Cały tydzień: 27.XI – 3.XII

Codzienne rozważania "Modlitwa w drodze" ! - Polecam

 

Używam Aplikacji Biblii z YouVersion.com. Pobierz ją teraz na swoje urządzenie mobilne.

 

http://www.bible.com/app - Polecam

27 LISTOPADA 2016

Niedziela

I niedziela Adwentu

DZISIEJSZE CZYTANIA

(Iz 2,1-5)
Widzenie Izajasza, syna Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy: Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pana stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: Chodźcie, wstąpmy na Górę Pana do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo wyjdzie z Syjonu i słowo Pańskie - z Jeruzalem. On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny. Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!

(Ps 122,1-2.4-9)
REFREN: Idźmy z radością na spotkanie Pana

Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
„Pójdziemy do domu Pana”.
Już stoją nasze stopy
w twoich bramach, Jeruzalem.

Tam wstępują pokolenia Pańskie,
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie,
trony domu Dawida.

Proście o pokój dla Jeruzalem:
Niech żyją w pokoju, którzy cię miłują.
Niech pokój panuje w twych murach,
a pomyślność w twoich pałacach.

Ze względu na braci moich i przyjaciół
będę wołał: „Pokój z tobą”.
Ze względu na dom Pana, Boga naszego,
modlę się o dobro dla ciebie.

(Rz 13,11-14)
Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom.

(Ps 85,8)
Okaż nam, Panie, łaskę swoją i daj nam swoje zbawienie.

(Mt 24,37-44)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Do góry

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

OREMUS

Czy jesteśmy gotowi stanąć przed obliczem Chrystusa? Stawiając to ważne pytanie, liturgia pierwszej niedzieli Adwentu wzywa nas do czuwania, do odrzucania uczynków ciemności, do zaparcia się siebie. Jednocześnie jednak daje nadzieję, że przyjście Pana przyniesie nam nie potępienie i karę, lecz radość, pokój i spełnienie wszystkich naszych tęsknot. Obyśmy uczestnicząc w tej Eucharystii zapragnęli iść z radością na spotkanie Pana drogą nawrócenia, ufni, że na jej końcu czeka nas szczęście, którego zapowiedzią jest Boże Narodzenie.

Mira Majdan, „Oremus” grudzień 2007, s. 4

Do góry

KS. EDWARD STANIEK

„Przekują miecze na lemiesze”

Wiele dziś mówi się o rozbrojeniu. Wzrasta wśród ludzi świadomość nie tylko nieszczęść, jakie niesie ze sobą wojna, ale i jej bezsensu. Jest coś z szaleństwa w gromadzeniu i doskonaleniu potencjału militarnego. Świat winien zmierzać ku lepszej przyszłości, a nie ku zagładzie. Tymczasem nie tylko nasze pokolenie, ale całe dzieje ludzkości są ściśle związane z wojną. Jest szczypta prawdy w twierdzeniu, że historia świata to historia wojen. Narody albo walczą, albo leczą rany po wojnie, albo się do wojny przygotowują. Czy jest możliwość wyjścia z tego zaklętego kręgu?

Wspominając o zbrojeniach często na pierwszy plan wysuwa się koszta, podając miliardowe sumy dolarów czy rubli, jakie rok w rok przeznacza się na świecie na broń. Tymczasem strata pieniędzy w tym szaleństwie to stosunkowo najmniejsza szkoda. Znacznie większa polega na tym, że miliony ludzi, nierzadko wyjątkowo uzdolnionych, poświęcają swoje życie doskonaleniu metod niszczenia. Ten źle wykorzystany potencjał ludzkich możliwości stanowi największą stratę. Tym bardziej, że kto poświęca życie ostrzeniu miecza, niszczy samego siebie. Doskonalenie metod zabijania jest więc nie tylko uliczką bez wyjścia, ale uliczką wiodącą nieuchronnie do nieszczęścia.

Dziś najczęściej mówi się o redukcji istniejącego potencjału militarnego, o zaprzestaniu produkcji broni, o zniszczeniu zasobów już nagromadzonych. Prorok Izajasz proponuje bardziej twórcze rozwiązanie. Chodzi mu nie tylko o likwidację broni, lecz o zmianę mentalności człowieka. O to, by ludzie dostrzegli bezsens posiadania broni i by cały potencjał pieniędzy, ludzi, jakim dysponują armie – przeznaczyli na doskonalenie życia gospodarczego. „Przekują miecze na lemiesze”, to znaczy wykorzystają istniejące już narzędzia w celach pokojowych. Zrozumieją, że szkoda stali na czołgi i wozy bojowe, szkoda paliwa do wojskowych samolotów i rakiet, szkoda energii jądrowej umieszczonej w pociskach, skoro to wszystko może być wykorzystane do ułatwienia życia na Ziemi, do uszczęśliwienia milionów, a nie do wyciskania łez.

Odważne i piękne rozwiązanie. Trzeba jedynie, by ludzie je dostrzegli, by przekonali się o jego wartości. Między innymi i w tym celu przychodzi do nas Chrystus jako Zbawiciel od wszelkiego zła, a więc i zawartego w wojnie. Pragnie przekonać ludzi o możliwości życia w pokoju. Sam nigdy nie sięgnął po przemoc.

Ktoś może powiedzieć: to utopia. Czy jednak wiara w to, że ludzie zmądrzeją, jest utopią? To nie utopia lecz potężna sprężyna wizji nowej Ziemi, na której do głosu dojdzie mądrość. Chrystus przynosi realne wymiary tej właśnie wizji przekraczającej ramy doczesności i sięgającej w wieczność.

W Adwencie oczekujemy przyjścia Chrystusa. W ramach przygotowania do spotkania z Nim warto przemyśleć nasze podejście do życia, które zawsze jest walką, lecz nie zawsze musi to być walka na miecze. Może to być zmaganie o nowy świat bez miecza. Chrześcijanin, chcąc mieć udział w budowie Bożego pokoju na świecie, winien rozpocząć od rozbrojenia samego siebie. Swój własny miecz winien dobrowolnie przekuć na lemiesz. Musi mieć odwagę uczynić to nawet wówczas, gdy słyszy jak sąsiedzi ostrzą miecze na niego. Kto potrafi tego dokonać, staje się mocny nie potęgą swojego miecza, lecz potęgą Boga, który w betlejemską noc przynosi pokój ludziom dobrej woli.

Ks. Edward Staniek

 

Pojednanie z Bogiem

Kiedy wreszcie ludzie odkryją, że ich własne diagnozy i próby wyjścia z kryzysów politycznych i gospodarczych, społecznych i moralnych, prowadzą do jeszcze groźniejszych dramatów? Kiedy ludzie w skali świata dostrzegą, że jedynym warunkiem szczęśliwego życia na ziemi jest dostosowanie rytmu naszego serca do przykazań kochającego nas Boga? Pojednanie z Bogiem to nic innego, jak przyznanie Mu racji. Trzeba po prostu na nowo odkryć sens i wartość Dekalogu. Innej drogi do uszczęśliwienia człowieka na ziemi nie ma.

Ostatnio wiele się mówi i pisze o głośnym filmie Krzysztofa Kieślowskiego ilustrującym Dekalog. Z punktu widzenia sztuki, rzecz na pewno wysokiej klasy. Reżyser postanowił ukazać w jak dramatyczną sytuację wchodzi człowiek lekceważąc poszczególne przykazania Dekalogu. W tym duchu stworzył szereg wstrząsających opowieści. Grzesznik z łatwością odnajduje się w filmie, ale i uprawiedliwia. Reżyser niezwykle sugestywnie ukazał potęgę istniejącego zła, wobec którego człowiek staje prawie bezradny. W tym tkwi poważne niebezpieczeństwo tego serialu. Postawy negatywne utrwalają się w naszej podświadomości znacznie łatwiej niż przykłady pozytywne.

