Cały tydzień: 11.XII – 17.XII

Codzienne rozważania "Modlitwa w drodze" ! - Polecam

 

 

Używam Aplikacji Biblii z YouVersion.com. Pobierz ją teraz na swoje urządzenie mobilne.

 

http://www.bible.com/app - Polecam

 

11 GRUDNIA 2016

Niedziela

III niedziela Adwentu

Dzisiejsze czytania

(Iz 35,1-6a.10)
Niech się rozweseli pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Saronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto - pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by was zbawić. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach: osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.

(Ps 146,7-10)
REFREN: Przybądź, o Panie, aby nas wybawić

Bóg dochowuje wierności na wieki,
uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
Chlebem karmi głodnych,
wypuszcza na wolność więźniów.

Pan przywraca wzrok ociemniałym,
Pan dźwiga poniżonych.
Pan kocha sprawiedliwych,
Pan strzeże przybyszów.

Ochrania sierotę i wdowę,
lecz występnych kieruje na bezdroża.
Pan króluje na wieki,
Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.

(Jk 5,7-10)
Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie. Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie popadli pod sąd. Oto sędzia stoi przed drzwiami. Za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie, bracia, proroków, którzy przemawiali w imię Pańskie.

(Iz 61,1)
Duch Pański nade mną, posłał mnie głosić dobrą nowinę ubogim.

(Mt 11,2-11)
Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? Jezus im odpowiedział: Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi. Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Dzisiejsza liturgia wzywa nas do radości z bliskiego przyjścia Zbawiciela, który niesie wybawienie ubogim, chorym, słabym i nieszczęśliwym. To właśnie ich szczęście ma być dla uwięzionego Jana Chrzciciela znakiem, że Jezus jest prawdziwym Mesjaszem. Stawajmy dziś przed Panem nie jako duchowi bogacze, którzy sądzą, że mają dość zasług, aby wymagać od Niego konkretnych łask, lecz jako ubodzy, którzy oczekują Jego przyjścia z wiarą, odwagą i tęsknotą, ciesząc się, że przyjdzie już niebawem, aby okazać nam swoje miłosierdzie.

Mira Majdan, „Oremus” grudzień 2007, s. 60

Do góry

Ks. Edward Staniek

Pochwała przyjaciela

Nikogo z ludzi Chrystus tak nie pochwalił jak Jana syna Elżbiety i Zachariasza. Nawet o swojej mamie nie wypowiedział publicznie tak pięknych i ciepłych słów jak o nim.

Łączyło ich nie tylko pokrewieństwo, lecz i przyjaźń. Znał jej tajniki ich wspólny uczeń Jan, syn Zebedeusza, autor czwartej Ewangelii. Jan obserwując wzrost popularności Jezusa cieszy się i – jak przystało na dobrego przyjaciela – dobrowolnie ustępuje Mu miejsca.

Pismo Święte niewiele mówi o konkretnych wymiarach przyjaźni Jana z Chrystusem. Wiemy jedynie, że więzy tej przyjaźni zostały już zadzierzgnięte w spotkaniu ich matek: Elżbiety i Maryi, gdy były w stanie błogosławionym. Skoro matki łączyły nie tylko więzy krwi, lecz i wielka przyjaźń, nie należy się dziwić, że ich synowie spotkali się na tej samej płaszczyźnie. Kto wie czy Jan nie był najbliższym przyjacielem, jakiego Chrystus posiadał na Ziemi. Łączyła ich bowiem wspólna misja. Jan miał przygotować teren pod działalność Jezusa. Uczynił to dobrze. Jego misja dobiegła końca i siedział w więzieniu oczekując na wyrok. Jezus wiedząc, że dni przyjaciela są policzone, wypowiada pod jego adresem słowa pochwały: „Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela”.

W adwencie Kościół wzywa nas do spotkania z Janem Chrzcicielem i głębszej refleksji nad tajemnicą przyjaźni. Jest ona skarbem, jednym z nielicznych, o który warto na Ziemi zabiegać, ułatwiającym spotkanie z Bogiem. Przyjaźń jest dojrzałą formą miłości, opartą na współpracy i umiłowaniu prawdy.

Nie każda miłość ma odwagę zamienić się w przyjaźń. W miłości ludzie spotykają się twarzą w twarz, spoglądają sobie w oczy, ma ona coś z wzajemnej „adoracji”. Miłości grozi egoizm we dwoje. Przyjaciele spotykają się ramię w ramię, zapatrzeni są nie w siebie, lecz w zadania, jakie mają do wykonania. Przyjaciół łączy wspólny cel. Jeden drugiemu pragnie pomóc w wykonaniu życiowego zadania.

Ktokolwiek poszukuje przyjaciela, winien wzrok skierować na ludzi zapracowanych, dźwigających ciężar odpowiedzialności. Pragnienie uczestniczenia w trudzie jednego z nich jest znakiem gotowości na spotkanie przyjaciela. Nie musi to być pomoc bezpośrednia, może być zawarta w życzliwości, modlitwie, ofierze, ale jakaś forma współpracy musi być. Człowiek leniwy nie może być przyjacielem.

Drugim elementem nieodzownym w przyjaźni jest wspólne umiłowanie prawdy. Przyjaźń opiera się na zawierzeniu, a ono jest możliwe wyłącznie w oparciu o prawdę. Ta podobna postawa wobec prawdy łączyła Jana Chrzciciela z Chrystusem. Jeden i drugi prawdę swych słów pieczętuje męczeńską krwią. Tylko ten, kto ceni prawdę wyżej niż doczesne życie, może być niezawodnym przyjacielem.

W adwentowym przygotowaniu do ponownego przeżycia tajemnicy przyjścia Syna Bożego na ziemię warto zastanowić się nad dziejami naszych przyjaźni w życiu. Czy przyjaciela szukam? Czy go znalazłem? Czy nie straciłem z własnej winy? Warto też odkryć związek udanych i nieudanych przyjaźni z naszym dorastaniem do spotkania z Bogiem. Jezus w każdej Mszy świętej wyznaje nam: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi (...) Już was nie nazywam sługami (...), ale nazwałem was przyjaciółmi”. Boże Narodzenie to pamiątka narodzin naszego Przyjaciela. Czy może być piękniejszy dzień w roku?

Ks. Edward Staniek

 

Pojednanie z sobą

Wizyta u neurologa, za dwa miesiące u kardiologa, po upływie roku stół operacyjny, tym razem usuwano kamienie żółciowe. Co było główną przyczyną tych dolegliwości? Podwójne życie. W pracy żonaty kolega, znudzony własną rodziną, rozpalił jej uczucia. Sumienie mówiło: „nie wolno”. Niszczyła siebie, wyrządziła wiele krzywdy jego żonie i dzieciom. Ale to sumienie było za słabe, nie miało siły na zdecydowane cięcie. W sercu powstało potężne rozdarcie. To ono zniszczyło system nerwowy, ono uszkodziło serce, ono wypełniło kamieniami woreczek żółciowy. A wystarczyło na początku ukierunkować uczucie na człowieka wolnego z perspektywą małżeństwa, wówczas serce ubogacone miłością promieniowałoby szczęściem. Sięganie po owoc zakazany, zawsze prowadzi do bolesnego rozdarcia i przekreśla możliwość uczestniczenia w szczęściu. Pierwszym krokiem pojednania z sobą jest decyzja o rezygnacji z jakichkolwiek prób podwójnego życia.

Wielu ludzi siebie nie lubi. Spogląda we własne serce i dostrzega w nim szereg słabości: brak konsekwencji i odwagi, skłonność do wygodnictwa, słabości w dziedzinie namiętności, kompleksy. To wystarczy, by człowiek nienawidził samego siebie. Wówczas wiele wysiłku wkłada w to, by swoje słabości ukryć, by uchodzić przed ludźmi za lepszego niż jest w rzeczywistości. To z kolei w jego oczach wydaje się być zakłamaniem, za co jeszcze bardziej siebie nienawidzi. Krąg jest zaklęty i nie widać z niego wyjścia. Nic bowiem nie wskazuje na to, że wady znikną i twarz stanie się piękna.

Istnieje jednak możliwość wyjścia z tego zaklętego kręgu, może się to dokonać przez ukochanie siebie razem ze swymi słabościami. Chodzi o akceptację siebie takim, jakim człowiek jest w chwili obecnej i jakim był, bez względu na to, jaka była droga jego życia. To trudne przeżycie. Akceptacji siebie sprzeciwia się przede wszystkim niezdrowa ambicja.

