Cały tydzień: 2.VII – 8.VII

Aplikacja Biblii - Polecam 

Pisma Świętego Biblii Tysiąclecia - Aplikacja Android

 

2 LIPCA 2017

Niedziela

XIII niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania

(2 Krl 4,8-11.14-16a)
Pewnego dnia Elizeusz przechodził przez Szunem. Była tam kobieta bogata, która zawsze nakłaniała go do spożycia posiłku. Ilekroć więc przechodził, udawał się tam, by spożyć posiłek. Powiedziała ona do swego męża: Oto jestem przekonana, że świętym mężem Bożym jest ten, który ciągle do nas przychodzi. Przygotujmy mały pokój górny, obmurowany, i wstawmy tam dla niego łóżko, stół, krzesło i lampę. Kiedy przyjdzie do nas, to tam się uda. Gdy więc pewnego dnia Elizeusz tam przyszedł, udał się do górnego pokoju i tamże położył się do snu. Mówił dalej: Co więc można uczynić dla niej? Odpowiedział Gechazi: Niestety, ona nie ma syna, a mąż jej jest stary. Rzekł więc: Zawołaj ją! Zawołał ją i stanęła przed wejściem. I powiedział: O tej porze za rok będziesz pieściła syna.

(Ps 89,2-3.16-19)
REFREN: Na wieki będę sławił łaski Pana

Na wieki będę śpiewał o łasce Pana,
moimi ustami będę głosił Twą wierność
przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś:
„Na wieki ugruntowana jest łaska”,
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach.

Błogosławiony lud, który umie się cieszyć
i chodzi, Panie, w blasku Twojej obecności.
Cieszą się zawsze Twym imieniem,
wywyższa ich Twoja sprawiedliwość.

Bo Ty jesteś blaskiem ich potęgi,
a przychylność Twoja dodaje nam mocy.
Bo do Pana należy nasza tarcza
a król nasz do świętego Izraela.

(Rz 6,3-4.8-11)
Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie.

(Mt 10,40)
Kto przyjmuje apostoła, przyjmuje Chrystusa, a kto przyjmuje Chrystusa, przyjmuje Ojca, który Go posłał.

(Mt 10,37-42)
Jezus powiedział do apostołów: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Tylko Bóg może żądać dla siebie miłości tak heroicznej, przewyższającej miłość do matki i ojca, syna, córki. Wymagania Jezusa są „nieludzkie”, gdyż są one boskie. W ewangelicznej perspektywie każda strata przeradza się w zysk, a kluczem ułatwiającym akceptację tej logiki jest paradoks codziennego krzyża. Można wprawdzie iść za Jezusem bez krzyża, ale wówczas trudno liczyć na twórczy udział w misterium paschalnym – w zanurzeniu przez chrzest w śmierci Chrystusa, po to, by wraz z Nim wkroczyć w nowe życie.

O. Piotr Stasiński OFMCap, „Oremus” czerwiec 2005, s. 108

Do góry

Ks. Edward Staniek

Przyjąć dobrego człowieka

Prorok Elizeusz, jak wszyscy inni prorocy, nie miał łatwego życia. Ówczesna władza wolała słuchać fałszywych proroków, którzy przekazywali narodowi to, co schlebiało władcom, a nie to, czego domagał się Bóg. Władza lubi mieć po swej stronie proroków, a ponieważ rzadko kiedy sama walczy o zachowanie Bożego Prawa, faworyzuje proroków fałszywych pozostających na usługach jej programów i ideologii.

Bóg jednak będąc oparciem dla prawdziwego proroka, od czasu do czasu pozwalał mu odetchnąć życzliwą atmosferą domu zbudowanego na Bożym Prawie. Dla utrudzonego Elizeusza otworzył taki dom w Szunem. Poganka, żyjąca w bezdzietnym małżeństwie, rozpoznała w Elizeuszu męża Bożego i chętnie zapraszała go do stołu. Chcąc zaś pogłębić tę więź, zaproponowała mężowi, by urządzili dla proroka jeden pokoik na górze, wyposażając go w niezbędne sprzęty – łóżko, stół, krzesło i lampę.

Mąż Boży przyjął zaproszenie. Odtąd, gdy nawiedzał Szunem, zatrzymywał się u nich jak w swoim domu. Otwarcie jednak drzwi serca dla dobrego człowieka, to nie tylko znak życzliwości. Ktokolwiek decyduje się na to i w górnych partiach swego serca urządza skromny pokoik dla prawego człowieka, zostaje ubogacony przez cały jego świat i przez Boga, który wraz z nim zamieszka w tym pokoiku. Doświadczyła tego Szunemitka. Była bogata, lecz nie miała dziecka. Prorok w nagrodę za jej gościnność zapowiada, że „za rok o tej porze będzie pieściła syna”. Proroctwo zostało zrealizowane, a gdy dziecko zachorowało na udar słoneczny, prorok interweniuje jeszcze raz i przywraca mu zdrowie.

Tego typu spotkania są najbardziej twórczymi spotkaniami na ziemi. Przyjęcie człowieka dobrego, otwarcie dlań serca i domu, to jedno z napiękniejszych wydarzeń, jakie można przeżyć w życiu. Ma ono miejsce wówczas, gdy człowiek sam pragnie dobra, żyje dobrem, kocha to, co dobre. To warunek numer jeden. Zresztą człowiek prawy nigdy nie zamieszka w domu człowieka nieuczciwego. Zaglądnie, może spożyć raz lub drugi posiłek, ale widząc wystrój domu zaprojektowany przez egoizm i nieprawość, nigdy w nim nie zamieszka.

Drugim warunkiem jest poszukiwanie ludzi wielkiego ducha, uczciwych, wartościowych. Szunemitka w tłumie dostrzegła „męża Bożego”. Mogła zaprosić do domu tysiąc innych, nie uczyniła tego. Ona chciała wejść w bliski kontakt z człowiekiem czystego serca. To pragnienie decydowało o wystroju całego jej domu, to ono sprawiło, że Elizeusz chętnie zatrzymywał się u niej.

Takie spotkanie jest zawsze obustronnie twórcze. Elizeusz znalazł miejsce, gdzie mógł głowę skłonić. Szunemitka otrzymała dar macierzyństwa i mogła przeżywać szczęście pielęgnowania i wychowywania syna. To tymi połączeniami serc dobrych przepływa na ziemi łaska, to ona decyduje o rozlewaniu się po świecie autentycznej dobroci. Ona przepływa z serca w serce. Bywa, że losy rozdzielą takich ludzi tysiącami kilometrów, dziesiątkami lat, ale raz urządzony pokoik na górze dla prawdziwego przyjaciela, nigdy nie zostanie przez nikogo zajęty. On zawsze czeka, a gdy nastąpi spotkanie, wydaje się jakby rozstanie miało miejsce wczoraj. Te więzy ducha są mocniejsze niż więzy ciała. Zdarza się, że matka, ojciec, syn, córka, mąż, żona nie potrafią urządzić w sercu małego pokoiku dla swoich najbliższych, a uczyni to człowiek zupełnie nieznany. Jego serce bowiem jest szerzej otwarte na dobroć niż serca najbliższych krewnych.

Jezus przybył, by pobłogosławić te więzy ludzkiego serca. Wystarczy wejść z Nim i Apostołami do domu Łazarza w Betanii i zobaczyć, jak jest przyjmowany przez Martę i Marię, by zrozumieć, że w Ewangelii te więzy serca otwartego na „męża Bożego” są wyżej stawiane niż więzy rodzinne.

Ks. Edward Staniek

 

Jak miłować domowników

Czytając słowa Jezusa: „Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien”, można by Go posądzić o egoizm. Z tekstu zda się wynikać, że Jezusowi zależy bardzo na tym, by był miłowany. Nie liczy się przy tym ani z ojcem, ani z matką, ani z dzieckiem. Taka interpretacja słów Mistrza z Nazaretu świadczy jednak o niezrozumieniu Ewangelii. Jezus bowiem wzywa, by otoczono Go miłością jednak nie w trosce o Jego szczęście, lecz w trosce o nasze dobro. Pragnie ostrzec i zachować przed wypaczeniem miłości. Zbyt dobrze zna nieszczęście, jakie jest ukryte w przesadnym umiłowaniu wartości przemijających.

Jezusowi bardzo zależy na tym, by dzieci kochały rodziców, a rodzice dzieci. Ta miłość jest podstawą rodzinnego szczęścia. Warunkiem jednak prawdziwej miłości domowników jest wypełnienie własnego serca miłością Boga. Wypowiedzi Jezusa nie należy rozumieć jako wezwania do rezygnacji z miłości opartej na więzach krwi, lecz jako wezwanie do jej uporządkowania. Chodzi o to, by nigdy nikogo, nawet najbliższych, nie kochać bardziej niż Jezusa.

Jakże często można obserwować dramaty współczesnych ludzi, lekceważących wezwanie Chrystusa. Oto trzydziestoletni syn jest tak zakochany w swej matce, że mimo zawarcia małżeństwa jego serce pozostaje niewolnikiem skierowanego do niej uczucia. W tej sytuacji nie jest w stanie obdarzyć w pełni uczuciem ani swej żony, ani swoich dzieci. Unieszczęśliwia siebie, żonę, dzieci.

Zachowanie hierarchii miłości to jeden z najistotniejszych elementów mądrości. Jej zlekceważenie prowadzi zawsze do wielkich dramatów. Człowiek, który nie oparł życia na miłości Chrystusa, staje się podobny do rozbitka dryfującego na lodowych krach, które coraz bardziej się kruszą i topnieją. Przeskakując z jednej kry na drugą szuka bezpieczeństwa i twardego gruntu pod nogami, a w miarę upływu lat coraz jaśniej dostrzega, że jest to poszukiwanie daremne.