W rzeczywistości film zamiast wzywać do przestrzegania Dekalogu, ukazuje drogę jego łamania. Tymczasem Bogu nie chodzi o to, by człowiek wiedział, jak się cierpi z powodu lekceważenia Jego Prawa, lecz jak wielkie jest szczęście ukryte w jego przestrzeganiu. Stąd też Dekalog musi być objawiony światu jako droga do szczęścia. Można by prosić reżysera, by się podjął drugiego dzieła i obok obrazów w czarnych kolorach ludzkiej winy, ukazał w nowym filmie obrazy w kolorach tęczy, ujawniające piękno życia opartego o wierne dochowanie przymierza, zawartego między Bogiem i człowiekiem. Częste naruszanie przykazań Dekalogu doprowadziło do bardzo poważnego zniszczenia naszego sumienia. Wielu ludzi już nawet nie reaguje na wykroczenia w dziedzinie sprawiedliwości, prawdomówności, czy miłości. Trzeba dostrzec ten niepokojący stan naszego ducha, by podjąć jego leczenie.

Nie należy jednak sądzić, że naród, a tym bardziej ludzkość w całej swej masie nagle zmądrzeje i zawoła razem z Izajaszem: „Niech nas Bóg nauczy dróg Swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami”. Droga wskazana przez Zbawiciela jest inna. Stopniowo każdy człowiek winien sam odkryć mądrość Bożego Prawa. Musi dostrzec, że życie według niego daje wielką moc, pewność, pokój, odwagę i radość ducha, wartości zupełnie niedostępne dla tych, którzy żyją daleko od Boga.

Nic nie wskazuje na to, by takie odkrycie miało mieć charakter masowy. Ciągle niewielki procent dochodzi do mądrości. To jednak wystarczy, aby droga nadziei była ciągle przetarta. Kto chce, może nią dotrzeć do prawdziwego szczęścia. Adwent to czas głębokiej refleksji nad pojednaniem z Bogiem. To czas usilnej prośby: „Niech nas Bóg nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami”.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. GABRIEL OD ŚW. MARII MAGDALENY OCD

„Chodźcie... postępujmy w światłości Pańskiej!” (Iz 2, 5)

Głównym tematem Adwentu jest oczekiwanie na Pana, rozważane w rozmaitych aspektach. Przede wszystkim oczekiwanie Starego Testamentu, wytrwale zwróconego ku przyjściu Mesjasza. Mówią o tym proroctwa, które liturgia w tym czasie podaje wiernym do rozważania, aby obudzić w sercach głębokie pragnienie i potrzebę Boga, tak bardzo żywe w pismach prorockich, a równocześnie, by wezwać ich do dziękczynienia Najwyższemu za niezmierzony dar zbawienia. Ono w rzeczy samej jawi się już na horyzoncie nie jako wydarzenie przyszłe, obiecane tylko i wyczekiwanej przez wcielenie bowiem Syna Bożego i Jego narodzenie w czasie stało się rzeczywistością. Odkupiciel przyszedł i w Nim spełniły się nadzieje Starego Testamentu, a otwarły nadzieje Nowego. Oto więc nowe oczekiwanie. Przyjście Zbawiciela ma się dokonać w sercu każdego człowieka, historia całej ludzkości zaś jest już teraz skierowana ku paruzji, tj. ku chwalebnemu powrotowi Chrystusa na końcu czasów. W takich perspektywach należy słuchać i rozważać czytania Adwentu.

Izajasz mówi z pewną emfazą o erze mesjańskiej, w której wszystkie narody zejdą się do Jerozolimy, by wielbić jedynego Boga: „Mnogie ludy pójdą i rzekną: «Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami»” (2, 3). Wszyscy ludzie złączeni jedną religią staną się braćmi i „nie będą się więcej zaprawiać do wojny” (tamże 4). Jerozolima jest figurą Kościoła, ustanowionego przez Boga jako „powszechny sakrament zbawienia” (KK 48). Kościół zaś wyciąga ręce do wszystkich ludzi, by przyszli do Chrystusa i, stosując się do Jego nauki, żyli jak bracia w zgodzie i pokoju. Ale jakże długą drogę trzeba jeszcze przebyć, nim to urzeczywistni się w pełni! Każdy chrześcijanin powinien by stać się głosem, który z żarliwością Izajasza nawołuje ludzi do jedynej wiary i do miłości braterskiej. Ten fragment proroctwa kończy się sugestywnym wezwaniem: „Chodźcie... postępujmy w światłości Pańskiej” (2, 5).

W drugim czytaniu św. Paweł. mówi nam zaś, co należy czynić, aby chodzić w takim świetle: „odrzucić uczynki ciemności” (Rz 13, 12), czyli grzech w każdej jego postaci i „przyoblec się w zbroję światła” (tamże), to znaczy w cnoty, przede wszystkim w wiarę i miłość. Jest to sprawa nagląca, „ponieważ zbawienie jest bliżej nas” (tamże 11); istotnie historia zdąża ku swej ostatniej fazie, ku powtórnemu przyjściu Pana na końcu czasów. Czas, który nas od tego dzieli, powinien być wykorzystany z gorliwością. Pan, który już przyszedł przez swoje doczesne narodzenie w Betlejem, stale obecne w życiu każdego człowieka i całej ludzkości, i „ma przyjść” na końcu czasów, powinien być przyjęty, naśladowany i oczekiwany w żywej i czynnej wierze, nadziei i miłości. Sam Jezus mówił o postawie czujnego oczekiwania, jaka powinna cechować całe życie chrześcijanina: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” (Mt 24, 42). Nie odnosi się to tylko do paruzji, lecz również do tego przyjścia Pana, które dokona się dla każdego człowieka przy końcu życia, gdy spotka się twarzą w twarz ze swoim Zbawicielem. To będzie najpiękniejszy dzień, początek życia wiecznego. „Dlatego... bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (tamże 44).

Wszechmogący Boże, prosimy Cię, tak kieruj naszą wolą, byśmy, przygotowując się przez dobre uczynki na spotkanie z przybywającym Chrystusem, wezwani mogli stanąć po Jego prawicy i wejść do królestwa niebieskiego.
Niech nas, o Panie, na tym przemijającym świecie podtrzymuje Sakrament, który sprawowaliśmy, i niech nas od tej chwili nauczy kochać rzeczy niebieskie oraz szukać wartości nieprzemijających (Mszał Polski: kolekta i modlitwa po Komunii).

Miłość nasza ku Tobie, o Panie, opiera się na wewnętrznym przekonaniu, że jej odpłatą będzie miłość samego Boga, a wątpić o niej niepodobna, bo Ty sam dowiodłeś nam jej przez rozmaite cierpienia i utrapienia aż do wylania krwi, aż do ofiary z własnego życia, właśnie na to, byśmy o niej byli przekonani... Racz, o Panie, dać nam Twoją miłość, przynajmniej zanim umrzemy! Jak wielką pociechą w chwili śmierci byłaby dla nas myśl, żeśmy nad wszystko miłowali Tego, który będzie nas sądził! Staniemy przed Tobą z ufnością, choć z całym brzemieniem win naszych, w przekonaniu, że nie wchodzimy do obcej krainy, ale do własnej ojczyzny, do królestwa Tego, którego tak miłowaliśmy i który nas tak bardzo miłuje (św. Teresa od Jezusa: Droga 40, 7–8).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 31

Do góry

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Na spotkanie Pana… Co o liturgii Mszy Świętej należy wiedzieć

Na spotkanie Pana… Co o liturgii Mszy Świętej należy wiedzieć

ks. Teodor Puszcz SChr

To swoistego rodzaju kompendium wiedzy o Mszy Świętej. Książka powstała w oparciu o serię artykułów na ten temat opublikowanych w czasopiśmie pt. „Nasze Słowo” ukazującym się od lat w Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech. Ich celem było uświadomienie czytelnikom, co trzeba wiedzieć na temat poszczególnych elementów Eucharystii. Autor, czerpiąc z osobistego studium teologicznego nad liturgią, a także z dwudziestopięcioletniej posługi kapłańskiej, mocno opierając się na tradycji i nauczaniu Kościoła, prostym językiem przybliża poszczególne obrzędy liturgii eucharystycznej zgodnie z ich chronologicznym następstwem. Dzięki temu książka może służyć każdemu, nawet słabo wyrobionemu teologicznie czytelnikowi.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Do góry

28 LISTOPADA 2016

Poniedziałek

Dzień powszedni

DZISIEJSZE CZYTANIA

(Iz 2,1-5)
Widzenie Izajasza, syna Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy: Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo wyjdzie z Syjonu i słowo Pańskie - z Jeruzalem. On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny. Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!