Jak to uczynić? Po pierwsze trzeba sobie uświadomić, że Bóg nas kocha i jesteśmy dla Niego wielką wartością. Po drugie, trzeba zrobić dokładny wykaz wartości, które posiadamy. Należy to uczynić w spotkaniu z człowiekiem, który nas kocha. On widzi nasze talenty. Jest ich zawsze o wiele więcej niż słabości. Po trzecie, należy znaleźć człowieka, który jest niezadowolony z siebie i trzeba mu pomóc w zaakceptowaniu siebie. Oto najlepsza i najkrótsza droga do pojednania z sobą.

Czas Adwentu jest wezwaniem do pojednania z sobą. Warto jednak dostrzec, że nie zawsze tradycyjne pojednanie z Bogiem w sakramencie pokuty jest równoznaczne z pojednaniem z sobą. W sakramencie pokuty oczyszczamy się z grzechów, to znaczy umywamy swoje ręce z brudnych czynów. Niewielu jednak chce ze spowiednikiem porozmawiać na temat swej twarzy i tego, że siebie nie lubi. Niewielu też spowiedników jest przygotowanych do takiej rozmowy. Sakrament pokuty nie usuwa wad, nie zmienia twarzy. Może jednak ukazać, mimo słabości, jej piękno.

Dla Boga nasza twarz jest zawsze piękna, nawet jeśli została przez zło zniekształcona. Ona jest zawsze doskonałym dziełem sztuki – i za jedną żywą twarz, nawet najbardziej zniekształconą – Bóg odda nie tylko wszystkie arcydzieła, jakie wyszły spod pędzla genialnych artystów, ale odda na śmierć swego Jednorodzonego Syna. Tak niewiele trzeba, wystarczy dotknięcie Jego zbawczej ręki, by nasza zniekształcona twarz, uczyniona na obraz i podobieństwo Jego Boskiej Twarzy, znów ukazała się w całym swoim blasku.

Czym więc jest brak akceptacji siebie? To znak, że złym okiem spoglądamy na siebie, dowód, że nie znamy prawdziwej wartości własnej twarzy.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Przyjdź, o Panie, by zbawić nas (Iz 35, 4)

W trzecią niedzielę Adwentu myśl o bliskim już Bożym Narodzeniu góruje w liturgii i napawa ją uroczystym tonem. Boże Narodzenie, kiedy to obchodzi się wcielenie Syna Bożego, oznacza początek zbawienia. Ludzkość widzi, że spełnia się dawna obietnica i że ma swojego Zbawiciela. Czytania na dzień dzisiejszy są zapowiedzią pociechy i umocnienia. „Powiedzcie małodusznym: «Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg... On sam przychodzi, by zbawić was». Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy jak jeleń wyskoczy i język niemych wesoło krzyknie” (Iz 35, 4–6). Słowa, jakie Izajasz skierował do wygnańców Izraela, by ich pocieszyć, stosują się dobrze do wszystkich ludzi, którzy pragną nawrócić się szczerze do Boga, choć czują się niezdolni uwolnić się od grzechu, przeciętności, marności ziemskich. Prorok zaś zachęca ich do ufności w Zbawicielu, który przyjdzie, udzieli siły, podtrzyma słabych, uleczy rany grzechów i poprowadzi wszystkich do zbawienia.

Przez przyjście Jezusa proroctwo spełniło się również dosłownie; On sam użył go, aby potwierdzić swoje mesjańskie posłannictwo. Jan Chrzciciel z więzienia, w którym zamknął go Herod, śledzi działalność Jezusa. Wie, że On jest Mesjaszem, lecz Jego zachowanie, tak bardzo różne od tego, które zapowiadał, może napawa go wątpliwością; również jego uczniowie potrzebują umocnienia, Jan posyła ich więc z zapytaniem do Pana: „Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” (Mt 11, 3). Za całą odpowiedź Jezus ukazuje cuda dokonane przez siebie: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: Niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (tamże 4–5). Wypełnienie proroctwa Izajasza jest oczywiste. Lecz Jezus dodaje jeszcze: „A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi” (tamże 6). Jezus wypełnia swe dzieło Zbawiciela nie w sposób zadziwiający, lecz prosty i pokorny. Nie przychodzi jako tryumfator, lecz łagodny i ubogi, przychodzi głosić Ewangelię ubogim, leczyć chorych i zbawiać grzeszników. Styl Jego mógł zgorszyć tych, którzy oczekiwali Mesjasza potężnego i chwalebnego. Dla tego jednak, kto czuje się ubogim, małym, chorym, potrzebującym zbawienia, jest wielką pociechą. Wobec dobroci i łagodności Zbawiciela nadzieja rozszerza serce.

Nawiązuje do tego i drugie czytanie: „Umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie” (Jk 5, 8). Uczucia ufności, z jakimi oczekujemy Bożego Narodzenia są takie same, jakie powinny nas ożywiać na powrót chwalebny Pana, kiedy przyjdzie nie tylko jako Zbawiciel, lecz także jako sędzia. Oczekując Go, praktykujmy przykazanie miłości, które nas czyni życzliwymi i miłosiernymi względem wszystkich, a ”za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie proroków, którzy przemawiali w imię Pańskie” (tamże 10). Jak prorocy mieli wzrok stale zwrócony na obiecanego Zbawiciela, tak chrześcijanin powinien żyć z sercem nastawionym na przyjście Jezusa. Przyjście to ponawia się każdego dnia przez łaskę i Eucharystię; staje się ono bardziej serdeczne przy pobożnym obchodzeniu Bożego Narodzenia, nieodwołalne zaś i uszczęśliwiające — w dzień ostateczny.

O Panie, Ty jesteś łagodny i miłosierny, wspaniałomyślny i niezmierzony w swojej dobroci. Jesteś dobry dla wszystkich, a Twoje miłosierdzie ogarnia wszystkie Twoje dzielą... Jesteś wierny we wszystkich swych słowach i święty we wszystkich swoich dziełach. Ty podtrzymujesz wszystkich, którzy upadają, i podnosisz zgnębionych. Oczy wszystkich oczekują Ciebie z nadzieją... O Panie, jesteś blisko tych, co Cię wzywają, tych, co wzywają Cię szczerze. Spełniasz wolę tych, którzy się boją Ciebie. Słuchasz ich wołania i przychodzisz im z pomocą... Usta moje będą głosić chwałę Twoją, by wszelkie ciało wielbiło Twoje święte imię na zawsze i na wieki (Psalm 145, 8–9. 18. 19. 21).

O Jezu, Ty jesteś tym, który miał przyjść! O Jezu, Tyś przyszedł! O Jezu, Ty masz jeszcze przyjść w dzień ostateczny, by zabrać Twoich wybranych do Twego wiecznego odpoczynku. O Jezu, Ty idziesz i przychodzisz nieustannie! Przyjdź do naszych serc i daj tam odczuć swoją obecność jako tchnienie słodkie, przyjemne i potężne. „A Duch i Oblubienica mówią: «Przyjdź!» A kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie.” Bo Ty, o Jezu, przychodzisz do nas, kiedy również my przychodzimy do Ciebie. Zaiste — Ty mówisz — przyjdę niebawem. Przyjdź, Panie Jezu! Przyjdź, Ty, który jesteś upragnieniem narodów, naszą miłością i naszą nadzieją, naszą siłą i naszą ucieczką, naszą pociechą podczas drogi, naszą chwałą i naszym wiecznym spoczynkiem w ojczyźnie (J. B. Bossuet).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 89

Do góry

Książka na dziś

Narodziny Bożego Narodzenia

Narodziny Bożego Narodzenia

ks. Józef Naumowicz

Czy pierwsi chrześcijanie świętowali Boże Narodzenie? Dlaczego urodziny Jezusa obchodzimy akurat 24 grudnia? Czy ta data rzeczywiście ma pogańskie korzenie? Odpowiedzi na te i inne pytania mogą zaskoczyć. Ksiądz Józef Naumowicz, uznany specjalista zajmujący się wczesnym chrześcijaństwem, opowiada o narodzinach Bożego Narodzenia. Odwołując się do starożytnych tekstów źródłowych, wyjaśnia wszystkie nieporozumienia związane z jednymi z największych chrześcijańskich świąt. Radość Bożego Narodzenia jest doświadczeniem nie tylko tych, którzy wierzą w Jezusa. Przepiękne obrzędy, w których bierzemy udział, wpisane są w tradycję naszego kraju. Teraz po raz pierwszy możemy poznać często sensacyjne wydarzenia, które sprawiły, że obchody tych świąt otrzymały znaną nam dziś formę.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Do góry