Sam Jezus mógł każdego z nas kochać „aż do końca” tylko dlatego, że nikogo z nas nie kochał bardziej niż swego Ojca. To ta miłość Ojca uzdalniała Go do miłowania każdego człowieka w stopniu najdoskonalszym. On w oparciu o swoje własne doświadczenie ukazuje nam jedynie mądre ustawienie miłości. Kiedy woła: „Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien”, ma na uwadze nie siebie, lecz dobro nasze i naszych bliźnich. W miłowaniu Chrystusa nie my ubogacamy Jego, lecz On nas. Godnym Chrystusa jest ten, kto chce prawdziwie kochać, kto chce w miłości spotkać się z Nim i z swymi bliskimi. Tylko ten, kto kocha Boga, potrafi zawsze ubogacić matkę, ojca, córkę, syna, męża, żonę, siebie.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Obym umarł dla grzechu i żył dla Boga w Chrystusie Jezusie (Rz 6, 11)

Liturgia słowa podaje dzisiaj do rozważania cechy prawdziwego ucznia Jezusowego. Sam Pan kreślił je w słowach, których nie można pominąć: „Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 37-38). Naśladowanie Chrystusa wymaga bezwzględnego przylgnięcia, którego wyrazem jest całkowita miłość, przewyższająca wszelką inną miłość; rodzice powinni kochać Jezusa więcej niż swoje własne dzieci, więcej niż siebie samych, więcej niż życie. To nie jest zaprzeczeniem miłości rodzinnej ani miłości bliźniego — byłoby to zgoła przeciwne prawu Bożemu; lecz nigdy nie należy przenosić miłości do stworzeń nad miłość do Chrystusa. Kiedy okoliczności życia stawiają wobec alternatywy: albo stworzenie, albo Bóg, chrześcijanin powinien być stanowczy w wyborze, nawet gdyby musiał zażądać od własnego serca najcięższej ofiary. Zresztą człowiek, który oddał całe swoje serce Chrystusowi, staje się też zdolny do większej miłości względem bliźniego i własnych krewnych, bo tylko miłość nadprzyrodzona może pokonać wszystkie zapory i sprzeciwy egoizmu. Upomnienie Jezusa, aby wziąć krzyż i naśladować Go, odnosi się właśnie w dużej mierze do pokonywania egoizmu, który utrudniając miłość ku Bogu, przeszkadza także i miłości względem bliźniego, a nawet względem krewnych. Jeśli chce się być wiernym Chrystusowi, trzeba niekiedy przeciwstawiać się stworzeniom, co wcale nie znaczy, że się ich nie kocha, lecz że kocha się je miłością prawdziwszą, która nie idąc na kompromisy jest zdolna podnieść ich do Boga.

„Kto chce znaleźć swe życie, straci je — mówi jeszcze Jezus — a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (tamże 59). Jak człowiek, oddając całe swoje serce Chrystusowi, odnajduje je wzbogacone w moc Bożą i miłość, tak też wyrzekając się siebie do ostatecznych granic — aż po utratę życia — odnajdzie w Chrystusie prawdziwe życie, życie wieczne, którego nikt mu odebrać nie może. Od nielicznych tylko Bóg żąda, aby dowiedli swojej miłości oddając życie za Chrystusa; lecz wymaga od każdego chrześcijanina, aby żył w takim usposobieniu i nie cofał się nigdy przed ofiarą.

W takim świetle należy rozważyć drugie czytanie. Św. Paweł przypomina chrześcijanom obowiązki ochrzczonych „w śmierci” Chrystusa. W mocnych słowach mówi: „Zostaliśmy razem z Nim pogrzebani w śmierć” (Rz 6,4). Nie tylko umarli z Chrystusem, lecz wprost „pogrzebani” w Jego śmierci, tej właśnie, która zniszczyła grzech. Wniosek jest jasny: ochrzczony powinien tak umrzeć dla grzechu, aby wykluczyć go w ogóle ze swojego życia. Odmienne postępowanie Apostoł uważa za rzecz anormalną. Według jego myśli ten, kto został ochrzczony w śmierci Chrystusa, powinien zmartwychwstać na zawsze z Nim i jak On, do „nowego życia” (tamże). A ta „nowość” polega na uwolnieniu od grzechu. Św. Paweł zrozumiał do głębi, czego wymaga naśladowanie Chrystusa. Powtarza więc, że trzeba umrzeć temu wszystkiemu, co odwraca od wielkodusznej służby Pana, wyrzec się tego wszystkiego, co grozi pomniejszeniem bezwzględnej wyższości prymatu miłości, jaka się Jemu należy. Tylko w ten sposób chrześcijanin jest godnym uczniem Chrystusa, ściśle włączonym w Jego śmierć i życie, „To, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga, w Chrystusie Jezusie” (tamże 10-11).

Miłość dobrze uporządkowana, o najłaskawszy Panie Jezu Chryste, jest szczerym uczuciem względem Ciebie oraz względem bliźniego... Miłość jest nieuporządkowana wtedy, gdy nie miłuje się Ciebie ponad wszystko. Ty bowiem jesteś nieskończenie wyższy nad wszystkie stworzenia. Miłość względem bliźniego jest uporządkowana, gdy się go miłuje dla Ciebie... Jeśli się miłuje rodziców i krewnych, więcej niż Ciebie, taka miłość nie jest uporządkowana, ten zaś kto w ten sposób miłuje, nie jest godny Ciebie...
O najłaskawszy Panie, to są przykazania, ku którym powinniśmy stale kierować naszą uwagę, naszą myśl, naszą pamięć. Powinniśmy je zawsze praktykować i wypełniać ze wszystkich sił! Miłość względem bliźniego jest sprawdzianem naszej miłości ku Tobie, o Panie, jej szczerości i wzrostu: istotnie, kto nie stara się kochać Ciebie, nie umie również kochać bliźniego...
O najsłodszy Panie Jezu Chryste, Ty możesz uporządkować prawdziwą miłość, racz mi pomóc przebaczając mi grzechy i czyniąc uczestnikiem swojego miłosierdzia, swojej niezmierzonej łaskawości. Nagnij moje kamienne serce, tak abym zwracał się do Ciebie, Ciebie miłował, bliźniego zaś dla Twojej miłości, bym żył wiecznie z Tobą w miłości uporządkowanej (R. Giordano).

O Jezu, oby nic mnie nie mieszało i nic mnie nie zatrzymywało na drodze. Tylko Ty jesteś celem mojego życia, reszta nie ma dla mnie znaczenia; bylebym Cię tylko miłował i dążył do Ciebie, reszta nic dla mnie nie znaczy. Obym umiał poświęcać serdecznie Tobie, o Panie, wszystkie moje cierpienia duszy i serca. Ziemia jest niczym, świat jest niczym; Ty Jezu, tylko Ty jesteś wszystkim dla mnie, a ja jestem cały Twój (A. Chevrier).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 328

Do góry

Książka na dziś

O szczęściu prościej się nie da (książeczka + 2xCD)

O szczęściu prościej się nie da (książeczka + 2xCD)

ks. Mirosław Maliński

Czy trzeba jechać aż do Afryki, aby przekonać się, co tak naprawdę daje ludziom szczęście w życiu? Może i nie trzeba, ale okazuje się to bardzo pomocne przy konstruowaniu "przepisu" na szczęśliwe życie. Tak przynajmniej uważa ks. Mirosław Maliński znany duszpasterz studencki z Wrocławia, który właśnie debiutuje jako autor RTCK świetnym nagraniem "O SZCZĘŚCIU. Prościej się nie da". Znany z doskonałego poczucia humoru, świetnego kontaktu z młodymi, dla znajomych "Malina" - w kilku prostych, zabawnych i ciekawych historiach opowiedział o tym, co tak naprawdę okazuje się sposobem na szczęśliwe życie. Na nagraniu usłyszysz m.in.: - Od czego zacząć poszukiwanie szczęścia? - Dlaczego warto być "na zewnątrz"? - Kiedy masz szansę, aby stać się szczęśliwym? - Jak zaprzyjaźnić z Bogiem? - Na czym polega filozofia braku i dziękczynienia Nagranie koi duszę, nieodwracalnie poprawia nastrój i sprawia, że świat, na który spoglądasz okazuje się znaczniej jaśniejszy, piękniejszy i prostszy, niż był wcześniej.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

3 LIPCA 2017

Poniedziałek

Święto św. Tomasza Apostoła

Dzisiejsze czytania

(Ef 2,19-22)
Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga - zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.

(Ps 117,1-2)
REFREN: Idźcie i głoście światu Ewangelię
lub Alleluja

Chwalcie Pana, wszystkie narody,
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska,
a wierność Pana trwa na wieki.

(J 20,29)
Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

(J 20,24-29)
Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Jak św. Tomasz Apostoł, patron dzisiejszego dnia, potrzebujemy umocnienia wiary, potrzebujemy znaków Bożej obecności w naszym życiu. Słowo Boże ukazuje nam, że to wspólnota Kościoła jest miejscem, gdzie możemy najpełniej doświadczać Jezusa, gdzie możemy Go widzieć oczami wiary. Obyśmy umieli dzisiaj dostrzec Jego obecność i jak Tomasz Apostoł wyznać: „Pan mój i Bóg mój”.