(Ps 122,1-2.4-9)
REFREN: Idźmy z radością na spotkanie Pana

Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
„Pójdziemy do domu Pana”.
Już stoją nasze stopy
w twoich bramach, Jeruzalem.

Tam wstępują pokolenia Pańskie,
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie,
trony domu Dawida.

Proście o pokój dla Jeruzalem:
Niech żyją w pokoju, którzy cię miłują.
Niech pokój panuje w twych murach,
a pomyślność w twoich pałacach.

Ze względu na braci moich i przyjaciół
będę wołał: „Pokój z tobą”.
Ze względu na dom Pana, Boga naszego,
modlę się o dobro dla ciebie.

(Ps 80,4)
Panie, Boże nasz, przyjdź, aby nas uwolnić, okaż swoje oblicze, a będziemy zbawieni.

(Mt 8,5-11)
Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go. Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! - a idzie; drugiemu: Chodź tu! - a przychodzi; a słudze: Zrób to! - a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim.

Do góry

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

OREMUS

Wojna trwa właściwie nieustannie. Widzimy w telewizji wystraszone twarze uciekinierów, czytamy pełne nienawiści słowa w gazetach. Ktoś próbuje tłumaczyć. Ale wojna podchodzi wciąż bliżej i bliżej. Czai się w domach, tępa, cicha wojna bez amunicji i wybuchów bomb. Jesteśmy chorzy na wojnę, na nieprzebaczenie. Adwent – to kolejna, nieśmiała próba chodzenia po drogach nadziei, że „wystarczy tylko słowo” (por. Mt 8,8), abyśmy odzyskali zdrowie i pojednani mogli zaśpiewać: „Chwała na wysokości, a pokój na ziemi”.

Wojciech Czwichocki OP, „Oremus” grudzień 2008, s. 9

Do góry

O. GABRIEL OD ŚW. MARII MAGDALENY OCD

Powołani do świętości

„Wzbudź Twą potęgę, o Panie, i przyjdź nas zbawić, przyjdź nas uświęcić” (Ps 80, 3)

Przez upadek Adama grzech zniszczył Boży plan uświęcenia człowieka. Pierwsi rodzice ludzkości, na obraz i podobieństwo Boga stworzeni w stanie łaski i sprawiedliwości, która uczyniła ich dziećmi Najwyższego, spadli w otchłań nędzy, pociągając za sobą cały rodzaj ludzki. Przez całe wieki człowiek jęczał w grzechu. Grzech wykopał miedzy ludzkością a Bogiem przepaść nie do przebycia. Człowiek trwał w tej przepaści zupełnie niezdolny, by się podnieść.

By uczynić to, czego człowiek nie może uczynić, by zniszczyć w nim grzech i przywrócić mu łaskę, Bóg obiecuje Zbawiciela. Dana obietnica, ponawiana poprzez wieki, nie ogranicza się do narodu izraelskiego: dotyczy całej ludzkości. Już Izajasz przewidział to: „Mnogie ludy pójdą i rzekną: «Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich»„ (2, 3). Jezus wyraźnie to potwierdził: „Powiadam wam: wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim” (Mt 8, 11).

Pan Jezus przyszedł zbawić wszystkie ludy i zaprosić wszystkich do stołu swojego Ojca w królestwie niebieskim. Bóg „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2, 4); aby wszyscy zostali zbawieni, Bóg dał „Syna swego Jednorodzonego, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne” (J 3, 16).

Tak Bóg umiłował świat. Chociaż Izrael był depozytariuszem obietnicy Bożej i miał zadanie przekazywać ją z pokolenia na pokolenie, to jednak nie był jej wyłącznym posiadaczem. Od wieków w planie Bożym obietnica była przeznaczona dla całej rodziny ludzkiej. Nikogo nie wykluczała. Jezus Zbawiciel przyszedł dla każdego człowieka i każdemu człowiekowi ofiaruje środki potrzebne do zbawienia.

Boże mój, jak umiesz pokazać, że jesteś wszechmocny! Próżna rzecz szukać dowodów, by przekonać nas o tym, czego Ty chcesz! Przeciwnie, każdemu ludzkiemu rozumowi jasno ukazujesz, że cokolwiek Ty chcesz, jest możliwe, i żeby wszystko stało się łatwe, dość jest kochać Cię naprawdę i dla miłości Twojej opuścić wszystko.
Tu właśnie można powiedzieć, że tylko na pozór czynisz nam trudnym zachowanie przykazania; ja nie widzę go trudnym ani nic rozumiem tego, jak może być rzekomo wąska droga, która wiedzie do Ciebie. Nie jest to wąska ścieżka, lecz królewska droga. Ktokolwiek odważnie na nią wstaj ten idzie po niej bezpiecznie, ponieważ unika niebezpiecznych kroków i kamieni, o które mógłby się potknąć — chcę powiedzieć — okazji do obrażania Ciebie. Niebezpieczną ścieżką i prawdziwie wąską drogą ja nazywam tę, która z jednej strony wiedzie ponad głęboką, stromą przepaścią, z drugiej zaś strony ciągnie się samym brzegiem pochyłego urwiska; idący nią niebacznie, stoczy się w dół i marnie się rozbije.
Kto Ciebie prawdziwie miłuje, o Dobro moje, ten idzie bezpiecznie szeroką, królewską drogą, daleką od urwisk i przepaści. Ledwo się na chwilę zachwieje, a Ty, Panie, już przy nim jesteś i rękę mu podajesz; i jeśli tylko Ciebie miłuje, a nie rzeczy tego świata, żaden upadek ani nawet wiele upadków nie będą mu na zgubę, bo idzie niziną pokory.
Nie pojmuję, czemu ludzie tak się boją wstąpić na drogę doskonałości. Racz, o Panie, wedle boskiego miłosierdzia swego dać nam zrozumieć, jak niepewną jest drogą iść za światem i żyć wśród tylu jawnych niebezpieczeństw. Prawdziwe bezpieczeństwo znajdzie tylko ten, kto chodzi wytrwale Twoimi drogami. Niech oczy nasze będą utkwione w Tobie, a nie będziemy się obawiać, abyś Ty, Słońce Sprawiedliwości, ukrył się i pozostawił nas na drodze w ciemnościach i niebezpieczeństwie zguby; chyba gdybyśmy pierwsi Cię opuścili (św. Teresa od Jezusa: Życie 35, 13–14).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 39

Do góry

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Pozwól siebie kochać. Elżbieta od Trójcy Świętej

Pozwól siebie kochać. Elżbieta od Trójcy Świętej

Eugene McCaffrey OCD

Jan Paweł II powiedział o Elżbiecie od Trójcy Świętej, że jest dla nas „wspaniałym świadkiem radości zakorzenienia i ugruntowania w miłości”. Chociaż żyła tylko dwadzieścia sześć lat, czas ten wystarczył jej, by odkryła, zarówno w kontemplacyjnym życiu świeckim, jak i w życiu karmelitańskiej zakonnicy, tajemnicę miłości Bożej. Prawda jej życia to przesłanie, że Bóg kocha osobiście każdego z nas i pragnie, abyśmy dali się tej miłości objąć. Stronice tej książeczki pokazują bogactwo intuicji tej utalentowanej młodej kobiety, wybitnej pianistki z głową pełną rytmu, nastolatki, lubiącej piękne kapelusze i życie towarzyskie, świeckiej kontemplatyczki pośród podróży, przyjęć i tańców, zakonnicy okrytej milczeniem, oblubienicy Chrystusa oddającej życie za Kościół i świat. Historia jej życia nabiera wielkiego znaczenia w czasach poszukiwania sensu i tożsamości; niesie zachętę i wezwanie do wsłuchania się w muzykę swego serca i cichego głosu Ducha. Eugene McCaffrey OCD jest członkiem Tabor Carmelite Retreat House (Karmelitańskiego Domu Rekolekcyjnego „Tabor”) w Preston. Wiele pisał na temat duchowości, jest znanym wykładowcą i rekolekcjonistą.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Do góry

29 LISTOPADA 2016

Wtorek

Dzień powszedni

DZISIEJSZE CZYTANIA

(Iz 11,1-10)
I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi. Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Owego dnia to się stanie: Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą po radę, i sławne będzie miejsce jego spoczynku.