12 GRUDNIA 2016

Poniedziałek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Lb 24,2-7.15-17a)
Gdy Balaam podniósł oczy i zobaczył Izraela rozłożonego obozem według swoich pokoleń, ogarnął go Duch Boży i zaczął głosić swoje pouczenie, mówiąc: Wyrocznia Balaama, syna Beora; wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, który pada, a oczy mu się otwierają. Jakubie, jakże piękne są twoje namioty, mieszkania twoje, Izraelu! Jak szerokie doliny potoków, jak ogrody nad brzegiem strumieni lub jak aloes, który Pan sadził, i jak cedry nad wodami. Płynie woda z jego wiader, a zasiew jego ma wilgoć obfitą; król jego wiele mocniejszy niż Agag, królestwo jego w górę wyniesione. I wygłosił swoje pouczenie, mówiąc: Wyrocznia Balaama, syna Beora; wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, a w wiedzy Najwyższego ma udział, który pada, a oczy mu się otwierają. Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło.

(Ps 25,4-9)
REFREN: Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i prawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
pokornych uczy dróg swoich.

(Ps 85,8)
Okaż nam, Panie, łaskę swoją, i daj nam swoje zbawienie.

(Mt 21,23-27)
Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę? Jezus im odpowiedział: Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy: z nieba, to nam zarzuci: Dlaczego więc nie uwierzyliście mu? A jeśli powiemy: od ludzi - boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: Nie wiemy. On również im odpowiedział: Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

„Ciemności naszego serca” często rodzą się ze strachu przed wiarą. Kiedy brakuje silnych argumentów, kiedy trzeba nieraz trwać w nadziei i żyć, jakby się było pewnym. Działać po omacku, gdy widzimy „jeszcze nie z bliska”. Strach zmusza nas do przebiegłych kalkulacji, co się spodoba, co będzie akceptowane przez innych. Wiara jest ryzykiem; nie tylko deklaracją, ale życiem, gdy pewność ma kształt nadziei.

Wojciech Czwichocki OP, „Oremus” grudzień 2008, s. 66

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Pustynia

„Prowadź mnie według Twej prawdy i pouczaj, bo Ty jesteś Bóg, mój Zbawca” (Ps 25, 5)

„Coście wyszli oglądać na pustym? Trzcinę kołyszącą się na wietrze?... człowieka w miękkie szaty ubranego” (Mt 11, 7–8). Oto jak Jezus wystawia swego poprzednika. To nie jest człowiek słaby, który się chwieje jak trzcina na wietrze, ani „mieszczuch”, zażywający wygód życia. To jest człowiek mocny, silny wiarą, surowych obyczajów, cały oddany Bogu. To jest prorok „i więcej niż prorok” (tamże 9). Na swoje mieszkanie wybrał pustynię, gdzie w oderwaniu od wszelkich dóbr ziemskich, w modlitwie i pokucie, przygotował się do wypełnienia swojej misji: ogłoszenia światu Zbawiciela i przygotowania Mu drogi.

Każdy rodzaj życia chrześcijańskiego wymaga, przynajmniej w pewnej mierze, pustyni czyli umartwienia, pokuty, wyrzeczenia się wygód. Adwent, czas, w którym góruje postać Chrzciciela, jest natarczywym wezwaniem do spełnienia tego obowiązku, który jest konieczny dla przygotowania się na przyjście Pana.

Niewątpliwie pierwszą pokutą jest pokuta wewnętrzna: nawrócenie serca. Lecz szczerość tego nawrócenia powinna wyrażać się również przez pokutę zewnętrzną. „Cecha szczególnie wewnętrzna i religijna pokuty... nie wyklucza ani nie osłabia w żaden sposób zewnętrznej praktyki tej cnoty, owszem, podkreśla mocno jej konieczność i pobudza Kościół... aby szukał, oprócz wstrzemięźliwości i postu, nowych, stosowniejszych sposobów do osiągnięcia... samego celu pokuty... Konieczność umartwienia ciała ukazuje się jasno, kiedy się zważy ułomność naszej natury, w której po grzechu Adama ciało i duch mają przeciwne pragnienia” (Paweł VI). Cywilizacja współczesna daje wiele wygód i przyjemności zmysłowych za niewielką cenę. Kto przyjmuje je bez żadnych ograniczeń, naraża się na osłabienie swej woli oraz na „zburżuazyjnienie” własnego życia. Trzeba postawić sobie granice, trzeba umieć wyrzekać się tylu zbytecznych przyjemności. Trzeba opierać się skłonności, by chcieć wszystko widzieć, kosztować i radować się tym. Wówczas „duch ludzki, w większej mierze uwolniony od poddaństwa rzeczom, swobodniej może się wznosić ku oddawaniu czci i kontemplacji Stwórcy” (KDK 57).

Panie, gdzie mieszkasz?
Synu, nic mieszkam daleko od ciebie. Przebywam nieskończenie bliżej ciebie, niż myślisz... Nazywam się Gość Nieznany, przebywam w tobie; szukaj Mnie przez czystość duszy, a znajdziesz Mnie.
Panie, jak zdołam wejść w siebie przez czystość serca, bo cały jestem zwrócony ku zmysłom i wylewam się na zewnątrz?
Chodź za Mną, naśladuj Mnie... podczas czuwania na modlitwie, na pustyni, gdzie nie ma ani jamy, ani gniazda, podczas chrztu Krzyża, a znajdziesz wewnętrzne mieszkanie, gdzie żyje ukryty w tobie, bo tylko idąc za Mną, zdołasz wejść w siebie (G. Canovai).

Jestem pewien, Boże mój, że przyjdzie kiedyś dzień, mniejsza o to, czy daleki on, czy bliski, kiedy ustaną wszystkie moje radości światowe. Tylko Ty, mój Panie, jesteś pokarmem zdolnym nasycić mnie na wieczność... W Twojej obecności płyną potoki rozkoszy. Kto raz z nich się napije, nie potrafi już oddalić się od nich. To jest moje dziedzictwo, Panie, teraz i zawsze.
Jak bardzo jestem daleki od tego, Boże mój, by działać zgodnie z tym, co dobrze rozumiem! Serce moje gubi się, goniąc za marnymi cieniami, uznaję to. Wydaje się, jakbym przenosił każdą inną rzecz nad zjednoczenie z Tobą. Jestem gotowy oddalić się, a często nawet modlitwa jest mi trudna; nie ma nawet jednego roztargnienia, którego bym nie przenosił nad myśl o Tobie. Udziel mi łaski, o Ojcze, abym się wstydził tej mojej nędzy. Wyzwól mnie z tego stanu opieszałości i oziębłości, w jakim się znajduję, i udziel mi siły, abym dążył do Ciebie całym sercem. Naucz mnie miłować rozmyślanie, czytanie duchowne, modlitwę. Naucz mnie kochać od tej chwili to, co przez całą wieczność ma przywiązać do Ciebie moją duszę (J. H. Newman).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 97

Do góry

Książka na dziś

Modlitwy Świętej Faustyny

Modlitwy Świętej Faustyny

Modlitewnik na różne okoliczności naszego życia stanowi wybór słów św. Siostry Faustyny na podstawie jej Dzienniczka. Cytaty zostały tak dobrane i ułożone, aby mogły służyć jako modlitwy codzienne dla wszystkich, zarówno młodych, jak starszych, przede wszystkim osób świeckich, ale również i konsekrowanych, na różne okoliczności życia i w różnych potrzebach. Modlitwa słowami tej wielkiej Mistrzyni życia duchowego może być nie tylko skutecznym wołaniem do Boga o pomoc i błogosławieństwo, ale też jest wprowadzeniem nas do szkoły duchowości św. Faustyny, inspiracją do poznania całego jej dzieła i włączenia się w misję głoszenia orędzia Miłosierdzia Bożego, którą Jezus przez nią nam zostawił wszystkim.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Do góry

13 GRUDNIA 2016

Wtorek

Wspomnienie św. Łucji, dziewicy i męczennicy

Dzisiejsze czytania

(So 3,1-2.9-13)
Biada buntowniczemu i splugawionemu miastu, co stosuje ucisk! Nie słucha głosu i nie przyjmuje ostrzeżenia, i nie ufa Panu i nie przybliża się do swego Boga. Wtedy bowiem przywrócę narodom wargi czyste, aby wszyscy wzywali imienia Pana i służyli Mu jednomyślnie. Z tamtej strony rzek Kusz wielbiciele moi, Córa z moimi rozproszonymi, dar Mi przyniosą. W dniu tym nie będziesz się wstydzić wszystkich twoich uczynków, przez które dopuściłaś się względem Mnie niewierności; usunę bowiem wtedy spośród ciebie pysznych samochwalców twoich i nie będziesz się więcej wywyższać na świętej mej górze. I zostawię pośród ciebie lud pokorny i biedny, a szukać będą schronienia w imieniu Pana. Reszta Izraela nie będzie czynić nieprawości ani mówić kłamstwa. I nie znajdzie się w ich ustach zwodniczy język, gdy paść się będą i wylegiwać, a nie będzie nikogo, kto by (ich) przestraszył.