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2009, s. 15

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Jestem zawsze z Tobą

„Boże, Ty Boże mój... do Ciebie lgnie moja dusza, prawica Twoja mnie wspiera” (Ps 63, 2. 9)

Bóg „jest niedaleko od każdego z nas. W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 27-28). Bóg nie tylko nas otacza wszędzie swoją obecnością, która działa we wszystkich stworzeniach i w nas samych, lecz przez łaskę mieszka w nas: „my jesteśmy świątynią Boga żywego” (2 Kor 6, 16). Jest to obecność duchowa, wprawdzie nieuchwytna dla zmysłów, lecz rzeczywista. Jeśli więc Bóg jest zawsze z nami, w nas, dlaczego nie moglibyśmy się utrzymać w stałej łączności z Nim? Takie jest głębokie pragnienie tego, kto żyje prawdziwą wiarą, przekonany, że obecność Boga jest najbardziej rzeczywistą ze wszystkich obecności. Owszem, jest to jedyna obecność konieczna, bez niej żadne stworzenie nie może istnieć, obecność ta bowiem kieruje i zachowuje cały wszechświat, w duszy sprawiedliwego zaś jest zamieszkiwaniem Trójcy, darem zażyłej przyjaźni w ciągłym obcowaniu przez poznanie i miłość. Rozważając tę tajemnicę siostra Elżbieta od Trójcy Świętej pisała: „«Bóg jest we mnie, a ja w Nimi», te słowa niech będą naszym hasłem. Jaka to radosna tajemnica — ta obecność Boga w nas, w wewnętrznym sanktuarium dusz naszych, gdzie możemy Go zawsze znaleźć, nawet kiedy nie odczuwamy Jego obecności przez zmysły! Cóż znaczy odczucie? Może On jest nawet nam bliższy wówczas, gdy odczuwamy Go mniej. Jest tutaj, w głębi duszy, i tu lubię Go szukać. Starajmy się nie zostawiać Go nigdy samego, a życie nasze niech będzie zawsze nieustanną modlitwą” (Lt 45).

Kto zrozumiał wielkość tajemnicy Boga obecnego w swoim sercu, ten pragnie gorąco żyć z Nim, przedłużyć łączność z Nim na cały dzień, na czas każdego zajęcia. Jak można mieć Boga tak blisko i zapominać o Nim? „Gdybym dawniej rozumiała jak teraz — woła Teresa od Jezusa — że w małym mieszkaniu, mieszkaniu mojej duszy przebywa tak wielki Król, nie byłabym Go nigdy zostawiała samego, lecz przynajmniej od czasu do czasu starałabym się dotrzymać Mu towarzystwa, a szczególnie pilnie wystrzegałabym się grzechu” (Dr.d. 28, 11).

O Boże, Ty jesteś nieustannie obecny przy mnie z całą swoją miłością, z całą czułością i z boską swoją mocą, a ja tego nie wiedziałam! Ja, która się lękam pozostawać sama, nie jestem nigdy sama. Twoja wszechmoc i Twoja miłość, o mój Boże, opiekują się mną, chronią mnie nieustannie z całą delikatnością. Ty miłujesz mnie miłością, która się udziela i zniża do istoty umiłowanej, by ją pociągnąć do siebie, zachować od wszelkiego zła i napełnić swoimi dobrami.
Jak wielka to niedelikatność i słabość wątpić o takiej miłości z powodu własnych trosk, a równocześnie co za śmiałość! O Boże, umocnij mnie przeciw mojej słabości! (Bł. M. Teresa de Soubiran).

To do nas wszystkich, Boże mój, mówisz jak do Abrahama: „Chodź przede Mną i bądź doskonały”. Trwać w Twojej obecności to jest środek i przyczyna; być doskonałym to jest wynik, skutek, cel.
„Bądźcie doskonałymi, jak Ojciec wasz niebieski jest doskonały”. Nakazujesz nam być doskonałymi i równocześnie ukazujesz nam środek, aby się nimi stać. Ten środek to trwanie nieustanne w Twojej obecności... Kiedy się żyje pod okiem tego, kogo się miłuje, czy można postępować inaczej, jak dążyć wszystkimi siłami swego jestestwa, aby się Mu we wszystkim podobać?...
W każdej chwili naszego życia jesteśmy pod Twoim wejrzeniem, o Boże mój., o wiele bliżsi, o wiele ściślej złączeni, niż moglibyśmy być z jakąkolwiek istotą ludzką podczas najpoufniejszej rozmowy... Ty nie tylko jesteś blisko nas, ale jesteś przy nas i w nas; ogarniasz nas i napełniasz; Ty nie tylko znasz nasze słowa i nasze czyny, lecz także nasze myśli najskrytsze, nawet przelotne... O Boże mój, spraw, abym pamiętał bez przerwy o tej błogosławionej prawdzie. Jeśli tylko jedna chwila towarzystwa osoby kochanej wydaje się tak słodka, cenniejsza od całej ziemi... to jaka jest nasza nieskończona szczęśliwość, gdy w każdej chwili naszego życia zażywamy Twojej obecności?
O Boże mój, daj mi odczuć tę obecność, spraw, abym w niej rozkoszował się, myślał o niej nieustannie i dzięki niej stał się doskonały! (Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 337

Do góry

Książka na dziś

Obrazy duszy. O uzdrowicielskiej sile rocznego cyklu

Obrazy duszy. O uzdrowicielskiej sile rocznego cyklu

o. Anselm Grün OSB

Znany niemiecki benedyktyn, autor książek wydanych na świecie w nakładzie ponad 14 milionów egzemplarzy, w swojej najnowszej publikacji pokazuje nam, w jaki sposób powtarzający się cykl pór roku jest źródłem naszego doświadczenia samych siebie, a święta rocznego cyklu kościelnego stają się obrazami naszej duszy, wyrażającymi istotne jej tęsknoty i poruszającymi wszystko to, co nosimy w sobie często w sposób nieuświadomiony, a czego nie potrafimy zaktywizować. Obrazy roku kościelnego chcą się w nas uformować, stać się naszymi wewnętrznymi obrazami, by doprowadzić nas do spotkania z pierwotnym, jedynym i niezafałszowanym obrazem, jaki Bóg sobie uczynił z każdego z nas.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

4 LIPCA 2017

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Rdz 19,15-29)
Gdy już zaczynało świtać, aniołowie przynaglali Lota, mówiąc: Prędzej, weź żonę i córki, które są przy tobie, abyś nie zginął z winy tego miasta. Kiedy zaś on zwlekał, mężowie ci chwycili go, jego żonę i dwie córki za ręce - Pan bowiem litował się nad nim - i wyciągnęli ich, i wyprowadzili poza miasto. A gdy ich już wyprowadzili z miasta, rzekł jeden z nich: Uchodź, abyś ocalił swe życie. Nie oglądaj się za siebie i nie zatrzymuj się nigdzie w tej okolicy, ale szukaj schronienia w górach, bo inaczej zginiesz! Ale Lot rzekł do nich: Nie, panie mój! Jeśli darzysz twego sługę życzliwością, uczyń większą łaskę niż ta, którą mi wyświadczyłeś, ratując mi życie: bo ja nie mogę szukać schronienia w górach, aby tam nie dosięgło mnie nieszczęście i abym nie zginął. Oto jest tu w pobliżu miasto, do którego mógłbym uciec. A choć jest ono małe, w nim znajdę schronienie. Czyż nie jest ono małe? Ja zaś będę mógł ocalić życie. Odpowiedział mu: Przychylam się i do tej twojej prośby; nie zniszczę więc miasta, o którym mówisz. Szybko zatem schroń się w nim, bo nie mogę dokonać zniszczenia, dopóki tam nie wejdziesz. dlatego dano temu miastu nazwę Soar. Słońce wzeszło już nad ziemią, gdy Lot przybył do Soaru. A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana . I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność. Żona Lota, która szła za nim, obejrzała się i stała się słupem soli. Abraham, wstawszy rano, udał się na to miejsce, na którym przedtem stał przed Panem. I gdy spojrzał w stronę Sodomy i Gomory i na cały obszar dokoła, zobaczył unoszący się nad ziemią gęsty dym, jak gdyby z pieca, w którym topią metal. Tak więc Bóg, niszcząc okoliczne miasta, przez wzgląd na Abrahama ocalił Lota od zagłady, jakiej uległy te miasta, w których Lot przedtem mieszkał.

(Ps 26,2-3.9-12)
Doświadcz mnie, Panie, wystaw mnie na próbę, wybadaj moje nerki i serce: Bo mam przed oczyma Twoją łaskawość i postępuję w Twej prawdzie. Nie dołączaj mej duszy do grzeszników i życia mego do ludzi pragnących krwi, w ich ręku zbrodnia, a ich prawica pełna jest przekupstwa. Ja zaś postępuję nienagannie, wyzwól mnie i zmiłuj się nade mną! Moja stopa stoi na równej drodze, na zgromadzeniach błogosławię Pana.

(Ps 130,5)
W Panu pokładam nadzieję, nadzieję żywi moja dusza: oczekuję na Twe słowo.