(Ps 72, 1-2. 7-8. 12-13. 17)
Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Boże, przekaż Twój sąd królowi,
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie
i ubogimi według prawa.

Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość
i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.
Będzie panował od morza do morza,
od Rzeki aż po krańce ziemi.

Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa,
i ubogiego, co nie ma opieki.
Zmiłuje się nad biednym i ubogim,
nędzarza ocali od śmierci.

Niech Jego imię trwa na wieki,
jak długo świeci słońce, niech trwa Jego imię.
Niech Jego imieniem wzajemnie się błogosławią,
niech wszystkie narody ziemi życzą Mu szczęścia.

Oto nasz Pan przyjdzie z mocą i oświeci oczy sług swoich.

(Łk 10,21-24)
W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.

Do góry

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

OREMUS

Słowo „Adwent” oznacza przyjście. Być może nie tylko przyjście Zbawiciela, gdy narodził się w Betlejem, albo Jego przyjście na końcu czasów. Może dany jest nam czas, żeby przyjść „do siebie”. Zaryzykować spojrzenie „prostaczka”, który już teraz ogląda to, czego jeszcze nie widać: że „wilk zamieszka wraz z barankiem” i że „zła czynić już nie będą”. Ćwiczymy to codziennie, gdy wstając przed świtem, wierzymy, że wzejdzie słońce. Adwent to przebudzenie.

Wojciech Czwichocki OP, „Oremus” grudzień 2008, s. 12

Do góry

O. GABRIEL OD ŚW. MARII MAGDALENY OCD

Uświęceni w Jezusie Chrystusie

„Okaż nam, Panie, swoją łaskawość i daj nam swoje zbawienie” (Ps 85, 8)

„Dziękuję wciąż Bogu za was, za laskę daną wam w Chrystusie Jezusie” (1 Kor 1, 4), pisze św. Paweł do Koryntian. Tylko laska Boga usprawiedliwia człowieka i uświęca go. Tę laskę otrzymuje ludzkość dla nieskończonych zasług Jezusa, naszego Pana; otrzymują ją ci wszyscy, którzy wierzą w Niego. „Wyznawcy Chrystusa — poucza Sobór Watykański II — powołani przez Boga i usprawiedliwieni w Panu Jezusie nie ze względu na swe uczynki, lecz wedle zamiaru i laski Bożej, w chrzcie wiary stali się prawdziwie synami Bożymi i uczestnikami natury Bożej, a przez to rzeczywiście świętymi. Toteż powinni oni, przy pomocy Bożej, zachowywać w życiu i w pełni urzeczywistniać świętość, którą otrzymali” (KK 40).

Chrzest złożył w duszy chrześcijanina zarodek świętości, łaskę. Zarodek ten jest niesłychanie płodny, ponieważ czyni człowieka uczestnikiem życia Bożego, a zatem świętości Boga. Jest on zdolny rozwinąć się w cenne owoce życia świętego, życia wiecznego, gdy człowiek ochotnie towarzyszy w jego rozwoju. Każdy chrześcijanin otrzymał ten dar. Każdy chrześcijanin może stać się świętym i stanie się nim zależnie od uczynków mniejszych lub większych, jakie może spełniać, lecz w tej mierze, w jakiej przy pomocy Bożej owocować będzie łaska, którą otrzymał na chrzcie świętym. Przez chrzest chrześcijanin stał się świętym z prawa. Powinien stać się nim faktycznie, prowadząc życie święte, wypełniając święte uczynki, godne dziecka Bożego, zbawionego i odkupionego przez Chrystusa, godne członka Kościoła, który jest Mistycznym Ciałem Chrystusa. Bóg, który go powołał i uświęcił w Synu swoim, da mu w Nim wszystkie łaski potrzebne, aby doprowadził do końca rozpoczęte dzieło. „Wierny jest Bóg — pisze Apostoł — który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym!” (1 Kor 1, 9).

O Ojcze Przedwieczny, jaka była przyczyna, żeś obdarzył człowieka tak wielką godnością? Miłość niewysłowiona, z jaką w Tobie samym widziałeś swoje stworzenie, w którym się rozmiłowałeś. Dlatego stworzyłeś je z miłości i dałeś mu istnienie, aby ono zakosztowało Twojego najwyższego i wiecznego dobra. Stworzenie przez grzech utraciło godność, jakiej Ty mu udzieliłeś. Wskutek swojego buntu względem Ciebie popadło w wojnę z Twoją łaskawością, i w ten sposób staliśmy się Twoimi nieprzyjaciółmi. Ty, poruszony tym samym ogniem, z jakim nas stworzyłeś, chciałeś się pojednać z rodzajem ludzkim, który popadł w wielką wojnę, chciałeś, aby z wojny zrodził się wielki pokój. Dlatego dałeś nam Słowo — Jednorodzonego Syna Twojego, który stał się pośrednikiem miedzy nami a Tobą. On stał się naszą sprawiedliwością, ponieważ ukarał na sobie samym nasze niesprawiedliwości i stał się posłusznym Tobie, Ojcze Przedwieczny, kiedyś Odeń tego zażądał, gdyś Go przyoblekł w nasze człowieczeństwo.
O Przepaści miłości! Jakie serce może się obronić, by nie spojrzeć na tę Wysokość, która zstąpiła do takiej niskości, jaką jest nasze człowieczeństwo? My jesteśmy Twoim obrazem, a Tyś obrazem naszym, wskutek łączności, jaką nawiązałeś z człowiekiem, przysłaniając Bóstwo jakby chmurą grzeszną naturą Adama. Co było tego przyczyną? Miłość. Ty, Boże, stałeś się człowiekiem, a człowiek stał się Bogiem (św. Katarzyna ze Sieny).

Ku Tobie, Panie, wznoszę duszę moją. Mój Boże, Tobie ufam, niech nie doznam zawodu... Nikt, kto Tobie ufa, nie doznaje wstydu; doznają wstydu ci, którzy łamią wiarę dla marności. Panie, daj mi poznać drogi Twoje i naucz mnie Twoich ścieżek. Prowadź mnie według Twej prawdy i pouczaj, bo Ty jesteś Bóg, mój Zbawca (Psalm 25, l–5).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 43

Do góry

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Drogocenna perła (lectio divina – medytacje biblijne)

Drogocenna perła (lectio divina – medytacje biblijne)

Wilfrid Stinissen OCD

Jest moim jedynym pragnieniem i modlitwą, aby słowa, które mam głosić, przekazywały prawdę. Najgłębsza prawda, na której opiera się rzeczywistość, to trójjedyna bezgraniczna, udzielająca się, nieprzejednana miłość Boża. Ta miłość nieustannie spływa na stworzenie, wewnątrz i na zewnątrz nas, z tak różnorodnym bogactwem, że gdyby ją ująć w słowa, to cały świat nie pomieściłby ksiąg, które trzeba by napisać. Jednak tutaj, na ziemi, naszym zadaniem jest siać słowa o Bogu, a On sam niech da im wzrost i płodność! Wilfrid Stinissen OCD. Urodzony 10.01.1927 r. w Antwerpii, w katolickiej rodzinie, w wieku 16 lat wstępuje do Karmelu w Burges, wyświęcony w 1951 r. Podejmuje studia filozoficzne na uniwersytecie w Louvain i wieńczy je doktoratem, a po 16 latach życia kapłańskiego wyjeżdża na nową fundację do Szwecji. Tam zaczyna pisać książki poświęcone teologii życia wewnętrznego (wyłącznie po szwedzku), obecnie tłumaczone na przeszło 20 języków. Po przeszło 62 latach kapłaństwa, 30.11.2013 r. umiera w swoim klasztorze w Norraby na południu Szwecji.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Do góry

30 LISTOPADA 2016

Środa

Święto św. Andrzeja Apostoła

DZISIEJSZE CZYTANIA

(Iz 49,1-6)
Wyspy, posłuchajcie mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki mnie ukrył, uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: "Tyś sługą moim, w tobie się rozsławię". Ja zaś mówiłem: "Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą". A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził mu Izraela. I rzekł mi: "To zbyt mało, iż jesteś mi sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela. Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi".

Lub

(Rz 10,9-18)
Jeżeli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. Wszak mówi Pismo: żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę! Ale nie wszyscy dali posłuch Ewangelii. Izajasz bowiem mówi: Panie, któż uwierzył temu, co od nas posłyszał? Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. Pytam więc: czy może nie słyszeli? Ależ tak: Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa.