(Ps 34,2-3.6-7.17-19.23)
REFREN: Biedak zawołał i Pan go wysłuchał

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą pokorni i niech się weselą.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.

Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.
Pan odkupi dusze sług swoich,
nie zazna kary, kto się doń ucieka.

Przyjdź, Panie, a nie zwlekaj, odpuść grzechy swojego ludu.

(Mt 21,28-32)
Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Święta Łucja (281-324) poniosła śmierć męczeńską w Syrakuzach na Sycylii w młodym wieku. Niewiele o niej wiemy. Życie młodej kobiety przerwane w najpiękniejszym momencie. Trzeba głębokiej wiary, żeby nie poddać się poczuciu bezsensu. A może to właśnie, co wydaje się nam w życiu zmarnowane, co mogłoby pobiec dalej, a upadło, skończyło się – może to właśnie najbardziej przybliża nas do Boga, „przygotowuje ścieżki dla Niego”. Może właśnie dzięki temu stajemy się dla Niego bardziej dostępni.

Wojciech Czwichocki OP, „Oremus” grudzień 2008, s. 58

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Zbawienie przyobiecane ubogim

Oto biedak wzywa Cię, Panie, a Ty go wysłuchujesz i wybawiasz ze wszystkich ucisków (Ps 34, 7)

Pewnego dnia Jezus skierował surową naganę do faryzeuszów i przywódców ludu: „Przyszedł do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu” (Mt 21, 32). Celnicy istotnie nawrócili się, słuchając przepowiadania Chrzciciela, wyznali swoje grzechy, prosili o chrzest pokuty i pytali: „Cóż więc mamy czynić?” (Łk 3, 12). Bynajmniej zaś faryzeusze. Nie opamiętali się, „żeby mu uwierzyć” (Mt 21–32). Zaślepiała ich pycha i jak nie pozwoliła im uwierzyć poprzednikowi, tak zamknęła ich także i wrogo usposobiła względem Chrystusa. Dlatego Jezus powie: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego” (tamże 31). Niewątpliwie nie grzechy dają prawo wejścia do Królestwa, lecz pokorna skrucha za grzechy, pokorna świadomość i wyznanie własnej nędzy moralnej, potrzeba zbawienia. To pokora właśnie otworzyła serca celników i nierządnic na przyjęcie zbawienia, a zatem dała im pierwszeństwo do „królestwa niebieskiego”. Stanowisko faryzeuszów było całkowicie przeciwne. Nie tylko nie uznali i nie wyznali swojego grzechu pychy, lecz uważali się za sprawiedliwych, zgoła nie potrzebujących przebaczenia. Zbawienie przeszło obok nich, a oni je odrzucili: „Faryzeusze i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie” (Łk 7, 30). Jedyne zbawienie jest ofiarowane wszystkim ludziom, lecz tylko pokorni, ubodzy i mali są zdolni je przyjąć.

Proroctwo Izajasza, jakie Jezus sam przeczytał i zastosował do siebie w synagodze w Nazarecie, nieustannie się urzeczywistnia: „Duch Pański... posiał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę” (Łk 4–18). Nie chodzi tu tylko o wydziedziczonych, o tych, którzy cierpią głód, lecz przede wszystkim o tych, którzy uznają swoją niewystarczalność moralną czy własne ubóstwo duchowe albo też odczuwają głęboką potrzebę zbawienia, odkupienia, oczyszczenia, i dlatego wzywają i całym sercem wyczekują Zbawiciela. „Pan jest blisko skruszonych w sercu i wybawia złamanych na duchu” (Ps 34, 19).

Dusza moja chlubi się w Tobie, o Panie, niech słyszą to pokorni i niech się weselą... szukałem Cię, Panie, a Tyś mię wysłuchał... ten biedak zawołał, a Tyś go usłyszał i wybawił ze wszystkich ucisków... Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan, błogosławiony człowiek, który się do Niego ucieka... możni zubożeją i zaznają głodu, a szukającym Pana żadnego dobra nie zabraknie...
Pan jest blisko skruszonych w sercu i wybawia złamanych na duchu. Wiele nieszczęść spada na sprawiedliwego; lecz ze wszystkich Pan go wybawia... Pan uwalnia dusze sług swoich, nic doznają kary, którzy się doń uciekają (Psalm 34, 2–11. 9–20. 23).

Jeśli nasze grzechy świadczą przeciw nam, Panie, działaj przez wzgląd na miłość Twojego Imienia! Pomnożyły się nasze występki, zgrzeszyliśmy przeciw Tobie... Ty jednak jesteś wśród nas, o Panie, a Imię Twoje zostało wezwane nad nami. Nie opuszczaj nas!... Uznajemy, Panie, naszą niegodziwość, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie! Nie odrzucaj nas przez wzgląd na Twoje Imię, od czci nic odsądzaj tronu Twojej chwały! Pamiętaj, nie zrywaj swego przymierza z nami... czy nie Ty jesteś naszym Bogiem? W Tobie pokładamy nadzieję (Jeremiasz 14, 7. 9. 20–22).

Panie Jezu Chryste, który przyszedłeś na ten świat, aby szukać i zbawiać to, co zginęło; jeśli ja, człowiek, nie byłbym zginął, Ty, Syn Człowieczy, nie byłbyś przyszedł. Lecz ponieważ ja, człowiek, zagubiłem się, przyszedłeś Ty, Bóg–Człowiek i ja, człowiek, zostałem odnaleziony. Zgubiłem się ja, człowiek, przez moją wolną wolę; przyszedłeś Ty, Bóg–Człowiek, z łaską, która mnie oswobodziła. Pycha zgubiła pierwszego człowieka... a gdzie byłbym ja, gdybyś Ty nie przyszedł, jako człowiek? (Św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 100

Do góry

Książka na dziś

Franciszek. Życie i rewolucja

Franciszek. Życie i rewolucja

Elisabetta Piqué

Najbardziej intymna, a jednocześnie odważna książka, jaką napisano o papieżu Franciszku. Od wczesnej młodości aż po posługę następcy świętego Piotra. Autorka, dla której papież jest duchowym Ojcem, dotyka najważniejszych momentów w życiu Franciszka. Mówi o jego niesamowitej charyzmie, ale nie stroni też od dokładnego opisu intryg, jakie państwowi i kościelni oficjele knuli za jego plecami w Argentynie i Watykanie. Nikt do tej pory nie powiedział jeszcze tyle o Franciszku i wielkiej rewolucji, jaką rozpoczął on w sercu Wiecznego Miasta. Po konklawe zmieniło się wiele, ale nie łącząca ich przyjaźń. Dzięki niej Franciszek. Życie i rewolucja to najbardziej intymna i niepowtarzalna opowieść, jaką napisano o papieżu z krańca świata.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Do góry

14 GRUDNIA 2016

Środa

Wspomnienie św. Jana od Krzyża, prezbitera i doktora Kościoła

Dzisiejsze czytania

(Iz 45,6b-8.18.21b-25)
Ja jestem Pan, i nie ma innego. Ja tworzę światło i stwarzam ciemności, sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Pan, czynię to wszystko. Niebiosa, wysączcie z góry sprawiedliwość i niech obłoki z deszczem ją wyleją! Niechajże ziemia się otworzy, niechaj zbawienie wyda owoc i razem wzejdzie sprawiedliwość! Ja, Pan, jestem tego Stwórcą. Albowiem tak mówi Pan, Stworzyciel nieba, On Bóg, który ukształtował i wykończył ziemię, który ją mocno osadził, który nie stworzył jej bezładną, lecz przysposobił na mieszkanie: Ja jestem Pan i nie ma innego. Czyż nie Ja jestem Panem, a nie ma innego Boga prócz Mnie? Bóg sprawiedliwy i zbawiający nie istnieje poza Mną. Nawróćcie się do Mnie, by się zbawić, wszystkie krańce świata, bo Ja jestem Bogiem, i nikt inny! Przysięgam na Siebie samego, z moich ust wychodzi sprawiedliwość, słowo nieodwołalne. Tak, przede Mną się zegnie wszelkie kolano, wszelki język na Mnie przysięgać będzie, mówiąc: Jedynie u Pana jest sprawiedliwość i moc. Do Niego przyjdą zawstydzeni wszyscy, którzy się na Niego zżymali. W Panu uzyska swe prawo i chwały dostąpi całe plemię Izraela.