(Mt 8,23-27)
Gdy wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: Panie, ratuj, giniemy! A On im rzekł: Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary? Potem wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

„Zerwała się gwałtowna burza (...), On zaś spał”. „Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie?” (Ps 44,24). Ileż to razy narzekaliśmy na bezczynność Boga. Nie widząc Jego interwencji, wpadaliśmy w panikę jak przestraszeni uczniowie podczas sztormu na Jeziorze Galilejskim. A przecież Jego imię to „Jestem”. „Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?”. „Nie zdrzemnie się ani nie zaśnie Ten, który czuwa nad Izraelem” (Ps 121,4)

Jacek Szymczak OP, „Oremus” czerwiec 2009, s. 134

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Wytrwali w modlitwie

„Dusza moja pożąda Ciebie w nocy, duch mój poszukuje Cię rankiem” (Iz 26, 9)

„Modlitwa wewnętrzna zasadza się na miłości, byłoby więc błędem myśleć, że nie ma modlitwy, jeśli ktoś nie rozporządza potrzebnym czasem i samotnością” (T.J.: Ż. 7, 12). Właśnie dlatego, że modlitwa opiera się przede wszystkim na miłości i z niej wypływa, możliwe jest przedłużanie jej poza czas wyłącznie na nią przeznaczony. Jeśli nie można nieustannie myśleć o Bogu, bądź dlatego, że umysł się męczy, bądź dlatego, że wiele zajęć wymaga całej uwagi, to można miłować i pragnąć Boga zawsze, nawet wówczas gdy myśl musi się zajmować czym innym. Miłość polega właśnie na tym wewnętrznym skierowaniu woli do Boga, a to może i powinno istnieć nawet podczas wykonywania obowiązków, które całkowicie zajmują rozum; owszem, takie nastawienie może stać się gorętsze dzięki pragnieniu wykonania każdej czynności z miłości ku Bogu, by Mu sprawić przyjemność i oddać chwałę. „Przyczyną modlitwy — poucza św. Tomasz — jest pragnienie wzbudzone przez miłość... A to pragnienie w nas powinno być nieustannie, albo w akcie, albo też wirtualnie... Mówi się, że ktoś modli się stale... dzięki ciągłości swojego pragnienia” (II-a II-ae, 83, 14). Im bardziej żywe, wytrwałe, zdolne natchnąć i opanować całe życie chrześcijanina jest pragnienie Boga, tym bardziej nieustanna jest jego modlitwa i tym lepiej spełnia polecenie Pisma świętego: „Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 Kor 10, 31). Na chwałę Boga, z miłości ku Bogu, który nie jest daleko od nas, lecz w nas, bardziej nam bliski niż my sami sobie. On w głębi naszego jestestwa budzi pragnienie siebie, rozlewa i ożywia miłość. Jeśli nie będziemy zamknięci na Jego natchnienia, głusi na wezwania, znajdziemy w sobie, płynące z Boga, niewyczerpane źródło pragnienia i coraz to gorętszej miłości. „Módl się zawsze nieustannym pragnieniem opartym na wierze, nadziei, miłości — mówi św. Augustyn. — Ponieważ nie masz czasu modlić się długo, trzeba się stale modlić takim właśnie pragnieniem”.

O Boże mój, dusza moja omdlewa z pragnienia, by zjednoczyć i głęboko połączyć się z Tobą słodkim i świętym węzłem nierozerwalnej miłości! Czego mam szukać w niebie? Czego mam pragnąć na ziemi? Boga mojego serca, Boga, który będzie moim dziedzictwem na wieki! Och, kiedyż przeminie dla mnie całkowicie gwar świata? Kiedyż wreszcie uwolnię się od więzów, trosk i zmiennych kolei świata? Kiedy zakończy się moja pielgrzymka, smutne więzienie na tym miejscu wygnania? Kiedy ujrzę zanikający cień śmierci i wschodzący brzask wiecznej światłości? Kiedy będę wolny od ciężaru tego ciała, kiedy będę radował się Tobą i chwalił Cię wiecznie i bez przeszkód, razem z Twoimi Świętymi? O Boże mój, miłości moja, moje jedyne pragnienie, moje jedyne dobro! (Bł. Ludwik Blozjusz).

Każde moje pragnienie jest znane Tobie, o Panie, nie ludziom, którzy nie mogą widzieć serca, lecz Tobie...
Spraw, aby moje pragnienie było zawsze przed Tobą, a Ty, o Ojcze, który widzisz w skrytości, wysłuchasz je. Moje pragnienie jest moją modlitwą; jeśli pragnienie trwa, trwa i modlitwa... Może bez przerwy zginamy kolana, upadamy na twarze lub wznosimy ręce, by wypełnić nakaz: módlcie się nieustannie?... Daj mi zrozumieć, Panie, że istnieje inna modlitwa wewnętrzna, która nie zna przerwy: pragnienie...
Spraw, abym nigdy nie przestał pragnąć, abym nie ustał nigdy modlić się... Przed Tobą jest każde moje pragnienie. A jeśli przed Tobą jest pragnienie, czyż nie będzie przed Tobą także moje westchnienie? Jak mogłoby ono nie być, skoro westchnienie jest głosem pragnienia?...
Jeśli w sercu żyje pragnienie, żyje również westchnienie; nie zawsze dociera ono do uszu ludzi, lecz nigdy, o Boże, nie pozostaje daleko od Twoich uszu (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 340

Do góry

Książka na dziś

Jezu, Ty się tym zajmij! Modlitwa pełna zawierzenia

Jezu, Ty się tym zajmij! Modlitwa pełna zawierzenia

Joanna Piątek

Niezwykła modlitwa zawierzenia, która podbija serca wiernych na całym świecie. „Jezu, Ty się tym zajmij” to nie jest zwykłe zawołanie. To modlitwa, która rozczula Boże Serce, modlitwa pełna zawierzenia. Jak mówi Pan Jezus w podyktowanym ks. Dolindo Ruotolo Akcie zawierzenia: „Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami: Jezu, Ty się tym zajmij. (...) Czyń tak we wszystkich swoich potrzebach; czyńcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, ciągłe, ciche cuda. Poprzysięgam wam na moją Miłość. Zajmę się tym, zapewniam was”. Czy odważysz się na pierwszy krok w stronę nowego życia, życia w objęciach Bożej Miłości? Wystarczy tylko zamknąć oczy i z serca powiedzieć: „Jezu, Ty się tym zajmij”.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

5 LIPCA 2017

Środa

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Rdz 21,5.8-20)
Abraham miał sto lat, gdy mu się urodził syn jego Izaak. Dziecko podrosło i zostało odłączone od piersi. Abraham wyprawił wielką ucztę w tym dniu, w którym Izaak został odłączony od piersi. Sara widząc, że syn Egipcjanki Hagar, którego ta urodziła Abrahamowi, naśmiewa się z Izaaka, rzekła do Abrahama: Wypędź tę niewolnicę wraz z jej synem, bo syn tej niewolnicy nie będzie współdziedzicem z synem moim Izaakiem. To powiedzenie Abraham uznał za bardzo złe - ze względu na swego syna. A wtedy Bóg rzekł do Abrahama: Niechaj ci się nie wydaje złe to, co Sara powiedziała o tym chłopcu i o twojej niewolnicy. Posłuchaj jej, gdyż tylko od Izaaka będzie nazwane twoje potomstwo. Syna zaś tej niewolnicy uczynię również wielkim narodem, bo jest on twoim potomkiem. Nazajutrz rano wziął Abraham chleb oraz bukłak z wodą i dał Hagar, wkładając jej na barki, i wydalił ją wraz z dzieckiem. Ona zaś poszła i błąkała się po pustyni Beer-Szeby. A gdy zabrakło wody w bukłaku, ułożyła dziecko pod jednym krzewem, po czym odeszła i usiadła opodal tak daleko, jak łuk doniesie, mówiąc: Nie będę patrzała na śmierć dziecka. I tak siedząc opodal, zaczęła głośno płakać. Ale Bóg usłyszał jęk chłopca i Anioł Boży zawołał na Hagar z nieba: Cóż ci to, Hagar? Nie lękaj się, bo usłyszał Bóg jęk chłopca tam leżącego. Wstań, podnieś chłopca i weź go za rękę, bo uczynię go wielkim narodem. Po czym Bóg otworzył jej oczy i ujrzała studnię z wodą; a ona poszła, napełniła bukłak wodą i dała chłopcu pić. Bóg otaczał chłopca opieką, gdy dorósł. Mieszkał on na pustyni i stał się łucznikiem.

(Ps 34,7-8.10-13)
REFREN: Biedak zawołał i Pan go wysłuchał

Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.
Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych,
aby ich ocalić.

Bójcie się Pana wszyscy Jego święci,
ci, co się Go boją, nie zaznają biedy,
Bogacze zubożeli i zaznali głodu,
szukającym Pana niczego nie zabraknie.

Zbliżcie się, synowie, posłuchajcie, co mówię,
będę was uczył bojaźni Pańskiej.
Kim jest ten człowiek, co pożąda życia
i długich dni pragnie, by się nimi cieszyć?

(Am 5,14)
Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli. Wtedy Pan Bóg będzie z wami.

(Mt 8,28-34)
Gdy przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wybiegli Mu naprzeciw dwaj opętani, którzy wyszli z grobów, bardzo dzicy, tak że nikt nie mógł przejść tą drogą. Zaczęli krzyczeć: Czego chcesz od nas, /Jezusie/, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas? A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go: Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń! Rzekł do nich: Idźcie! Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Bóg jest miłosierny, słyszy wołanie odrzuconych, samotnych i udręczonych. Największą tragedią człowieka jest jednak zniewolenie złem – grzechem. Jezus pragnie, byśmy przyjęli Jego pomoc i pozwolili Mu obdarować nas wolnością. To od nas zależy, czy zechcemy stawać się ludźmi szukającymi dobra, ze świadomością, że będzie to oznaczało trud rezygnacji z naszych nieuporządkowanych przywiązań, trud walki z nałogami, trud codziennego ofiarowywania swego życia naszym bliskim.

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2009, s. 4

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Na rozmowie z Ojcem

Panie stawiam sobie zawsze Ciebie przed oczy, Ty mi ukażesz ścieżkę życia (Ps 16, 8. 11)

„Religia z samej swojej natury jest obcowaniem człowieka z Bogiem. Modlitwa wyraża to obcowanie za pomocą rozmowy... dialog staje się pełny i poufny; dziecko jest do niego wezwane, mistyk wyżywa się w nim” (Paweł VI). Dialog z Bogiem nie jest jakimś niezwykłym wydarzeniem w życiu gorliwego chrześcijanina, lecz ulubionym, stałym zwyczajem. Nie jest czymś wyuczonym lub nakazanym, jak jakaś konwersacja wymagana przez etykietę lub przyzwoitość, lecz czymś całkowicie spontanicznym, jak spotkanie dziecka z Ojcem. Nie jest to również wydarzenie zewnętrzne wyrażające się w formułach, w słowach wypowiadanych wargami, lecz wydarzenie wewnętrzne, czyli głębokie obcowanie z Bogiem, żywe pragnienie słuchania Go i rozmawiania z Nim.