(Ps 19,2-5ab)
REFREN: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi

Niebiosa głoszą chwałę Boga
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi,
noc nocy przekazuje wiadomość.

Nie są to słowa ani nie jest to mowa,
których by dźwięku nie usłyszano:
Ich głos się rozchodzi po całej ziemi,
ich słowa aż po krańce świata.

(Mt 4,19)
Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi

(Mt 4,18-22)
Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.

Do góry

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

OREMUS

Czy słowa prostego człowieka, żyjącego z pracy rąk, mogą mieć jakieś znaczenie? W święto Apostoła Andrzeja, rybaka z Galilei, śpiewamy refren psalmu: „Po całej ziemi ich głos się rozchodzi”. Oddając się do dyspozycji Jezusa, musimy, jak Andrzej, być gotowi opuścić swą łódź i iść tam, gdzie jesteśmy posłani. Często jednak odkrywamy, że Jezus potrzebuje nas właśnie razem z „łodzią” naszego zawodu, naszej sytuacji rodzinnej, aby Jego głos mógł rozchodzić się także w naszym środowisku, trafiając do tych, których pragnie łowić dla królestwa Bożego.

Mira Majdan, „Oremus” listopad 2006, s. 129

Do góry

O. GABRIEL OD ŚW. MARII MAGDALENY OCD

Święci w miłości

O Panie, miłość i łaska Twoja niech mi towarzyszą przez wszystkie dni mego życia (Ps 23, 6)

„Pan otrze łzy z każdego oblicza” (Iz 25, 8), mówi Izajasz wspominając o dziele zbawienia, którego kiedyś Bóg dokona dla swojego ludu. A dokonało się ono z przyjściem Jezusa: „I przyszły do Niego wielkie tłumy — opowiada Mateusz — mając ze sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił” (15, 30). Działalność Chrystusa od samego początku ukazuje się jako działalność dobroci, nieskończonej miłości, dla wspomożenia wszystkich nędz ludzkich. W ten sposób Jezus objawił ludziom wewnętrzną naturę Boga: miłość.

„Bóg jest miłością” (1 J 4, 16), powie później apostoł Jan, wyprowadzając to stwierdzenie nie z teoretycznych rozumowań, lecz z tego, co sam widział, czego dotykał ręką, to jest Słowa Życia, Syna Bożego (tamże 1): chorych uzdrowionych, zmarłych wskrzeszonych, uciśnionych i cierpiących pocieszonych, grzeszników rozgrzeszonych i pojednanych. Ponadto Jan słuchał mów Pana o miłości Ojca niebieskiego, o miłości, której sam Jezus był wcieleniem i która skłoniła Go do oddania życia za zbawienie ludzi. Wszystko to Apostoł pod natchnieniem Ducha Świętego streścił w słowach: „Bóg jest miłością”.

Znaczenie tego krótkiego zdania jest bardzo głębokie. Bóg jest miłością, czyli wszystko, co jest w Bogu, cały byt Boga jest miłością. Istotą Boga jest miłość. Miłość, również miłość ludzka, jest wolą dobra, jest aktem woli, która skłania się ku dobru. W Bogu, byt nieskończony, miłość, jest nieskończoną wolą dobra, która zmierza do dobra nieskończonego, a jest nim sam Bóg. Miłość w Bogu jest wiec nieskończonym upodobaniem we własnym dobru nieskończonym, w którym On znajduje całą swoją szczęśliwość. Bóg jednak nie zamyka w sobie samym swojej miłości, lecz rozlewa ją poza siebie, powołując do życia niezliczone stworzenia, aby udzielić im swojego dobra, swojej szczęśliwości. On, który jest miłością, stwarza ludzi aktem miłości, i aktem miłości ich zachowuje i prowadzi do szczęśliwości kierując ich do siebie, Dobra Najwyższego, i uzdalniając do kochania Go.

Jak łatwo powiedzieć: Bóg jest miłością! Tak, wyrażenie jest krótkie: jeśli liczy się słowa, jest tylko jedno zdanie; jeśli je rozważysz, jakże ono jest głębokie! Bóg jest miłością... Kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg w nim. Załóż swoje mieszkanie w Bogu i sam bądź mieszkaniem Boga; trwaj w Bogu, a Bóg będzie trwał w tobie. Bóg pozostaje w tobie, by utrzymać cię w sobie; ty pozostawaj w Bogu, by nie upaść.
Ty, o Panie, pobudzasz mnie do miłowania Cię. A czy ja mógłbym Cię miłować, gdybyś Ty pierwszy mnie nie umiłował? Jeśli byłem leniwy w miłowaniu, o! spraw, abym nie był leniwy w odpowiadaniu na Twoją miłość. Ty pierwszy umiłowałeś mnie... i nawet po tym nie jestem gotów miłować Cię! Umiłowałeś mnie, chociaż byłem grzeszny, i zmazałeś moje grzechy; umiłowałeś mnie, chociaż byłem grzeszny, lecz nie po to powołałeś mnie do Kościoła, abym nie przestał grzeszyć, limitowałeś mnie, kiedy byłem chory, lecz nawiedziłeś mnie, by mnie uzdrowić. W tym jasno ukazała się miłość Twoja ku mnie, ponieważ przyszedłeś ha ten świat, abym przez Ciebie miał życie.
Nie chcę sam tylko uwielbiać Cię, nie chcę sam tylko kochać Cię. Nie chcę sam tylko obejmować Ciebie, abym obejmując Cię sobą, nie zasłonił Ciebie innym.
Wstyd by mi było kochać Cię miłością zazdrosną!... pociągnę do miłości Twojej moich krewnych i wszystkich domowników moich... owszem, będę pociągał wszystkich, których tylko będę mógł, zachętą, modlitwą, przez rozmowy i rozumowania, łącząc je z cichością i uprzejmością. Jeśli ich pociągnę do miłowania Cię i gdy zaczną uwielbiać Cię również oni, będziemy wszyscy złączeni w uwielbianiu Ciebie (św. Augustyn).

Miłość przyzywa miłość. Mimo mojej nędzy i mimo że dopiero stawiam pierwsze kroki na tej drodze, nie wolno mi zaniedbywać nigdy rozważania tej prawdy i pobudzania siebie do miłości. Gdy bowiem Ty, o Panie, uczynisz mi te. łaskę i zapalisz w sercu moim ten ogień, wszystko będzie mi łatwe, i zdziałam dużo i bez trudu w krótkim czasie. Boże mój, przez miłość, jaką nas umiłowałeś, i przez Twojego chwalebnego Syna, który z miłości ku nam tak bardzo cierpiał, użycz mi tego płomienia, bo jest mi tak bardzo potrzebny (św. Teresa od Jezusa: Życie 22, 14)

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 46

Do góry

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Przenosić góry. Modlitwa pełna pasji, wiary i mocy

Przenosić góry. Modlitwa pełna pasji, wiary i mocy

John Eldredge

Każdy wierzący staje w jakimś momencie życia przed niepokojącym pytaniem: dlaczego jedne modlitwy działają, a inne nie? Skoro Bóg jest miłosierny i wszechmocny, powinniśmy poprosić go o pomoc i w spokoju czekać na upragniony skutek. Co jednak, gdy ów skutek nie nadchodzi? Czy robimy coś źle? Może Bóg już nas nie słucha? Czyżby słuchał tylko wybranych? W tej sytuacji łatwo o zwątpienie i rezygnację z modlitwy. A przecież Bóg chce relacji z każdym z nas. Prawdziwej, opartej na miłości i zaufaniu relacji – nie wydawania poleceń. Pan jest absolutnie zachwycony naszymi próbami modlitwy - wzywa nas też jednak, abyśmy zmierzali ku dojrzałości, co wiąże się również z zanoszeniem bardziej dojrzałych modlitw. Oparta na osobistym doświadczeniu i wnikliwej interpretacji Pisma Świętego książka Johna Eldredge’a to znakomity przewodnik w drodze do dojrzałej modlitwy.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Do góry

1 GRUDNIA 2016

Czwartek

Dzień powszedni

DZISIEJSZE CZYTANIA

(Iz 26-1-6)
W ów dzień śpiewać będą tę pieśń w Ziemi Judzkiej: Miasto mamy potężne; On jako środek ocalenia sprawił mury i przedmurze. Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą! Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło: podepcą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich.