(Ps 85,9-14)
REFREN: Sprawiedliwego spuśćcie nam niebiosa.

Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie dla tych,
którzy się Go boją,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Spotkają się ze sobą łaska i wierność,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Pan sam obdarzy szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim kroczyć będzie sprawiedliwość,
i śladami Jego kroków zbawienie.

(Iz 40,9-10)
Podnieś mocno twój głos, zwiastunie dobrej nowiny, oto Pan Bóg przyjdzie z mocą.

(Łk 7,18b-23)
Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Pana z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? W tym właśnie czasie wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i [uwolnił] od złych duchów; oraz wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. Odpowiedział im więc: Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Bóg daje światło życia tym, którzy na serio decydują się za Nim iść. Doświadczył tego jeden z największych mistyków chrześcijańskich, kapłan i doktor Kościoła, św. Jan od Krzyża (1542-1591). Choć jego życiowa droga, pełna wyrzeczeń i przeciwności, może wydawać się bardzo trudna, to z jego pełnych żaru poezji, które następnie komentował w swoich licznych pismach ascetycznych, wyłania się obraz człowieka znajdującego pokój i radość w Bogu. Módlmy się, abyśmy i my mogli doświadczyć szczęścia, które płynie z wierności Bożym przykazaniom.

Mira Majdan, „Oremus” grudzień 2007, s. 54

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Szukać boga przez wiarę

Panie, przymnóż mi wiary (Łk 17, 6)

„A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi!” (Łk 7, 23). Te słowa Pana zawierają wielką naukę. Jezus, przychodząc na świat, ukazuje się nie jako potężny i chwalebny Zbawiciel, lecz jako pokorny, ubogi, łagodny. Przychodząc w wielkiej skromności, prosty człowiek jak wszyscy inni, stał się kamieniem obrazy dla wielu, którzy nie umiejąc wznieść się ponad pierwiastek ludzki, nie uznali w Nim obiecanego Mesjasza. Więcej niż słowu Bożemu objawionemu przez proroków, więcej niż cudom dokonanym przez Jezusa, woleli wierzyć swojemu małemu rozumowi, uważając za absurd, aby Zbawiciel świata utożsamił się z człowiekiem, we wszystkim podobnym do nich.

Aby znaleźć Chrystusa i wierzyć w Niego, aby szukać i znaleźć Boga, potrzeba wiary. Wiara jest „dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy” (Hbr 11, 1). Nie opiera się ona na danych zmysłowych podlegających doświadczeniu człowieka, lecz na słowie Boga, za którego pomocą On w swojej miłości objawił siebie i swoje tajemnice. „Bogu objawiającemu należy okazać posłuszeństwo wiary, przez które człowiek z wolnej woli siebie całego powierza Bogu, okazując pełną uległość rozumu i woli i dobrowolnie uznając objawienie dane przez Niego” (KO 5). Wiara nie daje jasnego widzenia rzeczywistości Bożych, lecz daje ich pewność opierającą się na słowie Boga–Miłości.

Wiara uczy, że Jezus z Nazaretu, uważany przez swoich współczesnych za „syna Józefa” (Łk 4, 22), jest Synem Boga, obiecanym Zbawicielem. Im żywsza jest wiara, tym pełniej człowiek przyjmuje w miłości Jezusa, przyjmuje bez zastrzeżeń Jego osobę Człowieka–Boga, Jego posłannictwo, i na Nim opiera swoje życie.

Jezus powiedział: „Jeśli Mnie kto miłuje... Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać” (J 14, 23). Wiara daje pewność tej wzniosłej prawdy, która jednak wymyka się spod kontroli zmysłów i rozumu ludzkiego. Wiara mówi, że tajemnica zamieszkiwania Trójcy Św. w ochrzczonym jest rzeczywistością nieskończenie bardziej prawdziwą niż tyle prawd przemijających, które może sprawdzić ludzka nauka. Kiedy zaś człowiek jest całkowicie o tym przekonany, staje się zdolny przenieść tę rzeczywistość Bożą ponad wszystkie rzeczywistości ziemskie.

O Panie Jezu Chryste, wierzę w Ciebie, spraw, bym tak wierzył w Ciebie, abym Cię miłował. Prawdziwa wiara w Ciebie to miłować Cię: nie tak jak wierzyli szatani, którzy nie miłowali, i chociaż wierzyli, mówili: „Co nam do Ciebie, Jezusie, Synu Boży?” Daj, abym tak wierzył i wierząc miłował Cię, a nie mówił już: „Co mnie do Ciebie?”, lecz bym mówił raczej: „Ty mnie odkupiłeś, więc chcę należeć do Ciebie”.
Chcę Cię wzywać, lecz pomóż mi, abym nie tylko wydawał dźwięk głosu, pozostał zaś niemy w życiu... chcę wzywać Cię pogardzając światem; chcę wzywać Cię depcząc przyjemności ziemi. Chcę wzywać Cię mówiąc nie językiem, lecz życiem: świat jest mi ukrzyżowany, a ja światu. Chce wzywać Cię wspierając hojnie ubogich.
Połączę z prawdziwą wiarą godne życie, aby oddać Ci chwały, wypowiadając słowami prawdy, a czynami życie dobre (św. Augustyn).

Jeśli dusza potrafi uwierzyć w tę „zbyt wielką miłość, jaka się nad nią pochyla”, można zastosować do niej to, co powiedziano o Mojżeszu: „Wytrwał w swojej wierze, jakby widział Niewidzialnego”.
O Panie, spraw, abym się nie zatrzymywała przy swych upodobaniach i uczuciach. Niech będzie obojętne dla mnie, czy Cię odczuwam, czy też nic, czy mię obdarzasz radością czy cierpieniem. Ja wierzę w Twoją miłość.
Im dusza więcej jest doświadczana, tym bardziej wzrasta jej wiara, ponieważ pokonuje wszystkie przeszkody, aby móc spocząć na łonie Miłości nieskończonej, dokonującej w niej jedynie dzielą miłości. Wobec tej duszy, żyjącej wiarą, o Boski Mistrzu, możesz szeptać w poufnym zwierzeniu te słowa, które niegdyś skierowałeś do Marii Magdaleny: „Zbawiła cię wiara twoja! Idź w pokoju” (bł. Elżbieta od Trójcy Św.: Pierwsze rekolekcje 8).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 104

Do góry

Książka na dziś

Czy możemy Boga poznać naprawdę? Marsilio Ficino o duszy ludzkiej

Czy możemy Boga poznać naprawdę? Marsilio Ficino o duszy ludzkiej

Joanna Papiernik

„Jeśli dusza rozumna nie jest nieśmiertelna, żadna istota nie jest bardziej nieszczęśliwa od człowieka" - pisze Marsilio Ficino w Teologii Platońskiej wydanej w 1482 roku i podaje szereg argumentów za niezniszczalnością duszy ludzkiej. Ficino, jeden z najwybitniejszych filozofów renesansowego ruchu neoplatońskiego, jest nie tylko autorem pierwszego kompletnego przekładu dzieł Platona na język łaciński, lecz także niebanalnym kontynuatorem myśli platońskiej i neoplatońskiej. Opracował własną, choć eklektyczną, koncepcję zgodnie z którą człowiek znajduje się w środku łańcucha bytów i z natury dąży do poznania tego. co najdoskonalsze. Autorka książki stara się wykazać, że argumenty teoriopoznawcze stanowią jeden z głównych elementów ficiniańskiej apologii (jednostkowej) nieśmiertelności w Teologii. Najpierw przedstawia główne elementy filozofii Ficina, a następnie szczegółowo analizuje jego wywody na rzecz nieśmiertelności, które w przeważającej mierze wiążą ją ze zdolnością do poznania Boga. Wykład ten jest poprzedzony wyjaśnieniem przyczyn, dla których zagadnienie nieśmiertelności zyskało nowy impuls w okresie renesansu.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Do góry