Jeśli przeznaczamy na ten dialog określony czas modlitwy, to jednak nie możemy ograniczać się do takiego jedynie czasu. Modlitwa ma wzmocnić nasz dialog z Bogiem, zasilić go, odnowić jego zapał; lecz po zakończeniu modlitwy nie można kończyć dialogu. Bóg jest zawsze z nami, nie może więc ustać słuchanie Go; chociaż On milczy, ma zawsze coś do powiedzenia tym, którzy Go miłują, jeśli nie przez swoją obecność nieustającą, to przez łaskę i miłość nieustannie udzielane duszy.

„Obyście usłyszeli dzisiaj głos Jego: nie zatwardzajcie serc waszych” (Ps 95, 7-8). Bóg nie zobowiązał się mówić do nas tylko w określonym czasie i w określony sposób. Aby dać się słyszeć, nie potrzebuje słów: natchnienia i poruszenia Jego łaski, okoliczności, jakie dopuszcza boska opatrzność, są wymowniejsze niż jakikolwiek język ludzki i mogą dosięgnąć człowieka w każdej chwili, w każdym miejscu. Lecz aby je rozpoznać, potrzeba skupienia wewnętrznego, wytrwałego nastawienia woli na Boga, pragnienia przyjęcia najmniejszego nawet znaku Jego boskiej woli, upodobania. „Oto jak oczy sługi są zwrócone na ręce ich panów... tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu” (Ps 123, 2).

Będę słuchał, co we mnie będzie mówił Pan Bóg”. Błogosławiona dusza, która słucha Cię, o Panie, kiedy mówisz w jej wnętrzu, i z ust Twoich otrzymuje słowa pociechy! Błogosławione uszy, które uchwycą szept Bożego tchnienia, a na podszepty tego świata wcale nie zważają! Błogosławione uszy, które słuchają głosu nie z zewnątrz brzmiącego, lecz Prawdy, co wewnątrz uczy! Błogosławione oczy zamknięte dla rzeczy zewnętrznych, a wpatrzone w świat wewnętrzny! Błogosławieni ci, co wnikają w życie wewnętrzne i usiłują przygotować się przez codzienne ćwiczenia pobożne do coraz doskonalszego ogarnięcia tajemnic niebieskich! (O naśladowaniu Chrystusa III, 1, 1).

Całe moje życie niech będzie Twoim, o Panie: oddaję Ci szczerze całego siebie. Cały mój duch, całe serce i ciało, całe moje życie niech żyje dla Ciebie, Życie moje, ponieważ uwolniłeś mnie całego, byś mógł mnie posiąść całego, odnowiłeś mnie całego, byś mnie miał całego.
Będę Cię więc miłował, o Panie, moja mocy, będę Cię miłował, niewysłowiona moja radości, całe moje życie będzie żyło nie dla mnie, lecz dla Ciebie; ginęło ono w swej nędzy, a zmartwychwstało dzięki Twemu miłosierdziu, o Boże najlitościwszy, tak rozrzutny w swoich darach względem tych, którzy kochają Twoje imię. Dlatego, Panie Boże mój, uświęcicielu mój, rozkazałeś mi w swoim prawie, abym miłował Cię całym sercem, całą duszą, ze wszystkich myśli, ze wszystkich sił aż po głębokości mojego serca, każdej godziny i każdej chwili, w której korzystam z darów twojego miłosierdzia...
Ponieważ nie ma godziny ani chwili w całym moim życiu, byś mnie nie podtrzymywał swoimi dobrodziejstwami, więc nie powinno być ani jednej chwili, w której bym nie miał przed oczyma i w swej pamięci Ciebie i nie miłował Cię ze wszystkich moich sił. Lecz nie jestem do tego zdolny, jeśli Ty mnie nie wspomożesz, bo Twoim jest każdy dar dobry, a każdy dar doskonały zstępuje od Ojca światłości, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Istotnie, kochać Cię, o Panie, to nie zależy od tego, kto chce, ani od tego, kto się trudzi, lecz od Tych, którym Ty okazujesz miłosierdzie. Twoim jest ten dar, Panie, bo wszelkie dobro pochodzi od Ciebie. Nakazujesz mi miłować Cię: daj to, co rozkazujesz, i rozkaż to, co chcesz (Pseudo-Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 344

Do góry

Książka na dziś

Święta Maria Goretti (książka+DVD)

Święta Maria Goretti (książka+DVD)

W OBRONIE GODNOŚCI I CZYSTOŚCI Przejmujący film Giulio Base, zrealizowany w ramach telewizyjnego cyklu „Historie Świętych” pod patronatem Zgromadzenia Pasjonistów, przedstawia biografię św. Marii Gorettii, męczennicy, która zginęła broniąc dziewictwa. Film rozpoczynają sceny z 5 lipca 1902 roku, kiedy w domu zajmowanym przez rodziny Gorettich i Serenellich, młody Aleksander Serenelli brutalnie zaatakował Marię. Przed śmiercią dziewczynka darowała winę swojemu zabójcy. Miała 11 lat, 8 miesięcy i 20 dni. 26 czerwca 1950 roku Pius XII ogłosił Marię Goretti świętą. Giulio Base dosyć wiernie trzymał się faktów, film w sposób wiarygodny i z wyczuciem przedstawia historię małej świętej męczennicy. We włoskiej telewizji obejrzało go prawie 9 i pół miliona widzów.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

6 LIPCA 2017

Czwartek

Wspomnienie bł. Marii Teresy Ledóchowskiej, dziewicy

Dzisiejsze czytania

(Rdz 22,1-19)
Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: Abrahamie! A gdy on odpowiedział: Oto jestem - powiedział: weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę. Nazajutrz rano Abraham osiodłał swego osła, zabrał z sobą dwóch swych ludzi i syna Izaaka, narąbał drzewa do spalenia ofiary i ruszył w drogę do miejscowości, o której mu Bóg powiedział. Na trzeci dzień Abraham, spojrzawszy, dostrzegł z daleka ową miejscowość. I wtedy rzekł do swych sług: Zostańcie tu z osłem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was. Abraham, zabrawszy drwa do spalenia ofiary, włożył je na syna swego Izaaka, wziął do ręki ogień i nóż, po czym obaj się oddalili. Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: Ojcze mój! A gdy ten rzekł: Oto jestem, mój synu - zapytał: Oto ogień i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie? Abraham odpowiedział: Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój. I szli obydwaj dalej. A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna. Ale wtedy Anioł Pański zawołał na niego z nieba i rzekł: Abrahamie, Abrahamie! A on rzekł: Oto jestem. Anioł powiedział mu: Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna. Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. I dał Abraham miejscu temu nazwę "Pan widzi". Stąd to mówi się dzisiaj: Na wzgórzu Pan się ukazuje. Po czym Anioł Pański przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: Przysiągam na siebie, wyrocznia Pana, że ponieważ uczyniłeś to, a nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu. Abraham wrócił do swych sług i wyruszywszy razem z nimi w drogę, poszedł do Beer-Szeby. I mieszkał Abraham nadal w Beer-Szebie.

(Ps 116,1-6.8-9)
REFREN: W krainie życia będę widział Boga

Miłuję Pana, albowiem usłyszał
głos mego błagania,
bo skłonił ku mnie swe ucho
w dniu, w którym wołałem.

Oplotły mnie więzy śmierci,
dosięgły mnie pęta otchłani,
ogarnął mnie strach i udręka.
Ale wezwałem imienia Pana:
„O Panie, ratuj me życie!”

Pan jest łaskawy i sprawiedliwy,
Bóg nasz jest miłosierny.
Pan strzeże ludzi prostego serca:
byłem w niewoli, a On mnie wybawił.

Uchronił bowiem moją duszę od śmierci,
oczy od łez, nogi od upadku.
Będę chodził w obecności Pana
w krainie żyjących.

(2 Kor 5,19)
W Chrystusie Bóg pojednał świat ze sobą, nam zaś przekazał słowo jednania.

(Mt 9,1-8)
Jezus wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta. I oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Ufaj, synu! Odpuszczają ci się twoje grzechy. Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: On bluźni. A Jezus, znając ich myśli, rzekł: Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań i chodź! Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał i poszedł do domu. A tłumy ogarnął lęk na ten widok, i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

„Jezus Chrystus śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię”. To światło jest naszym skarbem, skarbem, którym powinniśmy się dzielić. Dobrze to rozumiała patronka dzisiejszego dnia, bł. Maria Teresa Ledóchowska (1863-1922), która poświęciła wszystkie swoje zdolności służbie misjom w Afryce. Wydawała czasopismo „Echo z Afryki” i prowadziła korespondencję z misjonarzami. Jej skromne dzieło zaczęło się tak rozrastać, że znalazła współpracowników i założyła Sodalicję św. Piotra Klawera. Bł. Maria Teresa Ledóchowska pokazuje nam miłość przenikniętą głębokim zaufaniem Jezusowi i wyrażającą się w konkretnych czynach.