(Ps 118,1.8-9.19-21.25-27)
REFREN: Błogosławiony, idący od Pana

Wysławiajcie Pana, bo jest dobry,
bo łaska Jego trwa na wieki.
Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w człowieku.
Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w książętach.

Otwórzcie mi bramy sprawiedliwości,
wejdę przez nie i podziękuję Panu.
Oto jest brama Pana,
przez nią wejdą sprawiedliwi.
Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał
i stałeś się moim Zbawcą.

O Panie, Ty nas wybaw,
o Panie, daj nam pomyślność.
Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie,
błogosławimy was z Pańskiego domu.
Pan jest Bogiem
i daje nam światło.

(Iz 55, 6)
Szukajcie Pana, gdy Go można znaleźć, wzywajcie Go, gdy jest blisko.

(Mt 7,21.24-27)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.

Do góry

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

OREMUS

„W ów dzień śpiewać będą tę pieśń w ziemi judzkiej: «Miasto mamy potężne»„. Tymczasem nasze miasto wcale nie jest potężne. Nasza wiara wątła, a życie wciąż mnoży znaki zapytania. Próbujemy zagadać naszą niepewność. Czujemy twardy grunt pod nogami, gdy mówimy. Czasem wypowiadamy słowa pobożne, czasem dobrze uzasadnione, niekiedy agresywne. Ale to tylko słowa – ulotne i nietrwałe. Kiedy przestają dźwięczeć, nastaje cisza. Dopiero wtedy możemy zacząć słuchać. Gdy usłyszymy, zaczynamy żyć naprawdę. Coraz pewniej stoimy na nogach, prostujemy plecy.

Wojciech Czwichocki OP, „Oremus” grudzień 2008, s. 21

Do góry

O. GABRIEL OD ŚW. MARII MAGDALENY OCD

Dom na skale

„O Panie, daj mi poznać drogi Twoje, a naucz mnie ścieżek Twoich” (Ps 25, 4)

Drogę, która wiedzie do świętości, a zatem do Boga, może wytyczyć tylko sam Bóg, Jego wola. Jezus wyraźnie to powiedział: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7, 21). Aby pokazać, że te dusze, które spełniają wolę Boga są z Nim ściślej zjednoczone i przez Niego bardziej umiłowane, dodał: „Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (tamże 12, 50).

Święci szukali natchnienia w szkole Jezusa. Św. Teresa od Jezusa, choć doświadczyła najwznioślejszych łask mistycznych, nie waha się powiedzieć: „Najwyższa doskonałość nie polega na pociechach wewnętrznych ani na tym, by kto miewał wielkie zachwycenia, widzenia i ducha proroctwa, tylko na tym, by wola nasza była doskonale zgodna z wolą Boga, abyśmy chcieli — i to całym sercem — tego, czego Bóg chce, przyjmując równie ochotnie rzeczy gorzkie, jak i rzeczy przyjemne” (Fd. 5, 10). Św. Teresa od Dzieciątka Jezus podobnie mówi: „Doskonałość na tym polega: spełnić wolę Boga... być tym, czym On chce, abyśmy byli” (Dz. 5).

Prawdziwa miłość Boża polega na doskonałym przylgnięciu do Jego świętej woli, na spełnianiu w życiu tylko tego, czego żąda Bóg, do tego stopnia, aby chrześcijanin stal „się „żywą wolą Boga”. Świętość oglądana w takim świetle jest dostępna dla każdej duszy dobrej woli. Nie ulega wątpliwości, że i dusza, która prowadzi życie pokorne i ukryte, może przylgnąć do woli Bożej podobnie, a może nawet i bardziej niż jakiś wielki święty, który otrzymał od Boga ważną misję do spełnienia i obdarzony został szczególnymi łaskami mistycznymi. Im więcej jakaś dusza spełnia i rozkoszuje się wolą Bożą, tym jest doskonalsza i świętsza.

Boże mój, pouczaj mnie nie tylko o tym, czego Ty chcesz, lecz również — kim Ty jesteś. Im lepiej bowiem poznam Ciebie, tym goręcej będę Cię miłował. A miłować Cię to mój pierwszy obowiązek, rzecz, której przede wszystkim żądasz ode mnie, a zarazem moja największa potrzeba. Udziel mi, o mój Boże, światła i równocześnie siły, by iść za nim. Nie wystarcza bowiem kochać Cię i poznać Twoją wolę, trzeba mieć odwagę służyć Ci, odwagę pełnić to, czego Ty chcesz...
Ulecz mnie, Panie, jestem ślepy, nie widzę Twojej woli, w tysiącach okazji nie wiem, czego Ty chcesz ode mnie. Nie widzę Twojej piękności, a nie widząc Cię, nic miłuję Ci? dostatecznie... Oświeć oczy moje, o Panie, ulecz moją ślepotę, ukaż mi Twoją wolę i Twoją piękność. Jestem również chromy, Boże mój, uzdrów moje słabe nogi, bo nic mam zgolą siły iść do Ciebie, kiedy mnie wołasz; nie mam siły wykonać tego, co mi ukazujesz, pełnić Twoją wolę, gdy mi ją objawiasz. Wlokę nogi i kuleje nędznic, kiedy Cię mam naśladować. O Boże mój, ulecz mnie z tego kalectwa; spraw, abym za Tobą biegi, za wonnością Twoich olejków, zamiast wlec się i kuleć, idąc za Tobą...
Uczyń mnie wytrwałym, daj mi silę nieść swój krzyż, naśladować Cię i wypełniać wszystko, czego żądasz ode mnie. A potem spraw, o Boże mój, abym Cię uwielbiał ze wszystkich sil duszy i chwalił z głębi serca... Spraw, abym się wyniszczył, zapadł i zagubił w adoracji Ciebie, o mój najukochańszy Jezu! Oto łaski, jakie rozsiewasz pełnymi rękami wokół siebie: światło, by poznać Twoją wolę, siłę, by ją wypełniać, miłość, by się zagubić w adoracji Ciebie... O Boże mój, udziel mi w obfitości tych wszystkich trzech łask. Ty wiesz, jak bardzo ich potrzebuje to biedne stworzenie, tak ślepe, tak kalekie, tak oziębłe, znajdujące się u Twoich stóp (Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 50

Do góry

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Duch Jezusa

Duch Jezusa

brat Karol de Foucauld

Wydanie uświetni obchodzony w 2016 r. w Kościele Katolickim Rok Karola de Foucauld, w 100-lecie męczeńskiej śmierci zakonnika. Dzieła duchowe Karola de Foucauld nie były dotąd w całości udostępnione polskiemu czytelnikowi. „Duch Jezusa” to zbiór medytacji na temat cnót kardynalnych w Ewangeliach, powstałych w 1896 r., komentarzy do czerech Ewangelistów, datowanych na 1901 r. oraz wczesnych i późniejszych medytacji nad Ewangelią (1905 r. oraz 1914-1915r.). Oprócz oczywistych walorów literackich, dzieła o. Karola de Foucauld zajmują szczególne miejsce wśród współczesnej literatury religijnej. Powstałe w różnych okres, czy to w Syrii, Algierii, Ziemi Świętej czy na Saharze, niosą ten sam ładunek ekspresji i religijnego uniesienia. Często pisane w pierwszej osobie, jakby do czytelnika mówił sam Bóg.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Do góry

2 GRUDNIA 2016

Piątek

Dzień powszedni

DZISIEJSZE CZYTANIA

(Iz 29,17-24)
To mówi Pan Bóg: Czyż nie w krótkim już czasie Liban zamieni się w ogród, a ogród za bór zostanie uznany? W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widzieć. Pokorni wzmogą swą radość w Panu, i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie, i wycięci będą wszyscy, co za złem gonią: którzy słowem przywodzą drugiego do grzechu, którzy w bramie stawiają sidła na sędziów i odprawiają sprawiedliwego z niczym. Dlatego tak mówi Pan, Bóg domu Jakuba, który odkupił Abrahama: Odtąd Jakub nie będzie się rumienił ani oblicze jego już nie przyblednie, bo gdy ujrzy swe dzieci, dzieło mych rąk, wśród siebie, ogłosi imię moje jako święte. Wtedy czcić będą Świętego Jakubowego i z bojaźnią szanować Boga Izraela. Duchem zbłąkani poznają mądrość, a szemrzący zdobędą pouczenie.