15 GRUDNIA 2016

Czwartek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Iz 54,1-10)
Śpiewaj z radości, niepłodna, któraś nie rodziła, wybuchnij weselem i wykrzykuj, któraś nie doznała bólów porodu! Bo liczniejsi są synowie porzuconej niż synowie mającej męża, mówi Pan. Rozszerz przestrzeń twego namiotu, rozciągnij płótna twego , nie krępuj się, wydłuż twe sznury, wbij mocno twe paliki! Bo się rozprzestrzenisz na prawo i lewo, twoje potomstwo posiądzie narody oraz zaludni opuszczone miasta. Nie lękaj się, bo już się nie zawstydzisz, nie wstydź się, bo już nie doznasz pohańbienia. Raczej zapomnisz o wstydzie twej młodości. I nie wspomnisz już hańby twego wdowieństwa. Bo małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel, któremu na imię - Pan Zastępów; Odkupicielem twoim - Święty Izraela, nazywają Go Bogiem całej ziemi. Zaiste, jak niewiastę porzuconą i zgnębioną na duchu, wezwał cię Pan. I jakby do porzuconej żony młodości mówi twój Bóg: Na krótką chwilę porzuciłem ciebie, ale z ogromną miłością cię przygarnę. W przystępie gniewu ukryłem przed tobą na krótko swe oblicze, ale w miłości wieczystej nad tobą się ulitowałem, mówi Pan, twój Odkupiciel. Dzieje się ze Mną tak, jak za dni Noego, kiedy przysiągłem, że wody Noego nie spadną już nigdy na ziemię; tak teraz przysięgam, że się nie rozjątrzę na ciebie ani cię gromić nie będę. Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą.

(Ps 30,2.4-6.11.12a.13b)
REFREN: Sławię Cię Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie mój, Boże, z krainy umarłych
wywiodłeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o jego świętości.
Gniew jego bowiem trwa tylko chwilę,
a łaska Jego przez całe życie.
Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną,
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament,
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla niego; wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

(Łk 7,24-30)
Gdy wysłannicy Jana odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach. Ale coście wyszli zobaczyć? Proroka? Tak, mówię wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on. I cały lud, który Go słuchał, nawet celnicy przyznawali słuszność Bogu, przyjmując chrzest Janowy. Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu od niego.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Jan Chrzciciel, wzywając do nawrócenia i chrzcząc w Jordanie, pomagał realizować zamiar Boży wobec Żydów. Jedynie pewni swej sprawiedliwości faryzeusze i uczeni w Prawie „udaremnili zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu”. Nie zasmucili się własnymi grzechami, dlatego nie byli gotowi przyjąć nadchodzącej radości wybaczenia. Na kilka dni przed świętami warto sobie zadać pytanie, czy podjęliśmy zamiar Boży związany z czasem Adwentu.

Ks. Mariusz Jedliczka, „Oremus” Adwent i oktawa Narodzenia Pańskiego 2004, s. 77

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Szukać boga przez miłość

Panie, Ty mnie szukasz z ogromną miłością, ulitowałeś się nade mną w miłości wieczystej (Iz 54, 7–8)

„Góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą” (Iz 54, 10). Tak oto Pan objawia Izraelowi wieczystą wierność swojej miłości. Ponad wszechmocą Boga, Jego wielkością i nieskończoną sprawiedliwością przeważa miłość, lub lepiej, w Bogu wszystko jest miłością. Z miłości Bóg stwarza, pociąga do siebie, karze grzech, obiecuje Odkupiciela, zachowuje wiecznie swoją miłość i swoje obietnice. „Bóg jest miłością” (1 J 4, 16) i chce, aby człowiek odwzajemniał się Mu miłością. Jeśli wielkim aktem wiary jest wierzyć w miłość Boga, to wielkim aktem miłości jest tak żyć, aby odwzajemnić miłość Boga.

Wiara i miłość, mówi św. Jan od Krzyża, „zaprowadzą cię tam, gdzie sama nigdy byś dojść nie mogła, czyli do tego ukrycia, gdzie Bóg przebywa. Wiara bowiem... jest jak, nogi prowadzące duszę do Boga. Miłość zaś jest przewodniczką, co ją prowadzi” (P.d. 1, 11). W tym życiu wiara i miłość idą w parze, jedna opiera się na drugiej i jedna postępuje wraz z drugą. Człowiek nie może kochać Boga, jeśli nie wierzy w Niego, nie wierzy zaś skutecznie w Boga, jeśli jego wiara nie rozkwita w miłość i w miłości. Wiara i miłość pozwalają człowiekowi odnaleźć Boga i nawiązać z Nim poufną przyjaźń.

Dusza, która ze wszystkich swoich sił wierzy, że Bóg jest Bogiem, najwyższym Panem, od którego wszystko zależy, i któremu należy się cała miłość, zasłuży sobie na to, „że miłość odsłoni jej to, co kryje wiara” (tamże). Jezus również powiedział: „Kto Mnie miłuje... tego Ja będę miłował i objawię mu siebie” (J 14, 21). Cnota teologiczna miłości jest narzędziem poznania Boga i Jego tajemnic, poznania o wiele wyższego niż to, jakie może dać nauka. Dokonuje się ono w modlitwie kontemplacyjnej, przez którą Bóg, pociągając człowieka do siebie, udziela mu zmysłu i jakby przeżycia swojej dobroci i wielkości nieskończonej. Lecz człowiek nie mógłby posiąść zdolności kochania Boga, jeśliby sam Bóg mu jej nie udzielił. On „zesłał na wszystkich Ducha Świętego, który miał ich wewnętrznie pobudzić, aby miłowali Boga” (KK 40). Dar miłości został złożony w każdym chrześcijaninie przez chrzest. Należy więc otworzyć serce i całe życie na ten dar, aby się mógł rozwijać i dojrzeć w głębokiej przyjaźni z Bogiem.

O najwyższe i wieczne Dobro! Kto Cię skłonił, Boże nieskończony, żeś oświecił światłem swojej prawdy mnie, Twoje stworzenie skończone? Ty, ogień miłości, jesteś tego przyczyną, bo miłość nieustannie Cię skłaniała i skłania, byś stworzył nas na swój obraz i podobieństwo, byś okazywał nam miłosierdzie, udzielając nieskończonych i niezmierzonych łask swoim rozumnym stworzeniom. O Dobroci przewyższająca wszelką dobroć! Ty jeden jesteś nieskończenie dobry. Ty posiałeś Słowo, Jednorodzonego Twojego Syna, aby obcował y. nami... Jaka była tego przyczyna? Miłość, bo umiłowałeś nas, zanim byliśmy. O Dobro, o wieczna wielkości, Ty stałeś się małym i nędznym, by człowieka uczynić wielkim. W którąkolwiek stronę się zwrócę, nic znajduję nic innego, jak tylko przepaść i ogień Twojej miłości (św. Katarzyna ze Sieny).