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2015, s. 29

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Słuchajcie głosu Pana

Błogosławiony człowiek, który Cię słucha, o Panie, i co dzień u drzwi Twoich czeka (Prz 8, 34)

Dialog zakłada słuchanie. W Piśmie świętym po wiele razy rozbrzmiewa wezwanie: „Słuchajcie słowa Pana” (Jr 31, 10). To był nieustanny okrzyk proroków przywołujących ludzi do ich właściwego powołania: słuchać głosu Boga i iść za Nim. „Słuchajcie głosu mojego! — mówi Pan przez usta Jeremiasza — a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem” (7, 23).

Lecz słowo Boga zostało dane światu w całej pełni, kiedy Słowo ciałem się stało, Słowo stało się człowiekiem i przyszło między ludzi, by mówić z nimi. Wówczas dał się słyszeć głos z nieba: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie... Jego słuchacie” (Mt 17, 5). Cała Ewangelia jest wezwaniem do słuchania. Ze słuchania rodzi się wiara (Rz. 10, 17); dzięki słuchaniu ludzie przyjmują orędzie Chrystusa, owszem, przyjmują samego Chrystusa i w Nim stają się dziećmi Boga: „Wszystkim, którzy Go przyjęli, dał moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1, 12). Słuchać lub nie, to sprawa życia albo śmierci. Kto Go słucha, idzie za Nim, przyjmuje Jego naukę, należy do Jego owczarni: Jego owce „słuchają Jego głosu” (J 10, 3). Nie wystarczy słuchanie powierzchowne, nie wystarczy słuchać tylko niekiedy; trzeba słuchać zawsze. Kto kocha, zawsze uważnie słucha głosu umiłowanej osoby.

Świat jest pełen głosów. Ludzie są żądni słuchania: wiadomości, sprawozdań, nowości, ciekawostek. Te głosy zbyt łatwo stają się gwarem, który ogłusza, czyni człowieka powierzchownym, niezdolnym do zwracania się ku wnętrzu i do słuchania jedynego prawdziwego Głosu. Człowiek nawet gdy się modli, zatrzymuje się niejako na powierzchni: fizycznie słucha głosu kapłana lub pobożnej książki mówiącej mu o Bogu, lecz rzadko pozwala temu głosowi przeniknąć do głębi swego jestestwa, jak ziarnu wrzuconemu w ziemię, aby w swoim czasie zakiełkowało. A jednak tylko ci, którzy przyjmują „słowo o Królestwie” w ziemię dobrą, czyli słuchają, wykonują je, żyją nim, przynoszą owoc (Mt 13, 19-23).

Mów, Panie, bo słucha sługa Twój. Jestem Twym sługą, poucz mię, żebym poznał Twe wskazania. Nakłoń serce moje ku słowom ust Twoich, niech mowa Twoja spłynie jak rosa.
Mówili kiedyś synowie Izraela do Mojżesza: mów do nas, a słuchać będziemy; niech nie mówi do nas Pan, byśmy przypadkiem nie poumierali. Nie tak, Panie, nie tak proszę, ale raczej z Samuelem prorokiem pokornie i usilnie błagam: mów, Panie, bo słucha sługa Twój. Niech nie mówi do mnie Mojżesz lub którykolwiek z proroków, ale Ty raczej mów, Panie i Boże, któryś natchnął i oświecił wszystkich proroków; bo Ty sam bez nich możesz mnie doskonale napełnić swym Duchem, oni zaś bez Ciebie niczego nie dokażą.
Prorocy mogą wprawdzie wypowiadać słowa, ale ducha nie dają. Pięknie mówią, lecz jeżeli Ty milczysz, serca nie zapalają. Pisma podają, ale Ty odkrywasz ich znaczenie. Głoszą tajemnice, lecz Ty dajesz klucz do zrozumienia zagadek. Ogłaszają przykazania, ale Ty pomagasz do ich spełnienia. Drogę wskazują, lecz Ty dajesz moc, żeby iść po niej. Oni tylko na zewnątrz działają, ale Ty umysł pouczasz i oświecasz. Oni z wierzchu skrapiają, lecz Ty udzielasz płodności. Oni wołają słowy, ale Ty słuchającemu dajesz zrozumienie...
Mów więc, Panie, bo słucha sługa Twój; masz bowiem słowa żywota wiecznego (O naśladowaniu Chrystusa III, 2, 1-3).

W Tobie, o Jezu, i w Ojcu Twoim jest tylko jeden Duch, jeden sposób myślenia i działania, ten sam Duch, który działa zawsze w jedności z Ojcem i Synem; więc słuchając Ciebie, słucham Ojca... Widząc, jak działasz, widzę jedynie czynności Ojca, ponieważ Syn niczego nie czyni od siebie, a Ojciec sam czyni swoje dzieła. Jak piękna harmonia i zgodność między Ojcem i Synem, i Duchem Świętym w Tobie, o Jezu!
Cóż więc innego powinienem czynić, jak tylko poznawać Ciebie, słuchać Twojego słowa, rozważać Twoje czynności, aby upodobnić się do Ciebie i w ten sposób napełnić się Duchem Świętym?... Duch Boży ogarnął całe Twoje życie... Każde Twoje słowo, każdy przykład jest jakby promieniem światła padającym z nieba, by oświecić mnie i udzielić mi życia. Spraw, abym poznawał Cię każdego dnia, by napełniać się Duchem Bożym (A. Chévrier).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 347

Do góry

Książka na dziś

Serce ucznia. Duchowa równowaga (CD-MP3)

Serce ucznia. Duchowa równowaga (CD-MP3)

Ulf Ekman

Serce ucznia zanurzone w wierze, ugruntowane w miłości, otwarte na zaskakujące działanie Ducha Świętego i jednocześnie wiernie zakorzenione w Tradycji Kościoła; serce nieustannie głodne osobistej relacji z Jezusem, a zarazem zjednoczone z braćmi i rozpalone pragnieniem służby oraz głoszenia Ewangelii; serce ciche i pokorne, a także dynamiczne i pełne pasji; serce wytrwałe w czasie próby, ufne w obliczu cierpienia i wypełnione pokojem, który nie pochodzi z tego świata. Ulf Ekman przekonuje, że niezależnie od tego, w jakim miejscu i na jakim etapie życia jesteś, Bóg pragnie objawiać ci coraz więcej siebie, kształtując w tobie serce ucznia zdrowe, zachowujące równowagę i wybijające piękny rytm Jego chwały. Nagrania pochodzą z II edycji sesji dla liderów z Ulfem Ekmanem, która odbyła się w dniach 5-7 maja 2017 r. w Cieszynie i została zorganizowana przez Wspólnotę i Szkołę Nowej Ewangelizacji Zacheusz. Dodatek: Homilia ks. bp. Romana Pindla wygłoszona podczas Eucharystii inaugurującej sesję.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

7 LIPCA 2017

Piątek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Rdz 23,1-4.19.24,1-8.10.48.59.62-67)
Sara doczekała się stu dwudziestu siedmiu lat życia. Zmarła ona w Kiriat-Arba, czyli w Hebronie, w kraju Kanaan. Abraham rozpoczął więc obrzędową żałobę po Sarze, aby ją opłakać. A potem powstawszy odszedł od swej zmarłej i zwrócił się do Chetytów z taką prośbą: Choć mieszkam wśród was jako przybysz, sprzedajcie mi tu u was grób na własność, abym mógł pochować moją zmarłą. A potem Abraham pochował swoją żonę Sarę w pieczarze na polu zwanym Makpela w pobliżu Mamre, czyli Hebronu, w kraju Kanaan. Efron Chetyta, który siedział wśród swych współplemieńców, odpowiedział Abrahamowi wobec nich i wobec wszystkich wchodzących w bramę miasta: Wyprawili więc Rebekę, siostrę swoją, i jej piastunkę ze sługą Abrahama i jego ludźmi. A Izaak, który naówczas mieszkał w Negebie, właśnie wracał od studni Lachaj-Roj; wyszedł bowiem pogrążony w smutku na pole przed wieczorem. Podniósłszy oczy ujrzał zbliżające się wielbłądy. Gdy zaś Rebeka podniosła oczy, spostrzegła Izaaka, szybko zsiadła z wielbłąda i spytała sługi: Kto to jest ten mężczyzna, który idzie ku nam przez pole? Sługa odpowiedział: To mój pan. Wtedy Rebeka wzięła zasłonę i zakryła twarz. Kiedy sługa opowiedział Izaakowi o wszystkim, czego dokonał, Izaak wprowadził Rebekę do namiotu Sary, swej matki. Wziąwszy Rebekę za żonę, Izaak miłował ją, bo była mu pociechą po matce.

(Ps 106,1-5)
REFREN: Nasz Pan jest dobry: chwalcie Go na wieki

Chwalcie Pana, bo jest dobry,
bo na wieki trwa Jego łaska.
Któż wysławi potężne dzieła Pana
i rozgłosi całą Jego chwałę.

Szczęśliwi, którzy strzegą przykazań
i sprawiedliwie postępują w każdym czasie.
Pamiętaj o nas, Panie,
gdyż upodobałeś sobie w swym ludzie.

Przyjdź nam z pomocą,
abyśmy ujrzeli szczęście Twych wybranych,
cieszyli się radością Twego ludu,
chlubili się razem z Twym dziedzictwem.

(Mt 9,12b.13b)
Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników .

(Mt 9,9-13)
Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Jezus wiedział, co kryło się w sercu Mateusza; zna także nasze serca: zranione słabością, grzechem, pragnące miłosierdzia... Dobrze jest to sobie uświadomić właśnie dziś, w pierwszy piątek miesiąca, kiedy Chrystus odsłania przed nami swoje Serce i zapewnia nas o swoim miłosierdziu, gdyż przyszedł do tych, którzy się źle mają –do nas, grzeszników. On do każdego z nas mówi: „Pójdź za mną”, „Przychodzę do ciebie, bo mnie potrzebujesz”.