(Ps 27,1.4.13-14)
REFREN: Pan moim światłem i zbawieniem moim

Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia,
przed kim miałbym czuć trwogę?

O jedno tylko proszę Pana, o to zabiegam,
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu
przez wszystkie dni życia,
Abym kosztował słodyczy Pana,
stale się radował Jego świątynią.

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

Oto nasz Pan przyjdzie z mocą i oświeci oczy sług swoich.

(Mt 9,27-31)
Gdy Jezus przychodził, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: Wierzycie, że mogę to uczynić? Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się stanie! I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

Do góry

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

OREMUS

Wcale nie trzeba być niewidomym, żeby nie widzieć tego, co jest. Gdy się boimy, widzimy tylko nasz strach. Gdy obsesyjnie czegoś pragniemy, widzimy tylko to, czego nie mamy. Otwarcie oczu to wyzwolenie. Nie dodaje niczego, raczej zabiera – uwalnia nas od zmyślonej konieczności wpatrywania się w nasze urojenia. Świat jest przed nami i Bóg jest w tym świecie.

Wojciech Czwichocki OP, „Oremus” grudzień 2008, s. 26

Do góry

O. GABRIEL OD ŚW. MARII MAGDALENY OCD

Życie w woli bożej

„Pouczaj mnie, Panie, bo Ty jesteś Bóg, mój Zbawca” (Ps 25, 5)

„W ów dzień głusi usłyszą... a oczy niewidomych będą widzieć” (Iz 29, 18). Kiedy przyszedł Jezus, proroctwo Izajasza spełniło się całkowicie, nie tylko w znaczeniu materialnym, lecz także w duchowym. On usposobił serca ludzi, by słuchali słowa Bożego, i otworzył ich oczy, aby poznali Jego drogi, Jego wolę. Tej działalności oświecającej, świat dotąd potrzebuje. Rozpaczliwe, lecz pełne ufności wołanie dwóch niewidomych z Jerycha: „Ulituj się nad nami, Synu Dawida” (Mt 9, 27) jest zawsze aktualne, szczególnie podczas Adwentu. Jest to bowiem okres, w którym należy odnowić tęsknotę za zbawieniem, za świętością. Potrzeba zawsze, aby Jezus powracał i uwalniał ludzi „z mroku i ciemności”, które przeszkadzają poznać i wykonać w pełni wole Bożą,

Wola Boża objawia się nie tylko w wyraźnych przykazaniach, lecz wypisana jest również w rozmaitych okolicznościach życia, takich jakie stwarza dla każdego człowieka nieunikniony obowiązek. Na pierwszym miejscu stoją obowiązki własnego stanu. One nakreślają każdemu codzienne postępowanie zgodne z wolą Boga. Dla zakonnika są to obowiązki wypływające z reguły, jaką ślubował, oraz nałożone żywym słowem przełożonych. Kapłanowi zaś określa je posługa kapłańska, wykonywana w ścisłej łączności duchowej i zewnętrznej z biskupem. Katolicy świeccy mają obowiązki dyktowane przez życie rodzinne, przez zawód i życie w społeczeństwie. Są też obowiązki złączone z pewnymi okolicznościami, w jakich Bóg nas postawił lub przynajmniej je dopuścił: zdrowie lub choroba, dostatek czy ubóstwo, oschłość czy pociechy wewnętrzne, powodzenie czy przeciwności, nieszczęścia czy radości. To wszystko sprawia ojcowska ręka Boga, który „współdziała we wszystkim dla dobra tych, którzy Go miłują” (Rz 8, 28). W tych właśnie rozmaitych okolicznościach Bóg ukazuje każdemu chrześcijaninowi szczegółowe obowiązki uległości, cierpliwości, miłości, działania czy też oderwania się, ofiary, wielkoduszności. Postępując drogą obowiązku można być pewnym, że idzie się drogą woli Bożej i że wzrasta się w Jego miłości.

„Aby zaś miłość jak nasienie dobre wzrastała i wydawała owoce, każdy wierny winien słuchać chętnie słowa Bożego [również tego cichego, przemawiającego przez okoliczności życia], i z pomocą łaski wypełniać czynem Jego wolę” (KK 42).

W tej chwili, Boże mój, dobrowolnie i bez żadnych zastrzeżeń poświęcam Ci wolę moją. Prawdę mówiąc, to poświęcenie nie jest całkiem bezinteresowne. Wiem bowiem z doświadczenia, co zyskuję wyrzekając się bez zastrzeżeń swojej woli dla upodobania Twojego... Niech się spełni we mnie, Panie, wola Twoja, w czym i jak chcesz, wedle boskiego upodobania Twego! Chcesz mi zesłać cierpienia, daj siły do zniesienia, i niech przyjdą. Przeznaczasz mi prześladowania, choroby, nędzę i zniewagi, nic będę uciekać, o Ojcze mój!
O, jaką silę ma w sobie ten dar! Jeśli byłby wielkodusznie uczyniony, pociągnąłby nas do Wszechmogącego, aby połączył się z naszą niskością i nas w siebie przemienił i zjednoczył, stworzenie ze Stwórcą! Jeśli Ty, Panie, widzisz, że dar naszej woli jest wyrażony nie czułymi słowami, lecz gorliwością uczynków, to tym bliżej pociągasz nas do siebie i podnosząc duszę ponad wszystkie rzeczy tej ziemi, przygotowujesz ją do przyjęcia wielkich łask. Cenisz wysoko tę ofiarę i nie przestajesz nam za nią płacić już w tym życiu. Dusza nic będzie wiedziała już, o co by miała Cię prosić, bo Ty obdarzasz ją wciąż nowymi łaskami. Nie poprzestając na ścisłym zjednoczeniu jej z sobą, stajesz się jedno z nią, zaczynasz lubować się w niej i objawiać tajemnice swoje, dajesz jej rozumieć wielkość dobra, które już posiadła, i poznawać nieco szczęście, które dla niej masz przygotowane (św. Teresa od Jezusa: Droga doskonałości 32, 4. 10–12).

Panie, niech się spełnia Twoja wola w niebie i na ziemi, gdzie nie mamy przyjemności bez bólu ani róż bez cierni, ani dnia bez następującej po nim nocy, ani wiosny nie poprzedzonej zimą; na ziemi, o Panie, rzadkie są pociechy, a niezliczone cierpienia. Niemniej jednak, o Panie, niech się spełni Twoja wola nic tylko przez wykonanie Twoich przykazań, rad i natchnień, które powinniśmy wypełniać, lecz również w utrapieniach i cierpieniach, jakie musimy znosić, niech Twoja woła czyni z nami, dla nas, w nas i przez nas, co tylko Tobie się podoba (św. Franciszek Salezy).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 53

Do góry

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Pocieszenie duchowe

Pocieszenie duchowe

Timothy M. Gallagher OMV

"Pocieszenie duchowe" to druga książka Timothyʼego M. Gallaghera OMV - po "Rozeznawaniu duchów" - w której autor w sposób przystępny, a jednocześnie bardzo wnikliwy i szeroki omawia reguły rozeznawania duchów św. Ignacego Loyoli. Tym razem refleksja ojca Gallaghera dotyczy reguł drugiego tygodnia "Ćwiczeń duchowych". Książka stanowi mądre połączenie komentarza do szesnastowiecznego tekstu z konkretnymi przykładami, które dowodzą, że wskazówki sprzed czterystu pięćdziesięciu lat mogą także dziś pomagać w podejmowaniu decyzji zgodnych z wolą Bożą. Autor uczy, jak korzystać z porad, które mogą wydawać się niedostępne i tajemnicze, gdy bez przygotowania czytamy książeczkę św. Ignacego. Pokazuje, jak korzystać z reguł, których nieznajomość naraża nas w codziennym życiu na niebezpieczne złudzenia oddalające od Boga i zakłócające Boży pokój w sercu. To obowiązkowa lektura dla kierowników duchowych, rekolekcjonistów, rekolektantów, osób rozeznających wolę Bożą i pragnących postępować na drogach pogłębionego życia wiarą.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Do góry

3 GRUDNIA 2016

Sobota

Wspomnienie św. Franciszka Ksawerego, prezbitera

DZISIEJSZE CZYTANIA

(Iz 30,19-21.23-26)
To mówi Pan Bóg, Święty Izraela: Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie będziesz gorzko płakał. Rychło okaże ci On łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci. Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: To jest droga, idźcie nią!, gdybyś zboczył na prawo lub na lewo. On użyczy deszczu na twoje zboże, którym obsiejesz rolę, a chleb z urodzajów gleby będzie soczysty i pożywny. Twoja trzoda będzie się pasła w owym czasie na rozległych łąkach. Woły i osły obrabiające rolę żreć będą paszę dobrze przyprawioną, która została przewiana opałką i siedlaczką. Przyjdzie do tego, iż po wszystkich wysokich górach i po wszystkich wzniesionych pagórkach znajdą się strumienie płynących wód na czas wielkiej rzezi, gdy upadną warownie. Wówczas światło księżyca będzie jak światło słoneczne, a światło słońca stanie się siedmiokrotne, jakby światło siedmiu dni - w dniu, gdy Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach.

