kalendarz z księdzem Twardowskim 2018 - 4 Pory Roku

Kalendarz z księdzem Twardowskim 2018 - 4 Pory Roku

Tej publikacji nikomu przedstawiać nie trzeba.KALENDARZ -TOMIK WIERSZY - NOTES z poezją ks.Jana Twardowskiego i jego refleksjami nad niedzielną Ewangelią.Jak zawsze znalazło się miejsce na czytania liturgiczne oraz myślina każdy dzień.Praktyczny format, twarda oprawa,kolorowe ilustracje, miejsce na notatki, adresy i telefony, a przede wszystkimcenna i pomocna zawartość. 4 wzory okładek do wyboru!

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.