Anna Nowak, Gabriela Świrska, Halina Świrska, „Oremus” lipiec 2008, s. 15

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Panie, któż jest jak Ty?

Wielki jesteś Panie! Wielkość Twoja jest niezgłębiona. Pragnę rozważać Twoje cuda (Ps 145, 3-5)

„Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48); tymi słowami Jezus skierował spojrzenie człowieka ku nieskończonej doskonałości Boga: doskonałości, której tutaj na ziemi poznać można tylko blady odblask, rozważając ograniczone doskonałości stworzeń, lecz której nie można poznać w samej sobie, bo żadna idea ludzka nie jest zdolna ogarnąć i wyrazić tego, co jest nieskończone. Idee mówią coś o Bogu i o Jego nieskończonych doskonałościach, ale nie ukazują, jakim On jest. Bóg, zauważa św. Paweł, „zamieszkuje światłość niedostępną” (1 Tm 6, 16), światłość, która przewyższa nieskończenie zdolność rozumu ludzkiego, jest zbyt wspaniała, aby umysł człowieka mógł ją ogarnąć. To prawie tak, jak jest ze słońcem w pełni jego blasku, którego oko ludzkie nie wytrzymuje,

Jezus jednak, mówiąc wiele razy o doskonałościach Boga, wzywał ludzi, aby kierowali spojrzenie na te wyżyny. Uczył, że chociaż mało można zrozumieć z doskonałości Bożej, jednakże i to mało jest bardzo cenne. Im więcej człowiek postępuje w poznaniu Boga, tym lepiej rozumie, że to, co o Nim wie, jest niczym w porównaniu z tym, czym On jest, poznaje lepiej, że ponad nasze idee o Nim — nawet najpiękniejsze i najwyższe — wznosi się nieskończony bezmiar wspaniałości, piękności, dobroci, miłości, jakiej żadna myśl ludzka nie potrafi nigdy pojąć. Ta świadomość niezmierzoności Boga, przewyższająca nieskończenie zdolność rozumu ludzkiego, jest wielką łaską, „Jest to jedna z największych łask — twierdzi św. Jan od Krzyża — jaką Bóg obdarza duszę w tym życiu, jeśli daje jej poznać, że nie można Go nigdy całkowicie zrozumieć i odczuć” (P.d. 7, 9). Łaska zbyt wielka, ponieważ rodzi głęboki zmysł niezmierzoności Boga, Jego nieskończonej wyższości i nadzmysłowości i — przez przeciwstawienie — pozwala coraz lepiej rozumieć nicość człowieka i ograniczoność każdej ludzkiej doskonałości.

Prawdziwie mieszkasz w światłości niedostępnej, Panie; nikt zaprawdę nie może przeniknąć tej światłości, aby Cię w niej oglądać. Nie widzę jej, ponieważ przewyższa mnie nieskończenie. A cokolwiek bym widział, mogę widzieć tylko dzięki niej: jak słabe oko widzi to, na co patrzy, dzięki światłu słonecznemu, które jednak nie daje nam możności patrzeć w samo słońce.
Rozum mój jest niedołężny wobec tego oślepiającego światła, nie obejmuje go, ani oko mojej duszy nie może patrzeć w nie zbyt długo. Uderza go blask i zadziwia ogrom, przygniata niezmierzoność, przeraża nieskończoność.
O Światłości najwyższa i niedostępna! O pełna i szczęśliwa Prawdo, jak bardzo jesteś daleka ode mnie, choć jestem Ci tak bliski! Jak jesteś daleka dla moich oczu, gdy ja jestem obecny w Twoich! Jesteś cała obecna wszędzie, a ja Cię nie widzę. W Tobie się poruszam i w Tobie jestem, a nie mogę Cię dosięgnąć. Przenikasz mnie i ogarniasz, a nie odczuwam Cię! (Św. Anzelm).

Niechże Cię chwali za stworzenia dusza moja, o Boże, Stwórco wszystkiego, lecz niech nie przywiera do nich sercem i zmysłami. Mijają, jakby ich nie było, i szarpią duszę tęsknotą niszczycielską. Dusza bowiem chce istnieć i spoczywać pragnie w tym, co kocha. W nich zaś spocząć nie może, bo one nie trwają na miejscu, lecz są w ciągłym biegu, I któż ich dosięgnie cielesnymi zmysłami albo kto je pochwyci, nawet gdy są tuż obok?
Zbądź się próżności, duszo moja, i ogłuchnij w sercu na zgiełk swej próżności! Słuchaj i ty: oto Słowo samo woła, abyś wróciła. Miejsce nie zakłóconego spokoju jest tam, gdzie miłujący nie zostaje opuszczony przez tego, kogo kocha, jeżeli go sam nie opuści... W Nim więc zamieszkaj na stałe, w Nim złóż, cokolwiek od Niego posiadasz, duszo moja, wtedy przynajmniej, gdy cię już znużyły złudne majaki. Prawdziwie powierz, cokolwiek masz od Prawdy, a nie stracisz nic, lecz zakwitnie na nowo to, co w tobie obumarło; wyzdrowieje wszystko, co jest chore, to co się rozpada utrwalać się będzie i odnawiać, umocni się przy tobie i nie będzie cię ściągać za sobą w dół tam, gdzie samo się stacza, lecz się w tobie ostoi i przetrwa przy niewzruszonym, niezmiennie trwającym Bogu (św. Augustyn: Wyznania IV, 10, 15; 11, 16).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 351

Do góry

Książka na dziś

Maryja z Nazaretu. O prawdziwej pobożności maryjnej

Maryja z Nazaretu. O prawdziwej pobożności maryjnej

Jose H.Prado Flores

Niniejsza książka ukazuje przepiękne biblijne oblicze Maryi, kobiety pełnej wiary, silnej i radosnej, a jednocześnie kwestionuje nabożeństwa i wezwania, które nie tylko nie są biblijne, lecz także wręcz sprzeciwiają się orędziu objawionemu w słowie Bożym. Nasza relacja z Maryją z Nazaretu powinna opierać się wyłącznie na kryteriach ewangelicznych. Autor sprzeciwia się zafałszowaniu i przesadzie w pobożności maryjnej, natomiast tym wszystkim wierzącym, którzy zastanawiają się nad porzuceniem Maryi albo którzy już to uczynili wcześniej, powtarza słowa anioła skierowane do Józefa: „Nie bój się wziąć do siebie Maryi, ponieważ wszystko, co się w niej dzieje, jest dziełem Ducha Świętego” (por. Mt 1,20).

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

8 LIPCA 2017

Sobota

Wspomnienie św. Jana z Dukli, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(Rdz 27,1-5.15-29)
Gdy Izaak zestarzał się i jego oczy stały się tak słabe, że już nie mógł widzieć, zawołał na Ezawa, swego starszego syna: Synu mój! A kiedy ten odezwał się: Jestem, Izaak rzekł: Oto zestarzałem się i nie znam dnia mojej śmierci. Weź więc teraz przybory myśliwskie, twój kołczan i łuk, idź na łowy i upoluj coś dla mnie. Potem przyrządź mi smaczną potrawę, jaką lubię, podaj mi ją, abym jadł i abym ci pobłogosławił, zanim umrę. Rebeka słyszała to, co Izaak mówił do swego syna Ezawa. Gdy więc Ezaw poszedł już na łowy, aby przynieść coś z upolowanej zwierzyny, Potem Rebeka wzięła szaty Ezawa, swego starszego syna, najlepsze, jakie miała u siebie, ubrała w nie Jakuba, swojego młodszego syna, i skórkami koźląt owinęła mu ręce i nieowłosioną szyję. Po czym dała Jakubowi ową smaczną potrawę, którą przygotowała, i chleb. Jakub, wszedłszy do swego ojca, rzekł: Ojcze mój! A Izaak: Słyszę; któryś ty jest, synu mój? Odpowiedział Jakub ojcu: Jestem Ezaw, twój syn pierworodny. Uczyniłem, jak mi poleciłeś. Podnieś się, siądź i zjedz potrawę z upolowanej przez mnie zwierzyny, i pobłogosław mi! Izaak rzekł do syna: Jakże tak szybko mogłeś coś upolować, synu mój? A Jakub na to: Pan, Bóg twój, sprawił, że tak mi się właśnie zdarzyło. Wtedy Izaak rzekł do Jakuba: Zbliż się, abym dotknąwszy ciebie mógł się upewnić, czy to mój syn Ezaw, czy nie. Jakub przybliżył się do swego ojca Izaaka, a ten dotknąwszy go rzekł: Głos jest głosem Jakuba, ale ręce - rękami Ezawa! Nie rozpoznał jednak Jakuba, gdyż jego ręce były owłosione jak ręce Ezawa! A mając udzielić mu błogosławieństwa, zapytał go jeszcze: Ty jesteś syn mój Ezaw? Jakub odpowiedział: Ja jestem. Rzekł więc: Podaj mi, abym zjadł to, co upolowałeś, synu mój, i abym ci sam pobłogosławił. Jakub podał mu i on jadł. Przyniósł mu też i wina, a on pił. A potem jego ojciec Izaak rzekł do niego: Zbliż się i pocałuj mnie, mój synu! Jakub zbliżył się i pocałował go. Gdy Izaak poczuł woń jego szat, dając mu błogosławieństwo mówił: Oto woń mego syna jak woń pola, które pobłogosławił Pan! Niechaj tobie Bóg użycza rosy z niebios i żyzności ziemi, obfitości zboża i moszczu winnego. Niechaj ci służą ludy i niech ci pokłon oddają narody. Bądź panem twoich braci i niech ci pokłon oddają synowie twej matki! Każdy, kto będzie ci złorzeczył, niech będzie przeklęty. Każdy, kto będzie cię błogosławił, niech będzie błogosławiony!