Tylko miłość nadaje wartość wszystkiemu, i to jest owo jedno, czego potrzeba; oby była tak wielka, iżby nic na świecie nie zdołało jej ugasić. Lecz czyż miłość nasza może być tak wielka, jakiej Umiłowany jest godzien, jeśli Ty, Boże mój, nic połączysz z nią w jedno tej miłości, jaką mnie miłujesz? Czy mam się żalić?... Nic mam żadnego powodu do tego. Zawsze mi Bóg o wiele większe okazywał dowody miłości, niż sama o nic prosić albo ich pragnąć umiałam. Nie mam więc na co się żalić, chyba tylko na tę zbytnią Twoją dobroć, z jaką tak długo mię znosiłeś. O cóż więc ma prosić jeszcze takie nędzne jak ja stworzenie? Powiem Ci ze św. Augustynem: Daj mi, Boże mój, co bym Ci mogła dać, aby wypłacić się Tobie choć w cząstce z tego mnóstwa, jakiem winna. Pomnij, że jestem dziełem rąk Twoich, i daj mi poznać, że Ty jesteś moim Stworzycielem, abym Cię coraz więcej miłowała.
Ja mam tylko słowa i na więcej zdobyć się nie potrafię. Niechaj, o Boże mój, będą mi zaliczone przed Tobą choć te moje pragnienia, a nie patrz na nędzne moje usługi. Obyśmy wszyscy zasłużyli miłować Cię, Panie! Kiedy już trzeba żyć, niechże to będzie życie dla Ciebie, z zapomnieniem o wszelkich troskach o siebie i własnych sprawach (św. Teresa od Jezusa: Wołania duszy da Boga 5, 2; 15, 3).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 107

Do góry

Książka na dziś

Noc ognia

Noc ognia

Eric-Emmanuel Schmitt

Mówi się, że nie można pójść na pustynię i wrócić jako ta sama osoba… Ta książka to niezwykła opowieść o człowieku, który stanął na krawędzi zwątpienia. Miał dość swojego dotychczasowego życia, więc przyjął propozycję przyjaciela i wyruszył na Saharę, by tam zbierać materiały do filmu. Pewnego wieczoru przypadkiem odłączył się od karawany. Beduiński przewodnik zniknął mu z oczu. Nie miał wody, ubrań ani nawet kompasu. Był zupełnie sam, zagubiony pośrodku pustyni. Powoli zapadały ciemności... Tak zaczęła się noc, która odmieniła jego życie. Bo czasem trzeba się zgubić, żeby się odnaleźć.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Do góry

16 GRUDNIA 2016

Piątek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Iz 56,1-3a.6-8)
Tak mówi Pan: „Zachowujcie prawo i przestrzegajcie sprawiedliwości, bo moje zbawienie już wnet nadejdzie i moja sprawiedliwość ma się objawić. Błogosławiony człowiek, który tak czyni, i syn człowieczy, który się stosuje do tego: czuwając, by nie pogwałcić szabatu, i pilnując swej ręki, by się nie dopuściła żadnego zła. Niechże cudzoziemiec, który się przyłączył do Pana, nie mówi tak: «Z pewnością Pan wykluczy mnie ze swego ludu!» Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Pana, ażeby Mu służyć i ażeby miłować imię Pana i zostać Jego sługami, wszystkich zachowujących szabat bez pogwałcenia go i trzymających się mocno mojego przymierza przyprowadzę na moją Świętą Górę i rozweselę w moim domu modlitwy. Całopalenia ich oraz ofiary będą przyjęte na moim ołtarzu, bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów”. Tak mówi Pan Bóg, który gromadzi wygnańców Izraela: „Jeszcze mu innych zgromadzę oprócz tych, którzy już zostali zgromadzeni”.

(Ps 61 (66) 2-3,5,7-8)
REFREN: Niech Ciebie, Boże, sławią wszystkie ludy.

Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi,
niech nam ukaże pogodne oblicze.
Aby na ziemi znano Jego drogę,
Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.

Niech się narody cieszą i weselą,
że rządzisz ludami sprawiedliwie
i kierujesz narodami na ziemi.

Ziemia wydała swój owoc,
Bóg, nasz Bóg nam pobłogosławił.
Niechaj nam Bóg błogosławi,
niech się Go boją wszystkie krańce ziemi.

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego, wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

(J 5,33-36)
Jezus powiedział do Żydów: „Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście na krótki czas radować się jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał”.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Lampa płonąca i świecąca

Niech poznają na ziemi Twoją drogo... Niech Ciebie, Boże wysławiają ludy, niech wszystkie narody dają Ci chwale (Ps 67, 3–4)

„On był lampą, co płonie i świeci”, powiedział Jezus o Chrzcicielu, „I on dał świadectwo prawdzie” (J 5, 35. 33). Oby to samo można było powiedzieć o każdym chrześcijaninie: „Lampa, co płonie i świeci” wskutek żywej wiary zdolnej oświecać innych i gorącej miłości mogącej rozpalić serca oziębłe i obojętne. Jego wiara i miłość winny dawać świadectwo prawdzie i miłości Boga nie tylko przez modlitwę i inne akty ściśle religijne, lecz całym życiem. To zaś jest możliwe tylko wtedy, gdy chrześcijanin nie przestaje dążyć do Boga, szukać Go w każdej czynności, w całej swojej działalności.

Sobór Watykański II zwracając się do katolików świeckich poleca, „aby przy należytym spełnianiu świeckich zajęć, wśród zwyczajnych warunków życiowych, nie oddzielali swego życia od łączności z Chrystusem, ale umacniali się w niej, wykonując swą pracę według woli Bożej” (DA 4). Chrześcijanin ma obowiązek nieść Chrystusa światu, a czyni to wtedy, kiedy potrafi zachować łączność z Nim nie tylko w czasie modlitwy, lecz również w czasie pracy, wypełniając jakiekolwiek obowiązki i zajęcia. Ta łączność z Chrystusem również wtedy, kiedy działamy, wymaga takiego skupienia wewnętrznego i panowania nad sobą, aby serce pozostawało skierowane na Boga, pragnąc sprawiać Mu przyjemność i postępując we wszystkim według Jego woli.

Lecz kiedy człowiek z zamkniętymi oczyma rzuca się do działania i daje się mu pochłonąć, nie może sam opanować go i kierować nim według Boga. Wówczas pojawiają się rozmaite wykoślawienia: jeśli bowiem chrześcijanin oświadcza Bogu na modlitwie, że pragnie miłować Go ponad wszystkie rzeczy i pełnić tylko Jego wolę, w działaniu zaś zapomina o tym, to może upodobnić się do poganina, który kieruje się nie Ewangelią, lecz duchem świata. Wówczas przestaje być „lampą, co płonie i świeci”, jego życie zaś nie „daje świadectwa prawdzie”.

O Panie, ja nie jestem światłem dla siebie: okiem mogę być, lecz nie światłem. A na cóż przyda się otwarte i zdrowe oko, kiedy brak światła? Do Ciebie wznoszę moje wołanie i mówię: Ty dasz światło mojej lampie, o Panie; swoim światłem, o Panie, Ty rozjaśnisz moje ciemności. Ja z siebie mam tylko ciemności, Ty natomiast jesteś światłością, która precz wyrzuca ciemności i oświeca mnie. Nie ode mnie przychodzi mi światło, lecz mam światło tylko w Tobie...
Mędrcy i uczeni uważają się za światłość, podczas gdy są ciemnością; ponieważ są ciemnością, a uważają się za światłość, nic mogą być oświeceni. Ci zaś, którzy są ciemnością i wyznają, że są ciemnością, uważają się za małych, nic lubią się chełpić, są pokorni, a nie pyszni... znają siebie samych i oddają Ci chwałę, o Panie, i nie schodzą z drogi, która prowadzi do zbawienia; oddając Ci chwale, wzywają Cię, a Ty ich bronisz przed nieprzyjaciółmi.
Zwracając się do Ciebie, Panie Boże Ojcze Wszechmogący, w szczerości serca, o ile mi pozwala na to moja nędza, składam Ci najgorętsze i wielkie podziękowanie, błagając z całą żarliwością ducha niezmierzoną dobroć Twoją, abyś przyjął łaskawie moje prośby. Wyrzuć, swoją mocą, z moich czynów i myśli nieprzyjaciela, pomnóż we mnie wiarę, kieruj moim umysłem, daj myśli święte i doprowadź mnie do posiadania Twojej szczęśliwości (św. Augustyn).