(Ps 147,1-2.3-4.5-6)
REFREN: Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu

Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu,
słodko jest Go wychwalać.
Pan buduje Jeruzalem,
gromadzi rozproszonych z Izraela.

On leczy złamanych na duchu
i przewiązuje im rany.
On liczy wszystkie gwiazdy
i każdej nadaje imię.

Nasz Pan jest wielki i potężny,
a Jego mądrość niewypowiedziana.
Pan dźwiga pokornych,
karki grzeszników zgina do ziemi.

(Iz 33,22)
Pan naszym sędzią, Pan naszym prawodawcą, Pan naszym królem, On nas zbawi.

(Mt 9,35-10,1.6-8)
Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!

Do góry

ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

OREMUS

„Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu (...) w królestwie niebieskim” – mówi Jezus w Ewangelii. Dzieje się to dzięki świadectwu chrześcijan – takich jak św. Franciszek Ksawery (1506-1552), hiszpański jezuita i pionier misji katolickich na Dalekim Wschodzie. Ewangelizował w Indiach, jako pierwszy dotarł z Dobrą Nowiną do Japonii, podjął próbę dostania się do Chin. Módlmy się dziś, aby głoszone w dalekich i bliskich krajach orędzie chrześcijańskie stawało się wiarygodne także dzięki świadectwu naszego życia.

Mira Majdan, „Oremus” grudzień 2007, s. 9

Do góry

O. GABRIEL OD ŚW. MARII MAGDALENY OCD

Wysłannicy zbawienia

Tobie, Panie, chwała: Ty gromadzisz rozproszonych, leczysz złamanych na duchu i przewiązujesz ich rany (Ps 147, 1–3)

„Pan pragnie okazać wam łaskę i dlatego stoi, by się zlitować nad wami... o ludu, który zamieszkujesz Syjon... nie będziesz gorzko płakał. Rychło okaże ci łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci” (Iz 30, 18–19). W rzewnych słowach opisuje Izajasz niestrudzoną miłość Boga ku swojemu ludowi. Pełnym wyrazem tej miłości jest osoba Mesjasza, który wypełnia i wciela w najwznioślejszy sposób wszystko, co przepowiedzieli prorocy. „Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski... a widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza” (Mt 9, 35–36). Jezus jest Emanuelem, Bogiem, który tak bardzo umiłował ludzi, że wśród nich rozbił swój namiot, by opatrywać ich rany i leczyć ich sińce (Iz 30, 26).

Jezus nie tylko poświęca się dla wszystkich, lecz powołuje swoich przyjaciół do współpracy w swym dziele. Właśnie na widok tłumów, które potrzebowały przewodnika i pomocy, „rzekł do swych uczniów: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Mt 9, 37–38). „Proście”! To jest pierwsza współpraca, jakiej żąda Jezus od swoich: prosić Ojca niebieskiego o dostateczną ilość pracowników Ewangelii na całym świecie. Owszem, są dusze, którym powierza posłannictwo nieustannej modlitwy. One, „choćby nagliła konieczność czynnego apostolstwa, zachowują zawsze wyborną cząstkę w Mistycznym Ciele Chrystusa... przyczyniają się do jego wzrostu dzięki tajemniczej płodności apostolskiej” (DZ 7). Innych natomiast Jezus wybiera jako swoich pracowników i posyła ich wprost do pracy na swoje żniwo: „Przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów... i wysłał ich dając im takie polecenie: Idźcie... głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie” (Mt 10, 1. 5–7).

Wszyscy chrześcijanie, chociaż na różny sposób, powołani są do współpracy w dziele zbawienia; „powołanie chrześcijańskie jest ze swojej natury również powołaniem do apostolstwa” (DA 2). Chrześcijanin zbawiony przez Chrystusa powinien ze swej strony stać się w Nim i z Nim wysłannikiem i heroldem zbawienia.

Posłuchaj, Pasterzu Izraela, Ty, co jak trzodę wiedziesz [Twój lud]... Wzbudź Twą potęgę i przyjdź nam na pomoc. Boże wszechświata, odnów nas i okaż Twe pogodne oblicze, abyśmy doznali zbawienia...
Powróć, o Panie wszechświata! Wejrzyj z nieba, zobacz i nawiedź tę winorośl. Chroń to, co zasadziła Twa prawica... Niech ręka Twoja będzie nad mężem Twej prawicy, nad synem człowieczym, któregoś umocnił dla siebie. Nie odstąpimy od Ciebie; zachowaj nas przy życiu, byśmy wzywali Twojego imienia.
Panie wszechświata, odnów nas i ukaż Twe pogodne oblicze, abyśmy doznali zbawienia (Psalm 80, 2–4. 15–20).

Panie, Ty dajesz mi tak gorące pragnienie nieobrażania Cię w czymkolwiek, nawet w najdrobniejszych rzeczach, choćby najmniejszą niedoskonałością, gdybym jej uniknąć zdołała, że już dla tego samego rada bym od ludzi uciekła, i szczerze zazdroszczę tym, którym kiedyś dane było, albo dziś jeszcze jest dane, żyć na pustyni. Przy tym jednak chciałabym rzucić się w sam wir świata, aby tam znaleźć choć jedną tylko duszę, która by Cię gorliwiej chwaliła...
Zlituj się nade mną, o Boże mój, i spraw, abym choć w części mogła spełnić na cześć i chwałę Twoją to, czego pragnę. Nie zważaj na małą liczbę moich zasług ani na nędzę mojej natury! Czy nie Ty jesteś tak wszechmogący, Panie, że na rozkaz Twój rozstępują się głębiny morskie i Jordan zatrzymuje się w biegu swoim, otwierając swobodne przejście synom izraelskim?...
Wyciągnij, Panie, możne Twoje ramię... Objaw w tym biednym stworzeniu Twoją wielmożność, aby świat poznając, że sama z siebie nic nie potrafię, Tobie samemu wszystką chwale oddawał. Choćby mnie to kosztowało nie wiem ile, pragnę tylko tego i gotowa jestem tysiąc razy oddać życie, gdybym to mogła uczynić, aby choć jedna dusza większą chwalę Ci oddawała (św. Teresa od Jezusa: Twierdza wewnętrzna VI, 6, 3–4).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 57

Do góry

KSIĄŻKA NA DZIŚ

Bioetyka w dialogu

Bioetyka w dialogu

Dorota Mazur, ks. Andrzej Muszala

To znakomita książka, przedstawiająca w sposób przystępny fundamentalne zagadnienia bioetyki w świetle nauczania Kościoła katolickiego. Wybitny znawca tematu, ks. dr hab. Andrzej Muszala, profesor Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, odpowiadając na pytania Doroty Mazur, prezentuje i wyjaśnia stanowisko Kościoła w tak ważnych i trudnych kwestiach, jak: aborcja, zapłodnienie pozaustrojowe, transplantacje narządów, AIDS, cierpienie, umieranie, eutanazja, śmierć mózgowa. Książkę tę powinien przeczytać każdy. Polecam ją zwłaszcza nauczycielom i katechetom, a w szczególności jako lekturę obowiązkową obrońcom życia człowieka.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.