(Ps 135,1-6)
REFREN: Śpiewajcie Panu, bo nasz Pan jest dobry

Chwalcie imię Pana,
chwalcie Pańscy słudzy,
wy, którzy stoicie w domu Pana,
na dziedzińcach domu Boga naszego.

Chwalcie Pana, bo Pan jest dobry,
śpiewajcie jego imieniu, bo jest łaskawy.
Pan bowiem wybrał sobie Jakuba,
wybrał Izraela na wyłączną własność.

Wiem, że Pan jest wielki,
że nasz Pan jest nad wszystkimi bogami.
Cokolwiek spodoba się Panu,
uczyni na niebie i na ziemi,
na morzu i we wszystkich głębinach.

(Jk 1,18)
Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń.

(Mt 9,14-17)
Uczniowie Jana podeszli do Jezusa i zapytali: Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą? Jezus im rzekł: Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdyż łata obrywa ubranie, i gorsze robi się przedarcie. Nie wlewa się też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki się psują. Raczej młode wino wlewa się do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Bóg nie pragnie śmierci grzesznika, ale jego nawrócenia. Jezus przez wieki wybiera uczniów i posyła ich, by głosili Dobrą Nowinę. Jednym z nich, kapłanem, który hojnie odpowiedział na dar powołania, jest patron dzisiejszego dnia – św. Jan z Dukli (XV w.). Był franciszkaninem, gorliwym kaznodzieją i spowiednikiem, umiał zaspokajać duchowe potrzeby powierzonego mu ludu nie tylko poprzez mądrość słowa, ale też przez świadectwo dobrego życia. Bóg także nas posyła, byśmy budowali Jego królestwo. Pragnie, byśmy czynili to nie tylko słowami, ale też właściwym, czyli zgodnym z Bożymi planami, przeżywaniem swej codzienności.

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2015, s. 36

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Ten, Który jest

Wszechmogący Boże, Ty jesteś tym, Który był, Który jest i Który przychodzi!” (Ap 4, 8)

Bóg jest Bytem w najwyższym stopniu; to jest pierwsza doskonałość, jaka różni Go zasadniczo od stworzeń. „Jestem, Który Jestem”, powiedział Bóg do Mojżesza i dodał: „To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia” (Wj 3, 14-15). To imię, jakie Bóg sam raczył sobie nadać, wyraża Jego wewnętrzną istotę, mówi, że On jest Bytem wiecznie istniejącym w samym sobie i przez siebie, który nigdy nie miał początku i nie będzie miał końca, istnieje w sobie samym i sam jest przyczyną swojego bytu, „Bóg — twierdzi św. Jan Damasceński — posiada sam byt jako pewnego rodzaju ocean istnienia, nieskończony i bezbrzeżny”. W takim aspekcie Bóg objawił się św. Katarzynie ze Sieny, mówiąc do niej: „Ja jestem Ten, Który jest, a ty jesteś ta, która nie jest”. Wszystkie byty stworzone są niczym: „Panie... życie moje jak nicość przed Tobą — śpiewa Psalmista. — Ja usycham jak trawa. Ty zaś o Panie, na wieki zasiadasz na tronie” (Ps 39, 6; 102, 12-13). Stworzenie ma w Bogu przyczynę swojego bytu, Bóg zaś ma ją w sobie samym. Stworzenie istnieje tylko o tyle, o ile Bóg utrzymuje je w istnieniu. Bóg natomiast istnieje mocą własną, ponieważ posiada byt z samej swojej natury, nie otrzymawszy go od nikogo. Stworzenie jest zawsze bytem ograniczonym pod każdym względem: żywotności, siły, zdolności. Bóg natomiast jest Bytem nieskończonym nie podlegającym żadnemu ograniczeniu, posiada wszelką moc i władze. Stworzenie nosi w sobie zarodki śmierci, zniszczenia; w Bogu natomiast wszystko jest życiem, to On jest życiem: „Ja jestem życiem” (J 14, 6).

Tylko Bóg, Byt nieskończony, Życie wieczne, mógł udzielić człowiekowi życia, mógł mu dać byt. Czy więc będzie to rzecz zbyt wielka, jeśli człowiek poświęci całe życie, całego siebie, Jego służbie i Jego chwale? Kto żyje dla Boga, żyje dla życia, kto żyje dla siebie samego, żyje dla nicości, dla śmierci.

Uwielbiam Cię, o niepojęty Stworzycielu, wobec Ciebie jestem tylko atomem, istotą, która żyje zaledwie od wczoraj, a właściwie zaledwie od godziny! Przed kilku laty w ogóle nie istniałem, a świat postępował naprzód beze mnie. Ty natomiast istniejesz od wieków i nic nawet przez chwilę nie mogłoby istnieć bez Ciebie.
Od wieków posiadasz swój byt — niezbadaną i cudowną tajemnicę — swój byt Syna w Ojcu i Ojca w Synu. My możemy istnieć lub nie istnieć, Ty zaś jesteś niezmienny — Syn jest wszystkim dla Ojca, a Ojciec wszystkim dla Syna — wszystko inne jest tylko marnością...
O tajemnico godna uwielbienia! Nie rozumem poznałem ją: ja wierze.
Wierzę, bo Ty przemówiłeś, o Panie. Przyjmuję z radością świadectwo, jakie sam o sobie dałeś. Ty wiesz dobrze, kto jesteś: kto zresztą mógłby to wiedzieć? To pewne, że nie ja, proch i popiół; wiem tylko to, co sam mi powiedziałeś. Przyjmuję Twoje świadectwo, o mój Stworzycielu, i wierzę mocno i powtarzam za Tobą to, czego nie rozumiem, pragnę bowiem żyć w wierze. Wolę w Tobie pokładać nadzieję niż ufać w sobie samym.
Boże nieskończony, od wieków jesteś wszystkim dla siebie samego. Ojciec jest wszystkim dla Syna, a Syn wszystkim dla Ojca; czyż Ty nie powinieneś być wszystkim dla mnie, biednego stworzenia. Ty, tak wielki, dla mnie tak małego? (J. H. Newman).

O Panie, Ty każesz świecić słońcu nad dobrymi i złymi, rozjaśnij swoje oblicze nad nami... Rozjaśnij nad nami swój obraz, oświeć w nas swoje oblicze. Odbiłeś w nas Twoje oblicze, uczyniłeś nas na obraz i podobieństwo swoje... Twój obraz jednak nie może pozostawać w ciemnościach. Ześlij promień Twojej mądrości, aby rozproszył nasze ciemności, tak by zajaśniał w nas Twój obraz. Spraw, byśmy rozpoznali w nas Twój obraz...
O Panie, jestem pogrążony w ciemnościach grzechu. Spraw, niech promień Twojej mądrości rozproszy moje ciemności i ukaże Twoje oblicze. A jeżeli z mojej winy to Twoje oblicze ukaże się nieco zniekształcone, Ty odnowisz to, co utworzyłeś (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 354

Do góry

Książka na dziś

Szczęście częściej (książeczka + 2xCD)

Szczęście częściej (książeczka + 2xCD)

ks. Mirosław Maliński, ks. Piotr Pawlukiewicz, dr Maria Popkiewicz - Ciesielska, Felek Alkoholik

W nagraniu znajdziesz: Jak odnaleźć własny, trwały sens życia, odporny na kryzysy? Jak obrócić trudne wydarzenia na korzyść Twoją i najbliższych? Jak się skutecznie motywować? Jak pokochać siebie i swoje życie? Jak po prostu cieszyć się życiem? Spis rozdziałów (audio) 1 Wstęp dr Maria Popkiewicz-Ciesielska 2 Podobni w słabościach dr Maria Popkiewicz-Ciesielska 3 Odkrycie sensu dr Maria Popkiewicz-Ciesielska 4 Mapa organizacji zadań życiowych dr Maria Popkiewicz-Ciesielska 5 Mapa niepełna dr Maria Popkiewicz-Ciesielska 6 Mapa najbardziej szczęściodajna dr Maria Popkiewicz-Ciesielska 7 Jeden silny motyw dr Maria Popkiewicz-Ciesielska 8 Kto wytrwa do końca… ks. Piotr Pawlukiewicz 9 Bądź fachowcem ks. Piotr Pawlukiewicz 10 Bóg jest zawsze blisko ks. Piotr Pawlukiewicz 11 Radość bycia uratowanym ks. Piotr Pawlukiewicz 12 Bóg robi wszystko we właściwym czasie ks. Piotr Pawlukiewicz 13 Droga do przyjaźni z sobą Felek alkoholik 14 Tu i teraz Felek alkoholik 15 Ciesz się każdą chwilą Felek alkoholik 16 Bóg się cieszy, kiedy Ty się cieszysz Felek alkoholik 17 Czego Bóg oczekuje od Ciebie Felek alkoholik 18 Wady mogą prowadzić do szczęścia Felek alkoholik 19 Zgoda na siebie Felek alkoholik 20 Co przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu? Felek alkoholik 21 Miłość to dawanie Felek alkoholik 22 Na deficyt szczęścia ks. Miroslaw Malinski „Malina” 23 Zaryzykować ks. Miroslaw Malinski „Malina” 24 Prośba o pomoc ks. Miroslaw Malinski „Malina” 25 Co mogę zrobić dziś? ks. Miroslaw Malinski „Malina” 26 Maa ngi fi rekk – po prostu tutaj jestem ks. Miroslaw Malinski „Malina” 27 Mociande – czy jesteś na zewnątrz? ks. Miroslaw Malinski „Malina” 28 Budowanie więzi otwiera oczy ks. Miroslaw Malinski „Malina” Czas nagrania 2h 15 min

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.