Boże mój, wydaje mi się, że nic nie może mnie oddalić od Ciebie, kiedy pracuje tylko dla Ciebie, w Twojej świętej obecności, pod Twoim boskim wejrzeniem, które przenika głębię duszy. Nawet wśród świata można słuchać Cię w milczeniu serca, które pragnie należeć tylko do Ciebie.
Wszystko zależy od intencji, którą możemy uświęcić najmniejsze rzeczy! Przemienić najzwyklejsze czynności życia w boskie! Dusza żyjąca w zjednoczeniu z Tobą, Boże mój, wykonuje tylko czynności nadprzyrodzone, a rzeczy najbardziej przeciętne, zamiast oddalać, zbliżają ją coraz bardziej do Ciebie (Św. Elżbieta od Trójcy Św.: List 38, 261).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 111

Do góry

Książka na dziś

Nazaretańska szkoła dla mężczyzn

Nazaretańska szkoła dla mężczyzn

Mark Hartfiel

W Kościele istnieje piękna tradycja, która mówi, że święty Józef mieszkał na ziemi z Jezusem i Maryją przez trzydzieści lat. Miał trzydzieści lat na adorowanie oblicza naszego Pana i Zbawiciela, trzydzieści lat na kontemplowanie tajemnicy Wcielenia, trzydzieści lat na to, by być prawdziwym ojcem. Józef doświadczył życia, z którym nie może się równać życie jakiegokolwiek człowieka w historii. Żył w wielkiej bliskości z Jezusem i Maryją. I nie tylko; na wiele tajemniczych sposobów był także Ich przewodnikiem.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Do góry

17 GRUDNIA 2016

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Rdz 49,2.8-10)
Jakub zwołał swoich synów i powiedział do nich: Zbierzcie się i słuchajcie, synowie Jakuba, słuchajcie Izraela, ojca waszego! Judo, ciebie sławić będą bracia twoi, twoja bowiem ręka na karku twych wrogów! Synowie twego ojca będą ci oddawać pokłon! Judo, młody lwie, na zdobyczy róść będziesz, mój synu: jak lew czai się, gotuje do skoku, do lwicy podobny - któż się ośmieli go drażnić? Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów!

(Ps 72,1-4.7-8.17)
REFREN: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Boże, przekaż Twój sąd Królowi,
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie
i ubogimi według prawa.

Niech góry przyniosą pokój ludowi,
a wzgórza sprawiedliwość.
Otoczy opieką ubogich z ludu,
będzie ratował dzieci biedaków.

Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość
i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.
Będzie panował od morza do morza,
od Rzeki aż po krańce ziemi.

Niech Jego imię trwa na wieki,
jak długo świeci słońce, niech trwa Jego imię.
Niech Jego imieniem wzajemnie się błogosławią,
niech wszystkie narody ziemi życzą Mu szczęścia.

Mądrości Najwyższego, która urządzasz wszystko mocno i łagodnie, przyjdź i naucz nas drogi roztropności.

(Mt 1,1-17)
Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była /dawna/ żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Rodowód Jezusa to długa lista dziwnie brzmiących imion. Czasem znamy historie osób noszących te imiona, często są nam zupełnie obce. Tak naprawdę Jezus nosi imiona wszystkich ludzi. Jest prawdziwie Synem Człowieczym. Wziął na siebie historię życia każdego z nas. Dlatego nasze codzienne zmaganie się o uczciwość i prawdę, nasza wytrwałość i sprzeciw nie są nieważne. Bóg w nich jest i działa, „mocno i łagodnie”.

Wojciech Czwichocki OP, „Oremus” grudzień 2008, s. 72

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Szukać Boga w stworzeniach

„Mądrości Najwyższego, która urządzasz wszystko mocno i łagodnie, przyjdź i naucz nas drogi roztropności” (Lekc.)

Dzisiaj w liturgii rozbrzmiewa pierwsza z wielkich antyfon Adwentu wyjęta z Księgi Mądrości. „Wyszłam z ust Najwyższego” (Mdr 24, 3), mówi o sobie samej Mądrość, przedstawiając się jako osoba, autor święty zaś wysławiając ją dodaje: „Sięga potężnie od krańca do krańca i włada wszystkim z dobrocią” (Mdr 8, 1). W Mądrości, pochodzącej „z ust Najwyższego” i przeznaczonej do władania całym stworzeniem, tradycja katolicka upatrywała figurę Słowa, substancjalnego Słowa Boga, drugiej Osoby Trójcy Przenajświętszej, Mądrość odwieczną i niestworzoną; w Niej wszystkie rzeczy zostały stworzone, a następnie przyjęła Ona ciało dla zbawienia ludzi. Dlatego w Adwencie Kościół modli się: „Mądrości Najwyższego... przybądź i naucz nas drogi roztropności”.

Człowiek odczuwa ogromną potrzebę, aby zrozumieć, że wszystkie rzeczy, wszystkie stworzenia pochodzą od Boga i że prowadzi je Jego Mądrość nieskończona. Całe stworzenie nosi na sobie znamię Mądrości nie stworzonej, każdy byt objawia jakiś jej rys, i żadne stworzenie, żadne wydarzenie nie może umknąć spod Jej władania. Uznawać znamię Boga w każdym stworzeniu, uznawać we wszystkich wydarzeniach ludzkich plan Mądrości — to najwyższa mądrość i największa roztropność.

Człowiek przede wszystkim, stworzony na obraz Boży, jest uważany i ceniony jako arcydzieło Mądrości odwiecznej. Grzech jednak może w nim zniekształcić obraz Boży. Plan Mądrości nieskończonej może być zmieniony i zburzony przez tyle nędz moralnych. Jednak obraz Boży w człowieku współistnieje z jego nędzą, a kto go umie odkryć, dozna radości ze spotkania Boga w każdym bracie. Wówczas obcowanie z bliźnim nie będzie odciągało od Boga, lecz stanie się okazją do szukania i znalezienia Boga, aby Go kochać i służyć Mu w Jego stworzeniach. Lecz to jest niemożliwe, jeśli nasamprzód chrześcijanin nie wypełni serca swojego Bogiem, nie utkwi w Nim na długo swojego, wewnętrznego spojrzenia, nie pozna Go w poufnej modlitwie.

O Panie, nasz Panie, jak przedziwne Twe Imię po wszystkiej ziemi!... Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym syn człowieczy, że się nim zajmujesz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od Boga, uwieńczyłeś go chwałą i czcią, obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich, złożyłeś to wszystko pod jego stopy. Panie, Boże nasz, jak przedziwne Twe Imię po wszystkiej ziemi! (Psalm 8, 2. 5–10).

Boże mój, daj mi łaskę, abym widział tylko Ciebie w stworzeniach, abym się nigdy na nich nie zatrzymywał ani nie zatapiał się w ich piękności materialnej czy duchowej, tak jakby ona była ich własnością, lecz tylko jak w odblasku Twoim. Spraw, abym się wzniósł ponad zasłonę... i abym tak pomijając wszelkie pozory, mógł oglądać Ciebie, Byt istotny, posiadający w całej pełni życie, a cząstkę jego wlewający w stworzenie, które mi się podoba...
   Zatrzymywać się na stworzeniach to niedelikatność i niewdzięczność, nadużycie zaufania, ponieważ Ty udzielasz im piękności, a mnie dajesz odczuwać ich urok tylko po to, abym Ciebie widział, abyś mnie mógł pociągnąć do siebie, pobudzić do wdzięczności za Twoją dobroć i do miłowania Twojej piękności. W ten sposób wzywasz mię, abym sit; wznosił aż do Twojego tronu i dusze moją złożył Ci w adoracji, w kontemplacji ekstatycznej, wdzięczności... Niechże wiec moje obcowanie będzie jedynie w niebie, bo oglądanie ziemi pozwala mi tylko domyślać się Twojej piękności i Twojej czułości...
   Stworzenia, w których podziwiam odblask Twoich doskonałości i które oświecił mały Twój promień, o Słowo nieskończone, są poza mną, oddalone, oderwane ode mnie. Lecz Ty, Boże mój, dobroci, miłości nieskończona i istotna, jesteś we mnie, obejmujesz mię i całego napełniasz (Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 114

Do góry

Książka na dziś

Mężczyźni

Mężczyźni

ks. Stanisław Biel SJ

Józef, Jan Chrzciciel, Tomasz, Setnik, paralityk, głuchoniemy, Bartymeusz, bogaty młodzieniec, Szczepan, Barnaba… To między innymi tym postaciom Nowego Testamentu poświęcone są medytacje biblijne zawarte w książce. Różne są ich dzieje, łączy spotkanie z Jezusem, który uzdrowił ich rany, nadał sens życiu i pokazał, jak autentycznie kochać. I choć bohaterowi ci żyli dwa tysiące lat temu, w ich doświadczeniach mogą odnaleźć się także mężczyźni współcześni. Książka nie jest jednak adresowana wyłącznie do mężczyzn, którzy dzięki nowotestamentowym historiom mężczyzn mogą odkrywać własną tożsamość i uczyć się budowania prawdziwych relacji. Podjęta tu problematyka, biblijne treści oraz pytania do refleksji i modlitwy pomogą także kobietom, które mają szansę zbliżyć się do męskiego świata emocji, intelektu i ducha. Wszyscy natomiast dzięki lekturze książki mogą bardziej poznawać Jezusa, a w Nim siebie.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.